‮ tórwoP 

Wybór na podstawie „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich“, tom III.
Litera „H“ — Humań, Powiat humański.


Tom III, str. 208

 

Humań, miasto powiatowe gub. kijowskiej. Miejscowość ta pisze się dwojako: Umań lub Humań. Pierwsza forma jest dawniejszą. H. położony pod 48°44'53" szer. półn. i 47°54'9" dług. wschod., rozpościera się po obu brzegach rz. Umy czyli Umanki, biorącej początek nieopodal za wsią Horodeckiem, która następnie połączywszy się z Jatraniem między Trojanką a Targowicą, wlewa się do Siniuchy. W samym H. rzeczka ta w mnogich płynąca skrętach, to znów w duży rozlana staw, łączy się z rzeką Ostaczówką, a dalej za miastem z rz. Kamionką, od wsi Pałanki płynącą. Pod nazwą gór, strome wyniosłości rzek i rzeczułek, tudzież lasy i skały ożywiają tę okolicę, czyniąc ją malowniczą. „Rien au monde de plus beau et de plus delicieux que ce pays-la“ woła L H. Müntz w swoich notatkach podróżnych (Voyages pittoresques etc par la Pologne 1781—2—3 rkpsm). Dał on nam też widok samego Humania i jego okolic. Okolice H., mówi Jakowiecki, są złożone z gliny pospolitej, tłustej, osadzonej na pokładzie granitu czarnego, który małą ilość w sobie zawierając miki, minerału ulegającego psuciu się, służy wybornie do wyrabiania zeń kolumn pomników, postumentów, i tym podobnych rzeczy (Obserwacye geogn. w gub. zachod. 1831, str. 127—9). Urodzajność gruntu znakomita, pola żyzne, nieprzerodzone. Sady owocowe i basztany dają wyzysk znaczny. Rzeczka Uma czyli Umańka, od bardzo wczesnych początków, prawdopodobnie nazwę nietylko samemu miastu ale i całej okolicy nadała. A że płynęła przez step dziki i odludny, przeto też i na­z­wi­s­ko narzucone przez nią okolicy t. j. Umany, Umanja, wychodziło w mowie ukraińskiej prawie na to co: pustka, dziczyzna, miejscu wyklęte i zapomniane. O rzeczce Umie w kronikach pierwszą dopiero napotykamy wzmiankę pod r. 1497, a to gdy w tym roku ks. Michał i Konstanty Ostrogscy, poraziwszy Tatarów perekopskich, w ziemi bracławskiej nad rz. Soroką;, u „włości Koszyłowskich“, pędzili za uciekającymi, aż do źródeł Umy i mogiły Pietuchowej i do szczętu wrogów wytępili. W tym krwawym boju miał poledz syn hański, Achmaty (Karamzin, Wyciąg z kronik, Dopełnienia t. VIII, str. 158). Cokolwiek bądź, to pewna wszakże, że już w połowie XV w. całą tę okolicę dzierżył Semen Koszka i inni ziemianie, otrzymawszy ją w darze od wielkich książąt litewskich i królów polskich (z notat Michała Grabowskiego). Ale czy w owym czasie już H. był zamieszkałem miejscem, stałą, osadą, na to niema żadnych śladów; domyślać się atoli można, że kiedy w tej samej dobie i temiż samem i miejscami, jak o tem skądinąd wiemy, przechodziła dość ludna droga, tak zwana hospodarska, z Bracławia do Zwinigródki prowadząca (ob. Arch. JZR część 6, tom I, str. 26), szła prawdopodobnie takoważ droga przez pewne punkta już osiadłe, a w ich liczbie mógł być i H. choćby dopiero w zarodku. Co zaś do rodziny Koszków, to ta pochodziła z Wołynia. Przeniosła się zaś ona na Bracławszczyznę wtedy właśnie, gdy ta prowincya za rządów Witolda, Świdrygiełły i nareszcie Kazimierza Jagiellończyka, wolna jeszcze będąc od napadów krymskich, na dobre się urządzała i osiedlała; wtedy to różne rody, jak kniaziów Czetwertyńskich, Korotkich, Kozarów, Słupiczów, Rohozińskich, Krasnosielskich, Siemaszków, Koszków i tylu innych, wprzódy lub później stały się dziedzicami tych równin. Doba ta atoli organizacyjna trwała ledwie znikomą chwilę. „Po dobrych latach“, jak się wyraża spółczesny dokument, „nastały lata złe“ (lichyi) (Arch. JZR. część 6, tom I, str. 26). Nastąpiła bowiem zupełna przemiana okoliczności. Już zdawna uorganizowało się było państwo w Krymie, ale wpierw powstrzymywane orężem Witolda, potem za hana Hadżigireja w przyjaznych wciąż z Litwą zostające stosunkach, ani Litwie ani jej pograniczu nie groziło jeszcze; jednakże, gdy potem na haństwo wstąpił Mendrigirej owa przyjaźń Krymu z Litwą została wkrótce potarganą i już odtąd rozpoczęła się kolej tatarskich na Bracławszczyznę najazdów. Toż szlachta miejscowa rycerska i wojownicza, albo padała odtąd ofiarą jassyru, albo w bojach z pogaństwem krew i kości swe na niwach bracławskich rozsiewała: lud też tegoż niemniej doznał losu, został wybrany lub w pień wycięty. Pierwociny osiedlenia na długo zostały też przerwane, i poznikały włości kwitnące, ozdoba tej ziemi, tu i owdzie rozsiane, i tylko opuszczone miejsca, to jest uroczyska i przyznaki, pozostały. Wszędzie na nowo zaległ głuchy step. I gdzie wprzódy handlowy przeciągał gościniec, tam już jego miejsce zajęły szlaki czyli drogi tatarskie. Jakoż ziemianie tutejsi, których w tym zgłodzonym zakącie nawalność tatarska była oszczędziła (a co było rzadkim wyjątkiem), ujrzeli się nagle właścicielami pustych jeno dziedzictw; — wielu z nich atoli, zagnanych w niewolę do Krymu, nigdy już do swoich pustek i zgliszczy niewróciło. A więc puste te dziczyzny, jako res nullius, jako własność niczyja, zostały zagarnięte do dóbr hospodarskich bracławskich. I temuż losowi prawdopodobnie uległ i H.; albowiem z inwentarza zamku bracławskiego z 1548 widzimy, że starostwo ówczesne bracławskie aż po Zwinigródkę się rozciągało, a więc i H. w swoich granicznych mieściło obrębach (Arch. JZR cześć 6, tom I, str. 26). Z tego też inwentarza widać, że na tym dzikim i zamarłym wówczas stepie, zwanym Umany, same się tylko wsie zniszczone, tak zwane „sieliszcza“ i pasieki znajdowały. Toż odtąd odludne te i samotne obszary, bezkarnie też Tatarom w głąb kraju ułatwiały przejście przez trzy główne szlaki: czarny, krzywoparowski i udycki. I z tego powodu step ten stał się też niejednokrotnie widownią przygód i zajść krwawych. Tak wiele krwi weń wsiąkło! Roku 1558 ks. Roman Sanguszko poraził tu Tatarów na głowę. O tym krwawym boju, mówi Twardowski, długi czas świadczyły gęste mogiły pod H. (ob. Pałac Leszczyńskich). Ale miejsca te puste, nieosadzone, tzw. Umany, jak