Bibljoteczka Regionalna „Naszego Głosu“ Nr. 3

 

 

 

 

 

POJEZIERZE

AUGUSTOWSKO‑SUWALSKIE

 

 

 

 

PRZEWODNIK KRAJOZNAWCZY

I TURYSTYCZNO-LETNISKOWY

 

 

 

W OPRACOWANIU KOMITETU
REDAKCYJNEGO „NASZEGO GŁOSU”

 

 

 

 

 

CENA 60 GR.

 

1 9 3 7

NAKŁADEM KOMITETU OBYW. POJEZ. AUGUSTOWSKO-SUWALSKIEGO.

KOMITIET WYDAWNICZY. PRZEW. STAR. POW.
STEFAN EJCHLER. - CZŁONKOWIE DYR. WŁ. KRU-
-SZEWSKI, PREZ. Z. N. P. Z. WARAKOMSKI, NACZ.
W. WEGNER, KIER. BIURA TUR. W AUGUSTOWIE
K. DUNIN-MARKIEWICZ, P. A. CHLUPICKI.

 

KOMITET REDAKCYJNY. PRZEW. J. WITEK. -
CZŁONKOWIE, B. CHUDZIK, J. FIGIEL. A.. KARP,
H. KODŹ, L. KOFFLER.

 

WSPÓŁPRACA. P. P. WŁ. FEINER, WŁ. KRUSZE-
WSKI, M. MOŚCICKI, CZ. NIEMIRYCZ. W. WEGNER.

ZDJĘCA. J. ROTSZTEJN, CH. ŁAPP, A. WORO-
TYŃSKI, W. FEINER, H. KODŹ, K. JAROSZYŃSKI.

 

ADMINISTRACJA. p. A. OBIEDZIŃSKI.

 

KLISZE WYKONANO W CYNKOGR. F. ZANIEW-

SKIEGO WILNO.

 

ODBITO CZCIONKAMI DRUKARNI KLOTYLDY

DARGIELOWEJ SUWAŁKI.



PRZEDMOWA

 

Oddając Szanownym Czytelnikom nasz Przewodnik po Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem winniśmy parę słów wyjaśnienia.

Chociaż jest on produktem czteroletniej pracy poznawczej nad Pojezierzem Augustowsko-Suwalskiem uważamy, że nie jest on jeszcze tym, czym chcielibyśmy go uczynić. Mimo to sądzimy, że w najbliższych latach, kiedy jeszcze nie ma żadnego przewodnika, obejmującego całość Pojezierza, – zadanie swoje spełni.

Opracowany został zespołowo i jest wyrazem współpracy nie tylko członków Komitetu Redakcyjnego, ale i wielu osób, będących poza Komitetem, a bliżej współpracujących w swoim czasie z redakcją „Naszego Głosu“.

Przewodnik ten, będący wyrazem ofiarności i bezinteresowności ludzi współpracujących przy jego wydaniu i obywateli miasta Augustowa i Suwałk, którzy dali pieniądze na koszta druku, celowo kalkulujemy w cenie 50 gr. bowiem chcemy, by każdy przybywający do nas, zwłaszcza z młodzieży szkolnej, licznie co roku odwiedzającej nasze pojezierze, mógł sobie taki egzemplarz nabyć i pewniej a korzystniej poruszać się w terenie.

Jednocześnie zwracamy się do P. T. Czytelników o łaskawe nadsyłanie nam swoich uwag i życzeń, byśmy następne wydanie uczynić mogli bardziej pożytecznem i celowem z punktu widzenia potrzeb turystyki i ruchu letniskowego.

Kom. Wyd. i Red.

Czerwiec 1936 r.

Augustów, Plac Piłsudskiego 43.


CZĘŚĆ I

 

KRAJOZNAWSTWO

 

Pod. red. JÓZEFA WITKA

 

POJEZIERZE

POŁOŻENIE I OBSZAR

Pojezierze Augustowsko-Suwalskie wciśnięte jest klinem na północ między granice Prus Wschodnich i Litwy, a na południu ograniczone doliną bagienną rzeki Biebrzy. Obejmuje teren o obszarze 4281 km2 i podzielone jest na dwa powiaty: suwalski i augustowski po linię Dąbrowa-Sopoćkinie, t. zn. bez jego skrawka południowo-wschodniego.

KRAINA POLODOWCOWA

Takie określenie nasuwa się: każdemu obserwatorowi po pierwszym zetknięciu się z pojezierzem. Jest ono rezultatem działalności lodowca, któremu zawdzięcza urozmaiconą rzeźbę swej powierzchni. Lodowiec pozostawił ciekawe okazy morenowe, był tym mistrzem, pod potężnem dłutem którego powstało wiele piaszczysto-żwirowych, a niekiedy gliniastych zwałów i wzgórz, oraz moc dolin i kotlin; on pokrył tę ziemię głazami narzutowemi, z których większe okazy spotyka się nad jez. Hańczą, w okolicach wsi Krzywólka i osady Sopoćkinie. Znajdują się tam również w pobliżu pokłady kredowe. On wreszcie takie w czasie topnienia wypełnił wszelkie zagłębienia i przystroił je lśniącemi barwami mnóstwa mniejszych i większych jezior, rozrzuconych po całem pojezierzu.

Północna część pojezierza jest bezleśną wyżyną, najwięcej pofałdowaną i wznoszącą się ponad 200 m nad poziomem morza. Najwyższe wzniesienie[*] (299 m n.p.m.) leży blisko granicy litewskiej na lini i Przerośl-Wiżajny. W stronie południowej teren pojezierza znacznie opada aż do poziomu poniżej 100 m n.p.m.

KRAINA JEZIOR I LASÓW

Po bezpośredniem zetknięciu się z tą ziemią polodowcową, z jej szatą roślinną i bogactwem różnorodnych jezior sformułuje się nam drugie określenie, bliższe i dokładniejsze: Pojezierze Augustowsko-Suwalskie jest krainą wiecznych jezior i szumiących majestatycznie borów i lasów. Wielka ilość jezior, mniejszych i większych, rozrzuconych w zagłębiach krainy polodowcowej, jest wybitną cechą krajobrazu pojezierza. Spotykamy na tej ziemi przeszło 300 jezior o powierzchni ponad 1 ha i około 200 mniejszych jeziorek. Większość ich ma charakter rynnowy, o kształtach wydłużonych, bardzo często o brzegach poszarpanych licznemi zatokami. Liczne z nich układają się w grupy, odznaczające się nadzwyczajną malowniczością i stanowiące wielce pociągający objekt turystyczny. Do takich grup należą: augustowska, wigierska, kleszczowiecka i inne. Wśród jezior suwalskich najgłębszym zbiornikiem śródlądowym całego Pojezierza Bałtyckiego jest jezioro Hańcza o głębokości 108 m. Największym zaś zbiornikiem wodnym w krainie jezior i lasów jest jezioro Wigry o powierzchni około 21 km2 i głębokości dochodzącej do 73 m. Od tych wielkich jezior mamy całą, skalę przejść do drobnych jeziorek leśnych, zwanych „sucharami“, bagnisk itd. Ta wielka ilość jezior i jeziorek o różnorodnej, bogatej rozmaitości kształtów z brzegami często stromemi, w dużej mierze pokrytemi lasem – sprawia, że te zbiorniki wodne, niby wielkie, duże i małe lustra naturalne ręką Stwórcy rozrzucone po ziemi na pociechę człowiekowi, – nadają całemu krajobrazowi swoisty urok i oryginalne piękno.

Przepływające przez różne części Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego rzeki, na ogół niewielkie, prawie zawsze okolone bagiennemi nizinami (np. Czarna Hańcza, Rospuda i Biebrza przede wszystkiem) należą do dorzecza Niemna, Narwi i Pregoły. Czarna Hańcza, należąca do największych naszych rzek, jest dopływem Niemna. Kanał Augustowski z wieloma jeziorami, włączonemi w jego systemat, łączy je Biebrzą, stanowiąc arterję wodną między systemem Niemna i Wisły. Jednocześnie tworzy on w ten sposób szereg szlaków pięknych i dogodnych dla wycieczek kajakowych. O ile malownicza część północna pojezierza, dzięki urozmaiconej rzeźbie terenu, jest na ogół pozbawiona większych lasów i określić ją można jako okolicę jezior i wzgórz, o tyle cześć południowo-wschodnia, począwszy od Wigier pokryta jest lasami iglastemi (sosna, świerk), przechodząc stopniowo w kompleks Puszczy Augustowskiej, będącej niepospolitym objektem leśnym, pełnym pierwotnego uroku, majestatycznej ciszy i niesamowitego czaru dobroczynnej natury puszczańskiej. W dawnych, zamierzchłych czasach była ona niewątpliwie o wiele bogatszą, skoro dziś jeszcze stanowi około 60% pokrycia całej powierzchni pojezierza. Poprostu, Pojezierze Augustowsko-Suwalskie musiało być kiedyś jedną wielką puszczą o nadzwyczaj rzadkiem zaludnieniu. Jeszcze dziś osiedla jedne do drugich położone są na znacznej, zwłaszcza w części puszczańskiej, niespotykanej (poza Polesiem bagiennem) w Polsce odległości. Jest to ziemia ongiś wymarłych Jadźwingów, a dziś prawie w 100% polska z krwi i kości, z ducha i dziejów, które dla lepszego zrozumienia i głębszego odczucia tego na wskroś pierwotnego i pięknego zakątka pokrótce przedstawimy.

DAWNY KRAJ JADŹWINGÓW

W olbrzymich puszczach, nad brzegami jezior bogatych w rybę i zwierzynę łowną mieszkał lud dziki i bitny, zwany Jadźwingami. Lud ten był pokrewny Prusakom, Ło­ty­szom i Litwinom, o czym świadczy sama nazwa Jatwa podobnie, jak Litwa, Łot-wa.

W okolicach Rajgrodu, Augustowa i Suwałk, aż do rzeki Leki, dziś Łekiem, albo Łykiem zwanej, w pobliżu Grajewa, miał on swoje pierwotne siedziby. Nazwa Jadźwingów (albo Uźwingów) znaczyła tyleż, co mieszkaniec zakącia, pokucia i nadana była przez ludy, żyjące zwarcie na północy, swym południowym sąsiadom. Nie mając wielkiego pojęcia o uprawie roli, chętnie posuwali się Jadźwingowie na południe ku Mazowszu, które nęciło ich swoimi łupami, głównie niewolnikiem, nadającym się do uprawy roli i stanowiącym cenną zdobycz tego walecznego, ale na niskim poziomie kultury stojącego plemienia. Jadźwingowie chętnie również pomagali innym ludom łupieżczym, napadającym na Polskę, a nawet w 1043 roku wspólnie z Masławem wystąpili przeciw Kazimierzowi Odnowicielowi.

Korzystając z osłabienia Polski, posunęli się na południe, opanowali połać Pod­la­sia nad Bu­giem w okolicy Dro­hi­czy­na po Łuków i stamtąd niepokoili Polskę systematycznemi napadami, przedsiębranemi bądź samodzielnie, bądź łącznie z Litwą, bądź z książętami polskimi, walczącymi pomiędzy sobą. Tak było w 1243 roku, kiedy Konrad Mazowiecki wezwał ich przeciwko Bolesławowi Wstydliwemu, tak było potem, kiedy Świętopełek pomorski pozyskał ich przeciw Krzyżakom. Poznawszy z biegiem czasu bogactwo ziem Polski, w 1269 roku wspólnie z Litwą splondrowali w sposób straszny Kujawy i unieśli stamtąd wielkie łupy w ludziach i bydle.

Leszek Czarny w 1282 roku rozprawił się ostatecznie z Jaćwieżą gromiąc ich we własnych nadnarwiańskich terenach. Pozbawione możności łupienia sąsiednich krajów, ludy Jatwieskie zlały się z kolonizującą tę ziemię ludnością mazowiecką od zachodu i ludnością ruską na południe od rzeki Biebrzy. Dziś jeszcze wyraźną granicę etnograficzną, charakteryzującą dawniejsze wpływy kolonizacyjne, stanowi rzeka Biebrza alba Bobra. Na północ jest ludność o typie mazurskim, a na południe od Biebrzy zaznaczają się przejściowe wpływy rutenizacyjne.

KOLONIZACJA

Tereny te wskutek ścisłego przylegania do ziemi rdzennych Lachów nazywane były Pod­la­szem i wskutek naturalnych tendencyj językowych formę Pod­la­sia przybrały. Utworzone na początku XVI wieku (1520) województwo pod­la­s­kie posiadało kształt podłużnego klina pomiędzy historycznemi krainami Korony i Litwy. Linia z Augustowa przez Rajgród, Knyszyn, Suraż, Brańsk, Dro­hi­czyn, Międzyrzec do wsi Gęsi pod Parczewem stanowiłaby orjentacyjny trzon etnicznego Pod­la­sia. Po uspokojeniu, jakie zapanowało na tej ziemi, ludność mazurska zamieszkująca zachodnie jej połacie, wzmocniona została jeszcze przez płodną, szla­ch­tę mazowiecką, wyzyskującą, przyrodzony teren kolonizacyjny, jakim było Pod­la­sie głównie w okolicach Rajgrodu, Goniądza, Ty­ko­ci­na, Wysoko-Mazowieckiego, Cie­cha­no­wa, Ster­dy­ni, So­ko­ło­wa. Ze wschodu napływał lud rusiński, który kolonizował okolicę Biel­ska, Klesz­czel, Miel­ni­ka i Kon­stan­ty­no­wa. Resztki Jadźwingów schroniły się w puszczach wschodnich, ślad jednak ich dawniejszego pobytu zachował się w nazwach siedzib, uprzednio przez nich zamieszkiwanych (wieś Jatwież, obok Sopoćkiń).

Po połączeniu się w XV wieku Polski z Litwą powstały spory o przynależność Pod­la­sia. Korona, opierając się na bulli Ignacego IV, który ziemie jatwieskie przyznał Bolesławowi Wstydliwemu i Kazimierzowi Kujawskiemu, żądała przyłączenia bez ograniczeń Pod­la­sia do Korony. Litwa znów, opierając się na zrzeczeniu się Kazimierza Wielkiego południowego obszaru od rzeki Biebrzy z Biel­skiem, Dro­hi­czy­nem i Miel­ni­kiem, na rzecz Kiejstuta, żądała włączenia tego obszaru do Litwy. I Krzyżacy takie wystąpili z pretensją. Kazimierz Jagiellończyk, niechętny książętom z Mazowsza, nie przeciwdziałał wybuchowi wojny pomiędzy książętami mazowieckimi a litewsko-ruskim i w rezultacie przyłączył cały obszar Pod­la­sia do Litwy.

Dopiero Zygmunt Stary kreował w 1520 r. województwo Pod­la­s­kie, a ostateczny kształt, jaki ono zachowało aż do 1795 roku, nadany mu został w 1569 roku przez Zygmunta Augusta w Lub­li­nie.

Całe Pod­la­sie dzieliło się na trzy ziemie: biel­ską, dro­hi­c­ką i miel­ni­c­ką. Dzisiejsza południowa połać Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego aż po granicę miasta Augustowa – stanowiła północny obszar ziemi biel­skiej.

Po 1795 roku Mazowsze i część województwa trockiego, która dziś wchodzi w skład powiatu suwalskiego przypadły Prusom, a lewobrzeżna połać nad Bu­giem dostała się Austrji. Zerwane nici nie zostały nawiązane aż po dzień dzisiejszy, gdyż odrębne drogi rozwojowe, któremi obie części Pod­la­sia poszły, wytworzyły pewne różnice. Dziś dopiero rany te zabliźniają się, łącząc większy obszar dawniejszego Pod­la­sia w granicach województwa bia­ło­s­toc­kie­go. Dokonany w 1807 roku ponowny podział pozostawił północny obszar od rzeki Biebrzy przy Księstwie Warszawskiem, a później Królestwie Kongresowem. W roku 1815 usiłowano przywrócić nazwę województwa pod­la­s­kie­go, nadając to miano jednemu z ośmiu województw. Jednak w składzie tego województwa była już tylko niewielka połać historycznego Pod­la­sia obok Mazowsza, części województwa lu­bel­s­kie­go i brzeskiego, (województwo augustowskie). W 1834 roku zmieniono dawniejszą nazwę województwa na gubernję, a w 1864 r., zarzuciwszy i nazwę augustowską – utworzono gubernję suwalską, która przetrwała lat pięćdziesiąt do 1914 r.

ZA KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO I
KROLESTWA KONGRESOWEGO

Krótki okres pozornej samodzielności w latach l807-1813, to jest za czasów Księstwa Warszawskiego, przyniósł zmiany na pojezierzu naszem, gdyż w granicach departamentu łomżyńskiego utworzone zostały podprefektury czyli powiaty. Między innemi utworzona została wówczas podprefektura dąbrowska z siedzibą w Augustowie. W 1816 roku, po rekonstrukcji ustroju administracyjnego, departament łomżyński uległ podziałowi na województwo płockie i augustowskie, a dawniejsze podprefektury, tworzone na wzór francuski, ustąpiły miejsca powiatom. Z czasów Królestwa Kongresowego zanotować należy na naszym terenie ożywioną działalność w dziedzinie budowniczej oraz przeprowadzenie Kanału Augustowskiego, który jest z jednej strony dowodem mądrości politycznej ks. Ksawerego Drucko-Lubeckiego, a z drugiej strony świadectwem wysokiego usprawnienia korpusu inżynierii wojska Królestwa Polskiego.

Ponieważ kanał ten stał się arterją o pierwszorzędnem znaczeniu spławnem, warto jego historji poświecić kilka słów.

KANAŁ AUGUSTOWSKI

Królestwo Kongresowe, małe obszarem i otoczone ze wszystkich stron komorami celnemi, z rozpoczynającym się dopiero rozwijać przemysłem, skazane było przy wywozie artykułów rolnych na łaskę państwa pruskiego. Zboże i jego pochodne produkty były od wieków zasadniczym źródłem utrzymania i dobrobytu Polski, nic się też i w Królestwie Kongresowym nie zmieniło. Wobec braku własnych niezależnych arteryj wywozowych i zahamowania przez Prusy wywozu Królestwo było narażone na olbrzymie straty. Deficyt w budżecie handlowym w ciągu tylko jednego roku wyniósł około 40 miljonów złotych. Toteż w miarę posuwania się wojsk rosyjskich za uchodzącemi z Rosji wojskami Napoleona, wszczyna dyplomacja niemiecka gwałtowne starania o utrzymanie posiadłości polskich nad Bałtykiem pod swoim zaborem w zamian za zaofiarowaną nieograniczoną swobodę handlu dla całego obszaru dawnych ziem polskich. Pod pretekstem rzekomych dobrodziejstw tego tytułu Prusy spowodowały usunięcie z Kongresu Wiedeńskiego sprawy dostępu do morza dla Królestwa Polskiego i stworzyły północne granice, które miały przetrwać z górą sto lat. W związku z grą dyplomatyczną pomiędzy Fryderykiem Wilhelmem III a Aleksandrem I o wykonanie traktatu wiedeńskiego przy „życzliwem współdziałaniu” osławionego Nowosilcowa zawarto 15 grudnia 1815 r. w Akwizgranie konwencję międzypaństwową, która nie wykorzystała wcale poprzednich deklaracyj rządu pruskiego i określiła cła wywozowe dla towarów polskich, wywożonych z Królestwa na 4% ceny towaru. Stan taki przyczynił się do kompletnego podcięcia bytu całego handlu zbożowego i tranzytowego Królestwa Kongresowego. Wobec jednak gwałtownego protestu polskich sfer handlowych, jak również wobec faktu narażenia samej Rosji na stratę przez te nieumiejętnie prowadzone rokowania, konwencja ta wkrótce została wypowiedziana. Sprawa weszła ponownie w orbitę gier dyplomatycznych i dopiero objecie przez Lubeckiego teki ministra skarbu Królestwa nadało tej sprawie pożądany obrót. Przede wszystkiem pod jego wpływem, na znak protestu przeciw wysokim cłom na towary, została zainicjowana wojna celna pomiędzy Królestwem a Prusami. Wojna ta, prowadzona samoistnie przez Królestwo przy niechętnem stanowisku petersburskiej kliki, miała na celu zasadniczą obniżkę ceł pruskich. Z drugiej znów strony sam fakt wojny celnej posłużył Lubeckiemu za doskonały pretekst do uzyskania zgody rządu na budowę kanału, który by możliwość takiej izolacji ze strony Prus raz na zawsze usunął. Podczas konferencyj w 1824 r. Lubecki w dalszym ciągu wysuwał na pierwszy plan sprawę budowy kanału. Dyplomacja pruska szydziła z projektów Lubeckiego i do ustępstw żadnych początkowo nie była skłonna. Dopiero, kiedy Lubecki, dzięki swemu niesłychanemu uporowi, zdołał uzyskać rozkaz ks. Konstantego na użycie sił wojskowych do budowy kanału, dyplomaci pruscy zmienili stanowisko, dając dowód dużego zrozumienia dla tego w swoim rodzaju genjalnego przedsięwzięcia. Ustępstwa rządu pruskiego nie zniechęciły jednak Lubeckiego i sprawę budowy kanału forsował energicznie naprzód. W pierwotnym projekcie jego kanał ten miał na celu połączenie Królestwa z Windawą, naówczas portem wewnętrznym w obszarze celnym rosyjskim, dziś znajdującym się na Łotwie. Do wykonania jednak całości tego planu nie doszło. Z goryczą pisze o tem J. Prądzyński, realizator tego wspaniałego pomysłu.

Młody ten oficer, zdobywszy w szeregu kompanij pod Napoleonem szlify oficerskie, dzięki niesłychanemu pędowi do samokształcenia i wybitnym zdolnościom, posuwa się po szczeblach hierarchji wojskowej dość szybko i rok 1826 zastaje go, jako ppułkownika w. p. w Warszawie. Z polecenie gen. Hauke, „naczelnika korpusu uczonych”, opracowuje on plan i osiada na stałe w Augustowie. Wstąpiwszy tu w związki małżeńskie, buduje dom i żywi nadzieję, że pomyślne przeprowadzenie planu budowy uczyni go najpoważniejszym kandydatem na stanowisko dyrektora kanału. Rachuby jego okazały się płonne. Zamieszany w spisek Towarzystwa Patrjotycznego w Warszawie, zostaje w 1826 roku uwięziony na blisko trzy lata., budowę zaś kanału w czasie jego nieobecności przeprowadza gen. Malletski (Mallet). Prądzyński z goryczą odzywa się o realizacji Malletskiego, który przywłaszczył sobie plany autorskie i zmienił wymiary kanału, budując go szerszym, niż on sam projektował. Jak się okazało Prądzyński w danym wypadku nie miał racji. Według jego zdania bowiem budowa kanału tylko od Narwi do Niemna kosztem dość poważnej sumy około 20 miljonów rubli mijała się z celem. Przyszłość jednak pokazała, pesymizm Prądzyńskiego nie był całkowicie uzasadniony. Kanał Augustowski od momentu uruchomienia stał się główna arterją spławu drzewa do Gdańska i Kłajpedy. Z tem wszystkiem pierwotny zamiar projektodawcy, wybudowania kanału do Windawy, jak widzimy, nie został doprowadzony do skutku, niemniej jest on dokumentem epoki, świadectwem wytrwałości i umiejętności polskiego „korpusu uczonych” i trwałym pomnikiem dwu wielkich ludzi Lubeckiego i Prądzyńskiego.

Z ROKU 1830-31

Udział Augustowa i Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego w Powstaniu Listopadowem związany jest ściśle z historją kampanji generała Dezyderego Chłapowskiego na Litwę i Wilno, a także z losami bitwy pod Ostrołęką.

Pod Ostrołęką stoczono bitwę, która rozmiarami swoich strat nie miała równej w całej kampańji 1830-31 roku. Wskutek wycofania się oddziałów polskich do Warszawy, generał Giełgud, który w operacjach nad Narwią nie brał udziału, został odcięty, a przez cofnięcie się oddziałów pod dowództwem Skrzyneckiego, pozostawiony samemu sobie.

Na wniosek Dembińskiego polecono gen. Giełgudowi połączyć się z Chłapowskim i prowadzić działania wojenne zakrojone na szerszą skalę na terenie W. Księstwa Litewskiego.

27 maja gen. Giełgud spalił mosty w Łomży i ruszył na Litwę drogą na Augustów. Celem jego było zajęcie Wilna, utworzenie rządu i prowadzenie wojny w wielkim stylu.

Po połączeniu się z partyzantami województwa augustowskiego pod dowództwem Zaliwskiego w liczbie 1200 ludzi – korpus jego liczył około 12 tysięcy żołnierzy i był w stanie szybkimi marszami zdobyć Wilno. Niestety, nie zdołał on stanąć na wysokości zadania i zawiódł całkowicie pokładane w nim nadzieje.

W przedniej straży szedł pułkownik Sierakowski, który pod Rajgrodem natknął się na Sackena w sile 5800 żołnierzy i 14 armat.

Pułkownik Sierakowski, odbudowawszy most na rzece Łek pod Grajewem, połączył się z powstańcami augustowskimi, którzy na wieść o zbliżaniu się większych sił polskich pośpieszyli do niego. Dotąd kryli się oni w lasach około wsi Jasionowa, Polkowa i Kopytkowa, a działaniami swemi skutecznie powstrzymywali marsz wspomnianego gen. Sackena. W Grajewie połączyły się oddziały gen. Dembińskiego i pułk. Sierakowskiego i ogólne dowództwo nad nimi objął Dembiński, nakazując wymarsz na Rajgród.

Pomiędzy Czarną Wsią a Rybczyzną rozpoczęły się pierwsze działania wojenne. Sierakowski, dowiedziawszy się o marszu głównego korpusu Giełguda na Litwę, zamierza zwabić Sackena na równinę w okolicy Mieczów, by go na dogodniejszym terenie zniszczyć.

Plan Sierakowskiego, zmierzający do oskrzydlenia Sackena od strony wsi Dreństwo nie uzyskał aprobaty Dembińskiego. Zawiódł również gen. Giełgud, rozporządzający poważną siła zbrojną. Zbyt powolny marsz pozwolił Sackenowi na zorjentowanie się w niebezpieczeństwie i cofnięcie się do Rajgrodu, gdzie z prawej strony zasłonięty został jeziorem Rajgrodzkiem, a z lewej jeziorem Dreństwem.

Dembiński zorjentował się wkrótce, że ten, kto zajmie Rajgród, zdecyduje o wygranej, wydaje wiec rozkaz jeździe poznańskiej pod dowództwem Mycielskiego zdobycia miasta.

Bohaterski atak szwadronu jazdy na miasto, pełne piechoty, nie udał się, Mycielski poległ, a oddział jego został zdziesiątkowany.

Następujący korpus Glełguda zmusił Sackena do ustąpienia i ufortyfikowania brzegu nad rzeką Jegrznią.

Po czterogodzinnej obronie, kiedy oddział pułkownika Kosa przeszedł rzeczkę pod Budami Rybczanemi, Sacken cofnął się do Augustowa, pozostawiając wolną drogę Giełgudowi.

Poprzednie powodzenia Chłapowskiego i obecna bitwa pod Rajgrodem, mimo całą nieudolność dowodzącego, męstwem tylko żołnierza wygrana, postawiła całą Litwę na nogi i obudziła szalony entuzjazm dla sprawy powstania.

Z ROKU 1863

Wedle historyka rosyjskiego prof. M. Berga powstanie styczniowe na naszych ziemiach, mianowicie w b. gubernji augustowskiej, początkowo miało przebieg dość łagodny. Mieszana ludność b. gub. augustowskiej udaremniała agitację powstańczą, ponadto społeczeństwo suwalskie nie odznaczało się dążnością do odosobnienia, lecz brało żywy udział w życiu towarzyskiem.

Od 1860 r. współżycie z urzędnikami i rodzinami rosyjskiemi zaczyna słabnąć, aż w końcu 1860 r. i podczas karnawału 1861 r. dochodzi do demonstracyjnego zerwania stosunków pomiędzy oboma społeczeństwami. Wieść o pięciu poległych podczas manifestacji warszawskiej wywołała olbrzymie wrażenie w Suwałkach. Kościół przez pięć dni dzień i noc był otwarty. 22 marca 1861 r. za zezwoleniem gubernatora Fersena urządzono nabożeństwo, podczas którego śpiewano rewolucyjny hymn: „Boże, coś Polskę”. Na skutek odezw Komitetu Stołecznego urządzono w Suwałkach składkę na skarb narodowy, powszechne zaś wrażenie wywołało złożenie przez emeryta Szatyńskiego medali na ofiarę dla ojczyzny.

Potęgujący się coraz bardziej nastrój patrjotyczny całego pojezierza spowodował reakcję władz rosyjskich.

Wybitniejszych demonstrantów i podejrzanych pułkownik Kobro, komendant miasta, kazał uwięzić. Społeczeństwo jednak było tak już podniecone, że zażądało energicznie od gubernatora uwolnienia więźniów. Chcąc, nie chcąc, pułk. Kobro zmuszony był uwolnić wszystkich, zaaresztowanych ku nieopisanemu entuzjazmowi tłumu. Przy tej okazji samego pułkownika obrzucono błotem.

Dotknięty do żywego pułk. żandarmerji Kobro doniósł o tem zajściu do Petersburga, skąd przysłano naczelnika wojennego, generała porucznika Rudanowskiego.

Ten tak się gorliwie wziął do rzeczy, że wkrótce musiał go zastąpić inny naczelnik wojenny pułk. Raden. Ostatni rzekomo miał mieć więcej taktu i dyplomatyczniej chodził koło wzburzonego społeczeństwa. Podniecenie umysłów było jednak tak duże, że obywatelstwo zupełnie jawnie urządzało ciągłe zjazdy, zbierało składki na Skarb Narodowy i wszelkie ofiary.

Prym śród agitatorów dzierżył niejaki Karol Jastrzębski, dzierżawca folw. Kiszna Wielka, niegdyś oficer rosyjskiej gwardji w Mos­kwie, zesłany na Kaukaz za przewinienia w 1820.

Wszystko jednak ujął w swoje ręce niejaki Chądzyński, emisarjusz Komitetu Narodowego. Ten wzburzył opinję i przygotował grunt pod powstanie w sposób zgoła metodyczny.

Ciągle urządzano patrjotyczne obchody, a to na pamiątkę unji Polski i Litwy: 12 sierpnia 1861 r. na moście w Marjampolu[*], albo też przygotowywano nowe demonstracje.

Postanowiono wznieść w Suwałkach statuę św. Jadwigi, błogosławiącej syna Henryka Pobożnego na bój z niewiernymi. W rezultacie stanęło na statui Matki Boskiej z piaskowca, wykonanej przez Feliksa Krasuckiego, rzeźbiarza z Warszawy.

Podstawa statui miała mieć cztery symboliczne płaskorzeźby, a mianowicie: poprzednio projektowaną św. Jadwigę, błogosławiącą Henryka Pobożnego, św. Józefata z toporem w głowie, św. Andrzeja Bobolę, zabitego przez kozaków w dniu 17 maja 1657 r. pod Janowem Poleskim i św. Kazimierza.

Składki sypnęły się obficie, nawet sam Raden, gubernator Korytowski i inni dostojnicy dali na ufundowanie powyższej statui.

„Lojalna” jednak rada miejska zaprotestowała przeciwko wybudowaniu figury. Po wielu trudnościach i komplikacjach za zezwoleniem Wielopolskiego poświęcono wreszcie figurę Matki Boskiej przy udziale olbrzymiej ilości ludzi.

Sam fakt ten dał powód do wzmożenia patrjotycznej akcji tak, że w tydzień po wybuchu powstania w dniu 30 stycznia w Antoniowie formuje się pierwszy oddział powstańczy pod dowództwem wspomnianego już Jastrzębskiego.

Oddział jego, złożony z kwiatu młodzieży patrjotycznej, słabo zresztą uzbrojony, w pierwszych dniach swego istnienia zmuszony był stoczyć bitwę pod Czystemi Budami z wojskami rosyjskiemi pod dowództwem generała Lichaczewa.

Przytłaczająca przewaga nieprzyjaciela mimo bohaterskiej postawy powstańców, sprawiła, że oddział zmuszony był ratować się ucieczką, a dowództwo, po rozsiekanym dosłownie w czasie bitwy Jastrzębskim, objął Mirecki, nauczyciel z Marjampola.

Stosownie do przyjętej przez powstańców taktyki, zgromadził on ponownie oddział w lasach pieńskich.

Pojawienie się szeregu oddziałów powstańczych szachowało siły rosyjskie. Partyzancki sposób wojowania nużył najeźdźcę, nie pozwalając mu wystąpić do bitwy, wobec ruchliwości powstańców.

Jedną z ważniejszych bitew, jaką oddziały polskie stoczyły, była bitwa pod Białaszewem, gdzie do walki wystąpił oddział, liczący podobno około tysiąca ludzi.

Los tej bitwy, jak i wielu podobnych, był ten sam. Pomimo odniesionego zwycięstwa, nigdy nie można było wykorzystać jego skutków wobec charakteru samej walki.

Po potyczkach pod wsiami: Mańki, Jaszwiły Małe i Mikiczyn resztki oddziałów skryły się w lasach sztabińskich.

Przeciwko temu oddziałowi wysłano z Kowna podpułkownika Karpowa z oddziałem, złożonym z półtrzeciej kompanji piechoty, 40 strzelców celnych i 120 konnych strażników pogranicznych.

Kolumna ta rozproszyła ostatecznie oddział powstańczy pod dowództwem Andruszkiewicza.

Wtedy dopiero na widownię występuje dowódca sił zbrojnych województwa augustowskiego – Wawer, sędziwy wówczas już człowiek.

Właściwe jego na­z­wi­s­ko – Konstanty Ramotowski. W 1831 r. bierze on udział w wojnie jako porucznik 4 pułku piechoty. Po upadku powstania Ramotowski wyjeżdża do Francji i wstępuje do Legji Cudzoziemskiej. W Algierze żeni się z Francuzką i nie ma zupełnie zamiaru wracać do Ojczyzny.

Na wieść jednak o powstaniu zjeżdża z powrotem do kraju, gdzie ma brata w powiecie augustowskim.

Tu na zebraniu, obwołany wojewodą, podejmuje akcję powstańczą i daje się bardzo we znaki wojskom rosyjskim.

Za oddziałami powstańczymi przez dziesięć dni krążył i ścigał podpułkownik Artemiew, aż stoczył bitwę pod wsią Kaletami.

Po bitwie tej Wawer cofnął się do województwa płockiego, ale tradycja walki o niepodległość pozostała i żyje do dnia dzisiejszego w nazwach, podaniach i legendach. Specjalnie znane i głośne jest uroczysko „Kozi Rynek” w nadleśnictwie Krasnem, gdzie oddziały Wawra wycięły w pień – jak mówi legenda – oddział kozacki. W ogóle rok 1863 na ziemiach Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego jest rokiem nieomal że masowego ruchu wolnościowego…

PUSZCZA AUGUSTOWSKA

Po dawnych rozległych puszczach polskich zostały dziś tylko resztki. Taką resztką potężnej puszczy, ciągnącej się ongiś od Pułtuska aż po Białowieżę, jest nieznana szerszemu ogółowi w Polsce Puszcza Augustowska. W dziejach, krajobrazie i kulturze Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego jest obiektem nieomal że o wszechstronnem znaczeniu. Uroczyska, rozsiane po całej puszczy, i mnóstwo legend, związanych z niemi, nazwy i wspomnienia, kurhany, mogiłki, krzyże, ślady okopów, pozostałości poszarpanych drzew z zagojonemi ranami, zwłaszcza z okresów walk i bojów od 1914 roku aż po rok 1920, są widomemi znakami zmagania się w borach i lasach puszczańskich ducha i krwi narodu z zaborcami i wrogami Polski. W zmaganiach tych wielce ucierpiała puszcza sama, ale to jej cierpienie świadczy o roli, jaką odegrała w historji narodowej ta zapomniana i nieznana ziemia o przeważającej ilości szumiących sosen i szemrzących świerków. Porastają one ubogą, żwirową, piaszczystą i bagnistą ziemię polodowcową zawsze ciekawemi, a często pięknemi lasami i borami, które są głównym składowym elementem krajobrazu i jego piękna w całości. Dostarczają przeżyć pouczających i podniosłych, cichych i spokojnych, mocnych i trwałych miejscowemu i przybywającemu tu człowiekowi. Darzą go obfitością smacznych jagód i mnóstwem grzybów, dostarczają drewna i pracy oraz wielu innych darów, – słowem, wyciskają swoje piętno na człowieku i całej kulturze. Zatem wartość i znaczenie puszczy to nie tylko (jak to się zazwyczaj sądzi) miljony metrów drewna, używanego w kraju i wywożonego poza jego granice, ale i naturalne i kulturalne wartości, z których moc wynosi każdy, kto z nią choć przez chwilę, lub dni kilka sercem i rozumem obcuje.

O tem obcowaniu, a zarazem znaczeniu puszczy Ferdynand Antoni Ossendowski w szkicu literackim p.n. „Do puszcz! Nad jeziora!”, napisanym specjalnie dla „Naszego Głosu”, – tak pisze:… „Przyjechałem tam, aby dotknąć tej ziemi, aby ogarnąć ją wzrokiem pisarza, tym dziwnym wzrokiem, który automatycznie fotografuje wszystko – olbrzyma leśnego, rozległe rozlewiska jezior, a tuż obok na tej samej niewidzialnej taśmie, – ledwie dostrzegalną rysę, na głazie narzutowym i przelotny błysk w źrenicach przygodnego rozmówcy… Tę właśnie miłość do tego kraju kresowego wyczułem tak bardzo ostro w każdem słowie i spojrzeniu inteligencji miejscowej – od gospodarza powiatu – starosty i gospodarzy puszczy – nadleśniczych – do płomiennych publicystów, młodzieży szkolnej i jej kierowników… To sentyment czysty, zrodzony w sercu, z krwi, wyssany z mlekiem matki lub wchłonięty wraz z tajemną emanacją ziemi, powiewów żywicznych i wonnego oddechu jezior głębokich, kryjących w swej toni wielką zagadkę umiłowania tego pasa puszczańskiego przez mądrych Jagiellonów, o potęgę Polski troskających się nieustannie. Widać wiedzieli ci mądrzy zbieracze i obrońcy Polski mocarstwowej, jakie znaczenie skarby i potęgę posiada ta ziemia i spod przedhistorycznego lodowca wyłoniona i zdobna we wszystką krasę, od natury nadawaną, Wiedzieli na pewno, bo bije w oczy, śpiewa, oszałamia ta krasa przemożna i z niej, jak ze źródła żywego, tryska zdrowa miłość ojczyzny, pogodna duma narodowa, bezkresna odwaga, uświadomienie naszej siły i wiara, że hen, tam za puszczą wstało już promienne słońce świetnej przyszłości naszej, panowania ducha polskiego, co na przestrzeni wieków cuda tworzył i tu w tych borach milczących… Do puszcz! Nad jeziora! – wołam wielkim głosem, pragnąc, aby usłyszeli go turyści – starsi i młodzi, co marzą wyrwać się z zaduchu miejskiego, nabrać w płuca uzdrawiającej świeżości powietrza, wchłonąć czarowne, płynne złoto słoneczne i tajemniczą moc, którą oddycha Puszcza Augustowska, przeglądając się w bezdennych oczach swych jezior, obramowanych otokiem borów, rozświetlonych plamami złocistych spychów i zdziarów piaszczystych …”

Puszcza, zahaczając swemi północno-zachodniemi i północno-wschodniemi skrajami o powiat suwalski, rozsiadła się całym swoim masywem w powiecie augustowskim. Nieregularne granice zamykają teren puszczy w kształt nieforemnego siedmioboku, stykającego się prawie swemi wierzchołkami z Augustowem, Raczkami, Suwałkami, Sejnami, Sopoćkiniami, Lipskiem, Sztabinem i znów Augustowem.

