Kopalnia   „Krzemianka”

Suwalska anomalia magnetyczna znana była geologom już przed II wojną światową. Wtedy to wykonano pierwsze pomiary geomagnetyczne i grawimetryczne. Do poszukiwań powrócono w końcu lat 50-tych, a pierwsze eksperymenty prowadzono metodą wybuchową. W płytkich otworach ziemi umieszczano dynamit i rejestrowano fale sejsmiczne odbite z głębi ziemi po jego eksplozji. Stąd wśród okolicznej ludności rozeszła się fama, że władza ludowa przybyła walczyć na te tereny z wrogim jej podziemiem niepodległościowym. Plotek było więcej, o czym jeszcze będzie później, a sprzyjała im atmosfera tajemniczości, bowiem przez całe czas opracowywania założeń projektowych przyszłej kopalni obowiązywała blokada informacyjna a temat traktowano jako poufny.

Żelazo wytapiano na Suwalszczyźnie od niepamiętnych czasów. Pierwsi parali się hutnictwem Jaćwingowie, dochodząc w tym do niemałej wprawy, stosowali bowiem nawet żelazne okucia lemieszy, które powróciły na Suwalszczyznę dopiero w XIX wieku. Później żelazo wyrabiali rudnicy w dobrach Konstancji z Wodyńskich Butlerowej w Gawrych Rudzie i Maćkowej Rudzie. Po niej przejęli przemysł wigierscy kameduli. Powierzchniowe rudy darniowowe zawierały jednak mało metalu a prymitywne dymarki wymagały ogromnej ilości drewna. Na wyprodukowanie 1 kg żelaza potrzebowano aż 20 m3 drewna.

Ostatnimi hutnikami Suwalszczyzny byli Joachim Chreptowicz i jego wnuk hr. Karol Brzostowski, który przejął majątek w Sztabinie po dziadku Joachimie i matce. W 1838 r. istniało w jego dobrach sztabińskich 5 dymarek produkujących przeciętnie po 140 cetnarów (~5677 kg) żelaza. Od 1830 działał też wielki piec, zastępując dymarki w Janówku i Lebiedzinie. Produkcja żelaza rosła corocznie aż do śmierci Brzostowskiego osiągając 160 ton rocznie, czemu sprzyjało oddalenie od konkurecji głównych ośrodków hutniczych. Uzyskiwane żelazo przerabiano dalej, głównie na maszyny rolnicze. Żadne z wyrobów nie zachowały się do dnia dzisiejszego, prócz żeliwnych krzyży nagrobnych na cmentarzach m. in. w Suwałkach i Szczebrze.

Na cmentarzu w Szczebrze.

Hu­cie szta­biń­skiej Bro­stow­skie­go przy­pi­sy­wa­no też wy­ko­naw­stwo ze­ga­ra sło­ne­cz­ne­go sto­ją­ce­go w Par­ku Kon­sty­tu­cji 3 Ma­ja w Su­wał­kach, bli­ź­nia­cze­go z po­dob­nym na Li­t­wie, choć prof. [zapomniałem nazwiska] badająca oba, kwestionuje to autorstwo, wątpiąc by tak misterna konstrukcja wyszła spod ręki prowincjalnego odlewnika. Po śmierci hrabiego zakłady popadły w ruinę, lecz i tak zapewne huta nie byłaby w stanie dłużej konkurować z nowoczesnymi wielkimi piecami opalanymi koksem. Potem o hutnictwie na sto lat zapomniano.

Sondujące wiercenia wykonano w pobliżu Białowieży, Sokółki, Krasnopola; posłużono się też niemieckimi wynikami wierceń z okolic Pisza i Ełku. Wreszcie w 1962 roku rozpoczęto odwierty, których pionierami byli prof. Jerzy Znosko i Jan Skorupa z Instytutu Geologicznego w Warszawie. Już pierwszy odwiert ujawnił 1 sierpnia 1962 roku rudy żelaza, tytanu i wanadu.

Minerały zalegały na głębokości od 850 do 2350 metrów; im głębiej, tym bogatsze były w żelazo. W toku dalszych prac określono położenie dwóch głównych złóż: „Krzemianka“ i „Udryń“, mających potencjalne znaczenie gospodarcze (złoża w okolicach jeziora Okrągłego w SPK i Jeleniewa są wielokrotnie mniejsze).