z jednej strony były jak najdogodniejszym przesmykiem dla Tatarów, tak znów z drugiej były one niemniej i zbójckiem ustroniem, schronieniem i kryjówką dla wszelkiego rodzaju miejscowych opryszków. Tu na tej pustyni w lasach ukrył się i przebywał bezpiecznie ścigany przez Żółkiewskiego w 1596 r. Nalewajko, wódz zbuntowanych kozaków, żywiąc konie trawą, a siebie i swoich końmi. Armaty w rzece potopił, proch i kule w ziemi zakopał, które potem Polacy odkopali (Hejdensztejn, Dzieje Polski, tom I, str. 365). Już za Zygmunta III, gdy po zniszczeniach tatarskich możni panowie z Wołynia wykupili byli z dóbr szlachtę bracławską, i miejsce jej zająwszy, zaczęli na nowo osiedlać i użyzniać te stepy i pustynie; wiele przeto już im wtedy zależało na tem, aby i smugi owego dzikiego, antysocyalnego stepu, który, przerzynając ich posiadłości, stał się najezdniczych hord gościńcem i doskonale nadawał się do rozboju, co najrychlej zaludnić. Postanowiono też w 1588 (Vol. leg. p. 1454), aby stosownie do dawnych praw komisarza uczynili rewizyą w części Rusi i Podola pustych, nieosadzonych miejsc t. j. leżących na szlakach tatarskich, czyli w tej przestrzeni ziemi, którędy oni najczęściej wpadali, a następnie, aby król te miejsca dla zaludnienia prywatnym osobom na własność rozdawał. Więc wskutek tego, w 1609 r. pustynia „Umany“ z uroczyskami została przez sejm Rzplitej nadana na wieczność Walentemu Aleksandrowi Kalinowskiemu, staroście bracławskiemu i winnickiemu. Oto jest przywilej nadawczy: „Za znaczne i krwawe zasługi Ur. Wal. Aleks. Kalinowskiego, bracł. winnic. sty, wniesiona była prośba do Nas od posłów ziemskich, abyśmy mu pustynię pewną Umany nazwaną, we włości i starostwie bracławskiem leżącą, jako w uroczyskach swych to przezwisko pustynią, się zawiera, prawem dziedzicznem darowali, na co za pozwoleniem stanów, my zezwalamy, i ex nunc na oglądanie uroczyska tego authoritate sejmu niniejszego Rewizory posyłamy, i przywilej nasz na tę daninę za Relacyą Rewizora i kancelaryi naszej uważywszy qualitatem et quantitatem miejsca tego wydać rozkazujemy (Vol. leg. wyd. Ohryzki II, str. 466). Jakoż tego jeszcze roku czterej królewscy rewizorowie tę pustynię objeżdżali, mierzyli i dokonali jej obwodu i ograniczenia, co przywileje królewskie 1609—18 i 42 (za Władysława IV) następnie zatwierdziły. Według tych aktów włość humańska zalegała ogromne przestwory, dochodząc z jednej strony do Sinej wody, z drugiej do rzeczki Udycza, wpadającego od wschodu w Boh, z trzeciej do założonego w 1550 Bracławia (kniaź Bohusz Fedorowicz Korecki po zniszczeniu tatarskiem założył dwa zamki w 1550 w Bracławiu, drugi w Winnicy r. 1572). Wal. Aleks. Kalinowski, obdarowany tak hojnie, pochodził z rodziny ruskiej h. Kalinowa. Był to dom rycerski, w który przez wiele lat płynęły krwawe dorobki, tak że w końcu Kalinowscy zostali posiadaczami wielkich dostatków i dóbr szerokich. Paprocki jednak mówi o nich z przekąsem: „że chociaż mieszki porządnie im napchano, ale za to w głowie u nich nie dobrze usłano“ (Panosza). Darowizna Kalinowskiemu pustyni umańskiej była w istocie zbyt hojną i sowitą; ale była to zrazu, jak wiadomo, darowizna pustkowia, które dopiero z czasem pod ręką możną tegoż Kalinowskiego w wielką obfitość włości urosło. On to bowiem zajął się cywilizacyą tego stepu, tych miejsc dotąd wyklętych i zapomnianych; życie w nich rozwinął, ogromy ziem pustych osadził i zaludnił. Był to czas właśnie rozkwitnienia na Ukrainie osad rolniczych; Kalinowski niemały też koszt łożył, aby ludność ściągać i na wybranych osiedlać miejscach. Dla snadniejszego kolonizowania wprowadził on też, jak to wszędzie praktykowało się w tym kraju, system woli czyli słobód. Przypisać jemu też należy i pierwsze założenie Umania czyli Humania, bo luboć są ślady (dość wszakże wątpliwe), jak o tem wyżej było, że Humań mógł być i dawniej maluczką już osadą, ale po zniszczeniu tatarskiem z onej pierwotnej jego osady tylko puste uroczysko zostało. Na tem więc uroczysku Kalinowski zamek i osadę założył, a że ta nowotna osada rozwijała się sporo, wyniósł ją tedy na stopień miasteczka. Stanęły tu też w niedługim czasie domy „wysokie i ozdobne“ (Travels of Macary). Zaludnili je kupcy, Grecy, Ormianie i Żydzi. Zamek basztami najeżony, fosami i wałami opasany, zaręczał też bezpieczeństwo mieszkańcom. Organizacya tych dóbr, odtąd Kalinowszczyzną inaczej zwanych, przedewszystkiem była militarną. Toć pełno tu było ludu bojowego, przeważnie z mieszczan rekrutującego się. Ludzie ci, nazywani „kozakami“, z ordą ustawicznie się ucierając, w wojennych wyćwiczyli się byli okazyach (Kochowski, Klimakter IV, str. 163). Pisze Rudawski, że Kalinowski ze swojej Kalinowszczyzny 20 do 40 tysięcy zbrojnych wybierał częstokroć (Dzieje Polski I, str. 258—9). Ci też kozacy humańscy brali udział w 1620 r. w potrzebie wołoskiej, ale chciwi obłowu „wozy Gracyanowe, mówi Jerlicz, poszarpali, i skarby, jakie natenczas miał, pobrali“ (Latopis I, str. 4). I niedziw, bo ludu tego orężnego rabunek był przemysłem. Ale na tejże wyprawie wołoskiej, dziedzica Humania zbyt smutna spotkała kolej. Poniósł on śmierć niesławną, bo utonął w Prucie, uciekając z pola bitwy pod Cecorą. Po zgonie Wal. Aleks. Kalinowskiego, został dziedzicem H. syn tegoż, Marcin. Ten chcąc zmyć plamę z imienia, jaką mu ojciec w spuściźnie przez swoję sromotną z pola bitwy ucieczkę zostawił, pospiesza do obozu, i „tam zabrawszy, co się mogło zostać po ojcowskiej pod Cecorą klęsce, ludzi wojennych, i od ojca już w wojenną porę dobrze wprawionych i częstemi ekspedycyami okrzesanych, z nimi na sławę domu swego robił (Niesiecki). Uczestnik znakomitej bitwy pod Chocimem (1621) wkrótce dostąpił godności hetmana polnego. W 1629 r. d. 21 maja Tatarzy wpadają pod H. i, po futorach pochwyciwszy zdobycz, tegoż dnia uchodzą. Stefan Chmielecki, gospodarz podtenczas obrony miedz ukrainnych, rycerskiemi dzieły głośny, ruszył się za nimi, i w stepach