Nie rozsiadła się ona na ziemiach żyznych, ani też nie korzysta z dobrodziejstw łagodnego klimatu. Wskutek tego nie może poszczycić się bogactwem gatunków roślinnych. Ale za to ma ona charakter majestatycznie ciemny i mroczny zarówno w słoneczne dni lata, jak jesienią i zimą. Świerk bowiem i sosna – to są zaklimatyzowani i wszechwładni panowie tej puszczy. Obejmuje ona obszar o przeszło 116 tysiącach ha, co mniej więcej wynosi 1100 km2 borów sosnowych, świerkowych i mieszanych.

Sosna, jako uboga proletarjuszka, stworzyła czyste bory wszędzie tam, gdzie ostatni lodowiec złożył piachy i żwiry. A więc na suchych gruntach, ubogich w związki chemiczne, na których żaden inny, jako więcej wymagający gatunek drzew, rosnąć nie może. Nie obawiając się konkurencji panuje całkowicie i tylko podobni proletarjusze z ziół znalazły tu swoje przytulisko. Są to borówki, czernice i brzusznice jak również mącznica i wrzos, poziomki, suche porosty, mchy oraz szereg gatunków traw, np. kostrzew, wiklina itp.

Wśród tych sosnowych borów najczęściej spotykamy rozległe jeziora o czystej wodzie, z niewielkiemi tylko zaroślami trzcin i sitowia w przybrzeżnych zatokach. Bór sosnowy brzegiem tych jezior stroi się jaśniejszą zielenią drzew liściastych. Czarna olcha wraz ze swoją siostrzycą szarą olchą dominuje w tym pierścieniu, przyjmując za współtowarzyszy szereg gatunków wierzby, leszczynę, czeremchę i, jakby na pociechę turystów, od czasu do czasu czarne porzeczki. W borach sosnowych panuje cały rok cisza. Nie spotykamy w nich ptactwa śpiewającego, gnieżdżą się tutaj tylko kruk, czapla, myszołów i dzięcioł. Należy tu jeszcze specjalnie podkreślić licznie występującego krzyżodzioba, którego jedynem pożywieniem są nasiona sosnowe. Ma on ich tutaj wielką obfitość. Losy swej rodziny wiąże krzyżodziób ze skromnemi darami sosny, gdyż pisklęta swe wysiaduje w okresie najsilniejszych mrozów – w okresie w którym masowo dojrzewają szyszki. Baczniej obserwując obrazy borów sosnowych, dostrzeżemy w nich, pomimo pozornej skromności, wiele ciekawych zjawisk. Oto jeszcze inny typ siedliska. Pod względem składu chemicznego jest ono tak samo bogate, ale bardziej może niewdzięczne dla innych drzew. Są to mianowicie wysokie torfowiska, które powstały na miejscu dawnych mniejszych i płytszych jezior. Sosna opanowała je niepodzielnie, jest jednak tutaj jakby inna, odmienna od piaskowej. Tworzy ona otwarte, przejrzyste laski o rzadko rozstawionych, karłowatych drzewach, mające w swem runie żurawinę, pijanicę i bagno, które nasyca powietrze duszną wonią, wydzielającą się obficie z jego wąskich i jakby skórzanych liści. Kwiecia tu, prócz białych większych kwiatów bagna i żurawiny, w ciągu całego roku nie widzimy. Pod niemi rosiczka w kilku gatunkach jest tu stałą mieszkanką, łowiącą błąkające się owady. Idąc temi moczarami ku wysokim borom, natrafiamy na coś, co nie jest pozornie ani lasem, ani bagnem. Wkraczamy bowiem w nieco wyższe sosny i pojedynczo rozrzucone świerki. Okryte są one często szarą masą porostów, zwiastujących kres ich rozwoju, a więc jakby na próbę rzucone przez zwartą ścianę lasu, podszyte obficie bielą brzozy niskiej, która tu wespół z paprociami i trzciną tworzy jakby zwarty młodnik lasu liściastego. W gruncie rzeczy jest to specyficzna asocjacja na torfowiskach typu przejściowego, gdzie panującym gatunkiem jest brzoza niska. Pojedynczy zaś usychający świerk świadczy nam o przyszłości terenu. Mianowicie o tem, że las zdradza tu chęci zaborcze, robi próby nasuwania się na bagno, na którem szereg pionierskich pokoleń musi zginąć aby utorować drogę przyszłemu lasowi. Przechodząc poprzez różne typy boru sosnowego, począwszy od suchych na piaskach aż po bagienne, wkraczamy na niższe tereny, na których gleba z większą masą próchnicy, obficiej nawodniona, daje możność bytowania gatunkom bardziej wymagalnym i bardziej strojnym, takim jak świerk, osika, brzoza, klon, dąb, lipa, jesion.

Bory świerkowe, zarówno jak i sosnowe są dla Puszczy Augustowskiej charakterystyczne i podstawowe. Od rozpoczynających się na najżyźniejszych stanowiskach czystych świerczyn aż do borów sosnowo-świerkowych, w których świerk jest tylko domieszką w kilku procentach, przechodzimy całą gamę asocjacyj świerkowych. Mrok i cisza są tu zazwyczaj, stałemi zjawiskami. Runo, poczynając od niebieszczących się wiosną przylaszczek i bielejącego szczawiku zajęczego, aż po obficie wypełnione konwalią i innemi ziołami zmienia się w ciągu pór roku w zależności od składu gatunkowego drzewostanu. Przechodząc te fragmenty na ogół będziemy stale mówili o świerku, który tu często w postaci nalotu tworzy tak gęste zarośla, że nawet mysz z trudnością przedostać się może. Zmniejszając się liczbowo, świerk dochodzi do tak potężnych rozmiarów, że z podziwem podnosimy głowę i obserwujemy jego niebotyczne wierzchołki. Rozejrzawszy się w całości puszczy, spostrzegamy, że oto świerk poczyna być tu gatunkiem agresywnym, wypiera inne drzewostany, a w szczególności sosnę, i z konieczności musimy dojść do wniosku, że najbliższy okres puszczy – to okres panowania świerka. Może w niedalekiej przyszłości będziemy musieli mówić o świerkowej Puszczy Augustowskiej. Zjawisko to na razie jest niewytłumaczalne, gdyż biologiczne właściwości świerka przeczą jego ekspansji na wiele stanowisk. Czy jest to skutek wadliwej gospodarki leśnej, czy też może jesteśmy na jakimś progu klimatycznym, który jest przyczyną powyższej ekspansji. Cokolwiek jest powodem tych przemian w naszej puszczy dla badacza, przyrodnika i leśnika jest ona objektem godnym najwyższej uwagi, a i przeciętnemu turyście także dostarcza sporo wrażeń i przeżyć.

ZIOŁA, KRZEWY, GRZYBY, JAGODY

Podczas pobieżnej i ogólnikowej charakterystyki całej puszczy wspomnieliśmy o runie i podszyciu. Wymieniliśmy takie rośliny jak: mchy, wrzosy, borówki, czernice i brusznice, dalej mącznice, poziomkę, torfowiec, żurawinę, pijanicę, bagno, rosiczkę, przylaszczki, konwalię, szczawik itp. Rośliny te trzeba uzupełnić rzadkiemi na ziemiach Polskich gatunkami roślin takich jak: obuwik, lilja złotogłów, bluszcz i inne.

Powyższe i szereg innych ziół puszczańskich wespół z kobiercami mchów i traw tworzą na terenie całej puszczy ciekawe i urozmaicone runo, którego obrazy zmieniają się w zależności od warunków fizykochemicznych ziemi, tak różnej pod względem swej wartości wegetacyjnej w krainie polodowcowej. Jednak z tych tak ciekawych dla przyrodnika ziół, dla przeciętnego turysty wielce pociągającemi będą poziomki, jeżyny, maliny, czernice i brusznice. Obfitość tych jagód w całej puszczy, oczywiście na jednych terenach jest więcej poziomek, a na innych czernic i brusznic, jest tak duża, że na terenie jednego tylko nadleśnictwa w ciągu dnia można zebrać kilka tonn jagód. Wszyscy ci więc, którzy przybywają na pojezierze w celach turystyczno-letniskowych, nie będą mogli narzekać na brak jagód.

W runie przez całe lato aż do późnej jesieni rośnie mnóstwo najrozmaitszych gatunków grzybów jadalnych, z których najwiekszem powodzeniem, zarówno wśród ludności miejscowej jak i przybywającej, cieszą się borowik, rydz, smardze itp. Do wielkiej przyjemności puszczańskiej, należą orzechy laskowe, rosnące w dużej ilości na krzewach leszczyny. Występuje ona obficie na terenie całej puszczy, i wespół z innemi krzewami tworzy gęste podszycie borów sosnowych, świerkowych i mieszanych. Bory te specjalny urok mają w miesiącu wrześniu, w pełni kwitnienia wrzosów, ubarwiających rozległe obszary puszczańskie kolorem jasno liljowym i nasycających powietrze specyficznym przyjemnym zapachem. Kwitnące wrzosy w puszczy to obrazy piękne i nastrojowe, których łatwo się nie zapomina.

Poprzestając na tych kilku uwagach o ziołach, jagodach, grzybach i krzewach, trzeba podkreślić że w życiu i w kulturze pojezierza są one jednym z podstawowych czynników. Jagody, grzyby i orzechy laskowe podczas całego sezonu stają się codziennem dopełnieniem w odżywianiu, a zioła dostarczają roślin leczniczych, skrzętnie wyzyskiwanych zarówno w przeszłości jak i dziś przez ludność wiejską. W podaniach, legendach, pieśniach i innych wytworach kultury duchowej spotykamy się z niemi jako motywami przyrodniczymi, mówiącemi wyraźnie o wpływie puszczy i jej darów na kształtowanie się psychiki tutejszego ludu. Człowiek lasów i jezior na pojezierzu naszem, to typ ze wszech miar zasługujący na bliższe poznanie przez każdego przeciętnego turystę, a dla ludoznawcy może być on obiektem wielce pociągającym do przeprowadzenia badawczych obserwacyj i niezmiernie wzbogacić dotychczasową wiedzę o ludzie, zamieszkującym pojezierze, a nieznanym zupełnie szerszemu ogółowi ludoznawców.

ZWIERZOSTAN I ŁOWIECTWO

Pod względem zwierzostanu i łowiectwa teren pojezierza naszego jest nadzwyczaj urozmaicony. Obejmuje on bory puszczańskie, jeziora, łąki, bagniska i pola. Ze świata zwierzęcego łownego zamieszkują stale tereny puszczańskie wilk, dzik, sarna, lis, borsuk, kuna leśna, wydra, tchórz i zając, oraz często jako goście pojawiają się łosie, dawniej stali mieszkańcy puszczy, a dziś znajdujący się w Czerwonem Bagnie w nadleśnictwie rajgrodzkiem i ryś, który w ostatnich czasach pojawia się okresowo na terenie niektórych nadleśnictw. Spotkać możemy również jako gościa jelenia. Za wyjątkiem wiec łosia, jelenia i rysia, czyli tych zwierząt, które są obecnie rzadkością puszczy, ale w przyszłości być może staną się jej stałemi mieszkańcami – wszystkie inne zwierzęta występują stale w znacznej ilości. Tak np. b. pięknie hoduje się sarna, a zwłaszcza kozły, których przeciętna waga wynosi do 36 kg. Takich sztuk w lasach Zachodu nigdzie nie spotykamy. Należy tu jeszcze specjalnie wyróżnić zająca białego, głównie występującego w podmokłych partiach lasu. Z ptactwa pierwsze miejsce zajmuje głuszec, dziś już bardzo licznie gnieżdżący się w puszczy, śpiewak Weyssenhoffa. Trele jego są prawdziwym śpiewem dla tych, którzy w swych żyłach czują związek z przyrodą i którzy ze strzelbą potrafią całe dnie i noce przecież nie dla korzyści materjalnych spędzać na mszarach. A dalej cietrzew, jarząbek, kuropatwa, słonka i liczne rzesze ptactwa wodnego, tworzą świat nadzwyczaj ciekawy i pociągający. Szczególnie pod tym względem jeziora leśne, bagna i łąki obfitują w najrozmaitsze gatunki kaczek jak, krzyżówka, cyranka kaczka podgorzałka i cały szereg innych. Wczesną wiosną i jesienią w czasie przelotów można spotkać okazy polarne, zatrzymujące się tu na dłuższy wypoczynek. W szuwarach przybrzeżnych często zauważyć można bąka, bardzo charakterystycznego brodźca, czaplę siwą i kilka odmian kurek wodnych, z których łyska występuje masowo do kilku tysięcy sztuk na błotnistem jeziorze Kolnica. Pospolitą osobistością tutejszych jezior są perkozy dwuczube oraz mewy w kilku odmianach. Najpospolitszą z nich jest mewa śmieszka. Poza tem na łąkach przybrzeżnych i bagnach spotkamy bekasa zwykłego, t. zw. w miejscowej gwarze baranka, bekasa kszyka, bekasa dubelta, derkacza i bataljona, masowo występującego na łąkach nadbiebrzańskich w okolicy Ostrowia. Ogromnie są ciekawe toki bataljona, podczas których można oglądać z bliskiej odległości wspaniałe peleryny tych ptaków. Z ptactwa mniej znanego na innych ziemiach kraju podkreślić należy stały przylot i gnieżdżenie się bocianów i żurawi.

Zwierzostan ten wraz ze zwierzyną polną na terenie Pojezierza Augustowsko-Suwalsklego jest dla łowiectwa i polowań bardzo ciekawy i urozmaicony, a często fascynujący, bo polowanie na dzika, wilka, kozła, głuszca, cietrzewia itp. do takich zaliczyć należy. Nic też dziwnego, że zwierzostan pojezierski od dawien dawna wywierał przemożny wpływ na człowieka i pociągał go do łowiectwa i polowania nieuprawnionego, t. zw. kłusownictwa. W niedawnych latach było ono bardzo rozpowszechnione pod różnemi postaciami, z których wnykarstwo jest najbardziej barbarzyńskie. Obecnie na skutek prowadzonej walki z kłusownictwem zmniejszyło się ono znacznie, ale jednak i dziś jeszcze kłusowników jest sporo. Kłusownika wychowała puszcza, na kształtowane się jego psychiki pracowały wieki i walka z nią nie należy bynajmniej do łatwych. Podobno kłusownik jako żołnierz jest najlepszym i najodważniejszym strzelcem, jednak i te zalety nie rekompensują szkód, jakie wyrządza w zwierzostanie.

Wojnie i kłusownikom należy zawdzięczać, że ten piękny zwierz – łoś jest dzisiaj rzadkością w puszczy. Turyści myśliwi, którzy chcieliby skorzystać z łowiectwa, winni zwrócić się do poszczególnych, nadleśnictw za pośrednictwem lokalnego Biura Turystycznego w Augustowie lub Suwałkach.

Fauna pojezierza nastręcza ponadto mnóstwo okazyj do robienia podczas wędrówek ciekawych spostrzeżeń biologczno-przyrodniczych przez każdego przeciętnego turystę i letnika. Turysta i letnik w obrębie właściwej puszczy spotka się z 42 jeziorami o ogólnej powierzchni około 5000 ha, z których szereg ma połączenia za pomocą rzek i kanału. Tereny te więc to wymarzone trasy, specjalnie nadające się do przeprowadzenia wspomnianych obserwacyj. Przy trasach tych rzadko spotkamy osiedla ludzkie. Zjawisko to jest jakby zaprzeczeniem faktu, że człowiek od czasów przedhistorycznych zwykle osiedlał się nad brzegami wód. Jednak ze względów na bezpieczeństwo i wyżywienie na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskim również pierwsze i najstarsze osiedla powstały nad wodami. Niektóre z nich zaginęły, inne zaś rozwinęły się w większe, trwające do dnia dzisiejszego. Są to typowe wsie i osady leśno-wodne, rzadko rozrzucone po całym terenie puszczańskim. Mieszkaniec tych wsi i osiedli to typ robotnika leśnego, rybaka, kłusownika itp. Przeważnie żywi go puszcza i woda. Tu w puszczy pracuje przy wyrębie, tu zwozi materjał drzewny na liczne bindugi, tu zbija na wodzie drewno w taflę, łączy je w tratwy i spławia do tartaku, lub hen, aż do Gdańska. W ten sposób najwięcej rozpowszechniony jest wyspecjalizowany typ robotnika drzewnego, będącego jednocześnie „orylem”, jak tutaj flisaków nazywają. W latach dobrej konjunktury drzewnej ludność wsi leśnych materjalnie stała bardzo dobrze i z pewną dozą lekceważenia wyrażała się o ludności rolnej t. zw. zapolakach, żyjących z roli, a nie z puszczy i wód. Obce im były wszystkie trudy i radości, płynące z borów i wód pojezierza.

PRZEMYSŁ DRZEWNY

Puszcza Augustowska, dostarczając rok rocznie duże masy drzewa, stała się źródłem przemysłu drzewnego. Głównemi ośrodkami, ze wszech miar godnemi zwiedzenia są Lipowiec, położony tuż obok dworca kolejowego Augustów i Płociczno, leżące w pobliżu Suwałk, przy linii kolejowej Augustów-Suwałki, o parę kilometrów od południowo-zachodniego skraju jeziora Wigry. Obydwa tartaki są własnością państwa i przerabiają cały roczny kontyngent drzewa, dostarczanego z puszczy.

Lipowiec – wielki ośrodek przemysłu drzewnego na cały obszar poludniowo-wschodni puszczy, obejmujący prawie ¾ jej całości, przedstawia objekt pod wieloma względami nadzwyczaj ciekawy: urządzenia techniczne, bogactwo wytwórczości, organizacja i technika pracy, obszar terenów tartacznych, wykorzystywanie wody jeziornej, odpadków tartacznych, np. trocin przy wytwarzaniu prądu elektrycznego, obsługującego cały tartak, dworzec kolejowy, Pierwszy Pułk Ułanów Krechowieckich i miasto Augustów.

Należy tu specjalnie zwrócić uwagę na wyzyskanie wody i pożytek, jaki ona przynosi pracy tartacznej. Wykorzystanie obszaru wodnego, obejmującego około 40 ha (cześć jez. Białego i zatoka Wiersowiec), jako terenu magazynowania i sortowania drzewa, kierowanego pod traki z zupełnem pominięciem składnic lądowych jest urządzeniem w Polsce niespotykanem, a na pojezierzu jedynem. Poza tem magazynowanie drzewa w wodzie podnosi jego wartość, chroniąc je od grzybka, wpływającego niszczycielsko na wartość surowców, które muszą być zawsze bardzo wysokiej bezkonkurencyjnej klasy. Takie drzewo, dostarczane przez nadleśnictwa według planu eksploatacyjnego puszczy, przeznaczone jest wyłącznie na eksport. Ogólne przetarcie materjału na Lipowcu, osiągane napędem elektrycznym, wynosi rocznie 65000 m3 drzewa (80% sosny i 15% świerka). W najlepszym gatunku wyroby tartaku: bale, kantówki, deski, listwy, łatki (przekrój tarcicy od 5/8 cala do 144 cali2), szwele itp. są eksportowane przeważnie do Anglji, Belgji, Holandji, Danji, Hiszpanji, Marokka, Egiptu, Południowej Afryki, do Australji oraz na rynek wewnętrzny.

Ponadto państwowy tartak w Płocicznie przeciera rocznie 40000 m3 oraz tartaki prywatne w Augustowie; „Netta” nad rzeką Nettą 8000 m3 i Borowicza nad Kanałem Bystrym 4000 m3. Łączna więc produkcja roczna wynosi 117000 m3 drzewa sosnowego i świerkowego (nieznaczny procent). Oto bogactwo roczne, idące na całą Polskę i wielki, szeroki świat.

Na koniec, gdy mowa o przemyśle drzewnym, należy jeszcze wspomnieć o fabryce „Perfect” w Augustowie, wyrabiającej poziomice, pułapki na myszy i szczury, linie, ekierki, piórniki, pralki (tarki do prania), sedesy do klozetów, płyty stolarskie (dykty) do mebli z sosny, jesionu, świerku, grabu, klonu, oraz zorganizowanej w 1935 r. przez Organizację Młodzieży Pracującej (O. M. P.) w Suwałkach Wytwórni Kajaków i Żaglówek.

Do całości przemysłu drzewnego należy jeszcze dołączyć wywóz materjału surowego z puszczy za granicę i na potrzeby kraju. Koleją przeważnie wywozi się drzewo świerkowe tak zwaną papierówkę, osinę, (której jest na ogół niewiele), na zapałki i olszynę na pudełka do cygar. Drzewo sosnowe jest spławiane kanałem do Wisły. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni płyną wielkie tratwy i unoszą z sobą królowę puszczy – sosnę. Roczny etat cięć w całej puszczy wynosi około 3.000.000 m3 masy drzewnej.

WODY POJEZIERZA-KRAINA ŻEGLARSTWA,
SPORTU, TURYSTYKI I SPŁAWU

Liczne jeziora, jeziorka, rzeki, rzeczki, strumyki, ciche leśne stawy i zatoki charakterem swoim przypominają inny kraj tysiąca jezior – Finlandję, którą w zupełności mogą zastąpić wody Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego. Są one krainą żeglarstwa, pływactwa, kajakarstwa, łódkarstwa, turystyki wodnej, – słowem tworzą idealny teren do założenia państwa wodziarzy w miesiącach letnich, w zimowych zaś rozległe przestrzenie płyty lodowej, śnieżne pagórki i wzgórza nadają się doskonale do łyżwiarstwa, saneczkowania i narciarstwa, zwłaszcza w północno-zachodniej części pojezierza mają latem i zimą sportowcy i turyści urozmaicone możliwości przebywania, ruchu i odpoczynku wśród majestatycznej przyrody pojezierskiej. Szczególnie wiosną, latem i wczesną jesienią wody te są prawdziwem dobrodziejstwem natury dla ludzi. przybywających z dusznych i hałaśliwych miast. Jeziora, mające szereg naturalnych lub sztucznych połączeń (Kanał Augustowski) dają możność urządzanie dalekich i ciekawych wycieczek wodnych, ciągnących się nieraz setkami kilometrów. Należy również podkreślić, iż Kanał Augustowski jest przede wszystkiem poważnym czynnikiem, umożliwiającym rozwój przemysłu i handlu drzewem, gdyż dzięki niemu możemy spławiać duże ilości drzewa, przeznaczonego na przeróbkę w tartaku państwowym w Augustowie. Transport drzewa drogą wodną, wybitnie wpływa na potanienie kosztów przewozu i daje możność zarobku licznej ludności, zamieszkującej wsie, położone nad kanałem w Puszczy Augustowskiej.

Kanał Augustowski nadto w przyszłości może odegrać poważną rolę, jako droga wodna, łącząca naszą stolice z Kownem, oczywiście po odpowiedniem uregulowaniu Biebrzy i Narwi i przy dostosowaniu tych rzek do komunikacji większemi motorowemi jednostkami taboru wodnego. Inne połączenia naturalne jezior nie są w dzisiejszym stanie przystosowane do wykorzystania handlowego, stanowią natomiast niewyczerpany w swem bogactwie szlak turystyki wodnej. Dostępne w niektórych miejscach dla łodzi większych (motorówek), w całej swej rozciągłości dają się wyzyskać dla wymarzonej włóczęgi turystycznej sposobem najbardziej przez turystę umiłowanym, mianowicie, przy posługiwaniu się kajakiem. Te lekkie stateczki, wąskie i zwinne, będące istną kawalerią wodną, dają możliwość odbywania dalekich i licznych wycieczek i docierania bodaj do najdalszych zakątków pojezierza.

URODA JEZIOR

Piękno jezior naszych ma w sobie coś niezwykłego.

Powstały jednocześnie. A jednak, dzięki specyficznym warunkom, w jakich tworzyły się, każde z nich jest inne i każde ma sobie tylko właściwy czar.

Jakże odmiennie przedstawia się jezioro Necko podczas silnych wiatrów i pochmurnego nieba w porównaniu z cichym letnim dniem.

W pierwszym wypadku wysokie fale biją o brzegi, jezioro groźnie szumi, pieni się i grozi pochłonięciem w swe odmęty każdemu, kto się odważy wyruszyć w wątłej łodzi.

W cichy i słoneczny dzień letni Necko uśmiecha się radośnie, lekki wiaterek muska przybrzeżne szuwary, a niezliczone żagle ożywiają jego tonie.

A kiedy słońce chyli się ku zachodowi, fale Necka zaczynają goreć najczystszem złotem i czerwienią. Gdy ciemność zaczyna ogarniać świat i wypłynie na niebo księżyc, majestatycznie i tajemniczo srebrzą się fale, lekko uderzając o brzegi.

Ten czar i ta uroda Necka nie ma w sobie nic wspólnego z pięknem innych jezior.

Oto przed nami Sajno z cichemi zatokami leśnemi.

Znów odmienny charakter piękna wodnego.

Zacisznie tu i jakoś sennie. Tylko na szerokich zatokach ryba głośnym pluskiem od czasu do czasu zmąci ciszę.

Cisza ta nie podobna jest do spokoju nad Rospudą. Tam brzegi porosłe zwarcie liściastemi krzewami, czynią tę ciszę mocniejszą i jakąś tajemniczą. Toń ciemna, a czepiające się burty nenufary – przerażają.

Za to jasno-zielona toń jeziora Białego nie mówi nic. Jest martwa jak bielmo oka oślepłego, jest nieprzezroczysta – jest jakaś… niesamowita.

Nie przypomina w niczym przezroczej, krystalicznej, czystej wody przepięknych Serw z szerokiemi piaszczystemi plażami i twardym dnem. I ryba w Serwech inna. Te same gatunki, jednak o barwie jasnej – srebrzystej.

Jakże odmienne są Jeziora Kruglak, Pobojne, Kolno. Brzegi mało dostępne, bagniste, zdradzieckie, – toń czarna. Dno bagniste – przerażające. Jeziora te umierają. Przeżyły się, zamknęły i ciasne koło szuwarów, – coraz ciaśniejsze.

Szerokie tereny torfowisk zdradnie kołyszą się, wzdymają się falą pod nogami śmiałka i tylko niezliczona moc ptactwa wodnego ma tu swoje państwo. A w nocy, kiedy od czasu do czasu rozlegnie się na tych terenach jakiś dziki niesamowity krzyk, spóźnieni i zabobonni rybacy żegnają się trwożliwie i niechętnie opowiadają o jakichś ludziach potępionych, o jakichś drżących rękach ludzkich, chyboczących się nad topielą, o jakichś oczach przeżartych żwirem … zamierzchłe ludowe legendy.

Cóż z tem wszystkiem ma wspólnego zadumane jezioro Krzywe – z wysokiemi brzegami – raczej górskie, niż nizinne. Toń oliwkowa przezroczysta, zawsze cicha.

A jakież jezioro zrównać się może z majestatem Wigier, z jego kapryśną linią brzegową mnóstwem zatok, wysep i półwyspów, z jego przestrzenią i głębią, z jego ilością i gatunkiem ryb, z jego legendami.

Piękne i pełne uroku są te zapomniane jeziora na kresach północnych.

Ciemne puszcze i piaski krajobraz dzięki nim stają się żywemi, nabywają własności wabiących oko i duszę turysty. Wśród gąszczów leśnych zjawiają się nagle jak czarodziejskie zwierciadła, odbijające w sobie postacie drzew i krzewów, pochylonych nad wodą.

Wąskie i kręte rzeczółki – strumyki łączą niektóre jeziora, płynąc po przez łąki, pola i lasy.

Cały ten system wodny okala zewsząd puszczą – zrósł się z nią, stał się jej dopełnieniem, stworzył całość oryginalnego krajobrazu. Miłośnik przyrody, zabłąkany wśród tych wodnych przestworzy, styka się z prawdziwym pięknem naturalnem.

Zapomniany szlak wodny, gdzieś na uboczu Rzeczypospolitej, z boku od głównych arteryj drogowych państwa, jest nieocenionym klejnotem, jest czymś nieskalanym przez pseudokulturę innych terenów – jest nieskażony piętnem „sztuki stosowanej”.

Zamyka je w sobie, jak klejnoty puszcza, wśród której jarzą się i lśnią w promieniach słońca.

Człowieka od dawien dawna pociągał urok wód. Przedhistoryczne budowle nawodne świadczą o tem. Świadczą o tem i szeregi miast i osiedli ludzkich nad wodami.

Iluż to poetów czerpało natchnienie u brzegów malowniczych jezior, iluż ludzi szukało ukojenia skołatanych nerwów.

Lata szły – zmieniały się czasy – zwyczaje i ludzie. Piękno wód pozostało to samo. Tak samo wabi ku sobie szerokie rzesze miłośników przyrody, oszałamia swą urodą i nieci jaśniejsze uczucia – szla­chet­niej­sze myśli.

Taką jest woda i taką jest moc jezior naszych w najogólniejszem ujęciu.

WIGRY I JEZIORA WIGIERSKIE

Niezwykle piękne i pełne szczególnych wartości krajobrazowych, naukowych i gospodarczych są Wigry i jeziora okoliczne, tworzące t. zw. grupę: jezior wigierskich. – Wigry to największy zbiornik naszego pojezierza (2166 ha), a zarazem jedno z większych jezior Polski. Odznacza się ono niezwykle urozmaiconą linią brzegową, pełną zatok, półwyspów, wysp i przesmyków wodnych, oraz kapryśną konfiguracją dna, które w najgłębszym swym punkcie sięga głębokości 73 m, stawiając w ten sposób jezioro to na czwartem miejscu pod względem głębokości w Polsce. Lesiste i pagórkowate w wielu miejscach brzegi Wigier i niektórych wysp, z których zwłaszcza dwie wielkie wyspy położone na t. zw. plosie zachodniem jeziora (Ostrów i Ordów) są znane ze swego uroku, czynią jezioro to wyjątkowo pieknem. Otaczają Wigry lub łączą się z niemi liczne (około 40) mniejsze jeziora i jeziorka, które stanowiły w odległej przeszłości wraz z Wigrami jedno olbrzymie jezioro, zwane Prawigrami. Z jezior tych wymienić należy przede wszystkiem Białe Wigierskie (98,6 ha) położone w pięknym borze i odznaczające się niezwykle przezroczystą wodą o błękitnawo-zielonym odcieniu. Ciekawy układ jeziorny stanowią trzy jeziorka, połączone z zatoką Wigierki i między sobą wąskiemi przesmykami wodnemi, płynącemi częściowo wśród dzikiego gęsto podszytego lasu, a mianowicie Okrągłe (15 ha), Długie (76 ha) i Muliczne (27 ha). Wymienić też należy kilka niezwykle uroczych drobnych jeziorek leśnych, t. zw. sucharów. odznaczających się niebywałą „miękkością” wody (brakiem rozpuszczonych soli wapnia) i brunatnem jej zabarwieniem; obfite kożuchy mchu-torfowca pokrywają brzegi sucharów. – Nieco odrębne systemy jeziorne, zaliczane jednak też do grupy wigierskiej, stanowią jeziora pierciańskie z głównem jez. Pierty (239 ha) oraz huciańskie z jez. Krzywem Huciańskiem na czele. Połączone z Wigrami drogą wodną przez rz. Kamionkę, tworzą one jeden z piękniejszych szlaków turystycznych Suwalszczyzny.

Ogromne bogactwo pierwotnej przyrody i rozmaitość warunków życia w tych wszystkich jeziorach sprawiły, że nad Wigrami, w centrum Pojezierza Suwalsko-Augustowskiego, powołany został do życia specjalny instytut naukowo-badawczy, Stacja Hydrobiologiczna na Wigrach (Instytut im. Nenckiego. T. N. W.), która od lat już kilkunastu rozwija ożywioną działalność naukową, wzbogacając wiedzę światową w nowe fakty z dziedziny biologii jezior. Stacja Hydrobiologiczna na Wigrach, stosunkowo mało znana społeczeństwu miejscowemu, jest jedynym w Polsce tego rodzaju instytutem naukowym i utrzymuje bliski kontakt z zagranicznemi zakładami o podobnym charakterze. Organ St. H. n. W., drukowane w Suwałkach „Archiwum Hydrobiologji i Rybactwa”, jest szeroko znany kołom naukowym; rozchodzi się po wszystkich państwach cywilizowanych, nie wyłączając odległych kontynentów. – Znaczna wartość ekonomiczna jezior naszych z punktu widzenia gospodarki rybnej skłoniła właściwe organy wiedzy państwowej do kreowania nad Wigrami jednej z największych w Europie środkowej wylęgarni ryb. Pierwszym zadaniem tej wylęgarni będzie odrodzenie pogłowia naj­szla­chet­niej­szej ryby wigierskiej – siei, ginącego gatunku, bardzo cennego pod względem gospodarczym i niezmiernie interesującego z punktu widzenia biologicznego.

Dla wygody turystów Pol. Tow. Krajoznawcze wybudowało nad północnym brzegiem Wigier schronisko dla wycieczek szkolnych i dom turystyczny dla osób, pragnących korzystać z większych udogodnień. Na terenie P. T. K. znajduje się przystań żeglarska, posiadająca do użytku odwiedzających motorówki, żaglówki, łodzie wiosłowe i kajaki.

Na południowo-zachodnim krańcu jeziora Wigierskiego w osadzie Gawrychruda znajduje się Wycieczkowe Osiedle Szkolne „Wigry”.

(Stacja kolejowa Płociczno, odległa od osiedla około 4 km. Szosa samochodowa do Ustronia na trakcie Augustów – Suwałki; stamtąd 5 km drogi gminnej, w okresie deszczów dla samochodów niezupełnie pewnej).

W. O. S. Wigry, istniejące od 1931 r., jest własnością trzech szkół warszawskich: I Gimnazjum Miejskiego im. gen. Sowińskiego, Gimnazjum J. Popielewskiej i J. Roszkowskiej i Gimnazjum p. n. św. Wojciecha.

Zadaniem osiedla jest ułatwianie młodzieży wymienionych szkół pobytu w otoczeniu przepięknej przyrody wigierskiej, a to celem wypoczynku w miesiącach wakacyjnych oraz odpowiednio zorganizowanej pracy wychowawczej i dydaktycznej w ciągu roku szkolnego.

W. O. S. „Wigry” jest jednem z ogniw szeregu osiedli szkolnych w Polsce, które w liczbie kilkudziesięciu stanowią specjalny – jak dotąd doświadczalny – typ pracy szkolnej.

W. O. S. „Wigry” zajmuje szesciomorgowy teren, na którym znajduje się boisko sportowe oraz piękna przystań, wyposażona w odpowiedni sprzęt wodny. Specjalnie wybudowany dom może pomieścić 40 uczniów (uczennic) wraz z potrzebnym personelem pedagogicznym i administracyjnym. Dom jest zaopatrzony w urządzenia kanalizacyjne i wodociągowe.

W. O. S. „Wigry” jest czynne przez cały rok: w miesiącach letnich jako kolonja wakacyjna, w pozostałym zaś okresie jako wolny ośrodek naukowy i wycieczkowy.

Administracja osiedla spoczywa w ręku dyrekcji I Gimnazjum Miejskiego im. gen. Sowińskiego (Warszawa, Młynarska 2. Tel. 226-37).

Klasztor wigierski.
Powiększ Fot. Klasztor wigierski

Marcin Wawrzyńczak

Z Wigrami i klasztorem kamedułów na Wigrach wiążą się tajemnicze legendy i podania, na które czas i ludzie pracowali. „Legendy i podania tak oplotły dzieje klasztoru wigierskiego i tak ubarwiły i ożywiły suchy szkielet jego historji, że zasługują na jak najszersze uwzględnienie. Podanie napotykamy w zaraniu dziejów klasztoru, legenda wiąże się z pewnemi osobami i przedmiotami, legenda wreszcie wyraża opinję ludu okolicznego o pustelnikach wigierskich i o przyczynach, które zmusiły ich do opuszczenia tego gniazda”. Nie wdając się; w szczegóły, które Czytelnik znajdzie w specjalnym „Przewodniku po Wigrach” dr. Marji Brzósko-Zielińskiej i Mieczysława Łojewskiego, na zakończenie tych uwag chcemy podkreślić, że grupa jezior wigierskich wraz z najbliższą okolicą dla turysty-krajoznawcy, przyrodnika, historyka, ludoznawcy, malarza, poety itp. jest terenem ze wszech miar godnym uwagi, a dla zwykłego śmiertelnika cudownem zakątkiem przyrody ojczystej.

JEZIORA AUGUSTOWSKIE

Rozlegle i niezwykle urozmaicone są jeziora augustowskie w ogólnej ilości 29, obejmujące ⅓ obszaru wodnego pojezierza. Do jezior augustowskich nalezą: Necko, Rospuda, Białe, staw Wojciech, Studzieniczne, Swoboda, Gorczyca, Serwy, Orlewo, Pobojne, Paniewo, Krzywe, Kruglak, Mikaszewo, Mikaszówek, Busznica, Długie. Jełowe, Kolno i inne. Wszystkie te jeziora różnią się między sobą kształtem, położeniem, obszarem i urodą.

Najbliżej miasta Augustowa położone są Necko, Rospuda, Białe i Sajno. Necko z Rospudą leżą tuż przy Augustowie (strona północno-zachodnia). Zajmują teren wodny o powierzchni 523,47 ha. Głębokość ich wynosi 24,8 m. Są to jeziora najwięcej ożywione podczas sezonu mnóstwem kajaków, żaglówek, łodzi, motorówek i liczną czeredą ludzką. Necko jest jakby reprezentacyjnym salonem przyrody pojezierza. Po jednej stronie mamy najbogatszy w gatunki roślinne (runo, podszycie drzewostan) z całej puszczy rezerwat leśny, a po drugiej – powstaje obecnie dzielnica (na razie nieuporządkowana) letniskowa: pensjonaty, schroniska i domy wycieczkowe. Z Neckiem zlewa się jezioro Rospuda o niezwykle malowniczych, trudno dostępnych i bogato porośniętych roślinnością brzegach. Stanowi ono jak gdyby przedłużenie i zakończenie ogólnego kształtu podkowy, w środku której leży wymieniony rezerwat leśny. Z Necka i Rospudy rzeką Klonownicą po 10–15 minutach dostajemy się na wyróżniającą się oryginalnym kształtem i pięknem jezioro Białe o powierzchni 485 ha i głębokości 30 m. Białe jest jeszcze więcej od Necka i Rospudy wymarzonym terenem dla sportu specjalnie żeglarskiego, który tam właśnie obrał swe siedlisko.