[Ciąg dalszy jest, póki co, tylko w moich notatkach. Tymczasem robocze zakończenie:]


Planowana od lat 70-tych ich eksploatacja nigdy nie wyszła poza stadia planistyczne, w końcu, u schyłku lat 80-tych, została całkowicie zarzucona, przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Od tego czasu narosło wiele mitów wokół tego potencjalnego suwalskiego skarbu, cyniczne podsycanych - zwłaszcza w okresie kampanii wyborczych. Czas rozwiać mrzonki co do możliwości budowy kopalni. Ta inwestycja nie ma najmniejszych szans na realizację w dającej się przewidzieć przyszłości. Póki co, odkryty wówczas suwalski masyw anortozytowy pozostanie jedynie ciekawostką geologiczną, a kryje na prawdę niesamowite zagadki. Geologom suwalskie mrozy kojarzą się bowiem nie tyle z prognozą pogody, co z kolejną anomalią, mającą wcale nie tak dawne korzenie - ledwie w czasach ostatniego zlodowacenia.


W 1979 r. opracowano założenia techniczno—ekonomiczne budowy kopalni i zakładu wzbogacania rud (Założenia—1979), w których przedstawiono ogólną koncepcję wydobycia i przeróbki rud oraz przemysłowego zagospodarowania terenu. Rowele. Obszar do zalania szlamem, z początku 4 a docelowo 10 km kwardratowych. Projektowany obszar górniczy obejmuje powierzchnię 59,3 km2 zbliżając się na północy do granic Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Obiekty przemysłowe zlokalizowano między wsiami: Jeleniewo, Prudziszki, Czerwone Bagno, Krzemianka i Kazimierówka. Kopalnię z szybami, składowiskami rudy i kruszarnią usytuowano na wysoczyźnie morenowej, natomiast w obniżeniu sandrowym Jeleniewa zaplanowano budowę zakładu przeróbczego. Istotnym elementem inwestycji jest zbiornik osadowy, zaprojektowany w odległości ok. 20 km na północ od Jeleniewa, w okolicy wsi Rowele, połączony z zakładem siecią wielkośrednicowych rurociągów.
[…]



Zrealizowany w latach 1981-1985 program badawczy pozwolił na sprecyzowanie szeregu wniosków mających ważne znaczenie przy dalszym projektowaniu „Krzemianki”, a także umożliwiających podjęcie decyzji o jej budowie. Do najważniejszych należą następujące:

  1. Unikalne walory krajobrazowe regionu, ciągle wysoki stopień czystości środowiska przy jego naturalnej niskiej odporności na zanieczyszczenia przemysłowe oraz brak skutecznych rozwiązań technicznych do ochrony powietrza i wód, nakazują ograniczenie zakresu inwestycji i przeniesienie najbardziej uciążliwych procesów na odległości bezpieczne dla tych obszarów.
  2. Budowa kopalni i zakładu wzbogacanie rud ze zbiornikiem osadowym „Rowele” jest możliwa pod warunkiem spełnienia następujących wymogów:
    1. uszczelnienia przepuszczalnych partii czasy zbiornika,
    2. zamknięcia obiegu wód przemysłowo-technologicznych,
    3. ujęcia przerzutu czystych wód ze zlewni zbiornika bezpośrednio do rz. Szeszupy i j. Wigry,
    4. wprowadzenia niezbędnych zmian w systemie hydrolograficznym przedpola zbiornika,
    5. budowy bariery studni odwadniających przedpole zapór,
    6. zapewnienia stabilizacji powierzchni osuszonych osadów przed erozją wietrzną również w trakcie eksploatacji zbiornika,
    7. opracowania rozwiązań gwarantujących sukcesywną rekultywację biologiczno-techniczną zbiornika,
    8. Wyprzedzającej budowy leśnych pasów ochronnych wokół zbiornika i wzdłuż sieci rurociągów,
    9. zaprojektowania i zagospodarowania strefy ochronnej wokół kopalni i zakładu wzbogacania.

    Należy jednak przyznać, że powyższe rozwiązanie nie znajduje poparcia wśród ekologów. Jednak zdaniem autora jest ono godne przedstawienia, ponieważ równoważy skrajne środowiska odnośnie zakresu rzeczowego inwestycji, jest realne pod względem technicznym oraz wyklucza konieczność przewozu olbrzymich mas rudy na duże odległości.