ową dzicz drapieżną, z plonem do Krymu powracającą dognawszy, pogromił (Sew. Gołębiowski w monografii: Stefan Chmielecki). Tymczasem w 1648 roku dojrzała wojna kozacka. Bohdan Chmielnicki zapalił tę, jak wiadomo, wojnę, i w potwornym sojuszu z Ordą, krwią niwy Ukrainy sposoczył. Hetman polny, Marcin Kalinowski, dziedzic H., wraz z Mik Potockim hetmanem w. kor. śpieszą, przeciw kozakom i Tatarom, ale znajomą jest powszechnie smutna kolej bitwy korsuńskiej, w której wojsko kor. zostało pogromione, a obaj hetmani w niewolę zabrani. Marcin Kalinowski pojmany, cierpiał więzy przez trzy lata, i dopiero za danym okupem, ugodzonym przez księcia siedmiogrodzkiego, wolność odzyskał. Mówi tez ówczesna relacya, że gdy Kalinowskiego rannego schwytali byli kozacy podczas boju korsuńskiego, obiecywali wolno go puścić, byle im Humań wiecznemi zapisał czasy (Dwa lata dziejów II, str. 342). Humań, sławny tak z bogactw samego Kalinowskiego, jak i z zasobów kupców miejscowych, był już przez to samo ważnym i łakomym punktem dla kozaków; ale prócz tego w one dni trwogi wojennej zbiegła się tu była jeszcze i szlachta bracławska ze swojemi fortunami (tamże II, str. 307). Jakoż Chmielnicki niebawem wysłał do Humania Krzywonosa i Gandzę. Chmary te kozaków i chłopstwa obstąpiły miasto i opanowały je. Poczem H. został wydany na rabunek. Kozacy tu się odtąd zainstalowali, a Kalinowscy na czas długi znakomitą utracili posiadłość. Stanął tu też pułk kozacki, liczący 3472 głów. pod dowództwem Józefa Głucha (Rejestr wojska zaporoskiego, wydał Bodjański, str. 131). Zamek zaś tutejszy, już i tak sztuką i przyrodzoną mocny posadą, kozacy jeszcze więcej umocnili. Drewniany — stał on na wyniosłem miejscu; na węgłach zaś miał cztery baszty; nadto ze wszystkich stron potrójne go wały i potrójne suchodoły otaczały. Była to więc wcale imponująca, prawie niezdobyta warownia „do Bredy nieco podobna“, jak powiada Rudawski (II, str. 259). Tymczasem Marcin Kalinowski, hetman pol., w 1052 r. zginął w rzezi pod Batowem. Poległ z nim i syn jego jedyny, Samuel, oboźny kor. (Bantysz I, str. 280). Pokój albowiem uczyniony z kozakami w Białejcerkwi rozchwiał się znów i na nowo na wsze strony po Ukrainie zabrzmiał szczęk oręża. Stanisław Rewera Potocki hetman wielki kor., pospołu z zięciem swym Andrzejem Potockim wdą bracławskim i Stefanem Czarnieckim oboźnym kor., podstąpili pod H. Rewerze, jako ożenionemu z Kalinowską uśmiechać się mogło odzyskanie grodu Kalinowskich; wszakże ani on, ani zięć jego Andrzej Potocki nie kwapili się wcale do szturmu, ile że z sobą ani piechoty, ani dział nie mieli. Stefan Czarniecki oboźny kor. uparł się atoli, i bądź co bądź do szturmu przystąpił. Bohun zamknięty w zamku, dzielny dawał odpór, i lubo wojska koronne opanowały były nowe i stare miasto, w końcu zostały odparte. Hetman Rewera musiał cofnąć oblężenie. W czasie szturmu Polacy nowe i stare miasto zapalili (Pam. komis. wrem. kijow. III, str. 40 i dalsze). Tegoż roku zawadził o H. w podróży swej do Moskwy patryarcha antyochejski Makary. Gdy się zbliżył do miasta, mieszkańcy go spotkali, jak niósł obyczaj, z chorągwiami i zapalonemi świecami, w assystencyi pułkownika i wojska. Patryarcha słuchał nabożeństwa w cerkwi, a potem udał się na ucztę do pułkownika Siemiona, i nazajutrz wyjechał. W Humaniu liczono wtedy aż dziewięć cerkwi (Travels of Macary, Kiews. Eparch. Wied. 1873). Ledwie się jedno oblężenie skończyło, nadeszło drugie. Roku 1655 Stanisław Rewera Potocki hetman w. kor. z Tatarami, drugim nawrotem pod Humaniem znowu stanął. Bohun jak pierwej tak i teraz bronił przystępu do miasta. Było to 20 stycznia. Po kilku ze strony wojska koronnego zapalczywych szturmach, Potocki musiał znów odstąpić, tem bardziej iż nadeszła wieść, że Chmielnicki zdąża na odsiecz Humaniowi. Tenże Potocki, spotkawszy się następnie z Chmielnickim pod Ochmatowem, krwawą a zwycięzką stoczył z nim bitwę (Rudawski I, str. 258). Gdy zaś po niefortunnej wyprawie Jana Kazimierza za Dniepr teatr wojny został przeniesiony na Ukrainę zachodnią, Stefan Czarniecki wyprawił hetmana ukraińskiego z ręki polskiej Pawła Teterę, wraz z Marcinem Zamoyskim, aby ci Humań zbuntowany przywiedli do uległości. Tetera obległ miasto, ale perswazyami raczej a nie orężem chcąc skłonić oblężonych do poddania się, wyparty przez tychże z przedmieść, wrócił z niczem, nadaremny na odzyskanie tej warowni uczyniwszy zamach (Anonim Raczyńskiego II, str. 305), W czasach zaś następnych buntów zbyt głośnego w dziejach kozackich Doroszenka, gdy taż Ukraina zachodnia ujrzała na swym czele dwóch jednocześnie hetmanów, to jest tegoż samego Doroszenka i drugiego Hanenka, Humań, jako zaimprowizowana stolica tego ostatniego, stał się celem ustawicznych pokuszeń i zamachów ze strony nienawistnego Hanence spółzawodnika. Pierwszy z nich trzymał z Portą, drugi z Polską. Jakoż Doroszenko 1671 r. w m. grudniu obległ H. Hanenka w mieście tem nie było; bronił je Oskierko. Gdy zaś Radziszewski kasztelan podlaski pośpieszył z odsieczą, takiego oblegających nabawił strachu, że jak się wyraża kronikarz „prędiutko uciekli“. Doroszenko wrócił z niczem do swojej rezydencyi Czehryńskiej (Klimakter IV, str. 163). Tymczasem Doroszence udało się na kraj rodzinny sprowadzić Turków. Roku 1672 d. 17 sierpnia, jak wiadomo, Kamieniec poddał się Mahometowi IV. Ukraina struchlała. Mściwy Doroszenko, z pod Kamieńca ku Czehrynowi wracając, szedł mimo Humania. Humańcy, przerażeni, zebrali się tedy na naradę co począć, czy Doroszenkę stojącego w pobliskiej Chrystynówce powitać, lub nie? Stanęło na tem, aby powitać. Hanenko przebywał wtedy w Polsce; zastępował jego miejsce pułkownik Biełogrud. Ten, wraz ze starszyzną tak duchowną jak świecką, wyjechał z pokłonem do Chrystynówki. Doroszenko przyjął ich łaskawie, ale wyrzucał, że Hanenkę zrobili hetmanem, i że trzymali się protektoratu Polski; nareszcie, uczęstowawszy ich, wyruszył w dalszą drogę do Czehryna. Wkrótce