Na pięknym półwyspie Białego, wśród wysokopiennych sosen, na wysokim brzegu o 500 m od przystanku Augustów-Port, wyrósł w ostatnich dwu latach wspaniały Pałac letniskowo-turystyczny i sportowy Oficerski Yacht-Klub. Po przeciwnej stronie, na drugim półwyspie wznosi się drewniany dom Yacht-Klubu Polski, do którego jest prawie jednakowa odległość zarówno od przystanku kolejowego Augustów-Port jak i stacji kolejowej Augustów. Na terenie Necka, Rospudy i Białego corocznie odbywają się regaty żeglarskie i wioślarskie.

W przeciwnym kierunku od tych jezior, w stronie południowo-wschodniej, a od Augustowa w kierunku wschodnio-południowym, znajduje się w pobliżu zygmuntowskiego miasta majestatyczne ciszą i spokojem, rozlewne jezioro Sajno o powierzchni 525,63 na i 27 m głębokości, mające połączenie z Neckiem za pomocą Netty i Kanału Bystrego. Z Sajnem bezposrednio łącza się jeziorko o powierzchni 76,07 ha, głębokości 20 m i staw Sajenek–35,64 ha, głębokości 12,60 m. Z grupy tej Sajno o łatwo dostępnych brzegach, pokrytych całkowicie lasem, zadumane jakby modlitewnie w sobie, bez żadnych osiedli, gwaru i rozgłosu ludzkiego – jest ciszą, spokojem, majestatem i robi wrażenie czegoś nietkniętego ręką człowieka, czegoś pierwotnego i dziewiczego. Takiem jest Sajno wraz ze swojem bezpośredniemi współtowarzyszami małemi w pobliżu Augustowa. Ma to ogromne znaczenie dla tych, co chcą być w mieście i zaznać spokoju jeziornego, a nie stykać się z gwarem ludzkim Necka, Rospudy i Białego.

Jezioro Białe połączone jest śluzą Przewięź z jeziorem Studzienicznem. W pobliżu niego, na południowym brzegu Białego położony jest Staw Wojciech o powierzchni 22,16 ha, mający 5 m głębokości, a wokół niego rozsiadła się wśród zarośli i lasu sosnowego wieś tej samej nazwy, cicha i spokojna na wzgórzach piaszczystych i suchych. Z Wojciecha wracamy na Białe i po chwili wpływamy, doznając przyjemności śluzowania, na spokojne i malownicze jezioro Studzieniczne, nad którem położona jest wieś Studzieniczne.

Kościół w Studzieniecznej
Powiększ Fot. Kościół w Studzieni-
cznej.

Jerzy Granowski

Tu spotykamy się z legendą o pustelniku, pułkowniku dawnych wojsk polskich – Morawskim, który lud z całej okolicy – jak mówi legenda – leczył ziołami puszczańskiemi i wodą ze studzienki na „grądziku”, która do dnia dzisiejszego w wierzeniach ludu uważana jest za cudowną. Na tym grądziku, na miejscu drewnianej, ongiś pobudowanej przez Morawskiego, wznosi się murowana kapliczka z cudownym obrazem Matki Boskiej. Studzieniczne – to Częstochowa pojezierza, do której od niepamiętnych czasów aż do chwili obecnej co roku na Zielone Świątki lud wierny ściąga z najbliższych i najdalszych okolic pojezierza. Przed wojną zaś przybywali do tego miejsca świętego wierni nawet z tych terenów, które obecnie znajdują się poza kordonem polsko-litewskim i polsko-pruskim.

Gdy cokolwiek od tego miejsca cofniemy się: na jezioro Białe, to na jego stronie północno-wschodniej w odległości 500 metrów spotkamy jezioro Długie, o wielce urozmaiconej linii brzegowej, porośniętej trzciną i szuwarami, okolonej lasami, w którą, jakby gość nieproszony, wdarła się wieś Strękowizna. Jezioro to zajmuje 159,26 ha powierzchni, głębokości 12 m. Jako typ jeziora leśnego zasługuje w zupełności na zwiedzenie. Płynąc dalej jeziorem Białem, Studzienicznem i Kanałem Augustowskim skręcamy na lewo i przekopem Serwianką wpływamy na malownicze jezioro Serwy o powierzchni 455,85 ha i 41,50 m głębokości. Jest ono bodaj że najbardziej malownicze, najwięcej spokojne i stanowi naturalny zbiornik wody, zasilający system kanałowy w wodę: przy pomocy wspomnianego sztucznego przekopu, nazwanego przez ludność miejscową Serwianką, a łączącego się z kanałem w miejscowości Sucharzeczka. Przekop ten płynąc przez dziewiczą część puszczy, zadziwia swym egzotyzmem turystę, robi wrażenie jakiegoś strumyka, zagubionego wśród puszczy kanadyjskiej. Brzegi ma gęsto porośnięte drzewostanem liściasto-iglastym, kępami paproci i ziół leśnych. Samo jezioro Serwy ma niezwykle czystą i przezroczą toń, posiada najwspanialsze plaże i dostarcza doskonałych miejsc kąpielowych, gdyż na szerokości około 100 m od brzegów ma dno twarde i piaszczyste. Nad Serwami istnieje Schronisko Wycieczkowe Min W. R. i O. P., w którem w każdej chwili można znaleźć nocleg i parę dni nawet pobyć, o ile nie jest zajęte przez jakieś obozy lub kursy.

Po powrocie z Serw, płynąc kanałem, spotkamy jezioro Gorczyca o powierzchni 22,80 ha, głębokości 3,50 m, Orlewo o powierzchni 23,32 ha, głębokości 4,70 m, Pobojno – 24 ha, gł. 12,50 m, Paniewo-39,30, gł. 6 m, Krzywe o powierzchni 19,21 ha, gł. 4,20 m, Kruglak – 8,14 ha, gł. 5 m, Mikaszewo – 125,34 ha, gł. 15 m i Mikaszówek – 17,28 ha, gł. 47 m. Ta różnorodność pod względem obszaru i głębokości jezior na szlaku Kanału Augustowskiego wzbogacona jest rozmaitą pięknością poszczególnych jezior. Jednym z najpiękniejszych w tej grupie jest jezioro Krzywe. Tak samo charakterystyczne jest ze względu na swe wysokie brzegi jez. Orlewo. Z brzegów tego jeziora można obserwować cztery inne jeziora. Z innych jezior należy na zakończenie tej grupy wymienić jeziora: Blizno o powierzchni 241,64 ha, głębokości 28,90 m, Blizenko 39,22 ha, gł. 16,80 m i Tobołowo – 113,27 ha, gł. 9,50 m. Leżą one wśród borów sosnowo-świerkowych w odległości kilku kilometrów od południowego skraju (wieś Bryzgiel) Wigier i jezior wigierskich. Grupa tych jezior leśnych jest nadzwyczaj ciekawą, a wsie leżące w pobliżu nich świetnie nadają się na letniska.

JEZIORA POZAPUSZCZAŃSKIE

Poza właściwą Puszczą Augustowską rozciąga się w dalszym ciągu na północ, zachód i wschód Pojezierze Suwalskie, przechodząc bezpośrednio w Pojezierze Mazursko-Pruskie z jednej i w Litewskie z drugiej strony. Okolice te, ogołocone niestety już dawno z większych lasów, posiadają nieco odrębny charakter, pełen jednak swoistego uroku.

Łódź na jez. Gaładuś.
Powiększ Fot. Łódź na jez. Gaładuś

Marcin Wawrzyńczak

W przeciwieństwie do lesistej południowej części pojezierza, północna jego część odznacza się na ogół o wiele więcej urozmaiconą rzeźbą terenu. Nie krępowane ścianą lasu sięga tu oko turysty, stojącego na szczycie wyniosłych wzgórz o stromych nieraz zboczach, o wiele dalej. Szczególnie piękne i rozległe widoki spotykamy w grupie jezior kleszczowieckich, a także przy jeziorach Szelment (342 ha) i Hańcza (295 ha). To ostatnie jezioro stanowi w ogóle jedną z największych osobliwości pojezierza, słynąc z niezmiernej swej głębokości (108 m): jest to najgłębsze jezioro nie tylko w Polsce, ale i w całej tej części Europy. Położone wśród wysokich wzgórz morenowych, odznacza się ono niezwykle surowem pięknem, zwłaszcza dzięki nagromadzeniu głazów narzutowych, tworzących gdzieniegdzie całe rumowiska skalne. – Wśród wielu innych jezior tej części pojezierza zasługują na wzmiankę ślicznie położone jeziora okolicy m. Filipowa, a mianowicie Rospuda (320 ha), Kamienne (40 ha), Białe (122 ha) i Garbaś (134 ha), tworzące głębokie i stosunkowo wąskie rynny. Na przeciwnym krańcu, na granicy z Litwy mamy wreszcie jez. Gaładuś – jedno z większych i piękniejszych jezior pojezierza.

RYBY I RYBACY

Największe bogactwo, jakie niosą z sobą corocznie jeziora, stanowią ryby. W latach przedwojennych rybostan jezior był bardzo duży, lecz na skutek rabunkowej gospodarki, prowadzonej w okresie powojennym do roku mniej więcej 1931, zarybienie jezior zmniejszyło się do tego stopnia, że powstały obawy, szczególnie wśród rybaków, którzy od dzieciństwa życie swoje spędzili na wodzie, iż jeziorom grozi zupełne wyrybienie. Stan ten zmusił właściwe czynniki odpowiedzialne do zaprowadzenia czasu ochronnego, trwającego od 15 kwietnia do 15 czerwca. Tak samo również został wzbroniony nocny połów ryb w lipcu i sierpniu, a to dlatego, że w tym czasie ryba rośnie i żeruje w miejscach przybrzeżnych. Stan ten więc, jaki został wprowadzony w ostatnich latach na jeziorach państwowych, niewątpliwie wpływa na zwiększanie się rybostanu jezior, które w latach najbliższych będą mogły wydawać bardzo pokaźny plon. Tutaj niewątpliwie odegra pierwszorzędną rolę pobudowana przez Ministerstwo Rolnictwa w 1934–5 roku sztuczna wylęgarnia ryb we wsi Tartak przy szosie Suwałki-Sejny nad jeziorem Wigry. Wylęgarnia ma za zadanie produkcję zarybku przede wszystkiem ryb łososiowatych i innych dla zarybienia w pierwszym rzędzie jezior państwowych, następnie w miarę zapotrzebowania prywatnych i wreszcie na eksport.

Chociaż zwracaliśmy uwagę, że obecnie rybostan jezior jest jeszcze niewielki, to jednak i taki dochód, jaki dają jeziora naszemu państwu i ich dzierżawcom, jest bardzo duży. Oto np. wydzierżawione jeziora augustowskie na okres trzechletni według grup dają: Bolesty i Jełowe złotych 800, Białe–900, Studzieniczne–2500, Sajno–2000, Blizno i Tobołowo–3000, Serwy–4100, grupa kanałowa (Gorczyca itd.)–2000, Swoboda i inne–200 złotych, od Mikaszówki do Dębowa–4000 zł, od Augustowa do Dębowa 5500 zł i nadleśnictwo Hańcza – 13 jeziorek – 800 złotych. Razem więc wpływ z wód augustowskich do Skarbu Państwa w ciągu trzechlecia równa się sumie złotych 24800, plus nie wydzierżawione jeziora Necko, Rospuda, Długie, Busznica, które z jednorazowego połowu zimowego dają dochodu netto złotych 6000. Dochód ze wszystkich wód augustowskich równa się zł 42800 w ciągu trzech lat. W miarę tego, jak rybostan jezior będzie się pomnażał, a na to wskazują wszelkie poczynania i zarządzenia ochronne, dochód ten stale będzie się zwiększał. Ochronie podlegają sandacz do 35 cm, węgorz do 35 cm, szczupak do 28 cm, leszcz do 25 cm, lin do 18 cm, sielawa do 18 cm, zdrenka i płotka do 15 cm, rak do 10 cm.

Dochód roczny z jezior znacznie się powiększy, gdy uwzględnimy inne grupy jezior państwowych. Oto np. przybliżony przeciętny roczny połów w kilogramach w jeziorze Wigry: sielawy–10000, stynki–20000, płoci–14000, leszcza–500, lina–1000, karasia–6oo, szczupaka–3000, okonia–3000. Na jeziorze Necko zimą w 1936 r. dał jeden połów samych leszczy 2100 kg i 2000 kg jazi. Nie podając więcej przykładów, mówiących nam co dają jeziora, musimy stwierdzić, że stanowią one duże bogactwo państwowe i prywatne.

Jeżeli chodzi o bogactwo prywatne, to przede wszystkiem mają pokaźny dochód przedsiębiorcy i dzierżawcy jezior, a następnie zawodowi rybacy. Ci, poza dochodem, są tak związani i zżyci z wodą jeziorną, że od rana do nocy życie swoje spędzają na wodzie, kochają ją i jeziora dobrze znają. Mają oni swoją ciekawą i oryginalną gwarę, wymyślne i swoiste nazwy dla poszczególnych toni na każdem z jezior. Oto dla przykładu podamy nazwy toni na jez. Białem. Jest ich 44 i nazwy mają następujące:

Gniazdo, 2. Pod łąki, 3. Małe dwory, 4. Dwory, 5. Do grądzika, 6. Binduska, 7. Kosmata choja, 8. Wielgi róg, 9. Trzy osiny, Olsa, 11. Do wiorsta, 12. Ściana góra, 13. Ostry róg, 14. Trzy złutuchy, 15. Abramowa capka, 16. Bukietowa, 17. Dwie jaskowe, 18. Do dębka, 19. Do krzyza, 20. Barć. 21. Do Stefanowskich, 22. Pod ogrody, 23. Rzeka. 24. Do wieji, 25. Dwie do góry, 26. Między góry, 27. Rowki, 28. Do przygórka, 29. Głęboki róg, 30. Wieja, 31. Płytkie kołduny, 32. Głębokie kołduny, 33. Płascyzna na róg, 34. Płascyzna, 35. Budka, 36. Między góry, 37. Na dębek (Polski Yacht Klub), 38. Wądół, 39. Granica, 40. Przecka, 41. Orzechówka, 42. Do pnia (Oficerski Yacht Klub), 43. Na lednia. 44. Przecka. Podobnie swój leksykon rybacko-geograficzny mają wszystkie inne jeziora. Jest on nadzwyczaj ciekawy i oryginalny, a ujęcie jego w całości dałoby olbrzymi materiał do swoistej rodzimej, umysłem rybaka stworzonej, geografji jeziornej. Poznawanie i badanie jej, zarówno w odniesieniu do nazw toni na wszystkich jeziorach, jak i w ogóle do słownictwa, określającego narzędzia pracy rybaka, jego poszczególne czynności, jego zmartwienia i radości – słowem całą jego pracę i życie w jego ujęciu językowem – przedstawia tutaj na pojezierzu rozległe pole tak dla badaczy kultury rybacko-ludowej, jak i dla jej amatorów. Tyle o rybaku zawodowcu. Mamy jeszcze tutaj i typy rybaków amatorów, z których jedni uprawiają głównie wędkarstwo dla zysku, a drudzy dla przyjemności.

Nie wdając się w szczegóły, chcemy stwierdzić, że jest tutaj bardzo dużo odmiennych i różnorodnych typów rybackich, z interesu lub powołania; w sumie stanowią oni ciekawe pole obserwacyjne i wywierają w całości niepowszednie wrażenie na tych wszystkich, którzy nie doznali przyjemności sportu wędkarskiego, a chcą być jego miłośnikami. Oni, ci amatorzy rybacy, są niezbitym dowodem, że Pojezierze Augustowsko-Suwalskie jest jeszcze i krainą wędkarstwa. Wszyscy ci, którzy do wędkarstwa czują wolę Bożą, mogli z różnych stron Polski do tej krainy przybywać, a na pewno nadzieje ich nie doznają rozczarowania. O warunkach korzystania ze sportu wędkarskiego uzyskają informacje za pośrednictwem biur turystycznych augustowskiego i suwalskiego z lokalnych towarzystw wędkarskich.

Tych parę niewyczerpujących uwag o rybakach zawodowych i amatorach wskazuje bardzo wyraźnie, jak przemożny wpływ wywierają jeziora, zarówno jak i las na większość mieszkańców osad, miasteczek i wsi pojezierza. Gdy chodzi o wsie, to rolnicy t. zw. zapolacy w gwarze tutejszej, rybołówstwem z amatorstwa dla interesu lub przyjemności zajmują się znacznie mniej, bo mają za mało wolnego czasu w okresie letnio-wiosenno-jesiennym z powodu żmudnych i ciężkich prac na swych różnorodnych polach.

POLA, ŁĄKI, ROLNICTWO

Gleba na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem jest bardzo różnorodna pod względem swej wartości uprawno-hodowlanej. Gdy obejmujemy okiem całe pojezierze, to przede wszystkiem uchwycimy dwa charaktery pól i łąk w zasadniczych zarysach. Pola i łąki w obrębie puszczy, będące wynikiem wyniszczonego lasu, mają kształt rozległych halizn puszczańskich, z których jedne są przeważnie piaszczysto-żwirowe, sapiaste i niekiedy gliniaste, a drugie bagienno-torfiaste. Pierwsze wyzyskiwane są pod uprawę roślin rolniczych, a drugie są przeznaczone na pastwiska i łąki, najczęściej o lichym gatunku. Krajobrazowo tereny te są zazwyczaj urozmaicone, bo pola pofałdowane licznemi wzgórkami, wzgórzami i dolinami, a łąki stanowią równiny z kępami krzewów i krzaków, co w połączeniu daje nam obraz elementów krajobrazu poleskiego i jakby podgórskiego. Dla rolników jednak, żyjących na tych terenach, tworzą na ogół warunki życia i pracy ciężkie i niewdzięczne. I gdyby nie wspierała ich puszcza, w której dorabiają sobie i czerpią z niej naturalne dary w postaci jagód i grzybów, oraz nie wspomagały jeziora, egzystencja ich byłaby prawie że niemożliwą na tych karłowatych gospodarstwach o niewdzięcznej glebie i mało wartościowych łąkach.

Jeżeli teraz chodzi o łąki, to największe ich obszary, przeważnie podmokłe, ciągną się po jednej i drugiej stronie rzeki Biebrzy, począwszy od jej źródeł, a skończywszy aż na ujściu do rzeki Narwi. Wartość tych łąk jest obecnie minimalna, ale mogłaby być nadzwyczaj duża, gdyby istniała możliwość uregulowania rzeki i osuszenia terenów nadbiebrzańskich. Przed wojną Biebrza była rzeką spławną i wskutek tego oryle, spławiając tratwy, niszczyli wszystkie jazy na Biebrzy, co miało niezwykle dodatni wpływ na dobro łąk. Woda bowiem nie rozlewała się szeroko, ale w czasie swego największego nasilenia wiosennego korytem rzecznym odpływała do Narwi. Łąki wówczas dawały obfite plony. Obecnie na szlaku Lipsk-Dębowo drzewo wcale nie jest spławiane, samorodni rybacy nadbiebrzańscy rok rocznie grodzą jazy, a każdy taki jaz piętrzy wodę co najmniej na osiem cm. Jeżeli przyjmiemy, że jazów tych jest na wspomnianej przestrzeni 98, to otrzymamy spiętrzenie wody na terenie powiatu augustowskiego około 8 m. Gdy uprzytomnimy sobie, że Biebrza ma bardzo mały spadek wody, to jasnem się stanie, że wszystkie łąki nieźle, a często nawet dobrze porośnięte trawą, zamieniły się obecnie na mało użyteczne pustkowia mokradłowe. Najlepiej może scharakteryzuje cenę łąk nadbiebrzańskich drobny przykład obecnych i przedwojennych cen. Przed wojną można było kupić płoskę (około 1,5 ha) za 300 rubli (1500 zł) a obecnie taką płoskę sprzedaje się za 150 zł i to nie można znaleźć nabywców. Podobnie, jak i nadbiebrzańskie, na ogół mało wartościowe są łąki nad rzeką Hańczą i innemi na pojezierzu, bo wszystkie stosunkowo ich rozległe tereny zawierają w sobie większość obszarów bagnistych i podmokłych. W stanie zatem obecnym łąki pojezierza dla rozwoju rolnictwa i hodowli dużego znaczenia nie przedstawiają. Inny zupełnie natomiast charakter mają mniejsze, lub większe tereny łąkowe, licznie rozrzucone w dolinach miedzy pagórkami i wzgórzami pól całego pojezierza. Powstały one na miejscu wymarłych jeziorek i zazwyczaj wydają trawę w dwóch gatunkach co do wartości: pierwszy, na ogół wartościowy rośnie wokoło brzegów wymarłego jeziorka, a drugi, kwaśny, na jego torfiastym terenie. Jednak łatwe są one do zmeljorowania i odpowiedniej uprawy, co częściowo przez poszczególnych rolników lub też przez poszczególne wsie jest obecnie uskuteczniane, przyczyniając się do produkcji więcej wartościowej i ilościowej siana. Poza tem te łąki i łączki pojeziorne, któremi ubrana jest ziemia orna, rozciągająca się wokoło całej puszczy, krajobrazowo upiększają, ubarwiają i ożywiają bezleśne pojezierze.

Bezleśne pojezierze tworzy pola wraz ze swojemi łąkami i łączkami znacznie wartościowsze i bogatsze w naturalne składniki i związki chemiczne od pól i łąk w obrębie puszczy. Jednak mimo to, gdy bliżej przyjrzymy się terenom, to zauważymy ich dużą różnorodność nawet na stosunkowo niewielkim obszarze: od wybitnie piaszczystych poprzez różne odmiany żwirowych do bardzo gliniastych i sapiastych. Ogólnie jednak biorąc istnieje tutaj na całem pojezierzu polnem przewaga żwirów i piasków nad bielicami i glinami. Tereny te przeważnie są pokryte drobnym i grubszym, dziś już nie wszędzie w dużej ilości znajdującym się, kamieniem polnym, naniesionym przez lodowiec w różnych odmianach, z których najpospolitszym jest granit, obficie jeszcze pokrywający pola, np. w okolicy Sopoćkiń i w północnej części pojezierza. Część północno-zachodnia, ciągnąca się od Raczek w kierunku na Bargłów ma przeważnie pola gliniaste i sapiaste; natomiast część północno-wschodnia i wschodnia, ciągnąca się od Raczek w kierunku na Suwałki, Sejny i Sopoćkinie, oczywiście poza obrębem puszczy, przeważnie jest piaszczysta i żwirkowa. Z tego widzimy, że warunki naturalne dla rolnictwa na całem pojezierzu na ogół są wielce trudne i niedostępne. Mogą więc one być wyzyskane tylko dla roślin mniej wybrednych i udających się nieźle na gruntach uboższych. Do roślin tych, uprawianych na pojezierzu, należą: żyto, owies, jęczmień, pszenica, ziemniaki. Zbiór ważniejszych ziemiopłodów i obszar zasianych i zasadzonych roślin podstawowych przedstawia się na terenie obydwóch powiatów następująco:

Nazwa
roślin
Pow. augustowski Pow. suwalski
obszar zbiór obszar zbiór
Żyto 15 576,00 ha 136 151,00 q 27 312,66 ha 230 525 q
Owies 11 566,00 " 101 110,49 " 25 387,56 " 179 150 "
Jęczmień 3 821,38 " 25 053,00 " 5 350,80 " 46 372 "
Pszenica 3 006,59 " 26 105,00 " 3 778,14 " 47 917 "
Ziemniaki 8 778,51 " 878 666,00 " 10 375,09 " 1 207 246 "
Inne 6 268,89 " 16 406,70 "

Tabela ta charakteryzuje nam zarazem nie tylko wyniki i ilość poszczególnych roślin, ale i podkreśla nasze uwagi o wartości gleby. Poza podstawowemi roślinami uprawiane są jeszcze gryka, groch, len i konopie w ilości według poniższej tabeli

Nazwa
roślin
Pow. augustowski Pow. suwalski
obszar zbiór obszar zbiór
Gryka 1 164,59 ha 4 917,00 q 418,22 ha 2 188,00 q
Groch 1 522,03 " 3 407,00 " 3 837,78 " 2 319,00 "
Len (nasienie) 531,22 " 2 498,00 " 1 160,40 " 770,00 "
Len (włókno) 531,22 " 11 417,00 " 1 160,40 " 17 397,00 "
Konopie (nasienie) 43,20 " 112,50 " 142,56 " 442,00 "
Konopie (włókno) 43,20 " 756,00 " 142,56 " 3 314,00 "

Ogólna powierzchnia ważniejszych ziemiopłodów w roku 1934 przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Powierzchnia ziemi 188222,19 ha 215074,00 ha
Ziemia orna 61858,89 " 112994,00 "
Ziemia obsiana i zasadzona 52095,01 " 88610,95 "
Ziemia ugorująca 9763,78 " 24372,83 "
Liczba budynków mieszkalnych 12816,00 " 17259,00 "
Liczba gospodarstw rolnych 12773,00 " 14281,00 "

 

Ściśle ze stanem uprawy ziemi i jej plonami wiąże się i stan hodowli zwierząt domowych, gospodarskich. Przedstawia się on w obydwóch powiatach następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Konie 14134 20859
Bydło rogate 29756 31423
Trzoda chlewna 31705 36273
Owce 17987 18944
Kozy 15 67
Liczba właścicieli posiadających zwierzęta 10396 13215

 

Powyższe dane liczbowe przedstawiają tylko ilość, a nic nam nie mówią o jakości zwierząt. Ogólnie jednak biorąc, trzeba podkreślić, że jakość ich jest na ogół różnorodna i nie przedstawia wysokiego poziomu rasowego i dochodowego. Wynika to z jednej strony na ogół z ubóstwa gleby, łąk i pastwisk, a z drugiej – z niskiego poziomu oświaty rolniczej i w ogóle ogólnej kultury rolnej oraz z rozdrobnienia gospodarstw rolnych. Gospodarstwa te pod względem obszaru przedstawiają się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Do 5 ha 6214 4646
  " 10 " 3443 4272
  " 20 " 2582 4195
  " 30 " 296 906
  " 40 " 160 161
  " 50 " 25 41
Powyżej 50 " 53 60

 

Te dane liczbowe mówią nam, o przewadze gospodarstw drobnych i średnich nad gospodarstwami większemi. Przeciętna wielkość jednego gospodarstwa wyraża się liczbą do 8 ha. Sytuacja zatem pod względem obszaru jednego gospodarstwa rolnego w porównaniu z resztą kraju stosunkowe jest dobra. To stanowi niewątpliwie duży plus. Jednak niewiele się jeszcze robi wspólnemi siłami, by gospodarstwa te należycie wyzyskać. Stan organizacyj gospodarczo-społecznych i zawodowych we wsiach pojezierza przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Kasy Stefczyka 12 17
Spółdzielnie mleczarskie 11 9
Kółka rolnicze 22 16
Koła gospodyń wiejskich 22 21
Zespoły przysposobienia rolniczego 31 30
Spółdzielnie rol.-handlowe 1 1
Spółdzielnie spożywców 2 5

 

Jeżeli chodzi o spółdzielnie spożywców w pierwszym rzędzie, a tak samo częściowo i o spółdzielnie rolniczo-handlowe, to zaopatrują one w artykuły nie tylko ludność wsi, ale i miasteczek. Na ogół, jak już wskazują nam te dane, rolnicy pojezierza słabo są zorganizowani pod względem gospodarczo-społecznym i zawodowym. Do organizowania się zawodowego i gospodarczego ogólnie czują niechęć. Jednak gdy zostanie ona przezwyciężona, to praca idzie bardzo dobrze i wydaje dobre plony. Przykładami dobrze postawionej pracy mogą być: spółdzielnia mleczarska w Bargłowie, spółdzielnia spożywców w Wiżajnach itp. W tych placówkach obserwować wówczas możemy bardzo dużo niesłabnącego zapału, wytrwałości, ofiarności i poświęcenia dla dobra ogólnego, o ile tylko ono przynosi realną korzyść pojedynczym jednostkom i gromadom. Z natury i z ducha ludność rolnicza pojezierza ma w sobie zakorzenione poczucie wzajemnej pomocy i współpracy. Sięga ono odległych, zamierzchłych czasów i wyraża się w tem, co tutaj określa się nazwą „tłoka”. Ta prastara nazwa, na treść której wieki i ludzie ich z pokolenia na pokolenie pracowali, sięga czasów jeszcze prasłowiańskich i słowiańskich, a dziś konkretnie wyraża się w samorzutnej pomocy przy zwózce drzewa, budowie domów, obróbce lnu, przędzeniu, darciu piór, szatkowaniu kapusty itp. Pomoc ta jest bezpłatna i bezinteresowna. Z temi wspólnemi pracami zazwyczaj związane są wspólne śpiewy, zabawy, gawędy i poczęstunek. Ludność wiejska pojezierza stroju swego nie wytworzyła, ubiera się odświętnie z miejska, szaro, bezbarwnie, a do codziennej pracy w samodziały. Na ogół pod względem ubioru ulega wpływom miasteczek. Nie wdając się w szczegółowe omawianie kultury ludowej na pojezierzu, trzeba podkreślić, że i w tej dziedzinie po wsiach naszych istnieją jeszcze nieznane i nieopracowane takie elementy, które zasługują całkowicie na wydobycie z ukrycia, opracowanie i otoczenie zrozumieniem i opieką. Wówczas, istniejące więzi kulturalne i społeczne, z nieuświadomionych, staną się świadomemi i przedstawiać będą pokaźną siłę kulturalną już nie tylko o znaczeniu regionalnem, ale i ogólno-narodowem.

WIĘKSZA WŁASNOŚĆ ROLNA

Powiat augustowski, stanowiący w ogromnej większości posiadłości państwowe (puszcza-jeziora) nie sprzyjał rozwojowi większej własności rolnej. Dlatego też znikoma jest ilość dworów i dworków. A te przeważnie są zgrupowane w okolicach podgrodzieńskich. W latach poprzedzających upadek Rzeczypospolitej było tu kilka większych dóbr (Paców, Wołłowiczów, Karwowskich). Dobra te częściowo dzięki działom rodzinnym rozdzieliły się na drobniejsze objekty – częściowo zaś zostały rozparcelowane. Niektóre uległy konfiskacie (Dowspuda).

Z całej dawnej świetności magnackiej pozostały zrujnowane lub chylące się ku upadkowi dwory. Niektóre, jak np. Wielki Świack, z którego pozostał jedynie ośrodek z pałacem zbudowanym w XVIII w. służą innym celom. Mianowicie mieści się tutaj nowocześnie zaopatrzony i luksusowo urządzony państwowy zakład dla nerwowo wyczerpanych.

Parcelacji, oprócz wymienionego powyżej Wielkiego Świacka, należącego ongiś do rodziny Wołłowiczów, uległy i inne, jak Lipsk Murowany, położony przy szosie Augustów-Grodno (43 km od Augustowa), dobra podonacyjne Łabno – przy szosie o 9 km od Grodna, z piękną aleją b. starych lip i ładnie odrestaurowanym dworem, dobra Cisewo, własność ongiś słynnego filantropa hr. Brzostowskiego, obecnie Fundacja Sztabińska przy nowobudującej się szosie Augustów-Sztabin (o 15 km), Dowspuda, tuż przy miasteczku Raczki, własność hr. Ludwika Paca, obecnie jako ośrodek należy do Skarbu Państwa. Posiada, dziś jeszcze piękne ruiny słynnego pałacu wśród majestatycznego parku.

Wspomniane powyżej dobra rozparcelowane zostały li tylko na niewielkie ośrodki.

Inne dwory ocalałe dotychczas przedstawiają się następująco: 1) Świack (własność rodziny Górskich) około osady Sopoćkinie. Jedyny uprzemysłowiony majątek. Posiada krochmalnię i inne zakłady. Dwór murowany z XIX w. wśród starego parku nad rzeką Niemnem. W sezonie letnim w Świacku prowadzony jest pensjonat.

2) Folwarki, wchodzące niegdyś w skład Wielkiego Świacka, a to: Wasilewicze ze starym dworkiem, Jassudów, Dorguń ze starym pałacykiem, podniszczonym, lecz zawierającym piękne freski, Todość, posiadający niegdyś piękny myśliwski pałacyk (dziś śladu po nim nie pozostało).

3) Dobra Białobłota rozpadłe dzięki działom rodzinnym na folwarki: Kodziowce, Dobrawola, Michałowo i Mańkowce. Dobra te w pobliżu Niemna, wśród pięknej okolicy.

4) Karolin o 8 km od Grodna (niedaleko od szosy Grodno-Nowy Dwór). Posiada dom murowany z XIX wieku nad rzeczką Tatarką, tuż przy granicach pow. sokólskiego.

5) Folwark Perstuń, Jastrzębna i Lubinowo, będące niegdyś częścią dóbr podonacyjnych Łabno.

6) Kolnica, przy szosie Augustów-Sztabin (o 7 km). Majątek nowocześnie zagospodarowany, zniszczony podczas działań wojennych Wielkiej wojny Europejskiej, położony nad jez. Kolno. Własność p. Świdy.

7) Solistówka, przy szosie Augustów-Grajewo (18 km). O wzorowem gospodarstwie rybnem, plantacje tytoniu. Zabytków nie posiada. Folwark ten wchodził niegdyś w skład ogromnych dóbr rodziny Karwowskich. Obecnie stanowi własność p. L. Olszewskiego.

8) Grabowo, Hejbowicze w pobliżu granicy Prus Wschodnich na trasie Rajgród-Raczki. Posiada dwór murowany. Położony jest wśród pięknej okolicy. Zabytków nie posiada. Stanowi własność rodziny Kwasieborskich.

9) Folwark Olszanka przy szosie Augustów-Suwałki (16 km). Niegdyś własność kamedułów wigierskich, obecnie p. Binsztejna.

Większa własność rolna jest reprezentowana w pow. augustowskim b. nielicznie. Majątki podgrodzieńskie prawie żadnego kontaktu z Augustowem nie utrzymują ze względu na bliskość większego ośrodka, jakim jest Grodno, do którego ma ją wygodną szosową komunikację.

Augustowskie dwory i dworki ucierpiały podczas ostatnich zawieruch wojennych. Znikły w dużej większości przechowane stare pamiątki. Ocalała niewielka część druków znajduje się częściowo w muzeum grodzieńskiem.

Z całej tej niewielkiej plejady dóbr ziemskich najbardziej zasługuje na uwagę Cisów, obecnie Fundacja Sztabińska.

W powiecie suwalskim mamy obecnie również niewielką ilość objektów większej własności. Ogólny obszar wynosi około 4.500 ha. Należą tu: 1. Folwark Berżniki, własność Stanisława Leszczyńskiego, gm. i poczta Berżniki, 2. Folwark Hołny Mejera, własność Józefa Paszkiewicza, gm. i poczta Berżniki, 3. Folwark Krasnohruda, własność rodziny Lipskich, gm. i poczta Berżniki. W letnich miesiącach prowadzony jest wzorowo na większą skalę pensjonat. Śliczne położenie wśród lasów, między jez. Gaładuś, Hołny i Sztabinki, 4. Folwark Olkieszczyzna, własność Kazimierza Zaniewskiego, gm. i poczta Berżniki, 5. Majątek Garbaś, własność spadkobierców Franciszka Gałdziewicza, gm. i poczta Filipów, 6. Folwark Jeglówek, własność Jana Moderackiego, gmina i poczta Jeleniewo, 7. Folwark Klejwy, własność spadkobierców Stefana Borewicza, gm. i poczta Krasnopol, 8. Folwark Polesie (Baraniszi) i Szejpiszki, własność Habermanowej, gm. i poczta Krasnopol, 9. Folwark Dowiaciszki, własność Stanisława Dąbrowskiego, gm. Krasnowo poczta Sejny, wzorowa obora rasy czerwono-polskiej, 10. Majątek Mała Przerośl, własność Franciszka Słowikowskiego, gm. i poczta Przerośl, 11. Folwark Łanowicze, własność Adama Kutyłowskiego, gm. i poczta Przerośl, 12. Ośrodek Hańcza Stara, własność spadkobierców Walerji Bergierowej, gm. i poczta Wiżajny, położony ładnie nad uroczym jez. Hańcza, 13. Folwark Sudawskie i Skombobole, własność Mikołaja Rekosza, gm. i poczta Wiżajny, 14. Folwark Sadłowizna, własność Strzałkowskiej, gm. i poczta Bakałarzewo, 15. Folwark Czerwonka, własność spadkobierców Stefana Bojny, gm. i poczta Bakałarzewo, 16. Folwark Huta, własność Skarbu Państwa, dzierżawi Bronisław Rydzewski, gm. i poczta Huta, 17. Folwark Kleszczówek, własność Skarbu Państwa, dzierżawi Władysław Kozłowski, gm. Kadaryszki, poczta Rutka-Tartak. Wzorowe gospodarstwo rybne. W lecie prowadzony jest pensjonat. Piękne położenie wśród t. zw. grupy jezior kleszczowieckich. Doskonałe miejsce wypoczynkowe, 18. Majątek Sejny, własność Skarbu Państwa, poczta Sejny, w stadjum parcelacji.

Za czasów niepodległości rozparcelowano na rzecz drobnego rolnictwa i osadników w powiecie augustowskim większej własności rolnej 8000 ha majątków państwowych i 4000 ha prywatnych, na terenie zaś pow. suwalskiego 11000 ha majątków państwowych i prywatnych. Poza tem scalono w pow. augustowskim 50000 ha i w pow. suwalskim 20000 ha oraz uregulowano w wielu wsiach serwituty. Akcja ta niewątpliwie była bardzo korzystna dla rozwoju drobnego rolnictwa w tych powiatach, stworzyła ona bowiem dominujący przeciętnie typ 10-hektarowego, zamożnego włościanina.

Niestety, w skutek nierentowności rolnictwa w ostatnich latach, oraz zahamowania odpływu ludności wiejskiej do miast, daje się zauważyć obecnie zanik dokonywania działów rodzinnych przez spłaty pieniężne i powstaje silna tendencja do rozdrabniania małych gospodarstw włościańskich drogą podziałów. Dodatni rezultat wieloletniej działalności Państwowego Banku Rolnego zaczyna obracać się w niwecz, a wieś w szybkim tempie zaczyna proletaryzować się.