  3. Z punktu widzenia ochrony atmosfery, przy dotychczasowych możliwościach odsiarczania gazów odlotowych, można zaakceptować wyłącznie III wariant realizacji inwestycji.
  4. Istnieje potrzeba kontynuowania prac badawczych i studialnych obejmujących w pierwszej kolejności:

[…]

[…] Oczywiście, w wariancie wyłącznie górniczym, niezależnie od zajęcia terenu pod kopalnię wystąpi cały zespół robót przy doprowadzeniu bocznicy kolejowej, adaptacji dróg do potężnie wzmożonego transportu budowlanego, a przede wszystkim sama, ciągnąca się 11 lat budowa kopalni z gromadzeniem na powierzchni odpadów pochodzących z drążenia szybów i z innych przygotowawczych robót górniczych. W dotychczasowych opracowaniach projektowych nie zauważono próby zajęcia się lokalizacją składowiska odpadów górniczych z okresu budowy ani także przeprowadzenia rozważań nad tym, w jakiej mierze składowany na stałe materiał odpadowy może oddziaływać na otaczające środowisko, czy wymaga on na przykład gruntów nieprzepuszczalnych i  izolacyjnego zabezpieczenia podłoża, lub przeciwnie, nadaje się do celów rekultywacyjnych.

Dopiero jednak lokalizacja zakładu przeróbczego, a zwłaszcza jego części flotacyjnej (stąd nie ma w tym względzie poważniejszej różnicy między wariantem I i II) stwarza konieczność przeprowadzenia olbrzymich robót ziemnych. Dość powiedzieć, że w drugim etapie zapora zimna (nadbudowana na tej, która zamykałaby zbiornik odpadów poflotacyjnych w pierwszym etapie) osiągnęłaby wysokość 60m, a sama pojemność docelowa zbiornika ma niewiele odbiegać od pojemności Jeziora Rożnowskiego. Przy budowie zbiornika będzie konieczne przemieszczenie olbrzymich mas ziemnych. Do dostarczenia odpowiednich koparek i innych maszyn, a potem do transportu budowlanego trzeba dostosować układ drogowy. Sama budowa dwu nitek rurociągu — do przesyłania szlamu i powrotu wody nadosadowej — będzie wymagała na terenach leśnych niezbędnej przecinki, która zresztą pozostanie już stałym elementem krajobrazu. Po zbudowaniu bowiem rurociągu musi być też wykonana przy nim droga ułatwiająca (w celu kontroli) stały doń dostęp, niezbędna zwłaszcza w przypadku awarii. Zakłóceniu ulegnie tam na trwałe układ spływu wód, tym bardziej, że w obrębie przewidywanej czaszy zbiornika znajduje się znaczna powierzchnia obszarów źródliskowych. Przy budowie izolacji dennej trzeba je będzie  skanalizować i wyprowadzić spod zbiornika najprawdopodobniej do rowów opaskowych, by z nich przepompowywać tę wodę jako według przewidywań zanieczyszczoną — do samego zbiornika.

Znacznie mniejszej dewastacji należy się spodziewać po budowie ujęcia i doprowadzenia wody przemysłowej z j. Szelment, a także po doprowadzeniu oczyszczonej wody z oczyszczalni w Suwałkach (woda z obu źródeł ma służyć do uzupełnienia obiegu transportu szlamów poflotacyjnych). Natomiast, mimo mniejszego zakresu robót, trwały ślad pozostawi „przebudowa” małego j. Udryn (przewidywanego we wszystkich trzech wariantach) na zbiornik do awaryjnego przejmowania wód opadowych w przypadku opadów nawalnych.



[Ciąg dalszy może nastąpić, lecz tym razem będzie o inwersji temperatury, którą odkryto przy okazji poszukiwań żelaza, bowiem o tejże ciekawostce mowa była powyżej.]

Sidorówka


Gdzie jest suwalskie żelazo.

Mimo, że wiele osób słyszało, to mało kto wie gdzie naprawdę znajdują się złoża rud na Suwalszczyźnie.

Oto one.

Złoże „Krzemianka“


Zobacz większą mapę

Złoże „Udryń“


Zobacz większą mapę