atoli przychodzi ordynans od tegoż, aby dla narady w pewnej ważnej potrzebie do Czehryna przybywali. Jakoż pułkownik Biełogrud, assauł Pilaj, tudzież sędzia Jarowaty i Gordijenko pośpieszyli na rozkaz. Wszakże, zaledwie do Czehryna przybyli, Doroszenko, znalazłszy ich jakoby winnymi, kazał Jarowatego powiesić a Pilaja rozstrzelać. Gordijenko jeden tylko doznał względów, gdyż mianował go pułkownikiem, z tem jednak aby do Humania wracał i tam kilku innych jeszcze ze starszyzny kazał stracić. Nadto zlecił mu, aby hetmanowę Hanenkową i półkownikowę Białogrudową dostawił do Czehryna niezwłocznie. Gordijenko spełnił rozkazy. Ale lud na te postępki szemrać zaczął. Doroszenko postanowił szemrzących ująć w ryzę: jakoż dwa pułki „ochotnickie“ „kompanijców i serdziuków“ przysłał do Humania pod wodzą Silinicza i Zerebiły. Garnizon musiał być żywiony kosztem Humańców, oprócz tego tak czerń jak i dowódzcy tegoż garnizonu mnóstwa dopuszczali się nadużyć. Nadto z rozkazu Doroszenki H. musiał dostarczać Tatarom czapki, kożuchy i buty (Chrapowicki, str. 272). Wszystko to w końcu wywołało rozruch. Przyśpieszyła go małoznacząca okoliczność. Było to w 1673 r. na Wielkanoc. W czasie uroczystej procesy i cerkiewnej Silinicz, dowódzca serdziuków, roztratował przypadkowo koniem mieszkańca Humania. Lud, świadkiem tego będąc, rzucił się na znienawidzonego pułkownika: kompanijcy i serdziuki pośpieszyli na jego ratunek. W mieście uderzono w dzwony na trwogę. Na sygnał ten każdy rwał za samopał i biegł na ulicę. Bój toczył się na wszystkich punktach. Garnizon Doroszenki został do nogi wybity, Silinicz poległ, Zerebiłę Humańcy odesłali do Czehryna, Gordijenko zaś uciekł. Na jego miejsce Humańcy wybrali pułkownika Jaworskiego (Wieliczko II, str. 533). Ale niebawem Doroszenko srogo się zemścił na nich. Przyzwawszy Turków w 1674, podstąpił z nimi pod miasto. Skłaniali Turcy miasto do poddania się, ale daremnie. Doroszenko powiódł Turka do szturmu. Podkopy i działa wywróciły ściany; miasto opanowano, rzeź rozlała się po ulicach, z okien, dachów strzelano, wycięto nietylko walczących ale niewiasty i dzieci; krew płynęła strumieniami po górzystych ulicach H. Z miejskich i kozackich starszyn zdarto żywcem skóry a Doroszenko kazał wypchać słomą i posłał je sułtanowi, stojącemu pod Ładyżynem. Miejsce gdzie stali Turcy dotąd nazywa się Turkiem. Tak się spełniły losy kozackiego grodu. H. przedstawiał tylko stos ruin i zgliszczów. Jako z kraju zostającego w granicach zaboru tureckiego rozpoczęło się gromadne wychodźtwo ludu. W 1717 zaś roku resztę mieszkańców H. przepędzono za Dniepr. Byłto t. zw. „zhin“. A więc znowu jak przed czasem osiedlenia tych stron przez Kalinowskiego, rozpostarły się tu milczące rozłogi. Toż Sierko jeszcze w 1678 r. pisał, że mu przyszło „ze łzami oglądać tę Ukrainę, ojców i praojców urocze siedziby, dzikim oddane zwierzętom“ (Wieliczko II, str. 468). Ale nareszcie Ukraina się uspokoiła, i zaczęła wracać do porządku prawnego. Kalinowscy też odzyskali bogate dziedzictwo ojców. Ród ich wszakże wygasł (to jest linia dziedziców Humania) i córka ostatniego z nich Marcina Adama na imię Helena, wyszedłszy za mąż za Jakóba z Raciborska Morsztyna, wojew. sandomierskiego, wniosła majętności Kalinowskich w dom męża. Umarła jednak bezdzietnie, i znów spadek po niej przeszedł naturalnem prawem na sukcesorów Stanisława Rewery Potockiego, hetm. w. k., który ożeniony był z Zofią Kalinowską, córką Walentego, założyciela Humania, i miał z nią synów: Feliksa, Kazimierza i Jerzego. Feliks Kazim. Potocki, podstoli kor., wojew. sieradzki, potem krakowski, hetman polny, nareszcie wielki kor., pan na Podhajcach i Krystynopolu, protoplasta dwóch linii t. zw. tulczyńskiej i wilanowskiej, umarł w 1702 r. Zostawił on trzech synów: Stanisława, Michała i Józefa. Z tych właśnie Stanisław wojew. bełzki, w dziale z braćmi, wziął na schedę swoją Humańszczyznę, świeżo im w spadku po Kalinowskich przypadłą. Ale H. w tych czasach był „miastem nikczemnem, bez ratusza, bez bram i bez kościoła“ (ob. rzeź humańska: Obraz Polaków i Polski t. XV, str. 103). Nowy dziedzic w krótkim czasie podniósł miasto, dawny zamek odnowił, kościołek postawił. Toż i dobra humańskie zaczęły powoli wychodzić z pustkowia; do ziemi obietnicy i cudów łatwo się ludność ściągała. Tymczasem hajdamactwo, mające źródło nie w jakichś wysokich ideach, ale wprost w charakterze zbójeckim ukraińskiego ludu, stało się prawie powszechną owego czasu niedolą, niemal chronicznym tego kraju stanem. Psuli też hajdamacy, burzyli co chwila wszelką w tych stronach pracę organizacyjną. Jakoż w 1729 r. wpadli oni do Humania, zrabowali miasto i żydów wyrznęli (Zebranie różnych listów, fragmentów Krzyszt. Zawiszy w Bibl. im. Ossol. we Lwowie rkpsm.). R. 1732 wojew. bełzki umarł, a że był bezdzietny, przeto też majętności jego spadły na synowca jego Franc. Salezego Potockiego, krajczego kor., pana na Krystynopolu (syna brata Józefa). Chrząszczewski powiada wszakże, że nie drogą spadku, ale w skutek darowizny od stryja Humańszczyzna miała mu się dostać (Wyciągi z pam. Chrząszcz. wydał J.I.Kraszewski. Wilno 1857 str. 236). Tymczasem plaga najazdów hajdamackich nie ustawała. Salezy Potocki utrzymywał tez w Humaniu nadworną milicyą, która, będąc pod wodzą dzielnego i energicznego człowieka Ortyńskiego, gdzie mogła i jak mogła grasujących poskramiała i znosiła rabusiów. Surowość atoli, z jaką Ortyński poskramiał ich, ściągnęła w 1749 r. napaść ich na Humań. Było to w dzień św. Stanisława Kostki, gdy w kościele farnym odpustowe obchodzono nabożeństwo. Hajdamacy, powziąwszy od złapanego chłopa wiadomość, iż Ortyński znajduje się na plebanii, we sto koni wpadli do niej i nie zastawszy Ortyńskiego, tylko ks. Orklejskiego officyała bracł. z socyuszem i pleb. Staniszewskiego, zakłuli ich i probostwo spalili; następnie włamawszy się do kościoła, kielichy, patyny i inne ornamenta złupili; sam zaś kościół trzy