PRZEMYSŁ, RZEMIOSŁO I HANDEL

Te działy pracy i produkcji na ogół obliczone są na użytek wewnętrzny pojezierza i w produkcji swej mają niewiele poza bogactwem drewna i ryb do wywiezienia. Jedną z takich ogólnych cech, jaką należy podkreślić w przemyśle, rzemiośle i handlu na pojezierzu, to daje się przede wszystkiem zauważyć, że istniejące naturalne bogactwa nie są w dostateczny sposób wyzyskiwane, zwłaszcza w przemyśle i rzemiośle, a tem samem i w handlu, oraz słabo stosunkowo rozwinięty zmysł przedsiębiorczości, organizacyjności i racjonalnej dążności do współdziałania i współpracy gospodarczej. Przeważnie „każdy sobie rzepkę skrobie” i w pojedynkę jak potrafi tak prowadzi swoje interesa. Stąd też często można obserwować drugie zjawisko społeczne, że jednych wytworów jest za dużo, a innych za mało; tak samo jedne zawody są przeładowane pracownikami wykwalifikowanymi, a inne odczuwają ich brak.

Jeżeli chodzi o przedsiębiorstwa przemysłowe, to w obydwóch powiatach przedstawiają się one następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Browary 1
Masarnie 4 13
Mleczarnie 6 28
Fabryki cukrów 3 4
Piekarnie 25 36
Olejarnie 1
Wytwórnie win 1
        "       wód gaz. 2 7
Młyny 9 25
Mydlarnie 1 1
Przem. Budowlane 5 4
Wypalanie wapna 2
Cegielnie i kaflarnie 2 7
Garbarnie 2 3
Tartaki 3 2
Przewóz 3 7
Inne 11 15

 

Tutaj trzeba podkreślić, że olbrzymia ilość jagód, ziół leczniczych i grzybów, to jest tych głównych naturalnych darów puszczy, jeżeli chodzi o produkcję żywnościową, nie wyzyskuje się w sposób należyty i zorganizowany. Surowce te nie tylko nie są wykorzystywane w zorganizowanem przetwórstwie, ale i gospodarka niemi prowadzana jest chaotycznie i dziko. Te działy produkcji, które mogłyby liczyć na poważny wywóz z pojezierza w inne tereny, zwłaszcza do wielkich miast Rzeczypospolitej, leżą całkowicie odłogiem, nie dając bliżej określonych korzyści gospodarczych ani pojezierzu, ani też całemu państwu.

Pod względem zorganizowania i rozwoju rzemiosła pojezierze nie tylko nie przedstawia się lepiej, ale nawet i pod wielu względami gorzej, niż w dziedzinie przedsiębiorstw przemysłowych. Stan rzemiosła w obydwóch powiatach liczbowo wyraża się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Blacharze 5 6
Introligatorzy 2 3
Czapnicy 6 16
Kowale i ślusarze 36 64
Krawcy 40 58
Szewcy 28 32
Szklarze 7 2
Stolarze 9 11
Zegarmistrze 6 10
Inne 27 46

 

Z porównania tych danych widzimy, że w pewnych dziedzinach jest przesyt materjału ludzkiego np. szewstwo i krawiectwo, ale są i rzemiosła, nasycone słabo i które mają widoki zapewnienia utrzymania szeregowi rodzin. A jeżeli chodzi o rzemiosło, obejmujące jako materjał drzewo, w związku z rozwijającym się w szybkiem tempie ruchem turystycznym i letniskowym ma on szanse pełnego rozwoju, o ile tylko nasi stolarze itp. potrafią zorganizować się i wytwarzać solidny sprzęt wodny po cenach możliwie najniższych. Zapotrzebowania w tej dziedzinie są na ogół duże i z każdym rokiem wzrastają, a brak jest drobnych źródeł, zaspakajających popyt na łodzie, kajaki, żaglówki itp.

W ścisłym związku z dobrze postawionym przemysłem i rzemiosłem jest handel. Na terenie obydwu powiatów są następujące przedsiębiorstwa handlowe:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Skup zawodowy 21 82
Artykuły spożywczo-kolonjalne 170 433
Zakłady gastronomiczne 44 121
Wina i wódki 8 16
Wyroby monopolu tytoniowego 49
Manufaktura 28 51
Konfekcja i galanterja 51 102
Ubrania i obuwie 5 19
Obuwie 11 14
Skóry i przybory z nich 8 14
Maszyny i artykuły techniczne 3 7
Artykuły budowlane i opał 8 4
Meble i urządzenia biurowe 2
Żelazo i wyroby żelazne 9 22
Porcelana, szkło, fajans 4 8
Chemikalja, mydło, nafta 6 16
Instrumenty precyzyjne 1
Wyroby zegar. i jub. platery 2 7
Przybory oświetleniowe 4 2
Przybory radiowe 4 4
Apteki 7 6
Składy apteczne 3 8
Księgarnie i materjały pism. 4 15
Art. rolne, Spół. roln.-handlowe 15 23
Banki i instytucje kredytowe 15 6
Komunikacja, przewóz 1 2
Hotele, pokoje umeblowane 6 5
Teatry i widowiska 1 2
Przedsiębiorstwa inne 18 27

 

DROGI POJEZIERZA

Rozwój przemysłu, rzemiosła, handlu i w ogóle życia gospodarczego jest w ścisłym związku z dobrym stanem dróg i z dogodną organizacją komunikacji w ogóle. Prawie do końca XIX wieku pojezierze nasze nie miało żadnego połączenia z szerszym światem. Dopiero w 1897 roku została pobudowana jednotorowa linia żelazna, łącząca naszą krainę poprzez Grodno z resztą byłej Kongresówki i innemi ziemiami, będącemi pod zaborem rosyjskim. Rosjanie o stan innych dróg na ogół się nie troszczyli, a nawet w kilku wypadkach na ich mapach istniały drogi bite, których w rzeczywistości nie było. W tych więc czasach stan dróg i w ogóle komunikacji na pojezierzu przedstawiał się fatalnie, aż do wybuchu wojny światowej w 1914 roku. W czasie tej wojny nacierające wojska niemieckie wszystkie potrzebne im trasy doprowadziły do porządku. Jednak lata wojny i pierwsze powojenne drogi te na ogół zniszczyły. Podobny zresztą los przeżyło i całe pojezierze.

Po wojnie w latach już niepodległości trzeba było nie tylko odbudować zniszczone osiedla, ale i stan dróg. W obydwu powiatach zabrano się do intensywnej pracy i obecnie po szesnastu latach drogi te zostały doprowadzone możliwie do jak najlepszego porządku. Nie znaczy to wcale jednak, aby stan ich był całkowicie dobry. Jednak ciągła troska i praca czynników municypalnych przy poparciu państwowych władz centralnych np. przy budowie szosy Augustów-Sztabin-Bia­ły­s­tok z każdym rokiem stan ten będzie podnosiła zarówno na drogach państwowych, wojewódzkich, powiatowych, jak i gminnych i wioskowych. W obydwu powiatach drogi przedstawiają się w kilometrach następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Drogi bite państwowe 98,145 km 37,550 km
Drogi wojewódzkie 41,346 " 107,657 "
Drogi powiatowe 67,629 " 46,250 "
Drogi grunt. zmel. powiatowe   35,003 "
Drogi grunt. zmel. gminne 788,00 " 615,00 "
Drogi grunt. zmel. wiejskie   5000,00 "

 

Jak widać z tej tabeli stan dróg pod względem ilości i jakości przedstawia się zupełnie nieźle, lepiej w powiecie suwalskim, słabiej w augustowskim, który ma ich do utrzymania znacznie więcej od poprzedniego. Na intensywniejszą pracę drogową wpływa dodatnio rozwijający się ruch turystyczno-letniskowy, którego rozwój również w dużej mierze jest uzależniony od jakości dróg i sprawnej, a dogodniej organizacji połączeń komunikacyjnych pojezierza z centrum kraju i jego innemi okolicami. Pod tym względem zrobiono już bardzo dużo, ale trzeba zrobić jeszcze więcej, zwłaszcza w zakresie komunikacji kolejowej i autobusowej podczas trwania sezonu turystyczno-letniskowego. Zależy to jednak w bardzo dużej mierze od zrozumienia tych potrzeb przez władze wojewódzkie i centralne, głównie przez Ministerstwo Komunikacji. Dobra komunikacja ma również doniosłe znaczenie i dla szkolnictwa i oświaty w ogóle.

SZKOLNICTWO I OŚWIATA

Cierniowemi drogami kroczyła oświata ludu na Pojezierzu Augustowsko-Suwalskiem w latach przed-niepodległościowych. Skąpo rozrzucone po wsiach szkółki ludowe (za wyjątkiem np. gminy Sztabin, która dzięki Fundacji hr. Brzostowskiego posiadała kilka porządnych murowanych budynków szkolnych) w minimalnej mierze zaspakajały potrzeby oświatowe.

Z chwilą odzyskania niepodległości zmieniło się wybitnie na lepsze. Jednak nie można twierdzić, by stan szkolnictwa obecnie był zadowalający.

Niewielka ilość szkół trzeciego stopnia, a mnóstwo 1-go nie jest dowodem, iż oświata kroczy należycie na terenie pojezierza. Odległość wsi od większych skupień, posiadających szkoły 3-go stopnia staje się przyczyną hamowania oświaty i uniemożliwiania osiągnięcia odpowiedniej kultury wśród ludu w najbliższych latach.

Poza tem niewielka ilość miejscowości posiada odpowiednie budynki szkolne. Przeszło 85% szkół mieści się w budynkach prywatnych, wynajętych ad hoc przez dozory szkolne. Budynki te są zaprzeczeniem tego, co przywykliśmy uważać za minimum wymagań dla nauczania i higieny. Bardzo częste są wypadki, że jedna szkoła mieści się w kilku dość odległych budynkach. Lata dobrobytu zostały zmarnowane. Zaledwie parę gmin (Augustów, Suwałki, Bakałarzewo, Przerośl, gm. Ruta w Tartaku) pomyślały o potrzebie budowania szkół. Inne gminy nie stanęły na wysokości zadania, jak również i Wydziały Powiatowe nie bardzo się o to troszczyły w latach poprzednich. Ludność zaledwie przed paru laty zrozumiała potrzebę budownictwa szkół i szereg rad gminnych powzięło uchwały budownictwa lokali szkolnych. Akcja napotyka na wielkie trudności, gdyż brak gotówki w okresie kryzysu stoi temu na przeszkodzie.

Jak widzimy stan szkolnictwa powszechnego pod względem posiadania odpowiednich budynków szkolnych przedstawia się bardzo słabo. Nie lepiej przedstawia się stan szkolnictwa pod względem zaopatrzenia w pomoce naukowe. Państwo od szeregu lat nie zasila szkół pod tym względem. Gminy zaś uważając, iż jest to obowiązek nie ciążący na nich, odmawiają kredytów.

Szkolnictwo średnie posiada gimnazja w Suwałkach, Augustowie i Sejnach. Poza tem istnieje parę szkół zawodowych w Suwałkach i parę szkół dokształcających dla rzemieślników (w Augustowie i Suwałkach).

Wobec niewielkiej ilości szkół powszechnych 3-go stopnia, ilość szkół średnich wystarcza zapotrzebowaniu. Szkolnictwo średnie znajduje się o wiele w lepszem położeniu, gdyż posiada odpowiednie lokale i niezłe zaopatrzenia w pomoce naukowe. Gimnazjum w Augustowie posiada na swoje potrzeby duży teren (około 8 ha) przydzielony przez miasto. Na terenie tym znajduje się wygodne boisko, nowo założony park i sad owocowy.

<fot. Gimnazjum Biskupie im. Św. Kazimierza w Sejnach.>

Spośród gmin najbardziej dbających o oświatę prym trzyma Augustów, który kosztem około 2 miljonów złotych pobudował piękne gmachy szkoły powszechnej, gimnazjum w mieście i dwóch szkół powszechnych mniejszych na przedmieściach Żarnowo i Biernatki. Tak samo Suwałki wybudowały piękny gmach szkoły powszechnej w 1935 r. kosztem około 1 mln złotych. Do całości obrazu szkolnictwa należy dołączyć przedszkole, utrzymywane przez Z. P. O. K.

Ogólnie biorąc, stan szkolnictwa na pojezierzu przedstawia się katastrofalnie dzięki przeludnieniu dziatwy w klasach. Są takie anomalje, gdzie jeden nauczyciel uczy około 150 dzieci. Wpływa to bezwarunkowo wybitnie na obniżenie poziomu nauczania, przynosząc niepomyślne wyniki. Niektóre wsie (około 10%) nie posiadają wcale szkół, gdyż ilość dzieci jest za mała i przeto część dziatwy znajduje się poza szkołą.

Nauczycielstwo(w 90% należące do Zw. Naucz. Pol.) pracuje bardzo ofiarnie, starając się przyszłe rzesze młodych pokoleń skierować na odpowiednie tory. Wydaje w tym celu piękny dwutygodnik regionalny dla dzieci „Nasz Głosik”, który w całości wypełnia dziatwa własnemi pracami. opisując swe zajęcia, dążenia, wrażenia i zamiary na przyszłość. Dwutygodnik ten, redagowany bezinteresownie, a niezwykle tani (numer 5 gr.), przy tem ilustrowany pięknemi zdjęciami krajobrazu pojezierza oraz aktualnemi zdjęciami z życia szkolnego, rozchodzi się w ilości 2500 egzemplarzy po pojezierzu, łącząc dziatwę poszczególnych szkół więzami bliższej znajomości i niecąc szla­chet­ną emulację oraz przyczyniając się do zamiłowania czytania prasy regionalnej, tem bardziej, że czytelnictwo w szkołach mocno szwankuje z racji b. niewielkiej ilości i licho zaopatrzonych bibljotek szkolnych.

W ścisłym związku z oświatową pracą regionalną nauczycielstwa prowadzona jest przez nie i inne czynniki praca ogólna oświatowo-kulturalna i gospodarczo-społeczna w szeregu zrzeszeń i organizacyj, rozrzuconych na terenie całego pojezierza, a głównemi ośrodkami ich są miasta Augustów i Suwałki oraz miasteczka i większe wsie. One, niejako siłą rzeczy, w silniejszym lub słabszym stopniu, w zależności od doboru ludzi, promieniują na najbliższe swe okolice.

MIASTA I MIASTECZKA POJEZIERZA

Niewiele miast posiada całe Pojezierze, a ze znaczniejszych tylko trzy: Suwałki, Augustów i Sejny. Punktem wyjścia dla wszelkiego rodzaju wycieczek będą: Augustów i Suwałki.

Augustów

Samo miasto powstało 15 maja 1561 r. na podstawie aktu erekcyjnego Zygmunta Augusta, od którego początkowych liter otrzymało herb.

Teren, na którym znajduje się Augustów, zamieszkały był już od bardzo dawnych czasów. Skupiały się tu licznie bitne plemiona Jadźwingów, później zaś po unji polsko-litewskiej, osadę Mostki, (bo taka poprzednio na tem miejscu istniała), zaludnili i skolonizowali koloniści mazurscy oraz Rusini. Ci ostatni z resztą bardzo szybko spolonizowali się, o czym świadczą zmienione na­z­wi­s­ka, z Iwanowych na Iwanowskich i z Omeljanów na Milanowskich. Swoboda, panująca na ogół w dobrach królewskich, zwłaszcza tu, gdzie puszczański charakter tych dóbr wykluczał ścisłą kontrolę, nęciła licznych przedstawicieli gęściej zaludnionego Mazowsza. To też kolonizacja tych stron postępuje dość szybko naprzód, głównie jednak w XVI i XVII wieku. Zarząd dóbr znajdował się początkowo w Knyszynie, po czym w miarę rozwoju interesów „komora dóbr królewskich” przeniesiona została do Grodna.

Prawo osadnicze wzorowane było na magdeburskiem. Przywilej królewski zapewniał dochody z miar, jatek, wag, postrzygalni, kramów solnych i t. p.

W celu ożywienia ruchu przewidywano dwa roczne jarmarki, z których wszelakie obroty wolne były początkowo przez lat dziesięć od podatków. Po wygaśnięciu tego terminu tylko jarmark na św. Piotra i Pawła korzystał z tych uprawnień. Dni targowe były wyznaczone na czwartki i soboty. W XVII wieku, kiedy handel coraz częściej ogniskował się w rękach żydowskich, przełożony został termin tych targów na piątki, a czwartkowe na wtorki. Zmiana dokonana została, jak na leży sądzić, na przełomie XVIII i XIX wieku. Do przywilejów mieszczan należało łowienie ryb w rzece Netcie, jez. Necku. (W akcie erekcyjnym, pisanym w jęz. ruskim nazwane są rzeką Mietą, a jezioro Mieckiem). Obszar miasta wynosił 128 włók litewskich. Celem uzupełnienia obszarów dochodowych aktem z dnia 2 czerwca 1564 r. datowanym w Bielsku, przyznaje Zygmunt August trzy obręby leśne: Turówkę, Żarnów, Biernatki, o łącznej powierzchni 74 włók oraz szereg łąk, aż po rzeczkę Kolnicę, do miejsca jej ówczesnego połączenia się z rzeką Nettą. Na pastwisko przeznaczono bór naprzeciw miasta.

Z tytułu obciążeń przypadało na mieszczan płacenie czynszu normalnego i 6 groszy polskich na utrzymanie parafji. Miasto uzupełniało swoje dochody mytem i mostowem. Starało się też o wyłączność dostawy dla okolicznych wsi królewskich piwa, wódki i miodu. Wobec powstania parafji, część gruntów przypadła proboszczowi. Dlatego też miasto wszczęło starania o rekompensatę, którą po rozpatrzeniu podania, na podstawie orzeczenia kniazia Pilichowskiego i komisarza Dylewskiego, działających w zarządzie dóbr królewskich w Knyszynie, otrzymało w postaci 12 włók ziemi. Przywileje miasta zatwierdzili i inni monarchowie, jak np. Stefan Batory w 1578 r. Stało się to na skutek uprzednio dokonanej kontroli, która wykazała, że miasto regularnie wyliczało się z 3 gr. opłaty z każdego korca słodu i płaciło miary z młynów oraz czopowe od wyszynku trunków.

Poszczególni mieszczanie, zapobiegliwsi zwłaszcza, uzyskiwali także potwierdzenie swoich przywilejów. Znany jest taki przywilej Jana Sobieskiego z 1679 r.

Potwierdza też przywileje miasta Zygmunt III w 1624 r., Władysław IV – w 1638 r.

Podczas najazdu szwedzkiego miasto ulega zniszczeniu. Wówczas król Jan Kazimierz aktem z 15.VIII.1658 r. zezwala na wyrąb z puszczy ekonomji grodzieńskiej na odbudowanie kościoła. Potwierdzał również przywileje miasta wspomniany już Jan III w 1677 r. Czynili to także August II w 1702 r. i. August III w 1744 r., a ostatnio St. August, potwierdzając raz jeszcze granice miejskie.

Istnieją poważne dane, że wieś Uścianki, leżąca o 8 km od Augustowa, należała także kiedyś do tegoż miasta, który ją kupił od chirurga królewskiego Jarosza-Poznańczyka w 1584 roku. Utrata tej wsi datuje się w związku ze zmianami w gospodarce, dokonanemi w XVIII wieku. Wójtostwo miasta nadawano początkowo urzędnikom królewskim, jak np. wspomnianemu już Jaroszowi-Poznańczykowi, od którego miasto za burmistrza Wawrzyńca Białka wykupiło prawo rządzenia się za 500 złp. Burmistrze tytułują się także prezydentami i nie mogą, się skarżyć na brak kłopotów i trosk.

Szczególnie uciążliwe w XVII wieku były kwatery. Ciężki stan miasta powiększały jeszcze pustoszenia w czasie wojen szwedzkich, kiedy to niszczyli miasto swoi i obcy.

Do roku 1630 nie ma śladu o pobycie Żydów. Dopiero za Jana Sobieskiego przybywają oni do miasta, powodując skargi mieszczan na zuchwałe zachowanie się, świadectwem czego jest skarga wójta Puchalskiego z 27 czerwca 1683 r. do Jana III o ukaranie za lżenie tegoż „urodzonego” burmistrza przez dwu Żydów, protegowanych tu przez dzierżawcę dóbr królewskich.

W 1778 r. było w mieście domów 218. Liczba ludności nie przekraczała 3000.

W 1820 r. liczba ludności wynosi 4311 w tem chrześcijan 3099, Żydów 1212.

Szczegółem godnym zanotowania jest fakt, iż przedmieścia Turówka, Biernatki, Żarnowo są także w tym czasie zamieszkane przez Żydów w ogólnej liczbie 45 osób. Dziś rodzin żydowskich na przedmieściach nie ma. W 1860 r. ludność wynosiła 8295 osób w tem:

katolików kobiet 2363
  mężczyzn 2055
ewangelików kobiet 65
  mężczyzn 48
Żydów kobiet 1894
  mężczyzn 1870

W 1931 roku miasto liczy 11961 osób, w czym

Polaków rz. kat. mężczyzn 4324
  kobiet 5125
prawosławnych mężczyzn 74
  kobiet 55
Żydów mężczyzn 1087
  kobiet 1247
staroobrzędowców mężczyzn 13
  kobiet 24
Mahometan mężczyzn 4
Innych   9

 

Pod względem podziału na zawody jest:

rolników 75,00 %
robotników 20,00 %
rzemieślników i kupców 3,40 %
wolnych zawodów i funkcjonariuszy publ. 1,60 %

 

Budynków w mieście 512. Majątek miasta uszczuplony przez nieprzyjazne okoliczności wynosi dziś lasów 1531 ha, łąk i gruntów 356 ha, obszaru produkującego drewno 1420,90 ha. Obecna liczba mieszkańców wynosi niespełna 15000.

Suwałki

Jak głosi tradycja, w puszczy Uhoł osiadło w XV w. kilku Litwinów, których zwano „Suviłkai”, z czego powstała nazwa Suwałki.

Niewielka ta początkowo wieś rozrasta się do rozmiaru osady, którą August II nadaje kamedułom.

Do podniesienia osady Suwałki do godności miasta przyczynia się przeor O. Ildefons, który wyjednał u Augusta II odpowiedni przywilej z dnia 26 kwietnia 1710 r. Następnym przywilejem z dnia 3 grudnia 1715 r. kapituła konwentu uwalnia mieszkańców Suwałk od pańszczyzny na rzecz zakonników oraz nadaje im prawa mieszczańskie. Przywilejem tym został ustanowiony subdelegat (Symeon Podbielski), oraz pisarz (Antoni Rowiński), którzy wspólnie z 2 rajcami i 6 ławnikami mają sprawować władzę w mieście. Rajców i ławników wybierają mieszczanie, jednakowoż zakonnicy zachowują sobie prawo usuwania całej zwierzchności gminnej na wypadek, gdyby ta władzy swej używała dla krzywdy ludności. Spod władzy sądowej miejskiej wyłączeni zostali Żydzi, których sądzić ma dwór Żywa-Woda.

Nowe miasto otrzymuje pewną ilość placów pod budowle (300), 83 włóki pod uprawę, 300 morgów gruntu leśnego, pewną ilość łąk, prawo wycinania drzewa na budowle z lasów klasztornych, oraz zwolnienie na przeciąg 7 lat od opłat gruntowych, handlowych i targowych.

2 marca 1720 r. zostało nadane Suwałkom prawo magdeburskie oraz herb wyobrażający św. Rocha i św. Romualda z krzyżem.

Miasto rozwija się; przybywa ludności, domów, ulic. W 1816 roku zostają Suwałki stolicą województwa augustowskiego, zaś w 1834 r. stają się miastem gubernjalnem. W wyniku wojny światowej część północna guberni suwalskiej dostaje się Litwie, same zaś Suwałki zostały miastem powiatowem. Od 1 stycznia 1920 r. zaliczono je w poczet miast wydzielonych.

Miasto liczy obecnie 25000 mieszkańców. Posiada 3 kościoły, 1 cerkiew, 2 synagogi, 3 gimnazja (2 państwowe, 1 żydowskie), 1 gimnazjum kupieckie, 1 państwową szkołę mechaniczną oraz 5 szkół powszechnych.

Ponadto mają tutaj swoją siedzibę Bank Polski, Suwalski Oddział Wileńskiego Prywatnego Banku Handlowego, Spółdzielczy Bank Udziałowy, Komunalna Kasa Oszczędności pow. Suwalskiego i Bank Ludowy.

Posiada również 1 browar, fabrykę świec, nici, olejarnię, 2 czesalnie wełny, 2 mydlarnie, 3 fabryki trykotaży oraz elektrownię miejską.

Sejny

Jednem ze starszych miasteczek na pojezierzu są Sejny. O powstaniu Sejn istnieje podanie, że ziemię, na której rozbudowało się miasto, nadał król Władysław Jagiełło trzem zasłużonym w bojach z Krzyżakami, rycerzom. Od nich, gdyż byli w podeszłym wieku, wzięła nazwę okolica „Sieniai” co znaczy „starcy”[*].

Centrum Sejn.
Powiększ Fot. Centrum Sejn

Marcin Wawrzyńczak

W końcu XVI wieku Sejny liczyły kilkaset domów drewnianych i murowanych oraz rzekomo dwie drukarnie.

Na półwyspie Ostrowie jeziora Sejneńskiego mieścił się podobno zamek księcia Wiśniowieckiego Dymitra.

OO. Dominikanie, którzy przyjechali do Sejn w 1619 roku, przyczynili się w znacznym stopniu do odbudowy miasta i jego uświetnienia. Gdy miasto w 1655 r. podczas najazdu szwedzkiego zostało zniszczone, OO. Dominikanie doprowadzili go do poprzedniego niemal wyglądu. Staraniem ich wybudowano w 1778 roku ratusz z kolumnami wokoło, które, według panującego w XVII wieku zwyczaju, używano za pręgierze dla przestępców. Piętro ratusza przykrywał stożkowaty dach, ozdobiony her­bem Żmudzi, niedźwiedziem.

Gimnazjum, dziś biskupie, im. św. Kazimierza, znajdujące się w budynku podominikańskim, przyczyniało się do ożywienia ruchu miasta. Z chwilą upadku Rzeczypospolitej i ciągłych zmian Sejny upadają, zwłaszcza po pożarze w 1818 roku nie podniosły się już do poprzedniej świetności.

Dziś miasto liczy 3500 mieszkańców i posiada kościół podominikański, gmach gimnazjum biskupiego w pobliżu tegoż kościoła z XVII wieku, oraz starą bożnicę żydowską o ciekawej konstrukcji. W jednym z domów rzekomo zatrzymał się Napoleon, podczas pochodu na Moskwę. Od 1919 r. miasto wybudowało koszary K. O. P. i budynek szkoły powszechnej. Posiada stałe połączenie autobusowe z Suwałkami i Augustowem.

Sztabin

Nad rzeką Biebrzą, na południowym krańcu Pojezierza znajduje się o 25 km od Augustowa osada Sztabin. Mała wieś o początkowej nazwie Sokołowa, później Osinek, została rozbudowana przez hrabiego Karola Brzostowskiego i nazwana tak w 1820 roku. Nazwa ta, związana jest rzekomo z założonemi tu fabrykami odlewniczymi przez właściciela tych dóbr, które dostarczały okolicznej ludności i budującemu się Kanałowi Augustowskiemu żelaznych sztab. Z dóbr swoich na wzór Staszica uczynił hr. Karol Brzostowski fundację wieczystą. Na mocy swej darowizny zobowiązał gminę do gospodarowania pozostawionym kluczem folwarków z olbrzymimi lasami, a dochody miały być obracane na dobro gminniaków. Rosjanie, którzy unieważnili testament, nadali dobra sztabińskie, jako majorat, między innymi i rodzinie rosyjskiej Szachowskich. Ona to w dużej mierze przyczyniła się do dewastacji lasów. Dziś Fundacja Sztabińska, uszczuplona przez zaborców, znajduje się pod opieką Wydziału Powiatowego w Augustowie w zarządzie administratora inż. Kulczyckiego.

<rys. hr. Karot Brzostowski>

Z czasów wojny pamiętna jest praca P. O. W. Staraniem Fundacji wybudowano budynek szkoły powszechnej w 1935 r. Budująca się zaś szosa ma połączyć Augustów przez Suchowolę z Bia­łym­sto­kiem, co skróci obecną drogę o 30 km.

Filipów

Kolonizację całego Pojezierza przeprowadzono głównie w XVI wieku. Z tego też czasu pochodzi akt powstania osady Filipów, nadający mu w 1570 r. prawo magdeburskie. Akt nadania waruje osadnikom szereg swobód w zakresie samorządu, tudzież uprawnień rybołówczych, gdyż Filipów posiada dwa jeziora: Kamienne i Garbarek. Podatek z morga określony był na 2 grosze. Stefan Batory, który godnie podtrzymywał tradycje kolonizacyjne Jagiellonów, ufundował 6 włókami gruntu szkołę. W tymże czasie wybudowano kościół pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Lata 1639–1657 niszczą całą północną połać Polski, więc nie ominęły i Filipowa, przy czym zaraza dziesiątkowała ludność w tym stopniu, że dłuższy czas nie zanotowano w księgach kościelnych chrztów. W późniejszych czasach odbudowany, stał się ważniejszym ośrodkiem swej okolicy. Istnieje wersja, iż na dzisiejszym cmentarzu marjawickim, znajduje się zakopana przez braci Minkiewiczów broń z czasów powstania Kościuszkowskiego.

Bargłów

14 km od Augustowa znajduje się wieś Bargłów, typowa dla tutejszego krajobrazu, jeżeli chodzi o zachodnią stronę pojezierza. Kolonizacja jej datuje się od niepamiętnych czasów. Znajdują do dziś po polach gospodarze różne pozostałości z czasów gospodarki przedhistorycznej, a mianowicie różne przedmioty kamienne z czasów epoki kamienia gładzonego. Rozwój wsi nowoczesnej i jej historyczne podstawy datują się od 1564 r., to jest od która otrzymała na daty erekcj i parafji cele własne 5 włók ziemi ornej i łąk oraz szereg przywilejów na korzystanie z drzewa, przemiału zbóż we młynach oraz prawo do dziesięciny z dóbr królewskich. Dzisiejszy kościół dwuwieżowy, wystawiony został w 1838 r. na miejsce poprzedniego, który, jak mówi kronika, miał długości 32 łokcie i 18 szerokości i kryty był słomą z osobną dzwonnicą. Osada liczy dziś 700 mieszkańców, posiada szkołę pięcioklasową, 4 sklepy, 1 restaurację, urząd gminny, pocztę, młyn parowy, mleczarnię spółdzielczą.

Raczki

O 22 km od Augustowa, a 15 km od Suwałk znajduje się pograniczna stacja przechodnia Raczki. Rozwój miasteczka ściśle jest związany z dziejami unji. Osada prawdopodobnie znajdowała się już dosyć dawno, natomiast najstarszym znanym dokumentem jest akt oddania kościoła w Raczkach, podpisany przez Marynę Hrechorową z domu Raczkównę, zamężną Marsalską w dniu 21 czerwca 1599 roku. Z biegiem lat dzięki małżeństwom w końcu XVIII wieku Raczki dostają się Pacom, a St. August Poniatowski wynosi je do godności miasta. Generał Ludwik Pac, jeden z wybitniejszych uczestników powstania listopadowego, idąc z duchem czasu, w 1822 r. założył fabrykę serwet i obrusów. Również w majątku swoim Dowspudzie wybudował według planów polskiego architekta Henryka Marconiego pałac, z którego pozostał tylko „ryzalit”, reszta zaś została przez Moskali rozebrana na budowle gospodarcze i sprzedaż. Obok urzędu gminnego stoi szereg domków, które były ongiś własnością hr. Paców, a także stał tam ratusz zburzony przez Moskali w 1863 roku za udział ludności w tym ruchu. Również kościół w Raczkach wybudowany został staraniem Ludwika hr. Paca. Wewnątrz kościoła znajdują się dwie płaskorzeźby, z których jedna przedstawia Paca w towarzystwie symbolicznej postaci niewiasty–Sztuki, przy czym korona na głowie to szczyt jednej z wieżyczek dawniejszego zamku pacowskiego. Druga przedstawia anioła, piszącego dzieje poległego rycerza, którego symbolizuje zbroja. Cennemi są figury Chrystusa, Jana Chrzciciela, a także szereg obrazów znanego malarza Wojciecha Gersona. Cmentarz przytulił mogiłę uczestników powstania 1863 roku. Dziś Raczki są punktem przejściowym do Niemiec i liczą 1600 mieszkańców, mają elektrownię, mleczarnię spółdzielczą, 37 sklepów, kilka restauracyj i są dość ruchliwym punktem targowym.

Cały majątek Paców, skonfiskowany za wdział Ludwika hr. Paca w powstaniu Listopadowem, zmarniał, a ocalała tylko z zamku wieżyczka, zwana „bocianią wieżą”, ocalała podobno od rozbiórki dlatego, że miały na niej gniazdo bociany. Ludwik hr. Pac umarł w Anglji[*] w 1835 r.

Bakałarzewo

Odległe od Suwałk o 20 km, położone jest tuż przy niemieckiej granicy w dolinie, opadającej ku rzece Rospudzie. U stóp wzgórza, na którem znajduje się osada, wpada rzeka do jeziora Sumowa, z którego wypływa dalej i wpada do jeziora Rospuda w Augustowie. Osada powstała w 1651 r., a dzisiejszy kościół modrzewiowy pochodzi z 1771 roku i wybudowany został przez Oraczkę, właściciela klucza folwarków w pobliżu. Kościół ten uległ zniszczeniu za Księstwa Warszawskiego, odbudowany jednak wkrótce i przywrócony do obecnego wyglądu. Na cmentarzu znajduje się grób Józefa Puciaty, pułkownika W. P. Księstwa Warszawskiego. Obecnie z powodu szczupłości kościoła drewnianego, buduje się kościół murowany.

W 1931 roku wybudowano tu nową szkołę murowaną, a prócz tego jest w Bakałarzewie urząd celny, strażnica K. O. P-u, ajencja pocztowa, spółdzielnie: spożywców i mleczarska. Ruchu stałego targowego nie ma, odbywa się tylko szereg jarmarków okolicznościowych.

Lipsk n/Biebrzą

Stara, dawna osada nad Biebrzą zwała się pono Biebrzan, lecz dzięki aktowi Stefana Batorego z 1580 roku zapewniono jej warunki rozwojowe na prawach magdeburskich i nadano miano Lipsk, na wzór wielkiego miasta handlowego w Saksonji. Jako kolonistów Batory sprowadził Węgrów siedmiogrodzkich w liczbie 70 rodzin, wybudował ratusz zapewnił mieszczanom szereg użytków w puszczy i na rzece. Lipsk pozostał jednak tylko osadą i pamiętny jest ze strasznych prześladowań unitów, którzy nie chcieli opuścić cerkiewki unickiej, stojącej na miejscu dzisiejszego kopca wolności. Obecny kościół katolicki, wybudowany przed wojną światową, uszkodzono w czasie operacyj wojennych w latach 1914–16, a odbudowany po odzyskaniu niepodległości.

O kilkanaście kilometrów od Lipska w stronę Augustowa znajduje się t. zw. Kozi Rynek, na którym znajdował się obóz powstańców z 1863 roku. O 6 km od tego miejsca znajduje się wielka bratnia mogiła powstańcza. Stoi tam krzyż drewniany.

Krasnopol

Krasnopol zawdzięcza powstanie swoje podskarbiemu litewskiemu Antoniemu Tyzenhausowi. Wieś ta oddalona od Suwałk o 15 km rozwijała się dość dobrze, jednak bliskość Sejn z góry przesądziła jej rozrost, gdyż handel kierował się chętniej staremi, znanemi sobie szlakami. Dziś Krasnopol liczy 2000 mieszkańców. Zapisał się on w dziejach naszego pojezierza licznym udziałem młodzieży w P. O. W. Dzięki powstaniu, zorganizowanemu przez tę organizację Litwini musieli opuścić w 1919 r. miasto, które zajęli na skutek celowej polityki niemieckiej, przekazującej osadę bezpośrednio Litwinom, a po raz wtóry usiłowali okupować osadę w 1920 r. w czasie najazdu bolszewickiego.

Wigry

Jezioro Wigry, jedno z największych[*] w Polsce, otoczone było niegdyś ogromną puszczą, w której dawni królowie urządzali łowy. Już w XVII wieku istniał tutaj dworzec myśliwski.

Półwysep wigierski z lotu ptaka.
Powiększ Fot. Półwysep wigierski
z lotu ptaka

Łukasz Przychodzki

Klasztor wigierski.
Powiększ Fot. Klasztor wigierski

Przemyslaw Wasilewski

W 1667 r. Jan Kazimierz oddaje wyspę Wigry i część puszczy Uhoł OO. kamedułom. Ci wybudowali na wyspie kapliczkę, usypali groblę i zabrali, się do trzebienia puszczy. Założyli dwie wioski: obecne Magdalenowo i Burdyniszki. W 1668 roku rozpoczęto budowę pustelni. Stanęły również budynki gospodarcze, tartak, młyny, browar i gorzelnia; urządzono 3 budy potażowe, których produkty spławiali Niemnem.

Wybudowano tutaj również kościół (1704–1745) nad którego ozdobami z bronzu, złota, srebra, alabastru itp. pracowały całe rzesze artystów.

Zakonnicy posiadali dobrze urządzone ogrody i sady, a nawet zwierzyńce, w których hodowano okazy złowione w puszczy.

O sposobie gospodarki kamedułów świadczą nazwy okolicznych wiosek: Huta, Ruda, Pieczysko Starypiec itp., powstałych w tamtych czasach. Bogactwo klasztoru zwiększały zapisy, darowizny i ofiary pobożnych.

Gdy w 1794 r. Suwalszczyznę zagarnęły Prusy, kamedułom zostały odebrane wszelkie dobra. Wigry zostały siedzibą nowej diecezji, kościół – katedrą, a ks. Karpowicz – biskupem wigierskim. Kamedułów z Wigier usunięto w 1800 r., osiedlili się oni wówczas na Bielanach pod Warszawą. W 1823 r. diecezja z Wigier została przeniesiona do Sejn, zaś w Wigrach utworzono probostwo.

Podczas wojny światowej kościół kamedulski ucierpiał bardzo. Przez 6 miesięcy był punktem obserwacyjnym rosyjskim, zaś Niemcy stawiali w nim konie. Po wojnie odbudowuje się powoli tak, że dopiero 15 sierpnia 1934 roku zostało odprawione pierwsze nabożeństwo.

Wiżajny

Wiżajny leżą nad jeziorem Wiżajny i Wistuć, w pobliżu miejsca, gdzie stykają się granice Polski, Niemiec i Litwy. Jest to niewielka osada, której powstanie sięga prawdopodobnie XVI w. Już w XVII w. Wiżajny były starostwem. Znajdował się tam kościół rzymsko-katolicki, a od 1842 roku – zbór ewangelicki. Po wojnie światowej, pod rządami polskiemi, Wiżajny rozwijają się coraz lepiej. Na rynku odbywają się tam targi dwa razy tygodniowo, oraz jarmarki.