razy słomą opasywali, lecz nie zgorzał; w końcu atakowali zamek, ale nic nie wskórawszy, ze złości kilka domów zapalili, i trzodę całego miasta i koni kilkadziesiąt zabrawszy, uszli. Ortyński i Stradomski poszli za nimi w tropy; watażkę i kilku innych ubili, ścigając aż do granicy (Kuryer polski). Pobitych hajdamaków w czasie ataku na zamek Ortyński kazał przysypać mogiłami, które długo było widać (Pam. Moszczeńskiego). Przyszła wszakże doba, w której hajdamackie najazdy były znacznie przycichły, a to dzięki uformowanym świeżo wojewódzkim t. zw. „landmilicyom“, które strzegły granicy, i grasujących powstrzymywały na wodzy rabusiów. Toż w skutek tego, i włość humańska, jak się wyraża współczesny dokument „ex favilli hajdamackich powoli zaczęła się wygrzebywać“ (Arch. Z R III część III str. 556). Potocki powierzył rządy Humania Rafałowi Deszpot Mładanowiczowi. Byłto czynny zawiadowca, doskonały organizator. Zastawszy dobra powierzone jego opiece w opłakanym stanie, wnet też rozwinął szeroką czynność, należycie uorganizował administracyą, wszędzie życie wlał nowe, gospodarski wszędzie ład wprowadził. On to w Humaniu dawny zamek wzmocnił i 22 armatami wały jego uzbroił, ratusz i bramy wystawił, tudzież na rz. Umance wzniósł most zwodzony, czyniący, jak mówi spółcześnik; „bezpieczeństwo w nocy od Siczy“. Jakoż dzięki bezpieczeństwu osiadło tu też kupców co niemiara: Rossyan, Turków, Serbów i Żydów. Zajmowali się oni handlem i przemysłem. Towar kramny zapełnił sklepy. Nadto mieszczanie zostali obdarzeni prawem magdeburskiem. Jednem słowem w krainie tej, dotąd widowni bojów i mordów, nagle owoce pokoju i przemysłu pielęgnować zaczęto, tak że w niedługim czasie, jak mówi głos ówczesny, „ślepe stepy się zludniły, drapieżność ustała, i nieurodzajne drzewo w końcu owoc dało“. Dawna milicya nadworna zreformowaną też została: składał ją teraz regiment dragonii i pułk kozaków, dzielących się na piechotę i konnych. Regiment dragonii miał przywilej asystowania armatom Rzpltej, czego inne prywatne milicye panów niemiały. Mładanowicz zawiązał był też sąsiedzkie przyjazne stosunki z gubernatorem Kijowa, tudzież z baszą tureckim i z koszowym Siczy. Kozacy też zaporoscy za paszportami przyjeżdżali do Humania z końmi, solą, rybami etc. Założono tak zwane ottaki (jarmarki) na granicy polskiej, rossyjskiej i tureckiej w Bohopolu, Hołtwie i Orle, niemniej też i do Humania kupców z Rossyi, Turcyi i Krymu sprowadzano. Potocki wprowadził też do Humania oo. bazylianów; Mładanowicz dla nich cerkiew i klasztor zbudował. Bazylianie zaprowadzili szkoły. Co rok też na św. Jana Chrzc. H. niezwyczajnie się ożywiał. Były to tak zw. kontrakty świętojańskie, to jest czas zawierania ugód, wypuszczania dzierżaw, propinacyj, dozwalania osadzcom zakładania nowych osad. Bo też prąd kolonizacyjny z dnia na dzień się wzmagał. Zakładano wioski po wioskach. Intraty przeto z majątku tak się podniosły, że co dawniej Humańszczyzna 30000 zł. przynosiła, teraz milion dawała. Dziedzic Potocki sam też rozumiał zawsze, że Karola XII skarb zakopany rządca znaleść musiał i na handel zwalił. Ale w 1768 r. zaszedł tu pamiętny wypadek, który w kronice Humania krwawemi zapisał się głoskami. Wiadomo, iż w skutek związku barskiego, na Ukrainie w okolicy Śmiły i Żabotyna, intryga zadnieprska wywołała była straszny bunt chłopstwa. Z tych miejsc rozszerzył się on dalej. Owóż po dokonanych rzeziach w Śmile i Lisiance hajdamacy podążyli nareszcie ku Humaniowi, kędy cała szlachta z dóbr Potockiego zbiegła się była, jako do obronnego miejsca, i gdzie była milicya, którą Potocki zatrzymał, pomimo że wszystkie inne milicye pańskie na Ukrainie zaciągnięte były do konfederacyi. Na czele hajdamaków był Żeleźniak. Gdy się więc aż pod Sokołówkę zbliżyły zastępy ich, Gonta, setnik humański, podjął się traktowania z nimi: jakoż rozstawiwszy w polu, dla zasłony miasta, pułk nadwornych kozaków, sam do Sokołówki się udał. Tymczasem Gonta miał na myśli zdradę, albowiem dowiedział się, że Mładanowicz listy Potockiego do niegoż pisane przejął był i zataił. W listach tych Potocki obiecywał Goncie dwie wioski, byleby H. obronił. Rządca zaś Humania te listy zataił był, bo sam chciał mieć jeno zasługę obrony miasta. Rozżalony Gonta postanowił się zemścić, a więc pod laskiem Grekowem, w obliczu całego miasta, łączy się z hersztem buntu Żeleźniakiem, i wraz z nim staje u bram miasta. Wtedy to dopiero Mładanowicz całą nierozmyślność postępku swego i trudność obrony spostrzega, ujmuje Gontę obietnicami Potockiego. „Już za późno“, Gonta odpowiedział. W mieście obsadzono jednak okopy, zwrócono działa przeciwko nieprzyjacielowi: wszyscy z rozpaczy chcą się do ostatniego bronić. Dwa dni przechodzą, na nieśmiałych harcach ze strony hajdamaków, gotowe działa trzymają ich w oddaleniu: udają się więc do wybiegu. Gonta posyła do Mładanowicza, aby mu pozwolono wjechać do miasta dla rozmówienia się; pomimo oporu innych. Mładanowicz pod błahą obietnicą ocalenia życia i majątku mieszkańców, zezwala. Gonta wjeżdża, a jego towarzysze opanowują natychmiast bramy i pobliskie działa i ułatwiają szturm do miasta nawałowi tłuszczy hajdamackiej. Rozpoczyna się rzeź. Ginie sam Mładanowicz, Gorzeński i wielu innych. Kościół łaciński krwią zbroczony; ks. komendarz Wadowski w nim zamordowany. W cerkwi bazyliańskiej zginął też śmiercią męczeńską kapłan świętobliwego życia, ks. Kostecki. Szlachta też niemniej, studenci, żydzi srodze pozabijani. Liczba trupów z tymi, co z pobliskich miejsc kolije na stracenie przywiedli, do 15 tysięcy doszła. Opłakane to nieszczęście stało się 24 czerwca, w dzień św. Jana Chrzciciela. Nazajutrz po dokonanej rzezi, Żeleźniak, jeszcze krwią ociekły, został obwołany przez czerń księciem śmilańskim, a Gonta humańskim; Hłaseńko zaś został gubernat. Humania. Jednakże wściekła dzicz niedługo tu burmistrzuje. Wojsko rossyjskie nadchodzi, i pułkownik Guriew jak najzręczniej umiał sobie postąpić z