Przed budynkiem szkolnym, wybudowanym w 1929 r. wzniesiono pomnik pierwszego marszałka Polski J. Piłsudskiego.

Na podkreślenie zasługuje w Wiżajnach Spółdzielnia Spożywców, która rozwija się nadzwyczaj dobrze.

W Wiżajnach znajduje się zarząd gminny, posterunek Policji P., Kasa Stefczyka, remiza Straży Pożarnej, oraz dowództwo Komp. K. O. P.

Jeleniewo

Leży ono w pięknej pagórkowatej części pow. suwalskiego. W pobliżu znajduje się w malowniczym położeniu, wśród zalesionych pagórków, folwark Jeglówek. Na jednym z nich, na t. zw. górze zamkowej, wznosił się kiedyś zamek książąt litewskich, służący do obrony przed Krzyżakami. W pobliżu zamku, na jeziorze, znajdowała się wyspa, obecnie zwana „Pustelnią”. O istnieniu zamku świadczą ślady bram i resztki muru obronnego.

Sopoćkinie

Leżą one na drodze z Augustowa do Grodna. Osada miała powstać jeszcze w XVII w., a założycielem jej miał być Sopoćko. Istniała tu kiedyś huta szklana, tartak i młyn wodny. Do starych budowli należy bożnica (XVII w.) oraz świątynia unicka, zamieniona po trzecim rozbiorze na cerkiew prawosławną.

Domy w Sopoćkiniach stoją jedne frontem, drugie szczytem do ulicy. Kiedyś bowiem stawianie domów frontem do ulicy należało do przywilejów szla­ch­ty sopoćkińskiej, chłopi zaś mogli swe domy stawiać szczytem do ulicy.

Na wysokich pagórkach w osadzie Angalji i Wieży, znaleziono urny, ołtarz do spalania ciał, noże, dzbanki itp. przedmioty, świadczące o życiu w tych stronach w bardzo dawnych — pogańskich czasach.

W pobliżu osady, na „Górze Chrzczonej”, w czasie prześladowań religijnych księża katoliccy po kryjomu odprawiali nabożeństwa i udzielali chrztu.

W pobliżu Sopoćkiń znajduje się dawny pałac Wołłowiczów, obecnie luksusowy zakład leczniczy dla nerwowo wyczerpanych.

Oto uwzględniliśmy w sposób bardzo ogólnikowy ważniejsze osady i miasteczka na całym pojezierzu, które należałoby jeszcze uzupełnić kilkonastoma wsiami, pięknie położonemi, a specjalnie nadającemi się na miejsca letniskowe. Do takich należą: 1. Bryzgiel nad jez. Wigry, 2. Kopanica, 3. Mikaszówka, 4. Czarny Bród, 5. Płaska, 6. Gorczyca, 7. Białobrzegi, 8. Szczebra, 9. Cimochowizna nad jez. Wigry, położona na trasie bitej Suwałki-Wigry-Sejny, 10. Giby nad jez. Heret w sąsiedztwie jez. Pomorze, 11. Kaletnik nad jez. Kaletnik, 12. Becejły nad jez. Mały i Duży Szelment, 13. Rutka-Tartak w pobliżu jezior Pobądzie i Kupowo, 14. Smolniki w kompleksie jezior: Czarne, Kojle, Przechodnie, Jaczno, Okrągłek, Gulbierz, Jałowo, Perty, Kamendul, Hańcza, 15. Żegary i Radziucze w pobliżu jezior Gaładuś, Sztabinki i Hołny, 16. Garbaś i Matłak w pobliżu jeziora Garbaś i wiele innych. Uwzględnione one zostaną przy opisywaniu poszczególnych szlaków turystycznych, wodnych i lądowych.

Ludność

Na terenie całego pojezierza prawie w 92% zamieszkuje i pracuje ludność polska. Zważywszy, że pojezierze od najdawniejszych czasów zawsze było wystawione najbardziej na oddziaływania rusyfikacyjne, specjalnie i celowo prowadzone przez Moskali — trzeba nabrać prawdziwego szacunku dla hartu tego mazurskiego ludu wiejskiego, który tę ziemię skolonizował swoją pracą, wytrwałością i trudem, uczynił polską i w tej polskości wytrwał wiernie przez najcięższe lata do chwili odzyskania niepodległości.

Pod względem składu narodowościowego stan ludności w obydwu powiatach przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Polacy 76240 86650
Litwini 12 6753
Niemcy 191 2549
Białorusini 5
Rosjanie 1517 6691
Żydzi 4716 7551
Razem 82676 110199  

 

Pod względem religijnym ludność pojezierza przedstawia się następująco:

Pow. augustowski Pow. suwalski
Rz.-kat. 74941 88388
Marjawici 176
Prawosławni 909 1203
Staroobrzędowcy 1500 5895
Ewangielicy 510 7036
Mojżeszowe 4816 7501
Razem 82676 110199  

 

Pod względem płci ludność pojezierza prawie dzieli się pół na pół: w powiecie augustowskim jest mężczyzn 38866, kobiet – 43810, a w suwalskim – mężczyzn 54564, kobiet – 55635.

POJEZIERZE AUGUSTOWSKO - SUWALSKIE
JAKO TEREN PRACY ARTYSTOW MALARZY.

Piękna przyroda naszego regionu zdołała nie tylko ściągnąć rzesze turystów, ciekawych cudów naszego krajobrazu, lecz przyszli i ci, którzy najbardziej może potrafią odczuć piękno – artyści.

Na razie są to pierwsze jaskółki, gdyż jeszcze okolice o ustalonej sławie malarskiej (Tatry, Pokucie, Kraków, Sandomierz, Kazimierz itp.) ciągną do siebie tłumy młodych artystów, jako przedmiot zainteresowań od dawna braci malarskiej.

<obr. TADEUSZ TRĘBACZ: Jarmark w Augustowie>

Do nas dotychczas nie przyjeżdżał nikt, czyje imię odbiło się głośnym echem w świecie nauki i sztuki.

<obr. TADEUSZ TRĘBACZ ul. Łazienna>

<obr. T. TRĘBACZ. Przystań na Netcie.>

Polska ma utarte szlaki, ustalone od dawna punkty, gdzie spotykać można corocznie szerokie sfery artystyczne, a wśród nich mistrzów o głośnych naz­wi­s­kach.

<obr. T. TRĘBACZ. Fragm. dzielnicy Limanowskiego.>

Panowie Karol Hiller i Tadeusz Trębacz stali się niejako pierwszymi pionierami rozsławienia piękna naszego krajobrazu, odzwierciedlając przepiękne fragmenty pojezierza na płótnie.

W ślad za tem ukazał się artykuł w czasopiśmie „Kino”, w którem autor rzuca śmiałą myśl nakręcania filmów plenerowych właśnie u nas. Cicha toń naszych jezior i pewnego rodzaju poetyczny smętek krajobrazu wniósłby nowe wartości w realizacji krajowego filmu.

Kto wie! Może zwabiony echem zachwytu artystów, przemysłowiec, odważy się zapoczątkować pracę, sugerowaną przez autora artykułów w Kinie.

<obr. T. TRĘBACZ Motyw uliczny.>

Korzystając z pobytu p. p. Hillera i Trębacza odwiedziliśmy ich pracownię, aby obejrzeć szereg ciekawych studjów malarskich – plan ich całoletniej pracy.

Plan ten przedstawia się imponująco, bo wynosi kilkadziesiąt plansz i płócien, bardzo ciekawych w ujęciu.

Pan Tadeusz Trębacz to artysta, którego przede wszystkiem interesują motywy urbanistyczne. Pokazując nam swe prace mówi z entuzjazmem o możliwościach pracy malarskiej u nas. Z prac jego wyziera cały szereg fragmentów naszego miasta, fragmentów, których charakterystyczne piękno odczuje laik li tylko, kiedy mu artysta je wskaże. Dziwiliśmy się Augustowowi, na który patrzyliśmy poprzez talent p. Trębacza.

<obr. K. HILLER.       Studjum (podwórze).>

Sumienny ten artysta potrafił wydobyć pędzlem ów nieuchwytny charakter małego miasteczka. Praca tem trudniejsza, gdyż Augustów nie posiada wybitnych motywów architektonicznych, gdzie by uderzył oczy widza taki czy inny styl epoki.

Należy spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości Augustów ujrzy sporo malarzy, zwabionych pięknem osiedla i okolicy. Turyści rozniosą swe zachwyty po Polsce, a nasza młoda brać malarska, żądna wrażeń pośpieszy tłumnie w nasze strony.

Z kolei prace p. K. Hillera, to szereg płócien, z których patrzy na nas cudna zaduma naszego krajobrazu. Zastygłe w bezruchu na szklanej toni kanału tratwy; olchy przybrzeżne, smukłe sosny na urwistych brzegach jezior, smuga ciemnych puszcz na widnokręgu, – to wszystko, na co z podziwem spoglądają oczy przybyszów, co daje natchnienie poetom i nosi na sobie piętno boskiej ręki.

<obr. KAROL HILLER: Studjum.>

Talent p. Hillera umie to wszystko niezwykle subtelnie, po mistrzowsku ująć i przykuć wzrok ciekawego widza.

Studja jego winneby ozdabiać nasze ściany mieszkań i reprezentacyjne lokale. Właśnie nie fotograf je, a prace artysty, który po przez swój talent potrafi wyczarować całe piękno naszej ziemi.

Przepiękna przyroda naszego krajobrazu, ponure wnętrza puszcz, egzotyczne ustronia o cicho drzemiących leśnych jeziorkach, splątane konary

<obr. K. HILLER: Studjum krajobrazowe (j. Necko)>

<obr. K. HILLER: Studjum krajobrazowe (kanał)>

drzew i olbrzymie wykroty, jednocześnie roześmiane fale jezior wśród pól, zarosłe u brzegów kępami sitowia i tataraku – oto niecodziennie spotykane motywy o wspaniałym walorze artystycznym.

<obr. K. HILLER: Stud. krajobr. (flisy).>

Te cudne krajobrazy o zmierzchu letnim, kiedy unoszą się nad wodami siwe mgły i sznury przelotnego ptactwa wodnego, ożywiają smętek pejzażu, są w swoim rodzaju pięknem głęboko zapadającym w duszę widza.

Dziewiczy jest pod tym względem nasz teren, – mało o nim wie się w Polsce. A przecież krajobraz nasz może jedyny w Polsce jest cennym terenem dla studjów artystów–malarzy.

Przyroda Pojezierza Augustowsko-Suwalskiego to do pewnego stopnia przyroda pięknej Finlandji – kraju tysiąca jezior i lasów.

Zapomniany ten zakątek dopiero się odkrywa, dopiero zaczyna zwracać na siebie uwagę i ściągać liczne rzesze spragnionych piękna krajobrazu turystów. Dotychczas piękno naszego krajobrazu li tylko potrafił uchwycić objektywem artysta-fotograf p. J. Rotsztejn, zdjęcia którego zyskały sobie uznanie na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, a które w postaci kart pocztowych dziesiątkami tysięcy corocznie są rozkupywane przez turystów; one to w przeważnej ilości posłużyły również jako ilustracje do niniejszego przewodnika.

CZĘŚĆ II

 

TURYSTYKA

 

 




Powiat augustowski





Pod red. HENRYKA KODZIA.








<fot. Jedziemy na wycieczkę.>

POBYT I ZWIEDZANIE MIASTA

Przybywający do miasta turyści przyjeżdżają koleją, ew. autobusem. W pierwszym wypadku wysiadają na dwóch dworcach kolejowych: „Augustów” lub „Augustów-Port”. O ile turysta ma zamiar zatrzymać się w mieście, wysiada na stacji kol. „Augustów”, o ile zaś turysta ma zapewnione mieszkanie w Oficerskim Yacht Klubie, zatrzymuje się na przystanku kolejowym „Augustów-Port”. (Na stacji Augustów-Port nie ma dorożek).

<fot. Augustów – panorama miasta.>

Budynek dworca kolejowego w Augustowie.
Powiększ Fot. Budynek dworca
kolejowego w Augustowie.

Jerzy Granowski

Stacja kol. „Augustów” znajduje się o 3 km od miasta. Dojazd odbywa się dorożkami. W czasie letniego sezonu bywają również uruchomione autobusy. Przyjazd dorożką wynosi 1 zł od osoby. Cała dorożka zł 2. Droga ze stacji prowadzi do szosy Augustów-Sejny, którą po kilkunastu minutach dojeżdża się do miasta.

Dla wygody podróżnych istnieje w Augustowie parę hoteli i pokoi umeblowanych (patrz informator adresowy).

Przybywający w porze nocnej mogą korzystać z posiłku w bufecie na stacji, ew. w restauracji przy Tow. Wioślarskim (pl. Piłsudskiego 10) otwartej do godz. 2-giej.

Przybywający w porze rannej mogą korzystać ze śniadań w dwóch cukierniach (patrz. inf. adresowy).

<fot. Gimnazjum (od strony boiska).>

Przybywający drogą wodną zatrzymują się na rzece Netcie przy moście (przystań Kurat. Okr. Szkolnego Wileńskiego). Tuż przy przystani istnieje schronisko na sprzęt wodny, port wewnętrzny i dom noclegowy. Następnie ulicą Batorego udają się do miasta.

Przybywający autobusem dojeżdżają do rynku (pl. Piłsudskiego) do miejsca postoju autobusów, skąd codziennie odchodzą autobusy w kierunkach: Suwałki, Grajewo, Grodno, Łomża i Bia­ły­s­tok. Linia autobusowa Suwałki–Augustów–Grajewo–Bia­ły­s­tok jest obsłużona przez P. K. P. Linia Augustów–Grodno przez prywatną spółkę samochodową.

<fot. Gimnazjum (lice boczne).>

Wysiadający w miejscu postoju autobusów nie mają do swych usług budynku stacyjnego i korzystają z chwilowej gościnności cukierni G. Pryczkata, ew. Spółdzielni „Dom Nauczycielski” – (pl. Piłsudskiego 43).

Przybywający na parudniowy i dłuższy pobyt obowiązani są zameldować się w biurze meldunkowym Zarządu Miejskiego, mieszczącym się na pl. Piłsudskiego w budynku magistrackim. Biuro jest czynne codziennie z wyj. niedziel i świąt od godz. 9-tej do 14-tej.

Informacji związanych z wynajęciem mieszkań i urządzaniem wycieczek udziela Biuro Turystyczne w lokalu Tow. Wioślarskiego. (pl. Piłsudskiego 10). Godz. urz. 10–12 i 18–20.

<fot. Gimnazjum – park.>

Zbytecznym jest zabieranie ze sobą prowiantów na wycieczkę do Augustowa. Przyjezdni mogą otrzymać na miejscu wszystkie potrzebne produkty w każdej ilości i wysokiej jakości w szeregu firmach spożywczych (patrz. infor. adresowy).

Wydawnictwa regionalne, pocztówki z widokami okolic, znaczki pocztowe itp. przybywający mogą nabyć w Spółdzielni „Dom Nauczycielski” i księgarni „A Krzywiński”.

Przybory fotograficzne sprzedają firmy Energios i Progress – pl. Piłsudskiego, prace amatorskie wyk. zakład fot. J. Rotsztejna (pl. Piłsudskiego 16).

Poczta, telegraf i telefon mieszczą się przy ul. Generała Prądzyńskiego za ogrodem „Żwirki i Wigury”.

<fot. Gimnazjum (ogrody).>

Chcący korzystać z bibliotek mają możność wypożyczania książek z biblioteki publicznej Z. N. P. (pl. Piłsudskiego 43). Opłata wynosi 50 gr miesięcznie za wypożyczanie jednorazowo 1 dzieła. Za wypożyczanie dwóch i więcej dzieł dolicza się gr 30 miesięcznie. Kaucja wynosi 3 zł. Biblioteka czynna codziennie od godz. 15–17 (w święta 11–12).

Sprawy wchodzące w zakres bankowości załatwiają: Bank Spółdzielczy, Krakowska Nr 1, Bank Ludowy żydowski, pl. Piłsudskiego i Kom. Kasa Oszcz. 3 Maja.

Apteki – Augustów posiada dwie: magistra St. Stankiewicza, pl. Piłsudskiego 8 i magistra A. Worotyńskiego, 3 Maja 5.

Kort tenisowy mieści się w parku miejskim Żwirki i Wigury. Własność Tow. Wioślarskiego. Sprzętu tenisowego nie wypożycza się. Sprawy związane z wynajęciem sprzętu wioślarskiego i turystycznego załatwia Biuro Turystyczne.

ZWIEDZANIE MIASTA

Augustów nie posiada żadnych poważniejszych zabytków architektury oraz pamiątek historycznych. Położenie natomiast miasta i jego rozplanowanie jest dosyć ciekawe. Miasto posiada ulice proste, wygodne i stosunkowo dobre rozmieszczenie urzędów i punktów handlowych.

Ogólny widok można obserwować ze szczytu wieży na budynku magistrackim i z wieży kościelnej. W pierwszym wypadku należy zwrócić się o pozwolenie do Zarządu Miasta, w drugim do ks. Dziekana.

<fot. Augustów – panorama miasta.>

Poszczególne obiekty, zasługujące na zwiedzenie.

Augustów, kościół.
Powiększ Fot. Augustów, koś-
ciół.

Jerzy Granowski

1) Kościół parafialny pod nazwą Serca Jezusowego (ul. 3 Maja) zbudowany na miejscu drewnianego, na ładnym i dużym placu. Styl neo-romański. Wewnątrz znajdują się piękne rzeźbione w dębie ołtarze, ławy, odżwia i kazalnica. Posiada najlepsze organy w całej diecezji. Zab. historycznych nie posiada.

2) Śluza na Kanale Augustowskim zbudowana w r. 1825 przez korpus inżynierów Królestwa kongresowego. Wewnątrz śluzy jest wbudowana tablica pamiątkowa, głosząca iż budował śluzę por. Jodko z korpusu inżynierów. Obok śluzy biegnie ulica Prądzyńskiego, który byt jednym z głównych kierowników budowy kanału i na tejże ulicy mieszkał do czasu wybuchu Powstania Listopadowego. Miejsce zamieszkania nieznane. Opodal znajduje się nowa ulica Aleja Lubeckiego) ministra skarbu Król. Kongresowego, który był inicjatorem i duszą budowy kanału.

3) Nowy gmach Szkoły Powszechnej Nr 1 im. marszałka J. Piłsudskiego, zbudowany jako pomnik 10-lecia niepodległości Państwa, o czym świadczą dwie marmurowe tablice przy głównym wejściu. Gmach szkolny skupia w sobie około 1000 uczniów i uczennic, posiada duże boisko i higieniczne duże sale, ogrzewane centralnie. (ul. 11 Listopada 121.

4) Gmach gimnazjum państwowego Nr 911 zbudowany przez miasto początkowo jako siedziba Seminarium Nauczycielskiego, następnie po zlikwidowaniu takowego otwarty jako koedukacyjne gimn. państwowe. Posiada olbrzymi teren na urządzenia sportowe, sad owocowy, park itd. (ul. 29 Listopada).

<fot. Gimnazjum, (front)>

5) Rzeźnia miejska, interesujący się higieną małych miast winni zwiedzić wzorowo urządzoną rzeźnię miejską (Dzielnica im. Bolesława Limanowskiego). Zbudowana została w r. 1928 i zaopatrzona w nowoczesne urządzenia.

6) Nowy most na rzece Nettcie przy ulicy Batorego, zbudowany przez miasto w r. 1932. Most łączy stary Augustów z nową dzielnicą letniskową Zarzecze-Bór, gdzie powstaje ośrodek letniskowo-pensjonatowy. Z mostu mamy przepiękny widok na rzekę Nettę, jezioro Necko i nową dzielnicę.

<fot. Zarzecze. (Willa prywatna).>

7) Dzielnica Zarzecze-Bór. Za nowym mostem, teren przeznaczony na osiedle letniskowo-turystyczne. Dzielnica jest przepięknie położona nad brzegiem Netty i jeziora Necka. Znajdują się w niej: dom i schronisko wycieczkowe szkolne Kuratorium Okręgu Szkolnego Wileńskiego, wille prywatne, pensjonaty i pięknie położony na brzegu Necka budynek Zw. Strzeleckiego z przystanią, portem i schroniskiem.

8) Kaplica „klęczącego Pana Jezusa” (ul. Rajgrodzka). Stara kapliczka budowy miejscowych majstrów ciesielskich ze starą figurą Chrystusa. Miejsce procesyj ludu w Dnie Krzyżowe.

<fot. Ogród miejski.>

WYCIECZKI PIESZE (spacery)

1) „Biała góra”. (trasa: – ul. Batorego – Nowy most – Zarzecze – około 3 km od centrum miasta).

Z „Białej góry” – która jest wysokim brzegiem (urwiskiem) nad j. Neckiem roztacza się wspaniały widok na j. Necko – j. Rospudę i część puszczy. Zasięg widzenia około 8 km. Plaża i kąpielisko.

2) Jezioro Sajno. (ul. 3 Maja – 29 Listopada – szosa grodzieńska – most na kanale, skąd zaraz drogą w prawo przez las – około 5 km).

Jest to miła i nieforsowna wycieczka, dająca pojęcie o puszczy i charakterze krajobrazu regionalnego. Jezioro jedno z najpiękniejszych na pojezierzu, b. malownicze i ciche, otoczone puszczą o brzegach łatwo dostępnych. Doskonały teren na „majówki”. Dobre kąpielisko i plaże. Szczególnie piękny jest brzeg, zwany „Królową” o cichej, majestatycznej zatoce.

3) Wieś Białobrzegi. (ul. 3 Maja – obok Parku Żwirki i Wigury – brzegiem kanału). Jest to jeden z najlepszych spacerów, dzięki pięknej drodze nad kanałem, niezwykle malowniczej (droga szeroka i wygodna). Nadaje się na wycieczki piesze dla grupy rodzinnej, gdyż odpowiada możliwości odbycia wycieczki tak młodszej, jak i starszej generacji. Wieś Jest pięknie położona nad jeziorem Sajno, kanałem i rzeką Nettą. Posiada ładny dom ludowy im. marszałka Piłsudskiego. – Na miejscu są sklepiki żywnościowe i piwiarnia. Wewnątrz wsi znajduje się spory park i budynek Nadleśnictwa państwowego Białobrzegi; młyn na Netcie i śluza na kanale.

<fot. Zima nad kanałem.>

Ładne i schludne domki nadają się do wynajęcia jako letniska, co podkreśla jednocześnie bliskość Augustowa, jako centrum potrzebnych zakupów produktów. Ze wsi istnieje szosa do Augustowa (około 4 km).

4) Jezioro Białe – Oficerski Yacht Klub – Yacht Klub Polski. (ul. 3 Maja – 29 Listopada – szosa suwalska – przystanek kol. Augustów-Port) Jezioro o innym charakterze niż inne augustowskie,

<fot. Jezioro Białe.>

b. malownicze o zielonym zabarwieniu toni i odmiennej roślinności przybrzeżnej.

Drogą wodną: (Netta – Necko – Klonownica) również wpływamy na j. Białe.

Zwiedzanie wspaniałego gmachu, Yacht Klubu Oficerskiego dozwolone jest za uprzednim porozumieniem się z zarządem (można telefonicznie z gospodarzem).

Yacht Klub Oficerski posiada doskonały port, sprzęty wodne, hangary na łodzie, pięknie urządzony budynek z salami klubowymi i mieszkalnymi, bufetem i pięknym parkiem.

Obok na półwyspie „Dąbek” wnosi się drugi budynek p. n. Jacht Klub Polski, wygodny, o skromnej architekturze, z ładną werandą, portem i bufetem.

Na jez. Białym znajdują się wysepki porośnięte krzewami. Brzegi łatwo dostępne.

5) Tartak państw. Lipowiec. (ul. 3 Maja – 29 Listopada – szosą suwalską – Aleją Krechowiecką – przez przejazd kolejowy).

Jest to duży obiekt, przerabiający całkowitą masę drzewną (roczny poręb puszczy). Posiada własną elektrownię zasilającą jednocześnie prądem miasto Augustów. Tartak państwowy Lipowiec posiada jedyny w Polsce skład drzewa w zatoce wodnej, gdzie drzewo nie ulega zepsuciu. Posiada kilka traków, olbrzymie tereny jako skład półfabrykatów. Obok tartaku wyrosło spore osiedle robotnicze.

6) I. Okrężna. (ul. 3 Maja – Prądzyńskiego – szosa grodzieńska – most na kanale – dróżką w lewo przez las – szosą sejneńską – ul. 29 Listopada 3 Maja). Wycieczka ok. 7 km. Bardzo miły spacer nie męczący. Po drodze piękne krajobrazy. Wycieczka tym przyjemniejsza, że wraca się inną drogą. Droga przez las sucha i wygodna, doskonałe aromatyczne powietrze lasów sosnowych i wrzosów.

7) II. Okrężna. (ul. Krakowska – do szosy rajgrodzkiej – szosą grodzieńską – ul. Prądzyńskiego – 3 Maja). Miły 5 km spacer. Szczególnie odcinek szosy biegnącej obok miasta jest malowniczy i daje możność obserwacji ogólnego widoku miasta, które malowniczo tonie w zieleni zadrzewienia. Teren wesoły, biegnący obok pól i ogrodów. Jeden z najprzyjemniejszych nieuciążliwych spacerów, często uprawiany przez ludność miejscową.

WYCIECZKI AUTEM EW. ROWEROWE
(jednodniowe)

1) Wieś Studzieniczne. (7 km – szosą Sejneńską). Kościelna wieś i jezioro tej samej nazwy. Na jednej z wysepek w drugiej połowie XVIII wieku b. pułkownik W. P. Wincenty Murawski osiedlił się jako pustelnik, poświęcając się służeniu ludowi na chwałę Bożą. Wkrótce zasłynął z pobożności i umiejętności leczenia ziołami. Sława pustelnika rosła i tłumy odwiedzały świątobliwego starca. Pustelnik pobudował kaplicę, w której umieścił obraz Cudownej M. Boskiej. W celu uzyskania odpustów dla swego kościoła odbył podróż na ośle do Rzymu. Odpust otrzymał od Piusa VI.

Kaplica w Studzieniecznej
Powiększ Fot. Kaplica w Studzieni-
cznej.

Jerzy Granowski

Pustelnik wykopał obok kaplicy studzienkę, woda z której słynie u okolicznej ludności jaka skuteczny lek na choroby oczu. Pustelnika po śmierci pochowano pod wielkim ołtarzem w kościele, w którym do niedawna wisiał jego portret.

Corocznie na Zielone Święta zjeżdża się do Studzienicznej około 20.000 pielgrzymów.

Obecnie kaplica pułk. Murawskiego nie istnieje. Na jej miejscu wznosi się murowana kaplica, wybudowana przez naczelnego inżyniera Kanału Augustowskiego – Jeziorkowskiego.

<fot. Wieś Studzieniczne. Kaplica.>

Kaplica ta zbudowana w stylu doryckim posiada 6 frontów, a dla ułatwienia dostępu wysepkę połączono groblą z lądem.

2) m. Sejny. (42 km – szosą sejneńską patrz. Dz. I – Sejny str. 107).

3) J. Wigry. (Szosą sejneńską przez Sejny – lub szosą suwalską przez Suwałki) kościół i b. klasztor. Stacja hydrobiologiczna Un. Warszawskiego. Schronisko P. Tow. Krajozn. Sztuczna wylęgarnia ryb. (patrz. Dz. I Wigry str. 120).

4) m. Suwałki. (32 km szosą suwalską, patrz. Dz. I. Suwałki str. 103).

5) Pałac Paca w Dowspudzie. (48 km szosą suwalską – m. Suwałki – szosą raczkowską patrz. Dz. I. Raczki str. 113).

6) Pałac Wołłowiczów. (Szosą grodzieńską 60 km) Budowla w stylu barokowym, piękne wnętrza, obecnie sanatorium dla nerwowo wyczerpanych. (patrz Dz. I Świack str. 123).

7) m. Grodno. (około 64 km szosą grodzieńską). Po drodze mijamy – osadę Lipsk.

8) os. Sztabin. (około 25 km). Nowo budującą się szosą około 16 km, reszta drogą kołową. (Patrz. Dz. I. Sztabin str. 109).

<fot. Serwy. Dom wycieczkowy.>

9) J. Serwy. (20 km. Szosą sejneńską 7 km, reszta drogą kołową). Mijamy wieś Studzieniczną i szerokim napoleońskim gościńcem dojeżdżamy do wsi Sucharzeczka, położonej nad jeziorem Serwy. Po drodze piękna partia lasu. Jezioro to ma najlepsze na pojezierzu plaże i kąpieliska (dno żółte, piaszczyste i twarde) i jest jednym z najbardziej malowniczych jezior z wyspami porośniętymi lasem. Liczne zatoki i łatwo dostępne brzegi. Nad jeziorem znajdują się wsie Serwy i Małowiste, do których prowadzi doskonała droga przez las, przypominająca bite drogi parkowe. Nad brzegiem Serw wznosi się duży budynek wycieczkowy Min. Wyzn. Rel. i Oświecenia Publicznego, pięknie położony w lesistym otoczeniu. Z Serw, które są rezerwuarem wodnym całego kanału, jako jezioro położone najwyżej, wypływa przez upust i specjalnie zbudowany sztuczny kanalik, prowadzący do Kanału Augustowskiego. Kanalik ten nosi nazwę „Serwianka”; ma długość około 2 km. Płynie dość wartko przez starą puszczę, posiada duże, czyste, piaszczyste i tak malownicze, aczkolwiek nie wszędzie dostępne brzegi, że wart jest zwiedzenia. Przypomina strumyki puszcz kanadyjskich. Piękno Serwianki opisała w swej podróży kajakiem W. Miłaszewska w książce p. t. „Czarna Hańcza”.

Wracając z powrotem (rowerem) możną jechać inną trasą, a mianowicie drogą za upustem do wsi Czarnybród przez most na kanale i następnie prześlicznym wysokim brzegiem nad kanałem, biegnącym przez puszczą do jez. Swoboda, a następnie przez puszczę do szosy sejneńskiej. Droga przez puszczę nie jest błędna, gdyż orjentację ułatwia biegnąca linia telefoniczna, której należy się trzymać.

10) I Okrężna. (Suwałki – Wigry – Sejny – Augustów).

<fot. Wigry. Schronisko P. T. K.>

Doskonała trasa samochodowa, dająca możność podziwiania ogromu puszczy, gdyż obiega jej największą część. Po drodze krótki postój w Suwałkach – Wigrach i Sejnach. (około 110 km).

11) II Okrężna. (Augustów – Czarnybród – Gorczyca – Małowiste – Macharce – szosa sejneńska –– Augustów).

Jest to stosunkowo dobra trasa, aczkolwiek 50% jej to droga leśna, jednak dostatecznie twarda i równa, by auto, wzgl. rower czy też motocykl miał większe przeszkody.

Wyjeżdżamy na szosę sejneńską i dojeżdżamy do wsi Studzieniczne. Skręcamy z szosy do wsi i przez wieś wyjeżdżamy na trakt. Tu kierujemy w lewo. Orjentacje ułatwiają słupy telefoniczne biegnące wzdłuż traktu. Dojeżdżamy do jez. Swoboda i dalej traktem biegnącym po wysokim brzegu nad kanałem w niezwykle malowniczej okolicy leśnej jedziemy około 6 km do wsi Czarny Bród. Ten sam trakt (orjent. słupy telef.) dojeżdżamy do wsi Płaska. Tam przez śluzę na kanale jedziemy nie zbaczając do wsi Małowiste przez las (odcinek drogi doskonały). Po paru kilometrach dojeżdżamy do wsi Małowiste, położonej nad j. Serwy. Ze wsi Małowiste jedziemy do widocznej w dali wsi Macharce, skąd wyjeżdżamy na szosę sejneńską i kierując w lewo wracamy do Augustowa ew. kierując w prawo dojeżdżamy do Sejn.

12) W głąb puszczy – grób powstańców 63 r.

Interesujący się puszczą winni odbyć tę wycieczkę. Część trasy odbywamy autem, część zaś pieszo.

Z Augustowa – ulicą 3 Maja – ulicą Prądzyńskiego wjeżdżamy na szosę grodzieńską. Kierujemy w lewo – mijamy dwa mosty nad Kanałem Augustowskim i nad Kanałem Bystrym i dojeżdżamy szosą do 20-go kilometru. Tu zatrzymujemy auta i udajemy się pieszo w głąb puszczy do rezerwatu puszczańskiego (mamy tu możliwość obejrzenia dzików). Idąc w głąb dochodzimy do uroczyska Kozi Rynek, gdzie znajdują się groby powstańców. Stąd po odpoczynku wracamy do postoju aut.

Wycieczkę tę ze względu na konieczność przewodnika należy uprzednio zgłosić w biurze turystycznym.

13) Do granicy litewskiej. Ze względu na trasę, wycieczka ta więcej nadaje się na wycieczką rowerową niż automobilową.

Śluza Gorczyca na Kanale Augustowskim.
Powiększ Fot. Śluza Gorczyca na
Kanale Augustowskim

Fotografix

Śluza Paniewo.
Powiększ Fot. Śluza Paniewo.

Tomasz Pluciński

Wyjeżdżamy z Augustowa szosą sejneńską, mijamy po prawej stronie wieś Studzieniczną – za którą tuż skręcamy z szosy na prawo i szerokim traktem (doskonałe twarde boczne ścieżki) jedziemy do wsi Sucharzeczka, położonej nad j. Serwy. Dalej tym samym traktem, pozostawiając j. Serwy po lewej ręce, jedziemy do wsi Gorczyca. Docieramy do śluzy i po przejechaniu jej skręcamy nieopodal w lewo, po czym przez wieś Płaska (2 km gorszej drogi) wjeżdżamy w las, mijając po lewej ręce zabudowania śluzy Paniewo (należy tę śluzę obejrzeć ze względu na to, iż jest to śluza dwukomorowa, a różnica poziomu wód jeziora Paniewo i Krzywe wynosi 6,04 m). Dojeżdżamy do j. Krzywego, które mijamy mając je po lewej stronie. Wjeżdżamy w las i drogą leśną docieramy do leśnictwa Jazy. Dalej dojeżdżamy do wsi Mikaszówka, skąd przez wieś Gruszki szerokim traktem osiągamy osadę Sopoćkinie i granicę litewską.

14) III Okrężna. Wycieczka w 70% szosą reszta drogą zwykłą lecz dostępną dla aut.

Wyruszamy z Augustowa szosą grajewską i mijając wieś Nettę, dojeżdżamy do wsi kościelnej Bargłów (patrz. str. 112) skąd drogą zwykłą dojeżdżamy do wsi Reszki, położonej tuż nad jeziorem u granicy pruskiej. Stamtąd jedziemy do maj. ziemskiego Grabowo i przez wieś Suchawieś docieramy do osady Raczki (zwiedzamy Dowspudę z ruinami pałacu Paca) skąd szosą do Suwałk. Z Suwałk szosą suwalską wracamy do Augustowa, lub też z Raczek za wsią Rudniki, skręcamy w prawo i drogą gruntową dojeżdżamy do wsi Kurjanki, a następnie szerokim traktem do wsi Szczebra, skąd szosą do Augustowa. Za wsią Kurjanki tuż przy trakcie po prawej stronie leży nader malownicze jez. Jałowe.

WYCIECZKI STATKIEM (jednodniowe)

Odjazd statku parowego z przystani przy ulicy Juryzdyka. Czas odjazdu, ew. organizacje wycieczki w rękach Biura Turystycznego (pl. Piłsudskiego 10).

1) Jezioro Necko i Rospuda. Piękna, miła i nieforsowna wycieczka po dwóch jeziorach, trwająca około 2 godzin, daje możność obejrzenia ślicznych jezior i ich majestatycznych brzegów. Roślinność brzegowa Rospudy stanowi rezerwat krajobrazowy.

<fot. Jezioro Rospuda.>

2) Jezioro Studzieniczne (rzeka Netta – jez. Necko – rz. Klonownica – j. Białe – śluza Przewięź – j. Studzieniczne).

Jedna z najbardziej uczęszczanych tras, stanowi ulubioną wycieczkę do Studzienic. Po drodze obserwujemy brzegi Necka z zabudowującą się dzielnicą letniskową, po tym prześliczne brzegi Klonownicy porośnięte gęsto krzewami i lasem, następnie wpływamy na j. Białe, gdzie podziwiamy na półwyspach pięknie zbudowane gmachy Yacht Klubu Oficerskiego i Jacht Klubu Polski, państwowe zakłady tartaczne Lipowiec, budynki koszarów I P. Ułanów Krechowieckich i przez śluzę Przewięź wpływamy na j. Studzieniczne. Tam następuje lądowanie i zwiedzenie kapliczki oraz wsi. (Czas wycieczki około 5 godzin).

3) Jez. Swoboda (rzeka Netta – j. Necko – Klonownica – j. Białe – j. Studzieniczne – j. Swoboda).

Trasa ta stanowi przedłużenie poprzednio opisanej. Jeziorko Swoboda, małe leśne jeziorko, b. malownicze, znajduje się na początku długiej odnogi kanału, płynącego przez puszczę. Można płynąć dalej o 6 km do miejsca gdzie wpada do kanału, sztuczny kanalik „Serwianka” w miejscowości Żyliny (patrz. wyc. autem p. 9).

Na brzegu j. Swoboda wygodnie, acz prymitywnie urządzone ławy i stoły dają możność wygodnego posiłku. Miejsce to jest ulubionym miejscem wycieczkowym i nadaje się na całodniową wycieczkę.

WYCIECZKA STATKIEM (dwudniowa)

1) Wieś Mikaszówka (rz. Netta j. Necko – Klonownica – j. Białe – j. Studzieniczne – j. Swoboda – kanał j. Gorczyca – j. Orle – j. Paniewo – j. Krzywe – j. Mikaszewo).

Dwukomorowa śluza Paniewo.
Powiększ Fot. Dwukomorowa
śluza Paniewo.

Jerzy Granowski

Jest to wspaniała dwudniowa wycieczka statkiem parowym. Mijamy liczne jeziora większe i mniejsze udając się daleko w głąb, w samo serce puszczy. Po drodze śluzujemy w Przewięzi, Swobodzie – Gorczycy – Paniewie i Perkuciu i Mikaszówce. Ciekawa jest na tej trasie śluza w Paniewie dwukomorowa o różnicy poziomu wód pomiędzy j. Paniewem – a Krzywym wynoszącej 6,4 m. Jezioro Krzywe, aczkolwiek niewielkie, jest zupełnie odmienne od jezior pojezierza. Ma brzegi wysokie i toń zawsze cichą. Przypomina raczej jezioro górskie.

Jezioro to łączy się małym przesmykiem, dostępnym tylko dla kajaków, z umierającym leśnym jeziorem Kruglak o trudno dostępnych brzegach. Zwraca uwagę bardzo bogata fauna puszczy nad Kruglakiem, a szczególniej ilość ptactwa błotnego.

We wsi Mikaszówce należy urządzić nocleg, co da się uskutecznić po poprzednim porozumieniu się z Biurem Turystycznym.

Amatorzy „wędkarskiego kunsztu” mogą mieć tu pole do popisu. Mikaszewo jest b. rybne i plon amatora bywa imponujący.

We wsi znajduje się kościół parafialny i parę sklepików wiejskich oraz piwiarń. Informacji innych na miejscu może udzielić straż kanałowa.

<fot. Jachtem żaglowym na Białym.>

WYCIECZKI KAJAKOWE

Najszersze pole do wycieczek wodą ma kajak, którym łatwo omijać przeszkody i tam dotrzeć dokąd ani statek, ani łódź motorowa, czy też zwykła dobrnąć nie potrafi. Wycieczki te, tak rozmaite i dające możność zwiedzania najdalszych zakątków, są niezrównanymi i niezastąpionymi przez żaden inny środek lokomocji. Śmiało można twierdzić, iż nie da się wprost określić trasy dokładnie, gdyż wszędzie istnieje możność skierowania się w rozmaite strony. Są amatorzy, których nęci właśnie ta nieznajomość trasy, a posiadając spory zapas wolnego czasu, miłośnicy turystyki, czy też przyrody, mogą z całą ciekawością ludzi łaknących poznawania cudów przyrody, błąkać się po wodnej przestrzeni przez całe lato. Szybko przejeżdżając wielkie i malownicze jeziora, sunąć po gładkim i cichym kanale, łowić ryby po płytkich zatokach, porośniętych sitowiem oraz tatarakiem, śledzić jednocześnie życie ptactwa wodnego, lub badać roślinność wodną. Mogą również płynąć po kapryśnej i bystrej, przypominającej górską rzekę, Czarnej Hańczy (pstrągi) lub podziwiać cichy bieg Szerokiej, o błotnistych i niedostępnych brzegach, Biebrzy, docierać drogą wodną do największego na pojezierzu jeziora Wigry, zwiedzać ruiny pałacu Paca, park w Dowspudzie i miasteczko Raczki, położone nad granicą pruską. Mogą turyści również zwiedzić zapomniane, na uboczu leżące jez. Blizna, gdzie dotychczas rzadko który turysta docierał drogą wodną, gdyż rzeka ta jest wąska, kapryśna, miejscami płytka

<fot. Ryzalit pałacu Paca (patrz. str. 113)>

i zawalona drzewem. Amatorzy podróży z pewnymi przeszkodami (szczególnie młodzież) mają tu pole do popisu. Należy wspomnieć iż, płynąc Kanałem Augustowskim (101 km), możemy dotrzeć do Niemna lub Wisły w zależności od kierunku. Ta ostatnia droga jest dostępną również dla motorówek i łodzi wiosłowych.

1) Augustów – Kanał Bystry – j. Sajno – Kanał Augustowski – rz. Netta – Augustów.

<fot. Kajakiem na Necko.>

Jedna z najmilszych wycieczek kajakowych, tym ciekawsza, iż wraca się drogą inną. Odjazd z rzeki Netty, skąd przenosi się kajaki przez upust koło budynku Zarządu Dróg Wodnych. Następnie płyniemy płytkim Kanałem Bystrym, mijamy przedmieście Dzielnicę Limanowskiego i wiszący nad kanałem most na szosie grodzieńskiej, następnie kanał biegnie przez piękną partię lasu i wreszcie docieramy do jez. Sajno (drugie co do wielkości jezioro w kompleksie jezior augustowskich). Stąd kierujemy się na prawo i płyniemy przez Sajno i zatoką, zwaną Królowa, aż do wsi Białobrzegi. W tym miejscu marny śluzę Kanału Augustowskiego. Przenosimy kajaki (3 – 4 metry) i jesteśmy na kanale. Kanałem płyniemy z powrotem do Augustowa, mając po obu stronach malownicze brzegi. Dopływamy do śluzy augustowskiej i wpływamy na rz. Nettę.

W Białobrzegach możemy urządzić postój, zwiedzić wieś, posiadającą dom ludowy, młyn wodny, park przy budynku nadleśnictwa. Wieś posiada i parę sklepów, gdzie można zakupić niektóre artykuły żywnościowe: papierosy, lemoniadę, piwo, zsiadłe mleko itp.

Czas trwania wycieczki około 5 godzin. W czasie wycieczki możemy przepłynąć na drugą stronę jez. Sajna i zwiedzić wsie Góry i Kolnicę, położone nad jez. Kolno. Warto też skorzystać z czystej toni jeziora jako dobrego kąpieliska.

2) Augustów – Netta – j. Necko – j. Rospuda – rzeka Rospuda – Święte Miejsce.

Wycieczkę tę można odbyć nie tylko kajakiem lecz i łodzią wiosłową, lub motorową, gdyż rzeka ta ma dostateczną głębokość toni.

Od przystani przy nowym moście (wylot ulicy Batorego) płyniemy Nettą na j. Necko. Wpływając sterujemy w prawo i płyniemy mając po prawej ręce nowe osiedle letniskowe do miejsca, gdzie Necko łączy się z Rospudą (naprzeciw urwistego brzegu zw. Białą Górą).

Wpływamy na Rospudę i przepływamy ją wzdłuż. Po prawej ręce mijamy półwysep zwany Gołą Zośką (miejsce letnich obozów harcerskich) i wreszcie dopływamy do końca j. Rospudy, gdzie przez rzekę Rospudę przerzucono mostek.

Teraz płyniemy rz. Rospudą do Świętego Miejsca. Jest to uroczysko, gdzie co roku ludność składa pod krzyżami dary w postaci płótna i włókna. Miejsce bardzo malownicze i ciche. Nadaje się na wypoczynek i posiłek przed drogą powrotną.

<fot. obóz harcerski („Goła Zośka”)>

Na Rospudzie.
Powiększ Fot. Na Rospudzie.

Tomasz Pluciński

3) Wycieczka j. w. Święte miejsce – Chodorki – Raczki – pałac Paca w Dowspudzie.

Wycieczka ta jest przedłużeniem poprzedniej, lecz dostępna jest w dalszej swej części tylko dla kajaków, gdyż po drodze mamy niskie mostki, przez które trzeba przenosić kajaki, przy czym w niektórych miejscach Rospuda jest zbyt płytka dla łodzi.

Ze Świętego Miejsca płyniemy rz. Nettą do miejsca, gdzie po lewej stronie mamy park w Dowspudzie. Tutaj lądujemy j zwiedzamy ruiny słynnego pałacu hr. Ludwika Paca oraz wypoczywamy w pięknym parku, pozostałym po dawnych, świetnych czasach. Tuż obok znajduje się majątek państwowy Szkocja, będący w administracji Wydziału Powiatowego Sejmiku Augustowskiego i który można zwiedzić. W Dowspudzie buduje się szkołę rolniczą, która w przyszłości ma zasilić w fachowców naszą wieś.

<fot. Wieża Bociania w Dowspudzie.>

O parę kilometrów dalej dopłynąć możemy do m. Raczki, gdzie należy zatrzymać się na nocleg. Raczki posiadają hotel i skromne restauracje (patrz. str. 113). Stąd można płynąć z powrotem nazajutrz do Augustowa lub załadować kajak na autobus i udać się do Suwałk (16 km) szosą, a z Suwałk w dniu następnym kajakiem spłynąć do Augustowa piękną, parudniową wycieczką.

4) Augustów – Netta – j. Necko – j. Rospuda – rz. Rospuda – rz. Blizna – j. Blizna (patr. wyc. Nr 3).

Po przepłynięciu j. Rospuda płyniemy rz. Rospuda i nie dojeżdżając do j. Jełowe skręcamy w koryto rz. Blizny. Dalej płyniemy przez las rz. Blizną i dostajemy się na j. Blizna.

Jest to ciekawa wycieczka i cokolwiek uciążliwa, gdyż rz. Blizna, kapryśna i kręta, posiada niespodziane czasem przeszkody w postaci zawałów i gąszczy, przez które trzeba się przedzierać. Daje natomiast dużo zadowolenia szczególnie dla młodzieży, gdyż posiada trasa ta pewien posmak egzotyzmu. Nieopodal jeziora Blizna znajdują się jeziora Blizienko i Tobołowo – b. malownicze, o brzegach dostępnych. Drogą wodną na te jeziora wpłynąć jednak nie możemy z braku połączeń. Z j. Blizna można przewieźć kajak (3–4 km) na Wigry do wsi Bryzgiel i spłynąć Czarną Hańczą do Augustowa.

5) Augustów rz. Netta – j. Necko – j. Białe – j. Studzieniczne – j. Swoboda – kanał – miejscowość Żyliny – Serwianka – j. Serwy. (patrz. wyc. autem Nr 9 i wyc. statkiem Nr dwudniową).

Z jeziora Swoboda Kanałem Augustowskim dopływamy do miejscowości Żyliny, tuż za wsią Czarnybród. Po lewej stronie mamy ujście Serwianki w które, kierujemy kajak. Płyniemy teraz 2 km rzeczką, przypominającą rzeki lasów kanadyjskich, aż do upustu na j. Serwy. Przeciągamy kajak na j. Serwy i płyniemy jeziorem. Po prawej stronie mamy najlepsze kąpieliska (żółte, twarde, piaszczyste dno i wyborne plaże), zwiedzamy schronisko Min. Wyzn. Rel. i Ośw. Publ. (po lewej ręce). Odpoczywamy na jednej z pięknych wysp.

Amatorzy sportu wędkarskiego mają tu prawdziwy raj, gdyż jezioro jest b. rybne.

Drogę powrotną możemy odbyć tą samą trasą, ew. szlakiem W. Miłaszewskiej (opisanym w książce p. t. Czarna Hańcza).

Dopływamy do wsi Małowiste (po prawej ręce), aż do miejsca, gdzie jezioro jest najbliżej szosy. Tutaj zdobywamy furę we wsi i jedziemy nią na jez. Wigry. (8 km) z Wigier zaś spływamy Czarną Hańczą do Augustowa.

Jeżeli decydujemy się na nocleg na Serwach, to mamy do dyspozycji schronisko, ew. zabudowania wsi Sucharzeczka, leżącej tuż u progu Serw, przy upuście. Informacyj udzieli dozorca kanałowy, mieszkający przy upuście.

6) Augustów – Kanał Bystry – j. Sajno – rz. Netta – rz. Sosnowo – kanał – Augustów. (patrz. wyc. kajakowa Nr 1).

Jest to wycieczka będąca niejako przedłużeniem wycieczki kajakowej Nr 1. Po dotarciu do jeziora Sajno, przepływamy go w kierunku prostym i, kierując się u przeciwnego brzegu w prawo, płyniemy do miejsca, gdzie znajduje się koryto rz. Netty. Nettą płyniemy do wsi i śluzy Sosnowo. Tutaj przenosimy kajak na Kanał Augustowski i wracamy kanałem do Augustowa.

Wycieczka nie jest zbyt ciekawa ze względu na bagniste brzegi Netty i mało malowniczy odcinek od Sajna do Sosnowa. (Trasa około 40 km).

<fot. W sitowiach>

7) Augustów – Kanał Bystry – j. Sajno – rz. Netta – rz. Kolniczanka – j. Kolno. – (patrz. wyc. kajak. Nr 7).

Wycieczka podobna do poprzedniej, gdyż biegnie prawie tą samą trasą.

Dopłynąwszy do koryta Kolniczanki wjeżdżamy na j. Kolno. Jest to typ umierającego jeziora, które zarasta i staje się coraz płytsze. Nad Kolnem znajdują się wsie: Kolnica, Komaszówka i maj. ziemski Kolnica wzorowo zagospodarowany (str. 81).

8) Augustów – rz. Netta – j. Necko – Ślepsk. (patrz. wyc. kajak. Nr 2).

Po wpłynięciu na j. Necko sterujemy na lewo i po przebyciu 4 km dopływamy do miejscowości Ślepsk. Koniec wycieczki zwiastują wiatraki Ślepska. Tu po wylądowaniu możemy udać się na zwiedzanie odległego przedmieścia Augustowa Biernatki, posiadającego nowy budynek szkolny i plantacje tytoniowe. Drogę powrotną możemy odbyć pieszo do Augustowa (4 km) lub, trzymając się przeciwległego brzegu Necka, z powrotem tą samą trasą.

<fot. Najmłodsi turyści.>

WAŻNE DLA TURYSTÓW

Kanał Augustowski łączy Niemen z Wisłą. Rozpoczęto budowę w 1824 r. Przerwa w budowie wywołana została powstaniem listopadowym. Ostatecznie ukończono i oddano do użytku kanał w 1842 r. Od Niemnowa do Dębowa liczy 101,04 km.

W system kanału weszły rzeki Czarna Hańcza i Netta. Obie skanalizowane na niektórych odcinkach. Kanał posiada 18 śluz w tym 1 dwukomorowa i 1 trzykomorowa. Kanał podzielony jest na 17 sekcyj, z których sekcja między Gorczycą i Swobodą jest działową i zasiloną wodami z jeziora Serwy. Spadek od wymienionej sekcji w kierunku Biebrzy wynosi 15,03 m, zaś w stronę Niemna 39,65 m.

Za przepuszczenie przez śluzę pobierane są opłaty, które wynoszą przy przejeździe pojedynczego kajaku lub łodzi przez śluzę jednokomorową zł 0,55 gr, prócz śluzy dwukomorowej (Paniewo), gdzie opłata jest podwójna, w Niemnowie potrójna.

Przy śluzowaniu grupowym opłata wynosi 35 gr od obiektu płynącego.

Wszystkie towarzystwa i organizacje sportowe posiadają prawo do 50% zniżki. Śluzowy ma prawo żądania legitymacji członkowskiej. Opłatę można uiszczać bądź to na każdej ze śluz, bądź też za wszystkie śluzowania łącznie z góry w Zarz. Dróg Wodnych.

Śluzowanie obok krypy lub jednocześnie z płynącą tratwą nie jest wolne od opłaty, natomiast kajak na tratwie (włożony tam za zezwoleniem retmana) nie podlega opłacie. Należy jednak unikać śluzowania obok obiektów dużych, gdyż przedstawia to dość duże niebezpieczeństwo dla łodzi i kajaków. Łodzie państwowe i statki ze zleceniami urzędowymi opłacie nie podlegają za okazaniem odpowiedniego zaświadczenia.

Podczas śluzowania trzymać się należy środka śluzy, aby uniknąć wywrócenia pod naciskiem wody spadającej z upustu.

Śluzowanie odbywa się od świtu do nocy, to znaczy, rozpoczyna się na pół godziny przed wschodem słońca i kończy w pół godziny po zachodzie.

Nocne śluzowania są zasadniczo wzbronione.

Uwaga: Statki, łodzie i kajaki mają przy śluzowaniu pierwszeństwo przed tratwami.

AUGUSTOW – NIEMNOWO 68,5–0. km

Trasa I. Augustów – Przewięź

km 11,9. – (68,5 – 56,6)

Śluza Augustów.
Powiększ Fot. Śluza Augustów.

Jerzy Granowski

Punktem wyjściowym będzie śluza Augustów. W odległości 20 m od śluzy znajduje się strażnica kanałowa wybudowana w 1932 r., po prawej stronie widoczne budynki Państwowego Zarządu Wodnego. Staw Augustów widoczny obok śluzy ma dwie odnogi, jedna z nich prowadzi do wyżej opisanej śluzy Augustów, a druga do upustu na Kanale Bystrym, który odprowadza nadmiar wody do j. Sajno. – W odległości 0,5 km od śluzy staw przechodzi w rzekę Nettę. Po prawej stronie (zgodnie z prądem) jest miasto Augustów, po lewej stronie rzeki widzimy tartak i domki Zarzecza, nowej dzielnicy. Przejeżdżamy krótki odcinek rzeki i znajdujemy się pod mostem trzyprzęsłowym drewnianym.

<fot. Strażnica.>

Nad każdym przęsłem mostu widnieją biało-czerwone tarcze, mianowicie nad środkowym – prostokątna, nad bocznym – okrągłe.

Tarcze te oznaczają, iż środkowe przęsło przeznaczone jest do żeglugi, zaś boczne dla spławu (przejścia tratew).

<fot. Schronisko Kuratorium O. S. W. >

Wyjeżdżając spod mostu widzimy po prawej stronie przystań szkolną, wybudowaną przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Wileńskiego, wraz z schronem na łodzie i kajaki oraz schroniskiem noclegowym. W schronisku za drobną opłatą można korzystać z noclegu na salach ogólnych, zaopatrzonych w łóżka z materacami i kocami. W odległości 550 m od przystani znajduje się jezioro Necko. Jezioro to posiada powierzchnię łącznie z Jeziorem Rospudą około 5,2 km2. Największa głębokość 25 m. Ze wszystkich stron jezioro okolone jest lasem. Na brzegu południowo-wschodnim znajduje się pływalnia i kabiny P. W. i W. F. oraz przystań Związku Strzeleckiego z bufetem. W odległości 200 m od brzegu znajdują się pensjonaty: „Niemiryczanka”, „Necko” i p. Kellertowej oraz letniska do wynajmu. Informacje w biurze turystycznym.

<fot. Zachód nad Neckiem.>

U wylotu jeziora Necka widzimy białą prostokątną tarczę sygnalizacyjną, która wskazuje miejsce połączenia jeziora z kanałem. Jadąc w tym kierunku widzimy po lewej stronie przejście na jezioro Rospudę, do którego wpada rzeczka Rospuda, biorąca początek w Prusach Wschodnich. (Bliższe informacje patrz pod „Raczki”, przez które ta rzeczka przepływa).

Mijając tarczę sygnałową wjeżdżamy na kanał Klonownicę, który łączy jez. Necko z jeziorem Krechowieckim (Białym).

<fot. Plaża.>

Nad kanałem rozpięte są dwa mosty, z których pierwszy znajduje się na szosie Augustów-Suwałki, a drugi na linii kolejowej na tejże trasie. Na drodze spotykamy budynki osiedla Klonownica i gajówkę tejże nazwy oraz dom, w którym mieści się siedziba drogomistrza.

Wjeżdżając na jezioro Białe widzimy naprzeciwko 62 km budynki Yacht Klubu Oficerskiego, przystań tegoż klubu, przystań 1 pułku ułanów Krechowieckich i budynki koszarowe i mieszkalne wyżej wymienionego pułku.

Na 61 km znajduje się Yacht Klub Polski, ze schroniskiem i pokojami noclegowymi oraz z łodziami i kajakami.

<fot. Jezioro Białe.>

W niewielkiej odległości od półwyspu „Dąbek” znajdują się zabudowania tartaku państwowego – Lipowiec. Tartak ten, pracujący sezonowo, urządzony jest nowocześnie i zatrudnia około 300 robotników i przeciera około 120000 m3 budulca rocznie. Dostarcza też energii elektrycznej miastu.

Na 58 km widzimy zabudowania wioseczki Wojciech. Z tej odległości w kierunku wschodnim spostrzec możemy tarczę sygnałową, która wskazuje wjazd na śluzę Przewięź. Jezioro Białe kończy się u tej śluzy, mając 4,85 km2 przestrzeni. W niektórych odcinkach głębokość jego dochodzi do 30 m.

Śluza Przewięź.
Powiększ Fot. Śluza Przewięź.

Jerzy Granowski

Śluza Przewięź. W dali jezioro Studzieniczne.
Powiększ Fot. Śluza Przewięź.
W dali jezioro Studzieniczne.

Jerzy Granowski

Po przejechaniu tablicy wjeżdżamy na teren śluzy Przewięź. Śluza ta wybudowana w 1827/28 r. przez porucznika inżynierii Szulca. Różnica poziomów przy normalnych stanach wody 0,8 m. Jest to śluza o najmniejszej różnicy poziomów wody na całym Kanale Augustowskim.

Po prawej stronie widać zabudowania, w których znajduje się siedziba Nadzoru Wodnego odcinka Przewięź i strażnica śluzowa. Po lewej stronie widzimy zabudowania leśniczówki Przewięź i dom dróżnika.

II. Przewieź – Swoboda

(56,6 – 52,3) 4,3 km

Śluza Swoboda.
Powiększ Fot. Śluza Swoboda.

Jerzy Granowski

Minąwszy śluzę wjeżdżamy na jezioro Studzieniczne. Powierzchnia tego jeziora wynosi 2,72 km2. Głębokość największa 30 m. Po prawej stronie widzimy zabudowania wioski Studzienicznej, w której znajduje się kaplica z cudownym obrazem M. Boskiej Studzienicznej, znajdująca się na wysepce połączonej groblą ze wsią (patrz str. 147 154).

W pobliżu jeziora znajdują się zabudowania zakonu Sióstr Rodziny Marii, prowadzącego Zakład Wychowawczy w Augustowie i Studzienicznem.

<fot. Studzienka (w. Studzieniczne).>

Śluza Swoboda.
Powiększ Fot. Śluza Swoboda.

Jerzy Granowski

Śluza Swoboda.
Powiększ Fot. Śluza Swoboda.

Jerzy Granowski

Na trasie jeziora znajdują się trzy wysepki, z których jedna, większa ma powierzchnię około 0,5 ha nadaje się na przystanek i obóz. Po wypłynięciu na jezioro droga do Swobody prowadzi wzdłuż lewego brzegu jeziora, aż do widocznej tarczy sygnałowej, która jest ustawiona na 53,2 km. Od tarczy do śluzy 900 m jedziemy kanałem. Śluza Swoboda wybudowana w 1827 r. przez kapitana inżynierii Lelewela. Posiada różnicę poziomów wody 1,71 m. Na terenie przyległym do kanału znajdują się stoły i ławy przeznaczone dla wycieczek i turystów. W pobliżu znajduje się strażnica.

<fot. Jezioro Studzieniczne.>

III. Swoboda – Gorczyca

km (52,3- 43) 9,3 km

<fot. Kanał za Swobodą.>

Śluza Gorczyca.
Powiększ Fot. Śluza Gorczyca.

Jerzy Granowski

Śluza Gorczyca.
Powiększ Fot. Śluza Gorczyca.

Jerzy Granowski

Po wypłynięciu ze śluzy Swoboda widzimy niewielki stawek, po minięciu którego wpływamy w pełen uroku Kanał Augustowski. Na tym odcinku droga prowadzi naturalnym przekopem i jest to szczytowe stanowisko Kanału Augustowskiego, osiągające przy normalnym stanie wody wysokość 124,87 m nad poziom morza Bałtyckiego.

Droga prowadzi przez Puszczę Augustowską. Na 47,650 km po prawej stronie znajduje się wieś Czarnybród, a po lewej Sucharzeczka. Na 47,221 km wznosi się nad kanałem most drewniany, służący do przejścia koni holujących tratwy, barki z brzegu prawego na lewy. Na 47 km po prawej stronie widzimy zabudowania wsi Żyliny. Na 46,630 km znajduje się ujście kanału „Serwianka”. Kanał ten długości do 2 km prowadzi do jez. Serwy. Powierzchnia tego jeziora wynosi 4,6 km2. Głębokość najwyższa 42 m. Nad jeziorem znajduje się schronisko turystyczne M. W. R. i O. P. pod zarządem dyrekcji gimnazjum państwowego w Augustowie. „Serwianka” oddzielona jest od jeziora Serwy upustem, przez który trzeba kajaki ewent. łodzie przenosić na odległość 20 m.

Śluza Gorczyca na Kanale Augustowskim.
Powiększ Fot. Śluza Gorczyca
na Kanale Augustowskim

Fotografix

Na 46,290 km na trasie kanału znajduje się leśniczówka Mały Dworek, w kancelarii której znajduje się telefon.

Przepływamy odległość ok. 1 km i napotykamy stawy Gorczyckie ogólnej powierzchni 0,23 km2, głębokości do 3,5 m.

Po prawej stronie stawów znajduje się wieś Płaska, która rozrzucona jest po prawym brzegu kanału na odległości do 4 km aż do śluzy Paniewo. Identycznie po lewej stronie wieś Gorczyca. Śluza Gorczyca wybudowana około 1826/27 r. (danych bliższych brak z powodu zaginięcia tablic z datami i na­z­wis­ka­mi budowniczych). Różnica poziomów wody przy normalnych stanach wynosi 2,87 m.

W odległości około 200 m od śluzy znajduje się na wzgórzu strażnica.

IV. Gorczyca – Paniewo

(43,0 – 39) – 4 km

Śluza Paniewo.
Powiększ Fot. Śluza Paniewo.

Jerzy Granowski

Śluza Paniewo.
Powiększ Fot. Śluza Paniewo.

Jerzy Granowski

Wypłynąwszy ze śluzy Gorczyca napotykamy krótki odcinek kanału i wpływamy na jezioro Orlewo o powierzchni 0,25 km2 i głębokości do 5 m. Mijamy jezioro i znów znajdujemy się na kanale, wjazd na którym oznaczony jest tarczą sygnałową.

Przepływamy kanałem około 2 km i znajdujemy się na jeziorze Paniewo o powierzchni 0,40 km2 i głębokości do 12,5 m. W odległości do 200 m po prawym brzegu znajduje się jeszcze jedno jezioro zwane Pobojne o powierzchni 0,24 km2, sięgające głębokością do 6 m. Przypływamy jezioro Paniewo i krótki odcinek kanału i spotykamy śluzę Paniewo.

<fot. Kanał.>

Śluza Paniewo na Kanale Augustowskim.
Powiększ Fot. Śluza Paniewo na Kanale
Augustowskim.

Tomasz Pluciński

Śluza ta, jedyna na Kanale Augustowskim jest 2 komorowa i różnica poziomów średnich stanów wody wynosi 6,52 m. Śluzę tę wybudował porucznik inżynierii Horain w latach 1826–7–8. Znajduje się na 39 km trasy kanału.

Po prawej stronie widzimy budynki strażnicy kanałowej.

<fot. Bojery na starcie.>

V. Paniewo – Perkuć

(39 – 37) – 2 km

Śluza Perkuć.
Powiększ Fot. Śluza Perkuć.

Tomasz Pluciński

Wydostawszy się ze śluzy Paniewo wjeżdżamy na jezioro Krzywe o powierzchni 0,215 km2 i sięgające 6 m głębokości. Jedziemy w kierunku tarczy sygnałowej i wpływamy do kanału. Po lewej stronie kanału znajdują się zabudowania gajówki Perkuć.

W odległości 200 m znajduje się śluza Perkuć. Śluza ta wybudowana została przez podporucznika kwatermistrzostwa generalnego Piędzickiego w latach 1827/28. Różnica poziomów wody wynosi 2,38 m. Po prawej stronie widoczne są zabudowania strażnicze i puszcza.

VI. Perkuć – Mikaszówka

(37 31) – 6 km

Śluza Mikaszówka.
Powiększ Fot. Śluza Mikaszówka.

Jerzy Granowski

Opuściwszy śluzę Perkuć znajdujemy się na kanale, długość którego wynosi 450 m i wpływamy na jezioro Mikaszewo. Powierzchnia jez. Mikaszewo i Mikaszówka wynosi 1,43 km2 o głębokości najw. 15 m. Po prawej stronie jez. Mikaszewo znajduje się w odległości 400 m Jezioro Kruglak o powierzchni 0,25 km2, głębokości 4 m. Jezioro Mikaszewo otoczone jest wokół gęstym lasem i jadąc wzdłuż lewego brzegu na 31,300 km po obu stronach brzegu napotykamy zabudowania wsi Mikaszówka. Stąd widzimy śluzę tejże nazwy, oraz budynek kościoła parafialnego i plebanię. Śluzę wybudował w roku 1828 inżynier Korczakowski. Różnica poziomów wody przy średnim stanie wody wynosi 2,82 m. Przez śluzę przechodzi most zwodzony, przez który prowadzi droga do wsi Gruszki i Strzelcowizna.

VII. Mikaszówka – Sosnówek

Śluza Sosnówek.
Powiększ Fot. Śluza Sosnówek.

Jerzy Granowski

Śluza Sosnówek.
Powiększ Fot. Śluza Sosnówek.

Jerzy Granowski

Jest to krótki (1,2 km) odcinek pomiędzy dwiema śluzami; z lewej strony w dalszym ciągu widoczne zabudowania wsi Mikaszówka, z prawej łąki, pola i puszcza. Szybko przepływamy ten odcinek kanału i przed nami roztacza się widok na nieduży staw, a stąd po lewej stronie mamy śluzę, a po prawej upust i wysoko na górze strażnicę w Sosnówku.

Śluza wybudowana w 1828 r. przez por. inż. Jodko. Różnica poziomów na tej śluzie wynosi 2,37 m. Po prześluzowaniu wpływamy na odcinek.

<fot. Bojery.>

VIII. Sosnówek – Tartak

Śluza Tartak.
Powiększ Fot. Śluza Tartak.

Jerzy Granowski

Odcinek to już dłuższy, bo wynoszący 4,2 km. Po przepłynięciu ok. 250 m spokojnym i cichym kanałem mamy z lewej strony dopływ rz. Czarnej Hańczy, wypływającej z j. Wigier.

Przy śluzie Tartak.
Powiększ Fot. Przy śluzie Tartak.

Jerzy Granowski

Pamiątka budowy śluzy Tartak
Powiększ Fot. Pamiątka budowy
śluzy Tartak.

Jerzy Granowski

(Pragnący zwiedzić tę rzekę winni zawieźć kajak koleją z Augustowa do stacji kol. Płociczno w pobliżu Wigier, skąd z prądem łatwo mogą się dostać do Kanału Aug. W górę rzeki Czarnej Hańczy płynąć nie można, gdyż prąd jej jest zbyt bystry).

Od ujścia Czarnej Hańczy płyniemy skanalizowanym jej korytem. Po obu stronach spotykamy rodzaj zatok. Są to odcinki Czarnej Hańczy, które po skanalizowaniu nie weszły w skład kanału, są za to siedliskiem dzikich kaczek. W dali z lewej strony widzimy zabudowania wsi Rygol. Obok znajduje się upust tejże nazwy, a służący do odprowadzenia nadmiaru wody.

Na 26,07 km po prawym brzegu spotykamy ujście rzeczułki Pieciowki, po czym dopływamy do śluzy Tartak. Ta w pierwotnym projekcie kanału nie była przewidziana. Zaprojektowano ją w r. 1844, zaś wybudowana została w r. 1837/38 przez inż. Szeffera. Różnica poziomów 1,76 m. Obok śluzy strażnica.

Następnie wpływamy na odcinek 2,9 km długi.

IX. Tartak – Kudryszki

Śluza Kudrynki. Odbudowa nabrzeży kanału.
Powiększ Fot. Śluza Kudrynki. Odbudo-
wa nabrzeży kanału.

Jerzy Granowski

Śluza Kudrynki.
Powiększ Fot. Śluza Kudrynki.

Jerzy Granowski

Po obu brzegach tego odcinka mamy las, łąki porośnięte krzakami. Na 23,4 km z lewej strony znajduje się zatoka, prowadząca do bindugi „Kielmin”, gdzie podczas zimy gromadzi się drzewo, które z nastaniem pory nawigacyjnej spławiają nasi „orele”. Nieco dalej widoczna jest wieś Kielmin, no i śluza Kudryszki. Budował ją por. inż. Bieliński i Horain w r. 1828–29. Różnica poziomów 1,93 m. Obok śluzy stoi strażnica z pokojem noclegowym dla turystów. W odległości 1 km mamy wieś Rudawkę, gdzie w sklepikach można się zaopatrzyć w żywność.

X. Kudryszki –Kurzyniec (4,3 km)

Graniczna dziś (Polska-Białoruś) śluza Kurzyniec na Kanale Augustowskim.
Powiększ Fot. Graniczna dziś (PL-BY) śluza
Kurzyniec na Kanale Augustowskim.

Jerzy Granowski

Odnowiony most zwodzony na śluzie Kurzyniec.
Powiększ Fot. Odnowiony most
zwodzony na śluzie Kurzyniec.

Jerzy Granowski

Wzdłuż całego tego odcinka, po prawym wysokim brzegu mamy pola orne wsi Rudawka, z lewej strony łąki.

Na 19 km wpływamy na duży staw, skąd mamy widok na śluzę i upust Kurzyniec. Budował ją por. inż. Jodko i ppor. inż. Wielhorski. Różnica poziomów 2,84 m. Obok śluzy strażnica i wieś Kurzyniec.

Następnie wpływamy na krótki, bo 1,85 km wynoszący odcinek.

XI. Kurzyniec – Wołkuszek

Charakter kanału i pokrycie brzegów na tym odcinku bez zmian. Wpływamy na porośnięty szuwarami staw Wołkuszek z upustem tejże nazwy, po czym dostajemy się znowu na kanał i dobijamy do śluzy. Budował ją w r. 1829 por. inż. Korczakowski. Różnica poziomów 3,36 m. Obok znajdująca się strażnica posiada pokój noclegowy dla turystów.

XII. Wołkuszek – Dąbrówka

Długość odcinka 6,2 km. W odległości 300 m od śluzy znajduje się ujście rzeki Wołkuszanki. Aczkolwiek jest tu największy upust na Kanale Augustowskim, z trudem przepuszcza wody rz. Wołkuszanki. W pobliżu mamy wieś Józefowo z siedzibą Nadleśnictwa „Hańcza”, gdzie można skorzystać z telefonu.

Płynąc dalej wzdłuż lewego brzegu mamy wieś Wólkę Rządową, z prawej strony Wólkę Dorguńską i Klimowszczyznę. W odległości 10,35 km od rz. Niemna znajduje się śluza Dąbrówka. Wybudowana w 1829 r. przez kapitana kwater. Arnolda. Różnica poziomów 2,84 m. Obok śluzy upust, strażnica i gajówka.

XIII. Dąbrówka – Niemnowo

Długość tej trasy wynosi 10,35 km. Wzdłuż prawego brzegu aż do mostu w Czortku mamy wysokopienny las, wzdłuż lewego, łąki. Na 6,5 km mijamy kolonię Carewo, upust i wieś Czortek.

Płynąc dalej mijamy nieduży staw i most zwodzony na szosie Sopoćkinie-Sejny, prowadzącej do granicy litewskiej. Z Czortka do Sejn prowadzi inna droga, na której kursują autobusy Sejny-Grodno.

Po przeniesieniu kajaka przez upust do Czarnej Hańczy dolnej, nie skanalizowanej, płyniemy nią do Niemna na odcinku 13 km. Na tym odcinku spotykano ślady pobytu bobra. Jednak do rz. Niemna mamy drogą krótszą – kanałem. Po wypłynięciu spod mostu zwodzonego mijamy wieś Sonicze. Brzegi kanału nie zalesione, niskie. W odległości 1,5 km od Niemnowa znajduje się wpust Kurkul oraz strażnica.

Śluza na kanale największa, bo trzykomorowa. Różnica poziomu wód kanału i Niemna wynosi 7,13 m. O budowniczych tej potężnej śluzy brak danych.

Obok śluzy dom strażnika z pokojem noclegowym dla turystów, nieco dalej wieś Niemnowo. Po prześluzowaniu przepływamy krótki (150 m) kanał i wpływamy na rz. Niemen, którym, płynąc w górę, docieramy do Grodna, zaś płynąc w dół do granicy polsko-litewskiej i do miejscowości kuracyjnej Druskieniki.

TRASA WYCIECZKI

Augustów – Dębowo

od km 68,5 do km 101,04

Staw przed śluzą Augustów i Kanałem Bystrym.
Powiększ Fot. Staw przed śluzą
Augustów i Kanałem Bystrym.

Jerzy Granowski

Odcinek 1. Augustów – Białobrzegi. (68,5 – 74,2). Miejscem wyjazdu dla niniejszej wycieczki będzie Augustów. Wyruszywszy z jeziora Necka, przepływamy rzekę Nettę i zatrzymujemy się nad śluzą Augustów, znajdującej się na km 68,5 Kanału Augustowskiego. Śluza Aug. budowana przez porucznika inżynierii Jodkę (Królestwa Polskiego) w roku 1825/26, prowadzi nas na kanał kopany, którym płynąć będziemy 4 km do następnej śluzy Białobrzegi.

<fot. Nad Neckiem.>

Droga początkowo prowadzi przez las miejski, mijając przedmieścia Augustowa, po lewej dzielnicę Limanowskiego (dawniej Baraki) i po prawej stronie Wypusty. Dalej kanał prowadzi przez łąki i pola, zostawiając po lewej stronie koryto rzeki Netty, biegnące równolegle do kanału. Koryto to dziś na tym odcinku jest niezdatne do żeglugi, gdyż zarosło trawą. (Porówn. odcinek 2). Na 73,6 km przed śluzą Białobrzegi mijamy ujście rzeczki Sajownicy, wypływającej z jeziora Sajno. Od kanału dzieli ją upust. (Uwaga: Po przeniesieniu kajaków – rzeczką można dopłynąć do jeziora Sajna, najpiękniejszego w kompleksie jezior augustowskich) Na 74,2 km w odległości 4 km od Augustowa znajduje się śluza Białobrzegi. Śluza ta jest, podobnie jak i w Augustowie, jednokomorowa o różnicy poziomów 1,90 m, wybudowana w r. 1825/26 przez porucznika inżynierii Korczakowskiego. Nad śluzą przechodzi droga Augustów-Sztabin (25 km).

<fot. O zachodzie.>

W obecnej chwili jest to szosa niezupełnie jeszcze wykończona. Nad śluzą jest most zwodzony, który podnosi się w czasie przepływania kanałem obiektów większych ponad 1½ m nad poziom wody.

<fot. Kaczka krzyżówka.>

Odcinek 2. Białobrzegi – Borki 74,2 – 81,7. Odcinek powyższy po prawej stronie ma w dalszym ciągu lasy miejskie m. Augustowa, a po lewej str. wieś Białobrzegi, za którą widać dalej lasy państwowe nadleśnictwa Białobrzegi. Na km 74,2 po prawej stronie kanału spotykamy ujście rzeki Turówki. Na km 76,2 po lewej stronie znajduje się upust t. zw. Śpichlerzysko. Upust ten reguluje odpływ wody do nie skanalizowanej na tym odcinku rzeki Netty. (Uwaga: Po przeniesieniu przez upust kajaków można popłynąć, zamiast Kanałem Augustowskim, rzeką Nettą, którą wpływamy poniżej śluzy Sosnowo (odcinek 3) znów na kanał. Rzeka wije się kapryśnie wśród łąk, na trasie mnóstwo ptactwa błotnego, opisanego w części ogólnej. Z kanału widoczna jest z lewej strony wieś Gliniski odległa o 2 km. Od 79 km widzimy szereg zabudowań po prawym brzegu wsi Netta – kolonie. Również w pobliżu śluzy Borki spotykane zabudowania należą do osadników wspomnianej wsi Netta. Sama wieś oddalona jest od kanału o 2 km. Liczy ona 741 mieszkańców. 100 m od śluzy Borki spotykamy upust dwustawidłowy. Stajemy wreszcie przed śluzą Borki o różnicy poziomów 1,8 m, wybudowana przez porucznika inżynierii Korczakowskiego w 1835/36 r.