Żeleźniakiem i Gontą; udając, że sprzyja kolijom, zaprasza tych dwóch hersztów i wielu z naczałów na wieczerzę. Wieczerza była długa, napojów do woli; lecz nazajutrz ujrzeli się oni wszyscy okutymi w kajdany. Po tak energicznem stłumieniu ruchu, wkrótce nastąpiło wymierzenie kary. Żeleźniak został wysłany za Dniepr; Gontę zaś stracono we wsi Serbach. (R. 1842 wyszedł w Poznaniu A. Woykowskiego „Opis rzezi humańskiej“; pisali też o niej Lippoman, Krebsowa, Mładanowicz). Ale zaledwie przeszły tragiczne, tylko co przez nas opowiedziane wypadki, jak ślady po ciężkich przygodach, jakich doznał Humań, nowym też ustąpiły staraniom. R. 1773 umarł Fr. Salezy Potocki i po nim został dziedzicem Humańszczyzny syn tegoż, Szczęsny, podtenczas chorąży kor. Szczęsny Potocki, przeniósłszy rezydencyą swoją z Krystynopola do Tulczyna, poświęcił się swoim obszernym włościom ukraińskim. H. też na tem pod każdym zyskał względem: zabudował się znów w niedługim czasie i zaludnił. Oo. bazylianie wrócili i szkoły ich znów się liczną zaroiły młodzieżą. Potocki dla swych włościan był ludzki i przystępny; zaprowadził kasę pomocy dla nich; ale mocniejszą nadewszystko losu poddanych swoich założył podstawę, ustanowieniem czynszów, czyli zamianą wszelkiej robocizny na opłatę pieniężną, licząc każdy dzień pańszczyzny pieszy po gr. 12, ciągły po gr. 15; tudzież oddając do ich użytku łany folwarczne i pola wakansowe. Żydów zaś ze wszystkich wsi od szynkowania trunków oddalił (Chrząszczewski). Pomimo że ustawicznie włościan wołano na słobody, ziemi wszakże było w Humańszczyznie dużo, a ludności nie nazbyt. Jakoż jeszcze w 1781 r. Potocki zrobił był ugodę z Tatarami litewskiemi, którzy chcieli osiąść w Humanszczyźnie, ale Stackelberg poseł rosyjski przeszkodził dopełnieniu tego układu, przełożył że to sąsiedztwo nie było miłem jego państwu (Pomn. Wiszniewskiego, II, str. 100). Dziedzic Humania trzymał tez nadworną milicyą, której powierzony był dozór granicy. Jedno z pism czasowych warszawskich przed laty podało, jako curiosum, patent tegoż Szczęsnego Potockiego, nadający żonie swej Józefie na Wielkich Kończycach z Wandalinów Mniszchowej feldmarszałkowstwo nad wojskiem podróżnem humańskiem i rangę generalnego wszystkich fortec komendanta (Dziennik Warsz.). Potentat Tulczyniecki, pan na obszernych włościach, pozował tu na udzielnego królika, bo chyba niedarmo cesarz Józef, przejeżdżając przez jego majętności w 1787 r. w podróży do Chersonu, nazwał je królestwem. Przebiegnijmy kilka dat i wspomnień z tego czasu. W 1780 roku Szczęsny Potocki uzyskał dla Humania przywilej na dwuniedzielny jarmark, zaczynający się 23 czerwca podług kalendarza łacińskiego (Baliński). Tegoż roku dla bazylianów zaczęto murować cerkiew. Budowę zwiedzał Potocki powróciwszy z podróży. Gościli tu dwaj hetmani Fr. Ksaw. Branicki i Sew. Rzewuski, których dziedzic Humania okazale przyjmował (Kroniczka bazyliańska rkpsm.). W 1785 roku Szczęsny Potocki zjechał do Humania dla odwiedzenia Repnina, który tu przebywał; tegoż roku znowu przybył i bawił tu pięć dni z hetmanem Branickim (Gazeta Łuskiny); zjechał był pod ten czas i Ignacy Potocki, marszałek w. lit. Było to wtedy, gdy się zawiązywała opozycya przeciwko królowi. Dygnitarze ci zwiedzali szkoły (Kron. bazyl.). Roku 1789 przez H. przeprowadzono trakt pocztowy. Rok zaś 1792 mówi Kroniczka bazyliańska, był dla całego kraju jak i dla Humania pamiętnym. Dnia 4 czerwca Szczęsny Potocki w Targowicy juryzdykcyą pod tytułem generalnej konfederacyi rozpoczął; z całej Humańszczyzny szlachta do przysięgi wezwaną została; w pięć dni potem wjeżdżał tryumfalnie do Humania Potocki, niemal jakoby wice-król i rzeczywisty reprezentant Rzpltej. Powszechne było jednak nieukontentowanie przeciwko niemu, szemranie silne, które się wyraźniej objawiło śród księży i studentów“. W 1793 r. objawiony był mieszkańcom Humania manifest cesarzowej Katarzyny i złożona przez tychże przysięga. Szczęsny Potocki za powrotem swoim z Hamburga, w 1795 zwiedzając H., upatrzył miejsce w pobliżu tego miasta, rozmaitością swojej posady i ogromem skał granitowych do wszelkiego upiększenia sposobne. W tem też miejscu, podług planu zakreślonego przez Metzla, założył on ogród przepyszny, który od imienia trzeciej swej żony Zofii, Zofijówką nazwał. Przez lat 10, t. j. aż do śmierci swojej, łożył koszt wielki na jego ozdoby, bo tam praca ludzka, hojnie opłacana, miliony kosztowała. Ogród ten, arcytwór kunsztu ogrodniczego, sławny jest pieniem Trembeckiego. R. 1799 H. został powiatowem miastem. W 1805 r. umarł Szczęsny Potocki; wziął po nim H. syn jego Aleksander. Dzięki powiatowi, niemniej szkołom, miasto zaczęło wzrastać w ludność, w nowe zdobić się domy. Toż się ono stało odtąd jakby ogniskiem, jakby sercem dla okolicy. Szczególnie od 1820 r. miasto to ożywiać się zaczęło zjazdami na egzamina szkolne i do Zofijówki w dzień św. Piotra. Z tych zjazdów szczególnie był świetnym jeden, gdy cesarz Aleksander I zwiedzał Zofijówkę. Jeszcze wtedy żyła Zofia Potocka. W 1834 r. Humańszczyzna uległa konfiskacie i zamienioną została na wojskową kolonią (wojennoje posielenje). W 1845 r. nadano miastu herb, wyobrażający ułana z piką, R. 1865 H. miał 14729 mk. w t. j. 7926 męż. i 6803 kob. Handel tu dość ożywiony. Towary sprowadzane z Kijowa, Berdyczowa i Odessy. Sklepów i kramów przeszło 100, których połowa murowana, fabryka skór 1, dwie świec, 2 tytuniu, apteka, dwie restauracye kilka domów zajezdnych, 18 szynków sprzedających 12 tysięcy wiader wódki. Dochody miasta 1880 r. wynosiły 35374 rs. Dziś wojskowa kolonia nie istnieje. W dawnych czasach, jak to widzieliśmy było w H. cerkwi dziewięć, ale z zagładą, samego miasta w 1674 r. i one zniszczone zostały. Około 1768 stała tu cerkiew uniacka św. Mikołaja, w której Gonta przysięgę wierności uczynił, wyruszając przeciwko Żeleźniakowi, a potem zdradził. W czasie rzezi paroch tejże cerkwi ksiądz Wołkowyski nahajami po wszystkich częściach ciała bity i zamordowany (Wypis z ksiąg grodz. wdztwa kijow. 