Odcinek 3. Borki-Sosnowo km 81,7 – 87,7. Odcinek powyższy posiada trasę kanału całkowicie kopanego w linii prostej. Przy dobrej pogodzie następna śluza Sosnowo jest całkowicie widoczna. Na km 82,6 widoczne jest samotnie stojące zabudowanie kolonisty, zwane Próchnowo. Po prawym brzegu w niewielkich odstępach widoczne są wsie. (Piekutowo na 83,7 km, Pieńki na 84,7 km, Promyski na 84,7 km, Lipowo na 84,8 km, Nowiny Stare na 85,7 km). Trasa kanału na tym odcinku prowadzi przez teren otwarty. Dopiero w pobliżu śluzy Sosnowo z prawej strony spotykamy lasy państwowe. O 200 m od śluzy widzimy nowo wybudowany upust Sosnowo, który odprowadza nadmiar wód do rzeki Netty. Śluza Sosnowo na km 87,8 posiada różnicę poziomów 3 m, wybudowana została przez porucznika inżynierii Korczakowskiego w 1835/36 r.

<fot. Zatoka.>

Odcinek 4. Sosnowo – Dębowo km 87,8 – km 101,04. Kanał kopany prowadzi na tym odcinku do km 90,1. W tym miejscu łączy się z kanałem rzeka Netta (patrz odcinek 2), która odtąd wchodzi w system kanału ponownie (patrz odcinek 1). Pozostałe 10 km płyniemy więc skanalizowaną rzeką Nettą aż do śluzy Dębowo. O odmiennym charakterze drogi świadczą liczne zatoki, które są pozostałościami dawniejszego koryta rzeki. Na 92,9 km po lewej stronie widzimy wieś Jaziewo. Na 98,5 km w pobliżu rzeki po prawej stronie widzimy wieś Polkowo. Na 100,7 km spotykamy się z dużym upustem dwuzastawkowym. Wreszcie stajemy przed jednokomorową śluzą Dębowo o różnicy poziomu 2 m. Śluza ta wybudowana przez podporucznika inżynierii Przerembla w roku 1826/7. Na drodze pomiędzy śluzą a upustem znajduje się sklepik spożywczy oraz młyn turbinowy. Na lewym brzegu widać w oddali zabudowania wsi Dębowo. Widoczny na prawym brzegu dom murowany jest siedzibą nadzoru dróg wodnych, w drewnianym mieszka strażnik śluzowy. W odległości 0,8 km od śluzy łączy się Kanał Augustowski z rzeką Biebrzą, ta zaś wpada do Narwi, łączy się z Bugiem i Wisłą.



<fot. Wracamy z wycieczki.>






Powiat suwalski





Pod red. A. WISŁOCKIEGO.








WSKAZÓWKI OGÓLNE

Turyści, pragnący zwiedzić Suwalszczyznę, przyjeżdżają do Suwałk autobusem ew. koleją. Stacja autobusowa mieści się w śródmieściu przy Zarządzie Miejskim, stacja zaś kolejowa na krańcach miasta w odległości 1½ km. od śródmieścia. Ze stacji kolejowej można się dostać piechotą (15 min.) lub dorożką. (przejazd 1 zł).

Przybywający mogą zatrzymać się w Domu Turystycznym, ul. Kościuszki 79, w hotelu Europejskim, ul. Kościuszki 88, lub w hotelu Polskim, ul. Kościuszki 59.

Turyści, wiozący z sobą sprzęt kajakowy, mogą wysiąść na przystanku Płociczno (6 km od st. Suwałki), skąd jest 4½ km drogą żwirkową do wsi Gawrychruda, położonej na zachodnim brzegu jez. Wigierskiego.

Dogodniejszym jednak dojazdem dla kajakowców jest st. Suwałki, skąd jest 2½ km drogą żwirkową do przystani P. T. K. w Dąbrówce nad jez. Krzywym-Huciańskim. Stąd turyści mogą dostać się drogą wodną do jez. Wigierskiego przez rzeczkę Kamionkę, jez. Pierty i Omółówek. (patrz szlak Nr 11). Niezależnie od tego turyści, po załadowaniu na wóz kajaka na stacji Suwałki, mogą dostać się wprost do jez. Wigierskiego szosą Suwałki-Sejny – 12½ km (patrz szlak Nr 1).

We wszystkich wypadkach turyści winni uprzednio zwrócić się listownie do Domu Turystycznego w Suwałkach ul. Kościuszki 79, załączając znaczek na odpowiedź, który udzieli żądanych informacyj i ułatwi wynajęcie środków lokomocji po przystępnych cenach.

Turyści, przybywający autobusem, mogą dostać się do schroniska i przystani P. T. K. na jez. Wigierskim autobusem, idącym w kierunku Sejn.

MIASTO SUWAŁKI

Życie miasta koncentruje się głównie przy ul. Kościuszki, gdzie znajdują się prawie wszystkie urzędy państwowe, Zarząd Miejski, szkoły, hotele, restauracje i cukiernie.

U północnego wylotu ul. Emilii Plater (dojść można również ul. Kościuszki) na wzgórzu znajduje się ładny skwer, skąd roztacza się piękny i rozległy widok na położone w dole miasto i dolinę rzeki Czarnej-Hańczy.

Do najważniejszych obiektów, zasługujących na zwiedzenie należą:

1) Kościół parafialny św. Aleksandra położony przy placu Piłsudskiego. Kościół pobudowany według projektu architekta warszawskiego Aignera w 1825 roku, wykończony w 1845 roku.

Na krużganku kościoła znajdują się figury św. Romualda i Rocha, pochodzące z pokamedulskiego kościoła wigierskiego.

2) Gimnazjum żeńskie im. Marii Konopnickiej, do którego uczęszczała Maria Konopnicka i marszałkowa Piłsudska obie urodzone w Suwałkach.

3) Niewielki lecz starannie utrzymany ogród miejski, bardzo ładnie rozplanowany i zaprojektowany przez głównego ogrodnika Warszawy Danielewicza, jest dumą Suwalczan. Mieści się tam zegar słoneczny pochodzący według jednej wersji z pałacu Paca w Dowspudzie, według innej jest nagrobkiem kameduły tamże pochowanego. Podobnej konstrukcji zegar znajduje się w folwarku Huta należącym ongiś do kamedułów.

Na przeciwległym końcu ogrodu jest kościół gimnazjalny przerobiony po wojnie z cerkwi prawosławnej.

4) Gimnazjum męskie im. Karola Brzostowskiego znanego działacza i filantropa zbudowane około 1860 roku za czasów reform Wielopolskiego.

5) Gmach Zarządu Miejskiego pobudowany około 1800 roku, a zaprojektowany również przez: Aignera, był wielokrotnie przerabiany i dziś widzimy tylko pozostałości podcieni jakie posiadał na całej prawie swej długości.

Dnia 2 marca 1720 roku król August II na prośbę kamedułów udzielił Suwałkom prawa magdeburskiego i nadał im herb, wyobrażający ś. ś. Romualda i Rocha z krzyżem i koroną.

6) Okazały gmach szkół powszechnych im. Aleksandry Piłsudskiej mieszczący się przy ul. Kościuszki przy wjeździe do miasta.

7) Przy ul. Sejneńskiej w pobliżu toru kolejowego pobudowany został wielki gmach elektrowni miejskiej, która zaprojektowana była jaka okręgowa dla dwóch powiatów. Ponieważ umowa z Augustowem nie doszła do skutku, oświetla ona odległe o 31 kilometrów Sejny oraz leżące na drodze osiedla.

Z gmachów miejskich zasługujących na wyróżnienie są: dom przy ul. Kościuszki Nr 68, wyróżniający kolumnami, dom przy ul Kościuszki 31, w którym urodziła się Maria Konopnicka, dom przy ulicy Kościuszki 45 w stylu dworku polskiego z kolumnami i attyką, dom przy zbiegu ul. Ogrodowej i 11 listopada, w którym jakoby miał nocować Napoleon podczas przemarszu na Moskwę, dom przy ul. 11 Listopada Nr 80, w którym urodziła się marszałkowa Piłsudska, dom przy ul. Kościuszki Nr 71, w którym w dniach 12–14 września 1919 r. przebywał marszałek Piłsudski jako Naczelnik Państwa ku upamiętnieniu czego została wmurowana tablica marmurowa.

KRAJOBRAZ SUWALSZCZYZNY

Północna Suwalszczyzna, odcięta od zachodu, północy i wschodu granicami politycznymi, od południa zaś słabo zaludnionym terenem, zajętym przez Puszczę Augustowską, zachowała po dzień dzisiejszy charakter zamkniętej krainy kresowej, stając się przez to odrębną jednostką regionalną.

Zabytkowa stacja kolejowa w Trakiszkach.
Powiększ Fot. Zabytkowa stacja
kolejowa w Trakiszkach.

Jerzy Granowski

Do zachowania tej odrębności przyczyniły się również szlaki komunikacyjne, w stosunku do których po wojnie Suwalszczyzna znalazła się nieco na uboczu. Suwałki leżą na starym trakcie Warszawa-Kowno-Ryga, wzdłuż którego szła linia kolejowa, przecięta obecnie przez Litwinów za Trakiszkami.

Jedyna linia kolejowa, łącząca Suwalszczyznę z resztą Polski, prowadzi przez Grodno. Brak bezpośredniego połączenia ze stolicą Polski przez Bia­ły­s­tok stawia Suwalszczyznę na marginesie gospodarczym i kulturalnym Rzeczypospolitej, a także i strategicznym.

Szereg szos, rozchodzących się promienisto z Suwałk na Mariampol, Łoździeje, Sereje i Kopciowo oraz trakt Wiżajny-Wisztyniec po zamknięciu ich przez graniczne bariery litewskie, straciły swe poprzednie znaczenie. Na odosobnienie Suwalszczyzny w sposób bardzo ujemny wpłynęło także uniemożliwienie komunikacji na Niemnie przez Litwę. Przed wojną odległość od Kanału Augustowskiego do Bałtyku Niemnem wynosiła 476 km. Obecnie droga wodna Biebrzą, Narwią, Bugiem i Wisłą ma 745 km długości.

Suwalszczyzna pod względem gospodarczym jest krainą ubogą. Nie posiada rozwiniętego przemysłu ani płodów kopalnianych, gleba jej mało urodzajna, z dawnych puszcz pozostały resztki. Jedyne jej bogactwo to piękno krajobrazu.

Człowiek nie tylko nie pomnożył wartości gospodarczych Suwalszczyzny, lecz przeciwnie, zrobił wszystko, ażeby je zmniejszyć.

Nawet przekopanie Kanału Augustowskiego, który wedle obliczeń ks. Lubeckiego miał się przyczynić do podniesienia ekonomicznego Polski w rzeczywistości nie przyniosło ogółowi spodziewanych korzyści, dla Suwalszczyzny zaś okazało się przedsięwzięciem wręcz szkodliwym.

Car Mikołaj I na zjeździe z królem pruskim w Kaliszu w 1835 r., chcąc okazać Prusom wdzięczność za pomoc przy tłumieniu powstania 31 roku, zgodził się na zaniechanie projektu budowy Kanału Widawskiego, stanowiącego logiczne przedłużenie drogi wodnej od Wisły przez Kanał Augustowski do Bałtyku.

W ten sposób pomysł ks. Lubeckiego został zniekształcony, istnienie Kanału Augustowskiego stało się bezcelowe i w rezultacie doprowadziło tylko do wyniszczenia bogactw leśnych północnej Suwalszczyzny.

Skonfiskowane majątki Paców, Światopełk-Mirskich i w. in., po wycięciu lasów parcelowano, osadzając na nich sprowadzonych z Rosji przybyszów. Stąd wśród rdzennie polskich i litewskich nazw osiedli trafiają się jak Sidory, Pokrowsk, Mikołajewsk, Nikolsk, a nawet i Suworowo.

Właściciele ocalałych majątków, nękani szykanami administracji rosyjskiej, i gwałtownym wstrząsem, jakim dla większej własności rolnej było uwłaszczenie włościan, sami wycinali swe lasy i spławiali je Kanałem Aug. do Niemna i Wisły. Trzebiono też lasy, należące do skonfiskowanych pokamendulskich, licznie rozrzuconych w północnej części Suwalszczyzny.

Na rzekach tworzyły się dosłownie zatory powalonych olbrzymów leśnych, ceny na budulec wskutek obfitej podaży spadły tak gwałtownie, że drzewo gniło, gdyż nie opłacały się koszty transportu. Tak znikła dawna Puszcza Pierściańska, której resztki stanowi dziś podziwiana Puszcza Augustowska, w ten sposób ogołocono z nieprzebranych zda się bogactw leśnych pół. Suwalszczyznę. Jednakże cześć lasów, zwłaszcza położonych na działach wodnych, gdzie rzeki są jeszcze zbyt słabe do spławu drzewa, uratowała ziemia, na której wyrosły.

Pogarbiona w strome gliniaste pagóry, podarta wąwozami, zawalona blokami granitu, czyniła transport drzewa drogą lądową bardzo trudnym i kosztownym.

Tak ocalały lasy koło Rakówka, nad górną Szeszupą (Kleszczówek, Kadaryszki), nad Szelmentką, koło Puńska, Kaletnika itp., które to miejscowości o górzysto-lesistym charakterze posiadają doskonałe warunki na letniska.

Po wąwozach, stromych gliniastych lub piaszczystych wzgórzach dość często spotyka się również niewielkie lasy, zwane przez ludność tutejszą „lasankami”. Lasanki jednak trzebi ludność i rozdrabnianie własności rolnej, zwłaszcza w ostatnich czasach.

Jednakże ujemny wpływ człowieka na krajobraz Suwalszczyzny ograniczyła sama przyroda. Żadna moc ludzka nie zdoła zniwelować fantastycznie splątane łańcuchy wzgórz, zasypać jary, głębokie na kilkadziesiąt metrów jeziora i ujarzmić rzeki.

Zresztą zbliża się czas, gdy ludzie wreszcie zrozumieją, że lekkomyślne marnowanie piękna Suwalszczyzny jest zbrodnią, popełnianą nie tylko na ziemi ale przede wszystkim na jej mieszkańcach, którzy z ruchu turystycznego i letniskowego mogą tu w przyszłości czerpać wcale pokaźne zyski.

Pierwsze zetknięcie się z przyrodą Suwalszczyzny nie od razu i nie na wszystkich wywiera dodatnie wrażenie. Skupienie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni takiego kłębowiska dolin i wzgórz, surowa powaga pól, zasłanych złomami skał, zieleń łąk, pokropkowanych w czarne stożki torfu, nagie łysiny bochenkowatych wzniesień, otoczonych, jak wyspy, przez morze falujących zbóż, obfitość wód, raz rwących niczym górskie potoki w głęboko wciętych wąwozach, to znów rozlanych w ogromne jeziora o czarno-granatowej wodzie, kryjącej jakieś straszliwe głębie – nie, to nie są widoki, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, których oczekiwaliśmy....

Dopiero po pewnym czasie, gdy minie oszołomienie, wywołane tym zjawiskiem stosunkowo rzadko spotykanym na monotonnych równinach Polski, zaczynamy głębiej analizować poszczególne fragmenty suwalskiego krajobrazu, tak niebywałą rozrzutnością rozsianych przez twórcze siły przyrody.

Nie rozumiemy jednak, co za moc przeorała tą ziemię, odwalając skiby godne pługa tytanów. Jaki szalony siewca rzucił w nie ziarno ogromnych głazów. Cóż to za młyny, co szatańskie ziarno zmęłły na mąkę piasków i żwirów? Z jakich to pieców wyszły bochny pagórów i co za nóż je przekroił, osłaniając gliniasty zakalec ich wnętrz! Czyje ręce nanizały na srebrną nić strumieni różańce jezior? Jakie to wojska olbrzymów walczyły w okopach tak ogromnych, że dnem ich spływają rzeki, a na zboczach las się kołysze.

Jasne i proste rozwiązania tego zagadnienia daje nam nauka.

Podobnie jak astronomia wdziera się zuchwale w bezmiar wszechświata, licząc odległości setkami i tysiącami lat światła, tak samo geologia potrafi cofnąć się w bezmiar dziejów naszego globu o tysiące i miljony lat wstecz.

Kiedyś w bardzo dawnym okresie historii ziemi, zwanym dyluwium, wskutek obniżenia temperatury i znacznych opadów atmosferycznych na wyżynie północnej Skandynawii nagromadziły się olbrzymie masy śnieżne, które pod wpływem własnego ciężaru stały się grubą na kilka kilometrów powłoką lodową. Lodowiec zaczął rozpełzać się na wszystkie strony, przy czym wędrówkę jego w kierunku południowym ułatwiał naturalny spadek terenu.

Zjawisko zsuwania się lodowca z wyżyn ku nizinom występuje również i obecnie w strefie podbiegunowej oraz w górach, których wysokość przekracza granicę wiecznego śniegu jak np. w Grenlandii, Antarktydzie, Himalajach, Alpach itp.

Potwornej wielkości lodowiec skandynawski, sunąc ku południowi, przekroczył Bałtyk i pokrył Europę aż do 50° szer. półn.

Przez silniejsze obtapianie jego południowej krawędzi w okresach ocieplania się klimatu lodowiec skracał się, cofając się ku północy, by w okresie zimniejszym znów powędrować ku południowi. Razem z lodem sunęły również wmarżnięte weń głazy, zabrane przez lodowiec z jego macierzystych gór. Głazy, unoszone przez lodowiec w drodze u legły częściowo rozkruszeniu i rozmyciu przez wody, spływające z topniejącej masy lodowej.

Części skał rozpuszczalne wytworzyły glinę kaloidalną, nierozpuszczalne – piasek i żwir, mniej rozdrobnione zaś tak zwane głazy narzutowe (eratyki). Topniejąc, lodowiec pozostawiał po sobie cały ten materiał w postaci tak zw. moren dennych, ułożonych, pod dnem lodowca, oraz moren czołowych, wytworzonych przez jego krawędź (czoło). Moreny denne składają się z gliny kaloidalnej wapiennej, zawierającej głazy (glina zwałowa) z mniejszą lub większą ilością piasku. Moreny czołowe zbudowane są przeważnie z głazów i grubszego materiału nieuwarstwionego w postaci podłużnych wzgórz, równoległych do czoła lodowca, lub też bochenkowatych wyniosłości, między którymi leżą bezodpływowe zagłębienia (krajobraz moreny czołowej). Morenom towarzyszą zazwyczaj jeziora zwane jeziorami morenowymi, położone w zaklęśnięciach moreny dennej (jeziora moreny dennej) lub powstałe z powodu zatamowania doliny przez morenę czołową (jeziora moreny czołowej).

Oprócz lodowca ogromny wpływ na ukształtowanie powierzchni miała również spływająca zeń woda.

Pod działaniem ciepła lodowiec topniał nie tylko na krawędzi lecz również i na powierzchni. Spływająca woda przez pęknięcia w lodzie dostawała się do jego wnętrza drążyła w nim tunele, spływając aż na samo dno. Potoki i strumienie łączyły się tam w potężne rzeki, żłobiąc w podłożu głębokie wydłużone rynny, zajęte po ustąpieniu lodów przez jeziora rynnowe albo strumieniowe. Łatwo je odróżnić od jezior morenowych po charakterystycznym wydłużonym kształcie, dużej głębokości oraz przekroju poprzecznym dna w kształcie litery U. Jeziora rynnowe układają się często szeregiem wzdłuż doliny, będącej ongi korytem lodowcowej rzeki.

Typowym jeziorem morennym na Suwalszczyźnie jest jez. Wigry, rynnowym zaś – jez. Gaładuś, Hańcza, Bolesty itp.

Niezwykle ciekawym wytworem sił przyrody, do złudzenia przypominającym dzieła rąk ludzkich, są tak zwane ozy – podłużnie wały piaszczysto-żwirowe, usypane przez wody spływające w tunelach i szczelinach lodowcowych.

Przy ujściu takiego tunelu gromadził się piasek i żwir w postaci stromego stożka. Podczas cofania się czoła lodowca szereg takich stożków, łączył się w podłużny wał o prawidłowej budowie i stromych zboczach podobny do tamy lub nasypu kolejowego. Dobrze zachowane ozy występują w naszym krajobrazie rzadko i dlatego powinny być chronione przed zniszczeniem jako zabytki przyrody.

Rzeka Czarna Hańcza w Turtulu.
Powiększ Fot. Rzeka Czarna
Hańcza w Turtulu

Przemyslaw Wasilewski

Jeden z najpiękniejszych ozów znajduje się w wąwozie, będącym dawnym korytem Czarnej Hańczy, przed młynem w Turtulu.

Innym znów czynnikiem, odgrywającym ważną rolę w ukształtowaniu powierzchni na obszarach, które uległy niegdyś zlodowaceniu, są tak zwane sandry – produkt akumulacji piasków i żwirów warstwowanych przez wody lodowca u podnóża moren czołowych. Sandry grubą do kilkunastu metrów warstwą pokrywają zagłębienia terenowe znajdujące się przed moreną czołową. Powierzchnia ich jest wówczas bardziej wyrównaną i nierzadko pokrytą bagnami.

W okresie klimatu stepowego, który nastąpił po ostatecznym odejściu lodowca, na północ i częściowym osuszeniu mokradeł, wiatry usypały z piasku sandrów wydmy, występujące w południowych częściach pow. suwalskiego oraz na obszarze pow. augustowskiego. Na wydmach tych, na których człowiek niechętnie się osiedlał, rośnie dziś Puszcza Augustowska.

Znając pochodzenie oraz zasadnicze elementy suwalskiego krajobrazu możemy teraz przystąpić do jego szczegółowej analizy.

Część północna, wciśnięta między Prusy Wschodnie i Litwę, to masowo zgrupowane wzgórza ułożone przeważnie w kierunku z północy na południe z niewielkim odchyleniem ku wschodowi. Jest to silnie pofałdowana wyżyna o wysokości 200–299 m n.p.m.. i znacznych różnicach wzniesień, dochodzących do 100 m. Zachodnia jej część łączy się z tak zw. „Górami Szeskimi” (309 m wys.) w Prusach wschodnich, północno-wschodnia zaś obniża się w kierunku Marjampola na Litwie. Tutaj leżą najwyższe wzniesienia Suwalszczyzny. Jadąc traktem z Suwałk ku Wiżajnom w odległości około 2 km przed miasteczkiem, na prawo (ku północy od drogi) widać podłużne wzniesienie. Jest to najwyższy punkt Suwalszczyzny 299,1 m n.p.m.

Wysokie nagie wzgórze z krzyżem na szczycie, dobrze widoczne z szosy Suwałki-Jeleniewo i Suwałki-Filipów nosi nazwę Krzemieniuchy (288,9 m) jest drugim co do wysokości „szczytem” Suwalszczyzny.

Zachodnią część wyżyny suwalskiej ogranicza od południa szosa Suwałki-Raczki, wschodnią zaś – szosa Suwałki-Sejny-Berżniki.

Powierzchnia wyżyny składa się przeważnie z gliny zwałowej, miejscami nawet dość tłustej, zawierającej niezbyt wielkie ilości wapna. Według Pietkiewicza (Pojezierze Suwalszczyzny Zachodniej) wśród spotykanych na morenie wyżyny głazów narzuconych najczęściej trafiają się granity szare i różowe. Obok nich występują tu granity pochodzenia finlandzkiego tak zw. „rapakivi” oraz różowe drobnoziarniaste, ciemnoszare plagioklazowe i liliowe dwuskaleniowe. Z innych skał krystalicznych znajdujemy tu różnego rodzaju gnejsy, pegmatyty, ciemnozielone porfiryty, łupki mikowe, bardzo ciekawe i różnorodne łupki chlorytowe i amfibolity.

Ze skał osadowych najczęściej zdarzają się wapienie, występujące w dużych ilościach w postaci żwiru wapiennego, z którego ludność wypala wapno (Garbaś, Kropiwne). Dość licznie reprezentowane są również piaskowce szare, i czerwone oraz kwarcyty.

Morena czołowa występuje tu w postaci bardzo obfitych rumowisk kamiennych i wzgórz świrowych. W dolinie górnej Hańczy, nad jez. Hańczą, nad granicą niemiecką koło wsi Białe Jeziorki, szczególnie zaś od Wysokiego Jeleniewskiego, Krzemieniuchy aż po Krzywólkę koło Suwałk – ogromne masy głazów, dochodzących do trzech metrów średnicy, zalegają pola, uniemożliwiając uprawę roli. Dno doliny, którą koło wsi Wróbel wypływa Czarna Hańcza z jez. Hańczy, jest tak zasypane kamieniem, że sprawia wrażenie sztucznie ułożonego bruku.

Rzeka Czarna Hańcza gdzieś pod Bachanowem.
Powiększ Fot. Rzeka Czarna Hań-
cza gdzieś pod Bachanowem

Przemyslaw Wasilewski

Ludność walczy z głazami, rozsadzając je prochem, wybierając z ziemi i układając w charakterystyczne wysokie kopce. Miejscami, jak np. koło Błaskowizny, jest ich tak wiele, że zajmują większą powierzchnię niż uprawna rola. Na miejsce wybranych pług wyoruje coraz to nowe masy głazów. Tutejsi rolnicy są przekonani, że kamienie rozmnażają się i rosną w ziemi.

Mając na względzie ogromne zapotrzebowanie kamieni do budowy szos nie tylko w pow. suwalskim ale i w sąsiednich nizinnych powiatach ubogich w kamień, ludność mogłaby mieć z tego bardzo poważne źródło dochodów) gdyby wzdłuż traktu z Suwałk do Wiżajn, albo Filipowa założono kolejkę wąsko-torową, połączoną ze stacją kol. w Suwałkach. Jakość kamienia suwalskiego jest tak wysoka, że nawet sąsiednie Prusy Wschodnie chciały go eksploatować.

Suszenie torfu, Baranowo, między Becejłami i Rutką Tartak.
Powiększ Fot. Suszenie torfu, Baranowo,
między Becejłami i Rutką Tartak

Marcin Wawrzyńczak

W licznych bezodpływowych zagłębieniach terenu o nieprzepuszczalnym podłożu leżą grube pokłady torfu, który po wycięciu lasów jest tu jedynym materiałem opałowym.

Ludność eksploatuje go nieumiejętnie, kopiąc niedbale i płytko przez co łąki zamieniają się w zryte dołami nieużytki. Spore jeziorka przy wsiach Czerwonym Bagnie i Krzemiance powstały z takich właśnie wyeksploatowanych torfowisk. Torf po wykopaniu zwilża się wodą, miesi nogami i formuje w okrągłe placki, układane do wysuszenia w charakterystyczne wysokie stożki.

W dolinie górnej Hańczy od Szeszupki aż po Suwałki w szczególności koło Żywej Wody i Potaszni torfy dochodzą do grubości paru metrów.

SZLAKI TURYSTYCZNE I OKOLICE GODNE ZWIEDZENIA

SUWAŁKI–JEZ. WIGRY

(mapa 1:000.000 Suwałki, pas 32 sł. 36)

I. Suwałki–jez. Wigry–Dom Turystyczny P. T. K.

(12½ km)

Szlak prowadzi ul. 3-go Maja[*] na wschód do przejazdu kolejowego (Augustów-Suwałki). Po drodze widoczne są po prawej stronie koszary 3 pułku Szwoleżerów i nowowzniesiona, zakrojona na szeroką skalę, elektrownia miejska (godna zwiedzenia). W przyszłości ma ona objąć swoim zasięgiem cały pow. augustowski i suwalski.

Za przejazdem kolejowym szosa skręca na półn.-wsch. Po prawej stronie przepływa przez bagienną nizinę rz. Czarna Hańcza, zmierzająca do jez. Wigierskiego, na lewo zaś wznoszą się podłużne wzgórza morenowe (184 m n.p.m.), za którymi ukryte jest jez. Krzywe, zwane również Huciańskim.

Na piątym km od Suwałk położona jest wieś Krzywe. W miejscu tym wzgórza gwałtownie opadają i otwiera się piękny widok na jez. Krzywe.

Przy końcu 6 km rozpoczyna się piękny i majestatyczny las sosnowo-świerkowy o podszyciu leszczynowym, ciągnący się na przestrzeni 2½ km, a szosa przechodząca przez niego przypomina drogę do Morskiego Oka.

Na początku lasu widać na lewo leśniczówkę, obok której przebiega droga żwirkowa, prowadząca do doskonałej plaży nad jez. Czarnym, licznie odwiedzanej przez Suwalczan.

Suchar.
Powiększ Fot. Suchar

Przemyslaw Wasilewski

W pobliżu w lesie znajdują się 2 t. zw. Suchary. Są to małe zanikające jeziorka leśne, pociągające wędrowca swą niezwykłą malowniczością i pierwotnością wyglądu.

Na 8½ km las kończy się, (po lewej stronie widoczne są mogiły z Wielkiej Wojny) przy czym w prawo prowadzi droga do wsi Cimochowizna (szlak № 3),

Na 11 km na półn. od szosy widoczne wzgórze (173 m n.p.m.) dominujące nad całą okolicą. Widać stąd dokładnie jez. Wigry, Pierty, Żubrowo, Dowcień, Długie, Gremzdy, oraz kościół wigierski.

Na początku 12 km szlak skręca z szosy (Suwałki-Sejny) w prawo na drogę żwirkową i wkrótce doprowadza do Domu Turystycznego P. T. K. (1½ km).

Po drodze widoczne są nowowybudowana Szkoła Żwirki i Wigury (ajencja pocztowa), spichlerz gminny, zarząd gm. Huta oraz Stacja Hydrobiologiczna (Str. 50).

Trasę tę odbyć można autobusem (Suwałki-Sejny – cena biletu zł 1), lub 4 osobową dorożką (zł 4).


II. Suwałki–w. Mała Huta–jez. Pierty–Dom Turystyczny P. T. K.

(11½ km, znaki czerwone).

Szklak ten jest znacznie trudniejszy niż № 1 i częściowo niemożliwy do przebycia furką. Jest za to niezwykle malowniczy i pozostawia na turyście niezapomniane wrażenie.

Z Suwałk na wschód ul. 3 Maja (Suwałki-Sejny) szlak prowadzi do toru kolejowego, skąd 200 m szosą, po czym należy skręcić w lewo (znak na słupie telegraficznym i na parkanie zagrody). Droga polna doprowadza do wsi Mała Huta (4 km). Po przekroczeniu drewnianego mostku między jez. Dąbrówka i Krzywe, nie nadającego się na razie do przejazdów kołowych. docieramy do folw. Huta. Stąd szlak prowadzi w kierunku półn. wsch. na jez. Koleśne i wzdłuż jego półn. brzegu aż do rz. Kamionki (2 km–tablica orientacyjne).

Pozostawiając po lewej stronie leśną drogę kołową (znaki), należy niedaleko cementowego mostku wkroczyć na wązką ścieżkę leśną, biegnącą prawie nad samym lewym brzegiem rz. Kamionki. Rzeczka ta jest jedyną w swoim rodzaju.

Na przestrzeni 4 km od jez. Koleśne do jez. Pierty różnica w poziomie wynosi 10 m. Miejscami robi ona w zupełności wrażenie górskiego potoku, płynącego wśród lasu.

Przy końcu 3 km ścieżka oddala się od rzeczki Kamionki i wychodzi na szeroką, rozległą polanę, otoczoną ze wszystkich stron lasem, po czym wkracza na szeroką, piaszczystą drogę leśną, którą opuściliśmy na początku rz. Kamionki (znaki).

Stąd już blisko do wsi Leszczewo (4 km most).

Dalej droga polna wznosi się coraz wyżej i dochodzi do najwyższego wzniesienia (szlak № 1) skąd roztacza się malowniczy widok (2 km).

III. Suwałki–w. Cimochowizna nad jez. Wigierskim

(11½ km)

Początkowo droga prowadzi tak jak szlak № 1. Na 9 km na końcu lasu skręca z szosy na drogę kołową i doprowadza przez w. Leszczówek i las do w. Cimochowizny nad jez. Wigierskim (3 km). Jest to wieś malowniczo położona na wysokim wzgórzu (162 m n p. m.). skąd roztacza się niezwykle piękna panorama na północne ploso[*] wigierskie, kościół, schronisko i Dom Turystyczny P. T. K., Stacja Hydrobiologiczną, sztuczną wylęgarnię itd.

Rolnicy tutejsi wynajmują chętnie letnikom po przystępnych cenach swe domki na letnie miesiące. Mieszkania czyste, dobra kąpiel. Ze wsi tej można łodzią przedostać się do kościoła wigierskiego i przystani P. T. K.

IV. Suwałki-w. Sobolewo–w. Cimochowizna nad jez. Wigierskim

(10 km, znaki żółte)

Szlak prowadzi od ul. Kościuszki, ul. Wigierską i Polną w kierunku pół. wsch. i po przekroczeniu toru kolejowego wśród pól i stale wznoszącego się terenu dochodzi do rozległej wsi Sobolewo. Stąd po przekroczeniu mostu na Czarnej Hańczy przez piękny sosnowo-świerkowy las docieramy wkrótce do Cimochowizny.

V. Suwałki-Ustronie-Płociczno-Gawrychruda

nad jez. Wigierskim

(11 km).

Szlak zmierza początkowo na poł. szosą Suwałki-Augustów i na 5 km doprowadza do wsi Ustronie po czym mamy już tylko 4 km do państwowego tartaku w Płocicznie (znaki czerwone). Stąd 2 km do w. Gawrychruda, gdzie znajduje się przystań P. T. K. oraz osiedle szkolne 3 gimnazjów warszawskich.

VI. Wigry - jeziora augustowskie

(przez Danowskie).

Z jez. Wigry do Augustowa istnieje b. krótkie i ciekawe, chociaż mało znane połączenie lądowo-wodne przez jez. Blizno.

Od wsi Bryzgiel nad Wigrami lądem przez wieś Monkinie do wsi Danowskie nad jez. Blizno (5,3 km)

Jez. Blizno (Tab. I.) ma jedną wyspę wysoką i suchą, porośniętą lasem sosnowym (4,7 ha – lądować na wschodnim cyplu). Brzeg południowy, pokryty starym lasem sosnowym, brzeg północny w ¾ bezleśny. Jezioro głębokie, malownicze, wybrzeża wysokie i suche nadają się do obozowania.

Od wsi Danowskie przez jezioro do zatoki zachodniej (5 km), na brzegu osada rybacka, gdzie mieszka poznańczyk, dzierżawiący jezioro (łatwo o rybę). Za osadą, w wyraźnie zarysowanym wąwozie, wypływa z jeziora rz. Blizna, wiodąca stąd aż do wsi Strękowizna przez głuchy i bezludny las.

Po 4,7 km od osady rybackiej most. Na lewym brzegu polana. Na polanie niewielka jabłonka wskazuje miejsce dawnej kuźni, gdzie w r. 63 powstańcy kuli broń. Miejsce to, położone na piaszczystych wydmach, otoczonych dookoła przez bagna i niedostępną w tych czasach puszczę, było doskonałą kryjówką. Jak opowiadają mieszkańcy okolicznych wsi, oddział wojsk rosyjskich, tropiący powstańców, zabłąkał się w puszczy i gdy wreszcie dotarł na polanę, zastał tylko rozrzucone szałasy i dymiące zgliszcza kuźni. Stąd gajówka, położona o kilkanaście kroków od mostu na prawym brzegu rz. Blizny, nazywa się „Powstańce”. Warto zwiedzić to miejsce oraz grupę kilkunastu cisów (taxus baccata), rosnących niedaleko lewego brzegu Blizny (¾ km od mostu). Są to drzewa, stanowiące dziś bardzo wielką rzadkość botaniczną i dlatego podlegają ścisłej ochronie. Cis rośnie bardzo powoli i niełatwo się rozmnaża. Wytępiony został, ponieważ ma drzewo twarde, nadające się na narzędzia gospodarcze i rolnicze, a odwar z igieł i gałązek działa jak sporysz. Kij z drzewa cisowego miał być najlepszą obroną przed wściekłym psem. Gajowy może zaprowadzić do cisów oraz nad jez. Busznicę, gdyż bez przewodnika łatwo jest w tych ogromnych lasach zabłądzić.

2 km za mostem przecina rzekę mała grobelka z wąskim przepustem w środku oraz kładką (kajak przesunąć). Po 1,5 km rz. Blizna wychodzi lasów na łąki i przepływa pod mostem na drodze ze Strzelcowizny do Nowinek.

Za mostem zaczyna się najcięższy odcinek Blizny z powodu kilku niskich kładek i mostków. Lewy brzeg lesisty, na prawym – łąki.

Te kilka km od Strękowizny do mostu kolejowego na linii Augustów-Suwałki mogą doprowadzić do rozpaczy najbardziej zapamiętałego kajakowca.

0,4 km przed mostem kolejowym z lewej wpada do Blizny leśna rzeczka, którą częściowo płynąc, bardziej zaś holując kajak, można dostać się (2 km) do jez. Kalejty (Długie) o lesistych brzegach i głęboko wciętych zatokach. Wschodnia zatoka nazywa się jez. Wołowe, środkowa – jez. Kalejty i zachodnia – jez. Ślepe.

Za mostem kol. Blizna wpływa na podmokłe łąki, po czym wpada z lewej do rz. Szczeberki[*] (od gajówki „Powstańce” 12 km).

Minąwszy most na szosie Augustów-Suwałki, widzimy na wysokim wzgórzu wśród sosen ładny drewniany kościołek w Szczebrze (zabytek architektoniczny). Za kościołem rz. Szczeberka silnie meandruje wśród bagien i po 2,5 km wpada z lewej do rz. Rospudy. Rzeką Rospudą (3 km) przez jez. Rospudą Augustowską, jez. Necko i Kanał Augustowski do Augustowa (5,5 km).

Długość całego szlaku od Bryzgla do Augustowa – 37 km, w tym 5,3 km lądem i 31,7 km wodą.

Trasa, prowadząca w ¾ przez lesistą i bezludną okolicę byłoby najkrótszym i najłatwiejszym połączeniem Wigier z Augustowem gdyby lokalne władze administracyjne spowodowały podniesienie owych mostków na terenie wsi Strękowizna do wysokości 1 m ponad poziom rz. Blizny.

VII. Wigry- jeziora augustowskie

(przez Tobołowo).

Z Bryzgla traktem do wsi Tobołowo (6 km) nad jez. Tobołowo.