1768 m. decembra 22). Klasztor zaś oo. bazylianów był w 1766 r. d. 7 lutego fundowany przez Fr. Sal. Potockiego. Mocą tej fundacyi tenże dziedzic nadał temuż zakonnemu zgromadzeniu plac w mieście dostateczny na pobudowanie cerkwi, szkół i rezydencyi klasztornej; tudzież folwark na przedmieściu i wieś Gredzanówkę z monasterkiem Mańkowskim. Następnie Felicyan Wołodkowicz arcybiskup i metropolita, oraz sejm konstytucyą z 1768 r. tę fundacyą de nova radice potwierdził (Vol. leg.), Bazylianie byli obowiązani odbywać misye w dobrach Potockiego, przez kazania, katechizmy, nie mniej jak dwa razy na rok; chciano przez to lud umoralnić i nadać popęd do pobożności publicznej. Zakonnik ów wszystkich powinno było być 14; w liczbie tej 4 misyonarzy i 4 profesorów. W zakonie bazylianów istniała szkolna komisya, która opiekowała się sumami i dochodami klasztornemi i pobudzała ku zaprowadzaniu szkół. Taż komisya wyniosła szkołę humańską na stopień zakładów liczących w sobie 6 klas. Prawidła dla szkół bazyliańskich były wyłożone na brzeskiej generalnej kapitule 1772 r. i tarakańskiej 1787 r. Jeszcze Mładanowicz podczas swoich rządów, dla bazylianów rezydencyą, przy niej cerkiew ze szkołami na kształt dworków, zbudował był. W każdym dworku było po dwie klasy. Szkoły, pielęgnowane przez bazylianów, w pierwszym roku przy rozpoczęciu swem miały już 150 uczniów. W liczbie pierwszych bazylianów do Humania przybyłych byli ks. Herakliusz Kostecki, rektor klasztoru i misyi, ks. Lewicki vicerektor, ks. Lachowski, ks. Zabaczyński, ks. Zahorowski. Pierwsza misya w Humaniu była w 1766, trwała 3 tygodnie; druga tegoż roku w Ładyżynie, dziedzicznym Mniszcha; trzecia w Targowicy tegoż roku. Były też misye W 1767 w Sokołówce, w 1767 w Lisiance, w 1768 w Mańkówce i Humaniu; i tegoż roku ostatnich dni m. maja w Bukach; jedenaście dni trwała. Ale tegoż jeszcze roku w m. czerwcu nastąpiła rzeź. Hajdamacy klasztor bazyliański ze wszystkiego obdarli, zakonników wymordowali; ks. Kostecki zaś z ambony zwleczony i skłuty. Studnia klasztoru została przepełniona trupami studentów. Po rychłem atoli uspokojeniu tak zw. koliszczyzny, tegoż jeszcze roku znów się w Humaniu zgromadzili oo. bazylianie, Ks. Jerofeusz Korczyński w Szarogrodzie otrzymał obedyencyą na przełożonego; zebrawszy tych, co unieśli życie zpod noży hajdamackich, zaczął swój urząd od porządkowania zrujnowanego klasztoru i kaplicy. Na dzień Niepokalanego Poczęcia N. P. Maryi po raz pierwszy otworzone zostało solenne nabożeństwo; wprowadzono Najśw. Sakrament z Granowa; nie było bowiem w Humaniu od rzezi mszy św. i kapłana. W 1774 r. na początku roku szkolnego, t. j. w m. wrześniu szkoły humańskie zostały urządzone według przepisów komisyi edukacyjnej. Tegoż roku ks. Jakutowicz, wizytator szkół wdztw ruskich, przybył do Humania i przepisy komisyi edukacyjnej wprowadził. W 1784 r. murowaną cerkiew bazyliańską, (dotąd była kaplica) ukończono (Kroniczka bazyl.). W 1794 r. atoli bazylianie zostali suprymowani; ale kiedy w 1795 r. Szczęsny Potocki powrócił z Hamburga, rektor Korczyński oddał mu papiery fundacyjne; w skutek czego Potocki zajął zaraz ich dobra, w klasztorze sam się z rodziną swoją, umieścił, i w czasie pobytu w Humaniu pisał do Petersburga. Dobra bazylianów zostały przez dwa lata w posiadaniu Potockiego, aż za rezolucyą zostawującą zakon oddał je bazylianom zaraz z dwuletniemi dochodami. W 1812 r. był przełożonym szkoły ks. Aleks. Sienicki. Szkoła humańska szczyci się wydaniem Józ. Bohd. Zaleskiego, Sew. Goszczyńskiego i Mich, Grabowskiego. Niemniej uczniami tej szkoły byli: Mianowski, były rektor szkoły głów. warsz., Gałęzowski i Czernicki medycy, filolog Jeżowski, Roman Postępski, malarz artysta zmarły w Rzymie Jan Krachowicki i wielu innych. W 1831 r. klasztor i szkoły zostały zamknięte. Już za czasów Stanisława Potockiego, wojewody bełskiego, stanął był w Humaniu maluczki drewniany kościołek katolicki, pod wezw. św. Antoniego, mający trzy ołtarze, ale w czasie rzezi odarty brzydko, postać pustki przyjął. Podłogę z niego wyrzucono, ławki porąbano; środek rozkopany został jamą, w której szukano zakopanych pieniędzy (Paweł Mładanowicz, str. 150). Po rzezi atoli odnowiony został i przetrwał aż do r. 1826, w którym dzisiejszy okazały murowany kościół został przez Aleksandra Potockiego dziedzica Humania, dokończony i tegoż roku benedykowany. W kościele tym, będącym pod wezw. Wniebowzięcia Najśw. Maryi, w wielkim ołtarzu jest krucyfiks Pana Jezusa Milityńskiego, cudami słynącego. Jest tu też obraz N. Maryi, pędzla Hadziewicza. Obok kościoła jest cmentarz dawniejszy z grobowcami dość okazałemi, między któremi jest grobowiec Dyzmy Bończy Tomaszewskiego, autora „Jagiellonidy“. Z fundacyi Aleks. hr. Potockiego kościół ten miał annuaty rocznej 400 złp., zboża rozmaitego korcy 188, nadto legowaną sumę 2000 zł. przez Kwiatkiewicza r. 1804 d. 9 września. Parafia liczy 2000 parafian. Ma filie w Pieniążkowie i Zielonym Rogu, kaplice w Leszczynówce, Ryżawce, Szukajwodzie, Wierchniaczce. Dawniej były też kaplice w Oradówce, Sienicy i Podwysokiem. Cerkwie są w H. następne: 1) Nikołajewski Sobor, zbudowany w 1812 r.; 2) starotroicka murowana na przedmieściu, zbudowana w r. 1857; 3) Michajłowska z drzewa, przy niej szkoła duchowna parafialna murowana, postawiona w 1853 r.; 4) Rożdestwa Bohorodiczna na przedmieściu Polanieckiem; 5) cerkiew szpitalna, mieszcząca się w zabudowaniach pobazyliańskich. H. posiada kilka przedmieść: Stare miasto, Polanieckie, Rakówka, Łysa hora, Babanka, Wołkowo, Turok. Na polach Humania mnóstwo nieprzeliczone mogił. W jednej z nich w 1809 r. znaleziono złoty pieniądz: Magni urbici. Jedni mniemają, że to była żona Maksantiusa, drudzy dają jej męża Maksymina, inni ją Cara lub Carina nazywają, a nawet Numeriana żoną. Należy do rzadkich medalów i był on w kolekcyi Tadeusza Czackiego. Edward Rulikowski.

Obecnie H. liczy 21150 mieszk., 6109 prawosławnych, 1073 katol., 16 luteranów, 37 roskolników i 13911 żydów; prócz tego w mieście zwykle kwateruje do 1000 wojskowych i kilka tysięcy przyjezdnych żydów (liczby trudno określić); 2,056 dm., 24,695 mk. (6,556 prawosł., 434 katol., 31 ewang., 17,683 żydów), 3 cerkwie, kościół par. katol., 17 domów modl. żyd., progimnazyum 6-o klas. męzkie, szkoła gospod. wiejskiego i ogrodnictwa, szkoła duchowna, szkoła 2 klas. męzka, sąd okręgowy, 16 fabryk i zakładów przemysł., st. dr. żel. (krańcowa) linii z Koziatyna przez Chrystynówkę do H. Handel H. dość znaczny, chociaż jarmarków rocznych nie posiada; artykuły wywozu stanowią: pszenica, łój, słonina, włókna i skóry; przywóz też idzie w wielkich partyach z Kijowa, Odesy, Warszawy i Berdyczowa; pszenica z okolic Humania sławna jest z białości w mące i zawsze na targach w wyższej cenie nad inne. Sklepów w mieście po większej części murowanych więcej niż 300. większej części murowanych więcej niż 300. Są też fabryki świec, tytuniu, dwie apteki. Wódki wyszynkowuje się blisko 19000 wiader; szpital wojskowy mieści się w gmachu pobazyliańskim, tamże policya i kasa powiatowa; obecnie H. posiada sąd okręgowy. Zofijówka nazywa się teraz „Carycyn Sad“, zajmuje przestrzeni 107 dzies., na równinie przeciętej wąwozami i rzeczką o skalistych brzegach, natura tu dała ze swej strony tylko surowy materyał, glebę urodzajną, trochę wody i kamienia; lecz człowiek, wsparty nauką potrafił z tego utworzyć jeden z najpiękniejszych ogrodów w naszym kraju. W 1858 założona tu została szkoła ogrodownicza, która obszernością swego kursu równa się szkołom powiatowym. Kiedy po roku 1830 H. wraz z wsiami należącemi do tego klucza przeszedł na rzecz rządu, z dóbr tych utworzono tak zwaną kolonią wojskową w tym celu, aby kawalerya konsystująca w tym majątku nie pobierała pieniędzy od rządu na utrzymanie żołnierzy i koni, lecz aby siano, owies a także zboże i słomę pobierała w naturze od zarządu posielenia z łanów zasiewanych na ten cel przez rząd. Wsie, które weszły w skład owej kolonii, przebudowano na nowo pod linią; chaty włościańskie wybudowano według jednego planu o trzech oknach wychodzących na ulicę z facyatą na przyczołku obróconą na ulicę; wiele wiosek porozbierano i przeniesiono do drugich, dla powiększenia osad tychże; czystość i porządek zaprowadzono w nich wzorowy. Wymurowano po wsiach stajnie dla koni kawalerzystów i mieszkania dla oficerów, a żołnierze ulokowani byli w chatach włościańskich. W samym H. powznoszono wiele domów dla pomieszczenia urzędników i biur. Pobudowano stajnie dla koni w czasie letniego kampamentu. W owej porze w święta i niedziele muzyka wojskowa grywała w ogrodzie Zofijówki. Nadto urządzono w mieście szosę, której przedtem nie było, a żydostwo zobowiązano do utrzymywania wielkiej czystości około domów. Od lat kilku zarząd posielenia skasowano i majątek ten załączono do ministerstwa dóbr państwa. Łany rozdano włościanom za opłatą; tym sposobem, oprócz gruntów jakie posiadali, przybyła im wielka ilość ziemi. Za czasów posielenia włościanie za ziemię odbywali powinności, a dzisiaj wnoszą opłatę pieniężną do kasy skarbowej. Przed kilkunastu laty w letniej porze przyjeżdżała trupa z Żytomierza z baletem, grywano utwory Fredry i balet Wesele w Ojcowie. Do r. 1830 były w H. dwie pensye żeńskie, jedna utrzymywał p. Lens a drugą p. Temery. R. 1861 St. Krzyżanowski wydał w H. pismo zbiorowe p. t. Równianka. St. poczt. 1-ej klasy H. leży na dawnym trakcie pocztowym z Kamieńca Podolskiego do Chersonu, między Lehezynem (25 wiorst) a Iwangrodem (31 w.) w gub. podol., gdzie st. poczt. zniesiona. Opis H. w Tyg. ill. 1869 nr. 79 i w Kłosach t. 15. Ob. „H. i Zofiówka“ przez Korabitę („Wędrowiec“ r. 1897, t. XXXV). Wołyniak: „O Bazylianach w H.“ (Przew. nauk i liter. 1899 i odbitka).

Powiat humański gub. kijowskiej zajmuje płd. część tej gubernii, graniczy na płn. z lipowieckim i taraszczańskim, na wschód ze zwinigródzkim, i oddziela się rzeką Siniuchą od gub. chersońskiej; od płd. i zachodu otoczony gub. podolską. Rozległości ma 3785 w. kw. Utworzony 1797 r., połączony 1799 ze zwinigródzkim, 1805 przywrócony. Według Stołpiańskiego na 344250 dzies. rozl. miał 219160 roli or., 69400 łąk, 26100 lasów i krzewów, 9450 pod wygonami, 5540 błót. 14609 pod wodą i osadami. R. 1864 miał 14204 koni, 56212 bydła, 101462 owiec zwyczajnych, 12444 cienkowełnistych 28423 świń, 1753 kóz. Według statystyki 1846 r. na 100 korcy zasiewu wypada 26.5 żyta, 19.3 pszenicy, 20 owsa, 4 hreczki, 18.6 jęczmienia, 10.5 prosa, 1 grochu. Cukrowni 1866 r. było 4. Gorzelnie są w Bahwie, Iwańce, Majdanieckiem i Pohoryle; cukrownie; w Talnem (Szuwałowych), Werchniaczce (przedtem Jasińskich, teraz akcyjna) i nowo zbudowana w Kiślinie (akcyjna). R. 1860 na 165008 ludn. było 83385 męż., 81623 kob. W r. 1864 było 179737 mk., w tem 158166 prawosł., 38 raskolników, 3881 katol., 40 ewang., 17511 izr. Według kalendarza Hurlanda 20377 izr. t. j. 9971 męż., 10406 kob. Powiat dzieli się na 3 okręgi adm. (stany). Ma 30 gmin wiejskich, 108 starostw. R. 1847 posiadał 1 miasto, 7 miasteczek, 131 siół, 16 wsi. Humański pow. ma obecnie 18 gmin: Babany (13,808 mk. i 20,179 dz.), Chiżna (12,286 mk. i 20,862 dz., Humań (20,252 mk. i 22,504 dz.), Iwańka (10,341 mk. i 16,063 dz.), Krasnopółka (16,778 mk. i 22,425 dz.), Kuźminska Grobla (12,339 mk. i 16,699 dz.), Ładyżynka (14,921 mk. i 21,040 dz.), Leszczynówka (13,532 mk. i 16,402 dz.), Mańkówka (15,197 mk. i 21,560 dz.), Muszurów (11,542 mk. i 15,385 dm.), Oksanina (18,150 mk. i 28,939 dz.), Oradowka (11,781 mk. i 17,224 dz.), Podwysokie (19,712 mk. i 34,247 dz.), Posuchówka (12,502 mk. i 15,926 dz.), Rusałówka (15,688 mk. i 20,297 dz.), Szawulicha (12,181 mk. i 18,482 dz.), Talianki(17,418 mk. i 24,676 dz.) i Talne (21,218 mk. i 24,910 dz.). Główne zajęcie mieszkańców stanowi rolnictwo. Znacznie też rozwinięte: hodowla bydła, pszczelnictwo, sadownictwo i ogrodnictwo. Zbywające zboże idzie do Odessy. Powierzchnia powiatu płaska, poprzerzynana rzekami, strugami, jarami, w okrainach płn. i zach. są wzgórza. Jeziór niema, są tylko stawy rzeczne. Błot także niewiele. Rzeki należą do bohowego dorzecza. Główne: Tykicz górny, Siniucha, Jatrań, Umanka, Konielka. Gleba powiatu czarnoziem. Lasy liściaste. Znakomite łąki stepowe. Marszałkami szlachty tego powiatu byli: Karol Gruszecki h. Lubicz, Henr. hr. Rzewuski h. Krzywda, Jan Stachowski h. Ogończyk, Stan. Szołczyski h. Topór, Dyon. Rajski h. Jelita, Flor. Różycki h. Poraj i Józef Sawicki h. Lubicz, Józef Moszyński, h. Nałęcz. Ostatnim marszałkiem szlachty z wyborów był Teodor Jełowicki. Najważniejsze miejscowości w pow.: H., Talne, Iwańki, Buki, Cybulów, Justyngródek, Monastyryszcze, Ochremowo. Cybulów i Monastyrzyszcze (Monasteryska) nie leżą w pow. humańskim, lecz w lipowieckim. Pow. humański ma jednę tylko parafią, katol. Humań. Dek. humański dyecezyi łucko-żytomierskiej rozciąga się na pow. humański, kaniowski, taraszczański, część lipowieckiego i obejmuje 7 parafij: Stawiszcze, Tetyjów, Bohusław, Koszowata, Humań, Piatyhory, Monastyryszcze. Wiernych liczy 8632. Por. Umań.

statystyka