Jez. Tobołowo (133,8 m n.p.m., pow. 87 ha, dług. 3950 m, szer. do 400 m, głęb. – 9,5 m) ma bardzo silnie rozwiniętą linię wybrzeża (11750 m). Brzegi wschodni i południowy suche, wysokie, dobrze zalesione i powycinane w głębokie zatoki. Wsie Tobołowo j Kopanica znajdują się na przeciwległych końcach jeziora, nie są jednak zbyt widoczne z wody z powodu krętej osi jeziora i zadrzewienia brzegów. Stary las, ładne brzegi oraz brak ludzi nad jeziorami sprawiają, że obozowanie nad Tobołowem oraz jez. Blizno bardzo jest przyjemne. Tobołowo ma dwie, niewielkie wysepki (pow. 0,7 ha) i połączone jest dość wąską strugą z jez. Blizienko (133,3 m n. p. m., pow. 39 ha, dług. 1067 m, szer. do 512 m, głęb. do 17 m). Różnica poziomów (1,2 m) między jez. Blizienko i jez. Blizno spowodowana jest przez przesmyk, dzielący oba te jeziora oraz młyn. Na północnym brzegu widnieją zabudowania wsi Danowskie, na południowym – ciekawy kopiec. Stąd przez jez. Blizno i rz. Blizno do Augustowa droga jak wyżej.

Jeziora Tobołowo, Blizienko i Blizno były kiedyś jednym długim jeziorem rynnowym. Z powodu wcięcia się w podłoże koryta rzeki Blizny poziom owego pra-jeziora obniżył się, dzieląc je na trzy odrębne części.

Można stąd zrobić niewielki spacer pieszo (2 km) do ciekawego leśnego jeziora Busznicy o znacznej głębokości (48 m), idąc wprost na południe. Od przesmyku między jeziorami dochodzimy do rozstajnych dróg na brzegu lasu, skąd środkową drogą, wiodącą na południowy zach. po 1 km docieramy do rozwidlenia. Prawa droga po 1 km doprowadza do wschodniego brzegu jez. Busznicy. Jezioro można obejść lasem od północy (1,5 km) do przeciwległego zachodniego brzegu, gdzie schodzi się kilka dróg, z których pierwszą w prawo (ku północy, potem na północny wschód) po 2,5 km wracamy z powrotem do przesmyku.

Od zatoki na południowym brzegu jeziora Blizno (naprzeciwko wyspy) można dostać się do jez. Busznicy, idąc na przełaj przez las (tylko z kompasem wprost na południe). Przeciąwszy drogę, prowadzącą z Danowskiego wzdłuż południowego brzegu jez. Blizno do rybackiego osiedla, dochodzimy lasem do drugiej drogi, która po kilku minutach wyprowadza nas na brzeg jeziora. Idąc nią wzdłuż północno-zachodniego brzegu Busznicy po 3,5 km docieramy do rz. Busznicy koło gajówki „Powstańce” (łatwo zbłądzić).

Droga z Bryzgla do Augustowa przez Tobołowo wynosi około 44 km, w tym 6 km lądem i 38 km wodą. Jest to trasa dłuższa i bardziej uciążliwa, (przeciąganie kajaka koło Danowskiego), jednakże bardzo ładna i ciekawa, gdyż dzięki niej poznajemy trzy jeziora dotychczas nietknięte przez turystykę.

Wieś Danowskie nadaje się na letnisko ze względu na zdrowe i piękne położenie wśród sosnowych lasów i jezior. Od przystanku kol. Szczepki przez wieś Walne 12 km. Informacji może udzielić ks. proboszcz w Monkiniach.

VIII. Kanał Augustowski – jez. Wigry

Wiele osób, płynących Kan. August., omija jez. Wigry, nie chcąc narażać się na długie i uciążliwe przepychanie pod prąd rz. Czarną Hańczą od wsi Rygol do Wigier. Istnieje tymczasem bardzo łatwy i szybki sposób przeniesienia się w ciągu kilkunastu godzin z kanału na największe i jedno z najpiękniejszych jezior całej Suwalszczyzny.

W najwyższym punkcie kanału, w odległości 4,5 km na płd. zach. od szluzy Gorczycy, należy skręcić w Suchą Rzeczkę i nią 1 km do upustu (obnieść na prawo).

Płynąc wzdłuż wschodniego, bardziej lesistego brzegu jez. Serwy, mijamy po 4 km tak zw. Brzozowy Rożek, najlepsze miejsce do obozowania na Serwach (plaża, suchy brzeg, stare sosny), Za cyplem w odległości 1 km wieś Małowiste.

Stąd drogą polną do traktu (3,7 km) i nim przez wieś Tobołowo do wsi Bryzgiel nad jez. Wigry (10 km) lub do wsi Czerwony Krzyż (zatoka Krzyżacka. –10 km). Od kanału do Małowistego wodą 6 km, dalej lądem do Bryzgla 13,7 km razem 19,7 km. Z Wigier do Augustowa można spłynąć rz. Czarną Hańczą (str. 255), powtarzając niewielki odcinek kanału od Sosnówki do Suchej Rzeczki, ewent. przez jezioro i rzekę Blizno (str. 222) lub też z Wigier przez jez. Leszczewek (str. 245) do jezior Huciańskich do przystani P. T. K. w Dąbrówce (str. 238) i do Suwałk. Z Suwałk do Augustowa:

1) koleją do st. Augustów-Port;

2) koleją do Raczek i dalej Rospudą (str. 260);

3) końmi do Filipowa i na jez. Rospudę Filipowską skąd dalej rz. Rospudą (str. 260).

IX. Jezioro Hańcza

Mapa Szt. Gen. 1:100.000 Przerośl pas 31 słup 35.

Dojazd: Szosą Suwałki-Filipów do wsi Osowa (8 km), po czym drogą bitą (żwirkową) przez wieś Pawłówkę, Kruszki, Hańczę, Przełomkę i Mierkinie (20 km). Razem od Suwałk do Starej Hańczy 28 km. Droga dobra, dostępna w każdej porze.

Jest jeszcze bliższa droga prze Jeleniewo do Gulbieniszek, po czym przez wieś Udziejek, Jaczno i Pogorzałek do Starej Hańczy (22 km). Droga ta nadzwyczaj malownicza, jednakże ostatni odcinek między Jacznem i Pogorzałkiem jest tak górzysty i pełen kamieni, że nadaje się tylko dla lekkich zaprzęgów konnych. Najbliższe miasteczko Wiżajny odległe o 10 km dobrej drogi gruntowej.

W linii powietrznej Hańcza oddalona jest od Suwałk o 18 km, od granicy pruskiej – 5 km. Jez. Hańcza (Tab. 1.) leży w najwyższej części Pojezierza Suwalskiego, które w pobliżu jeziora dochodzi do 294 m n.p.m.

Jezioro Hańcza w Błaskowiźnie.
Powiększ Fot. Jezioro Hańcza
w Błaskowiźnie

Przemyslaw Wasilewski

Kształt ma podłużny, kierunek z północy na południe z lekkim odchyleniem ku zachodowi. Brzegi wysokie, od zachodu niezwykle strome (spadek do 60°), najwyższe wzniesienie tworzy tak zw. Leszczynowa Góra, położona na południowo-zachodnim brzegu. Od strony południowej przylega do niej ciekawy półwysep w kształcie podłużnego wzgórza, otoczonego z trzech stron przez wodę i wąską szyją łączącego się z brzegiem. Oddziela on od jeziora obszerną zatokę, znajdującą się u wylotu doliny Przełomskiej.

Niespotykana w Polsce stromość jeziornych brzegów, pokrytych trawą i krzakami oraz nieprzerwany wał ogromnych głazów granitowych nad wodą na tle ciemno-błękitnego jeziora – sprawiają surowe i groźne wrażenie.

Wschodni brzeg – bardziej łagodny. Wprawdzie i tu falują wzgórza, jednakże nie spiętrzają się tak groźnie, powycinane w niewielkie, lecz ładnie zarysowane zatoki. Koło osady Cisowa Góra dwa oryginalne półwyspy: na północnym moc głazów, z których jeden[*] ma przeszło 4 m średnicy i 2 m wysokości nad ziemią; południowy bardziej łagodny, porośnięty krzakami i drzewami. Za nim, ku południowi, na zboczach jedyny nad jeziorem niewielki las sosnowo-świerkowy tak zw. „lasanka Brodowskiego”.

Zatoka, ujęta w ramy tych półwyspów, posiada niewielką lecz cichą i słoneczną plażę oraz doskonałe miejsce do kąpieli.

Tutaj oraz na półwyspie obok Leszczynowej Góry znajdują się najlepsze miejsca do obozowania. W odległości 0,5 km na północ od Cisowej Góry[*], wśród wysokich polodowcowych moren, leży jez. Boczniel, zaś 1,5 km ku północ.-wschodowi – jez. Pogorzałek.

Okoliczne pola zasypane głazami. Stożki wybranego kamienia, mniejsze i większe bloki skalne, samotnie stające świerki nadają krajobrazowi zgoła odmienny charakter, przypominający Finlandię, skąd głazy przydźwigał lodowiec. Zwłaszcza na polach Błaskowizny i osady Wróbel, przy wypływie Czarnej Hańczy z południowej zatoki, rumowisko skalne dosłownie pokrywa ziemię.

Niestety, ogałacając brzegi tego cudownego jeziora z lasu, wyrządzono mu ciężką i niepowetowaną krzywdę. Nie wiemy, czy i kiedy znajdzie się człowiek, który stanie w obronie jez. Hańczy i Szurpił, ale jedno jest pewne: przy obecnej rabunkowej gospodarce nad brzegami tych jezior piękno ich zniknie bezpowrotnie.

Najważniejszą cechą jez. Hańczy jest jego maksymalna (108,5 m.) i średnia głębokość (42 m). Cyfry te stawiają Hańczę w rzędzie głębszych jezior Europy, a porównanie z jeziorami całego niżu północno-europejskiego wskazuje, że Hańcza jest z nich najgłębszą. Połowa jeziora ma ponad 40 m i ⅓ przeszło 50 m głębokości. Najgłębsze miejsca znajdują się naprzeciwko Cisowej Góry[*], bliżej zachodniego brzegu.

Opis monograficzny jez. Hańczy podał E. Rühle w art. pod tyt. „Jezioro Hańcza na Pojezierzu Suwalskim”, Wiadomości Służby Geograficznej Nr. 4 z 1932 r.

Nad północną zatoką Hańczy wznosi się obszerny taras na wysokości około 10 m ponad lustrem wody, otwarty na południe, zaś od zachodu, północy i wschodu otoczony górującymi nad nim wzniesieniami.

Na tym, przez naturę świetnie zasłoniętym od wiatru zakątku, z południową wystawą i widokiem na całą długość jeziora, osiedlił się człowiek.

Osiedle to odwieczne. Już sama nazwa Stara Hańcza mówi nam bardzo wiele. Zachował się tu pierwszorzędny zabytek dawnej architektury świeckiej z końca XVII w. – murowany dwór, o grubych, prawie dwumetrowych murach, skromnych lecz szla­chet­nych proporcjach i polskim łamanym dachu, tak typowym dla naszych dawnych dworów, karczem, bożnic i w ogóle budynków o znacznej szerokości. Dachy polskie należy odróżnić od dachów mansardowych, przybyłych do nas z Francji z początkiem XVIII w., podczas gdy dachy polskie stosowane już były w XV w. Mansard francuski powstał z potrzeby wyzyskania poddasza na mieszkanie i dlatego dolna połowa dachu francuskiego ma spadek znacznie większy od górnej; ponadto ma on okna, których dach polski nie posiada i spadek jego w obu częściach jest jednakowy.

Wygląd dworu Starej Hańczy nie zmienił się od przeszło 100 lat, to też zamiast opisywać jego obecny stan, oddajemy głos p. Augustowi Tomaszewskiemu, urzędnikowi Trybunału Cywilnego I Instancji woj. augustowskiego, który w dokumencie z dnia 2/3.–1830 r. powiada temi słowy: „Pałac czyli Dom masiw murowany w dwóch przedziałach (kondygnacjach) frontem na północ postawiony do którego wchodząc są schody drewniane, z czterema kominami murowanemi nad dach wyprowadzonemi dachówką kryty. W całym domu znayduie się na dole pokojów sześć i dwa na górze. Okien w całym domu tak na dole, iako i górze czterynaście …. Pieców w pokoyach dolnych świeckich sześć.

Z sali czyli pokoiu środkowego znayduią się drzwi które ułatwiayą wyiście do ogrodu Fruktowego. Pod Pałacem powyż opisanym znayduyą sie niewielkie dwa sklepy murowane do których weyście zogrodu Fruktowego”.

Dom rzeczywiście „masiw murowany”, skoro tyle przeżył i tylu zmienił właścicieli w ciągu ostatniego stulecia.

Jak wynika z dokumentów, znajdujących się w Wydz. Hip. Sądu Okręg. w Suwałkach, Andrzej Mietelski b. prokurator Tryb. Łomżyńskiego kupił w 1803 r. Hańczę od Weroniki z hr. Scypionów Grabowskiej za 140 tys. zł pol. Dobra te składały się wówczas z folwarku Hańcza, wsi i fol. Ługiele, wsi Rogożajny, Kojle, Jaczne, Dzierwiany, Wielkiej i Małej Kłajpedy, Stułupian, Kramnik, Mierkiń, Załukowizny, Dziadówka i Pogorzałka. Należały do nich jeziora: Hańcza, Dziadówek, Pobondzie, Kojle, Perty, Jaczno, Pogorzałek, Wojdziłki, Łanowicze i Boczniel.

…„Grunta … położone są w jednym kawale, które wraz z lasami, Jeziorami, zaroślami, Bagnami i miejscami nieużytecznemi wynosić mogą plus minus włok miary Litewskiej 100”…

W 1813 roku od Mietelskiego kupił Hańczę Bogumił ks. Swiatopełk Mirski, radca Delegacji Administr. Rady Stanu Król. Polsk., właściciel dóbr Poszyrwinty w pow. kalwaryjskim.

Ks. Mirski był jednym z bardzo czynnych organizatorów powstania 31 r. w tej okolicy.

Jak twierdzi ustna tradycja, przechowywana u tutejszych włościan, w Starej Hańczy zbierali się powstańcy i tutaj magazynowano broń, ukrytą w piwnicach, do których wejście ma być ukryte na dnie niewielkiej sadzawki koło dworu. Sadzawka ta obecnie istnieje i na dnie ma jakoby podłogę z drewnianych bali.

Była tu bitwa, a polegli w niej powstańcy leżą na zachodnim skraju parku, gdzie przed kilku laty przy kopaniu dołów na kartofle, natrafiono na szkielety ludzkie.

Wóz z kasą otoczeni przez kozaków powstańcy mieli strącić ze stromego zbocza (między dworem i wsią Mierkinie) do jeziora.

Kiedy Moskale chcieli aresztować ks. Mirskiego – ten wpadł do pokoju narożnego (od północnego-wchodu), zamknął się tam, a gdy wybito drzwi – nie zastano nikogo.

Podobno w tym pokoju ma być jakiś schowek czy też tajne przejście.

Książe uciekł, lecz Hańcza pozostała. Dnia 29. XI. 1832 r. wzięto ją w sekwestr, a po 5 latach kupił ją na licytacji Wincenty Jankowski. Odtąd zmienia już właścicieli bardzo często: 1834 r. przechodzi na własność Adama Karęgi, 1854 r. Antoniego Tchórzewskiego, 1878 r. znów licytacja: „dziedzicami” Hańczy stało się trzech suwalskich „przemysłowców” Markson, Szeinman i Rabinowicz, którzy rozebrali murowaną kaplicę z grobami ks. Mirskich (leży tam gen. Mirski, zabity w bitwie pod Ostrołęką), zdewastowali lasy, ziemię i budynki. Od nich w 1880 r. kupił Hańczę; za 35 tys. rubli Gałdziewicz. W 1894 r. – Walewski, w 1899 r. – na trzeciej z rzędu licytacji – Musiałowicz.

Obecni właściciele pp. Beegerowie Starą Hańczę parcelują.

Tak, w ciągu jednego tylko stulecia, zmieniła ona jedenastu właścicieli, przy czym trzykrotnie przymusowo. Wspominamy o tym dlatego, ażeby rzucić trochę światła na stosunki, które panowały na Suwalszczyźnie za rządów zaborczych oraz na proces rozdrabniania się większej własności rolnej na pojedyncze osady i kolonie.

Stara Hańcza, zabytkowa aleja lipowa.
Powiększ Fot. Stara Hańcza,
 zabytkowa aleja lipowa.

własna

Warto spojrzeć na to stare gniazdo u pagórka, gdzie w bezimiennym grobie butwieją kości padłego pod Ostrołęką żołnierza polskiego.

Na ten umierający polski dwór, na zdziczały park, spływający tarasami ku ciemno-niebieskiej toni.

Ale trzeba się spieszyć. Bo kto wie, czy już wkrótce siekiera nie zwali aleji lipowej, gdzie w ciemne noce słania się duch Weroniki Grabowskiej, a pług nie zaorze „Fruktowego ogrodu” i miejsca, gdzie stał „Pałac masiw murowany”.

X. Czarna Hańcza

(górny bieg od źródeł do jez. Wigry).

Mapy Szt. Gen. l: 100000 Przerośl pas 31 słup 35, Filipów pas 32 słup 35, Suwałki pas 32 słup 36.

A. Heinrich w „Szlakach wodnych Polski”, wydanie II, str. 243 pisze o Cz. Hańczy w nast. sposób:

„Pierwszy odcinek od jez. Hańczy do jez. Wigry dług. 49 km o spadku 2‰, ma charakter górskiego potoku, nurt wartki, wąski i kręty. Liczne przeszkody w postaci niskich kładek, głazów, zwalonych w poprzek rzeki drzew. Przy wysokiej wodzie nadaje się do jazdy składakiem”.

Bardzo nam przykro, ale tak nie jest.

Wprawdzie spadek jest bardzo znaczny, różnica bowiem poziomów między jez. Hańczą i Wigrami wynosi 95,4 m odcinek zaś rz. Cz. H. między nimi ma około 50 km długości, czyli przeciętny spadek równa się 0,191‰, w rzeczywistości jednak są odcinki na przestrzeni jez. Hańcza-ujście Kuzikówki i 2,5 km odcinek za młynem w Sobolewie, czterokrotnie większych spadkach. Rzeka ma tu rzeczywiście charakter górski, czego najlepszym dowodem są pstrągi, występujące w okolicy Sobolewa.

Kładki – owszem, zdarzają się, nie występują jednak tak epidemicznie jak naprz. na rz. Bliznie koło Strękowizny. Groźne kłody drzew, zwalone w poprzek rzeki, zmniejszają się do rozmiarów belki w oku bliźniego: w okolicy tak bezleśnej jak nad górnym biegiem Cz. H. ludzie wybrali nawet patyki.

Wysokie wody na Cz. H. zdarzają się niesłychanie rzadko. Lody na jez. Hańczy topnieją powoli i późno, kiedy cała okolica jest już pozbawiona śniegu; z resztą rz. Hańcza odznacza się bardzo dziwną właściwością: od źródeł aż do jez. Wigier nie posiada żadnego dopływu za wyjątkiem wspomnianej poprzednio Kuzikówki.

Staw na Czarnej Hańczy przed młynem w Turtulu.
Powiększ Fot. Staw na Czarnej Hań-
czy przed młynem w Turtulu

Przemyslaw Wasilewski

Szerokość Cz. H. od jez. Hańczy aż do stawu w Turtulu nie przekracza jednego metra. Spływać więc można tylko składakiem kieszonkowym.

Za to głazów jest tak wiele że można je porównać z gołoborzem Gór Świętokrzyskich lub Gorganem.

Z tych więc względów nie radzimy spływać Cz. H. do Suwałk. Natomiast gorąco polecamy zabranie kajaka na jez. Hańczę celem zapoznania się z tym tak pięknym i niezwykłym jeziorem, by potem przewieść się na jez. Czarne, skąd rz. Rospudą do Augustowa (str. 260).

Ponieważ kajakowiec jest nie tylko wioślarzem, ale przede wszystkim krajoznawcą, opisujemy więc górny bieg Cz. H. zachęcając do zrobienia niezmiernie ciekawej wycieczki pieszo w okolice, będące dotąd pod względem turystycznym prawdziwą terra incognita.

Źródła rz. Czarnej Hańczy znajdują się w odległości 5 km na południe od Wiżajn. Po 1,5 km przepływa ona jez. Jegliniszki, po czym, wijąc się dnem ładnie wciętego wąwozu, jako bystra choć płytka rzeczka, po 4,5 km wpada do północnej zatoki jez. Hańczy obok fol. Stara Hańcza.

Przepłynąwszy jezioro (str. 230) wypływa z południowej jego zatoki koło osady Wróbel w postaci niewielkiego strumienia, przeciskającego się z trudem przez zwalone na dnie wąwozu bloki skalne.

Minąwszy osadę Wróbel po prawej oraz wieś Bohanowo (2 piękne moreny czołowe) po lewej stronie, Czarna Hańcza płynie coraz głębiej wciętym dzikim wąwozem i po 1,7 km łączy się z potokiem Kuzikówką w miejscu, gdzie przecinają się ze sobą dwa wąwozy; tworzące literę X. Tutaj należy zwrócić uwagę na pięknie zachowane ozy (str. 213) w kształcie długich, jakby ręką ludzką usypanych wałów ze żwiru i piasku. Ciągną się one aż do stawu przed młynem w Turtulu. Jest to bardzo rzadko zwiedzany, ale ciekawy i niezmiernie malowniczo położony zakątek.

Wysokie urwiska wąwozu, w głębi ciche wody stawu (1 km dług.), z którego wyłaniają się stożki ozu w postaci niewielkich wysepek.

Od Turtula można zboczyć 1 km ku północnemu wschodowi do rz. Szeszupy, której górny bieg, coraz bardziej wcinając się w podłoże, zbliża się do Czarnej Hańczy.

Wodziłki.
Powiększ Fot. Wodziłki.

Tomasz Pluciński

Stąd również prowadzi najkrótsze (4 km) przejście przez wieś Wodziłki i Targowisko do Szurpił po czym przez Jeleniewo na szybowisko (7 km) nad jez. Szelment skąd powrót autobusem do Suwałk.

Za Turtulem wąwóz zamienia się w dolinę o wyraźnie zaznaczonych tarasach na zboczach. Dolina ta kiedyś była korytem pra-Hańczy.

O sile wód, spływających z lodowca, świadczą potężne zakola między Malisowizną i Okrągłym. Skarlała dziś Hańcza wije się dnem swego dawnego koryta poprzez torfiaste łąki. Ponieważ dalszy jej bieg aż do Suwałk nie jest zbyt ciekawy, należy od Podwysokiego Jeleniewskiego skręcić ku południowemu-wschodowi, by przez wieś Czerwone Bagno wyjść na widoczne z daleka wysokie kamieniste wzgórze z krzyżem na szczycie.

Jest to najwyższe wzniesienie całej okolicy zwane Krzemieniuchą (288,9 m n.p.m.) z rozległym widokiem na dziki zasypany głazami krajobraz.

Z Krzemieniuchy przez Białowodę i Krzywulkę (11 km) do Suwałk. Razem od jez. Hańczy do Suwałk około 24,5 km. Droga nieco męcząca, lecz interesująca i obfita w niezwykłe widoki. Mapa konieczna.

Można odbyć ją w kierunku odwrotnym od Suwałk do jez. Hańczy, po czym, idąc wzdłuż wschodniego brzegu jeziora zajść na nocleg do Starej Hańczy. Stąd przez Dzierwiany (lasy) i Smolniki do Kleszczówka celem zwiedzenia nadzwyczaj pięknie położonych wśród lasów i wysokich wzgórz jezior kleszczowieckich. Po noclegu w Kleszczówku drogą do mostu na Szeszupie przy jeziorze Okrągłem, po czym w prawo na południe do jez. Gulbin (po litewsku łabędź), skąd ścieżką przez pola na południowy-wschód ku z dala widocznej piramidzie góry[*] w Gulbieniszkach (257,9 m n.p.m.). Ze szczytu wprost na południe do drogi od traktu do folwarku Jeglówek i nią do grodziska w Szurpiłach. Z Szurpił przez Jeleniewo i Wołownię do szybowiska nad jez. Szelment, gdzie nocleg lub powrót autobusem do Suwałk. Droga bardzo ciekawa i piękna.

XI. Jeziora Huciańskie.

rz. Kamionka – jez. Pierty – Wigry.

Ponieważ Czarna Hańcza od Suwałk do Sobolewa jest nieciekawa, za młynem zaś w Sobolewie ma trudny przełom, najlepiej wprost z dworca kolejowego (bliżej niż z miasta) przejechać końmi 2,5 km do przystani Sekcji Turystyki Wodnej Pol. Tow. Krajoznawczego w Dąbrówce nad. Jez. Krzywym.

Od przystani płynąć jeziorem Krzywym, minąwszy most na drodze z Małej Huty do folw. Huta, wzdłuż lewego (północnego) brzegu jeziora do przesmyku (2 km), za którym zaczyna się jez. Koleśne, skąd 1 km na północny-wschód w stronę dobrze widocznego skraju lasu.

Chcąc zwiedzić jez. Czarne Huciańskie, odcięte od Krzywego dwoma długimi półwyspami z dość wąskim przejściem pośrodku, trzeba od mostu za przystanią trzymać się prawego (południowego) brzegu.

Jez. Czarne ma brzegi wschodnie porośnięte świerkowym lasem z domieszką sosny. Niedaleko od brzegu leży niewielkie leśne jeziorko tak zw. Suchar. Brzegi wschodnie jez. Czarnego nadają się doskonale do obozowania i kąpieli.

Wróciwszy na jez. Koleśne, mijamy po prawej wyspę, za którą widać zabudowania folw. Huta. Należał on dawniej do kamedułów wigierskich, którzy tu wyrabiali żelazo z rudy łąkowej (pozostała po nich ładna rokokowa brama). Obecnie właścicielem Huty jest znany uczony prof. Rydzewski z Uniwersytetu Wileńskiego. Za folwarkiem niewielkie jeziorko Wiązowiec. Początek rz. Kamionki wskazuje mostek na drodze z Huty do Podleszczewa.

Za mostem wpływa się od razu w krainę baśni.

Rzeka Kamionka. Obecnie teren objęty ochroną, spływ jest zabroniony.
Powiększ Fot. Rzeka Kamionka.

Przemyslaw Wasilewski

Między jez. Koleśnem i jez. Pierty rz. Kamionka płynie na przestrzeni 4 km głębokim parowem, porośniętym pięknym iglastym lasem z domieszką olchy w dolnych partiach. Las ten na całej przestrzeni nie tylko dochodzi do rzeki, ale tworzy nad nią w wielu miejscach zielone sklepienie, przez które słońce rzuca misternie utkaną promienistą sieć na wartko płynącą wodę. Jeszcze przed kilku laty przejazd Kamionką był niemożliwy. Jednakże dzięki pomysłowości i pracy Suwalczan większe kamienie zostały z niej wybrane, a dla podniesienia poziomu wody, zbudowano 5 niewysokich kamiennych przegród. Na tamach ułożone drewniane pomosty, ułatwiające przeciąganie kajaków. Po 3,5 km takiego kajakowego oberka przepływa się betonową rurą pod mostem koło wsi Leszczewo (letnisko). Za mostem koryto już głębsze i, po ominięciu kilku większych głazów, wpływamy na bardziej spokojną wodę, by po kilku zakrętach znaleźć się na jez. Pierty. Od przystani w Dąbrówce około 7 km.

Jez. Pierty (Perty) otacza od północnego-wschodu i północnego-zachodu sosnowy las. Od północy łączy się ono z niewielkim, lecz bardzo pięknym jez. Królówek, do którego wpada rz. Wiatrołuża, od zachodu zaś ciągnie się wysoki i długi wał moreny, skąd piękny widok na oba jeziora. Chcąc go zwiedzić, należy albo od razu z przesmyku między Piertami i Królówkiem wysiąść na lewy (zachodni) brzeg, lub też płynąć kilkadziesiąt metrów w górę Wiatrołużą do suchego brzegu, skąd ścieżką do drogi i nią na grzbiet moreny, porośniętej młodym sosnowym zagajnikiem.

Niedaleko północno-zachodniego brzegu jez. Pierty leży niewielkie jez. Białe (na mapie bez nazwy).

Ponieważ przejazd przez jez. Huciańskie oraz przeprawa rz. Kamionką zabierają sporo czasu, chcąc przed wieczorem znaleźć się na Wigrach, należy wypłynąć z przystani w Dąbrówce co najmniej przed południem. O ile wyjazd nastąpi później, można przenocować nad jez. Czarnem (obozowanie nad rz. Kamionką nie jest wskazane) lub też po wypłynięciu na jez. Pierty skierować się ku północnemu-wschodowi, gdzie w lesie nad jeziorem są dobre miejsca do obozowania.

Płynąc na Wigry, od ujścia Kamionki skierować się ku południowemu-wschodowi do mostu na drodze Piertanie–Tartak. Za mostem rzeka płynie dość szerokim i głębokim korytem wśród łąk, po czym wpada do jez. Omółówek. Po drugiej jego stronie widać most na szosie Suwałki-Sejny. Przed kilku jeszcze laty przedostanie się kajakiem z jez. Pierty na Wigry nie przedstawiało żadnych trudności. Obecnie jednak zagrodzono rzekę upustem, który kieruje wodę do państwowej wylęgarni ryb.

Obnosząc łódź dookoła tej niespodziewanej przeszkody, kajakowcy dziwią się, dlaczego te same czynniki, które przecież tyle dają na propagandę i rozwój turystyki w Polsce, nie pomyślały o zbudowaniu tutaj przepustu., utrudniając dostęp do największej atrakcji na Suwalszczyźnie, jaką jest jez. Wigry.

Wypłynąwszy na Wigry do zatoki Zadworze kierować się w prawo (ku zachodowi) wzdłuż brzegu i, minąwszy przystań P. W. i W. F. oraz niewielki przylądek, przybić do przystani Polskiego Tow. Krajoznawczego naprzeciwko wigierskiego kościoła.

Od członków klubów, zrzeszonych w Polskim Związku Kajakowym, za czasowe przechowanie kajaków i sprzętu obozowego na przystani, żadnych specjalnych opłat się nie pobiera. Przystań niewielka, lecz wygodna, obok łączka do rozbijania namiotów.

Wyżej – dwa schroniska P. T. K. z dobrą restauracją i wygodnymi noclegami (str. 54). Od przystani w Dąbrówce 13 km, około 5-ciu godzin jazdy.

Kajakowcy, którzy nie lubią schronisk, znajdą doskonale miejsce na obóz na pobliskiej (0,5 km) wyspie, zwanej Mysią. Nie należy tylko niszczyć znajdującej się tam łąki ze względu na możliwość zakazu wstępu na wyspę. We wsi Magdalenowo (od wyspy 0,8 km ku wschodowi), położonej nad zatoką tegoż imienia, można dostać ryb i nabiału, w sklepie zaś koło kościoła – zaopatrzyć się w chleb, cukier itp.

XII. Dookoła Wigier.

Mapa Szt. Gen. 1: 100.000 Suwałki, pas 32 słup 36.

Dojazdy: Od stacji kol. Suwałki szosą 12 km od przystanku kol. Płociczno do Gawrychrudy 4,5 km (Płociczno jest przystankiem, nadawać ani wysyłać bagażu nie można).

Słowo Wigry jest skażonym lit. „wingrus” — kręty i naprawdę trudno o bardziej trafną nazwę dla jeziora, kręcącego się pomiędzy wzgórzami i lasami.

Jego krańcowe brzegi w zatoce Zadworze na północy i Uklejowej na południowym zachodzie w linii prostej oddalone są od siebie zaledwie o 9,5 km, podczas gdy oś jeziorna równa się 16,7 km, zaś długość brzegów wynosi 76 km.

Błędem jest wyprowadzanie jego nazwy od lit. „viraj” – mężowie, jak czynią niektórzy domorośli literaci, powtarzający bezkrytycznie za Połujańskim „Wędrówki po gub. Augustowskiej” 1859, dzieła ciekawego, lecz przestarzałego, tem bardziej, że na Suwalszczyźnie mamy wieś Wigrany (9 km na wschód od Wiżajn) nad rzeczką Wingrą, lewym dopływem Szeszupy.

Zwiedzanie Wigier przy pomocy motorówki, jadącej z hukiem środkiem jeziora, nie daje właściwego wyobrażenia o jego swoistym pięknie.

Nie darmo osiedlili się nad nim kameduli, jeden z najbardziej pustelniczych, kontemplacyjnych zakonów.

Dopiero snując się w lekkiej żaglówce lub kajaku wzdłuż wybrzeży Wigier, odkrywamy cudowne ukryte przed światem pustelnie, samotne wyspy, głębokie zatoczki, tajemne leśne jeziorka i. wiele innych jeszcze czarujących zakątków, które zmuszają do kontemplacji — wpatrywania się, rozmyślania, rozpamiętywania, jak innym, lepszym i bardziej głębokim staje się człowiek pod wpływem przyrody.

Ci wszyscy, co zachwycają się Wigrami (Wingrami) z ganku schroniska, nie wiedzą, że mają przed sobą najmniej ciekawą część jeziora, a właściwie północną jego zatokę zwaną „Zadworze” o brzegach zaludnionych i bezleśnych. Jedynym jej upiększeniem to niewielka sucha wyspa „Mysia”, zwana również Ostrowem przy klasztorze. Wyspa Mysia- (1,7 ha) należy do nadleśnictwa Wigry, dyrekcji Lasów Państwowych w Siedlcach, które pozwala na wykaszanie niewielkiego lecz pięknego pagórka, zajmującego środek wyspy.

Ponieważ nadające się do obozowania brzegi Wigier zaczynają się dopiero od Głębokiego Lasu i półwyspu Łapa na wschodnim brzegu jeziora (oddalona od schroniska o 4 — 6 km) odwołujemy się przeto do Oddziału Suwalskiego P. T. K. o wydzierżawienie Mysiej wyspy celem jej ochrony i stworzenia tam odpowiedniego miejsca dla obozowania.

Opieka nad wyspą jest koniecznością, która na pewno wyda piękne rezultaty bez żadnych prawie wkładów, a ludzi, szukających odpoczynku w ciszy i pięknie przyrody, jeszcze bardziej przywiąże do Wigier oraz ideologii P. T. K.

Za wyspą, ku północy, znajduje się zatoka Magdalenowo z osadą tejże nazwy na brzegu. Od północy przylega do osady jez. Morguć. Wody z okolicznych bagnistych łąk spływają do niego rowem, odpływają zaś również rowem do jez. Postaw.

Od północnego wschodu – jez. Dowcień (trzy wyspy: 1,06 ha, 0,53 ha i 0,11 ha) połączone rzeczką Dowcianką z jez. Żubrowo i rzeką Czarną Hańczą.

Na południe – jez. Postaw, przez które przepływa Czarna Hańcza.

Zatokę Zadworze oddziela od północnej części Wigier, zwanej Plosem Północnym, długi (1200 m) półwysep klasztorny, na którym wznosi się kościół wigierski.

Półwysep klasztorny był pierwotnie wyspą, którą w wieku XVII kameduli połączyli groblą z lądem stałym.

„Rejestr spisania Jezior J. K. Mości, ku niewodnictwu Grodzieńskiemu i Przełomskiemu należących” z 1569 r. na podstawie materiałów, zebranych na miejscu przez Andrzeja Dybowskiego i Grzegorza Dielnickiego, dworzan króla Zygmunta Augusta przy opisie Wigier powiada: „…na tym jeziorze ostrowów 16, między któremi jeden, na którym Dwór Króla J. Mości”.

Do zatoki Zadworze, (nazwa związaną jest być może z owym dworem Królewskim), wpada rzeka Kamionka, zwana Piercianką na odcinku między jeziorem Pierty i Wigrami (str. 241).

2,5 km ku południowemu zachodowi od ujścia Kamionki mijamy przystań P. W. i W. F. oraz przystań i schroniska P. T. K., u stóp wzgórza, zwanego Łysą Górą. Dalej – stacja Hydrobiologiczna, za nią mostek na odpływie połączenia jez. Leszczówek z Wigrami.

Z Leszczówka (letnisko) można przewieźć łódź końmi wprost do Suwałk (10 km) lub też do jez. Huciańskich (jez. Czarne–5,5 km).

Cimochowizna.
Powiększ Fot.
Cimochowizna.

własna

Za jez. Leszczewa (na zachodzie) i półwyspem klasztornym (na wschodzie) zaczyna się właściwe Ploso Północne[*]. Otoczone od zachodu wysokimi lecz bezleśnymi brzegami (wieś Cimochowizna – doskonałe letnisko, około 15 domów do wynajęcia, od Suwałk 12 km), od wschodu pagórkami półwyspu Rosochaty Róg. Z Cimochowizny prowadzi znaczony żółtymi znakami szlak turystyczny do Suwałk przez uroczysko Leszczewo do gajówki w Sobolewie (4 km) skąd na lewo 1 km do mostu na Czarnej Hańczy i przez wieś Sobolewo drogą do Suwałk 7 km. Razem 12 km, pieszo 2½ godz.

Wnętrze tradycyjnej bani.
Powiększ Fot. Wnętrze tradycyjnej bani.

Tomasz Pluciński

Za Rosochatym Rogiem niewielka zatoka – w głębi wieś. W sobotę przed wieczorem można tu zobaczyć grupy nagich mężczyzn i kobiet. Nie jest to kolonia nudystów, lecz osiedle staroobrzędowców, aktorzy wracają z „bani” – łaźni, stojącej tuż nad zatoką.

Za Cimochowizną 7 małych błotnistych wysepek zw. Cimochowskie Grondziki, zamyka wejście do głęboko wciętej zatoki Hańczańskiej, do której od zachodu wpada rzeka Czarna Hańcza. Tutaj dopiero zaczyna się las (leśnictwo Wigry 1796 ha) oraz najpiękniejsze partie jeziora.

Na północno-zachodnim wysokim i lesistym brzegu zatoki Hańczańskiej obozują harcerze.

Wjechawszy do najbardziej na południe wysuniętej części zatoki Hańczańskiej należy wylądować, by, idąc w kierunku południowym za czerwonymi znakami, zwiedzić częściowy rezerwat leśny w urocz. Wasilczyki oraz ciekawe jeziorka, tak zw. Suchary: Zachodni (1,26 ha) w oddz. 209 i 210, Wschodni (1,14 ha) w oddz. 217 oraz Dembowski (3,59 ha) w oddz. 210, 211, 218 i 219 (od zatoki 0,5 km).

Idąc za znakami w dalszym ciągu w kierunku południowo-zachodnim dochodzimy w kilkanaście minut od Suchara Dembowskich do skrzyżowania dróg:

1) od zachodu na wschód szlak czerwony Suwałki-Wysoki Węgieł (18 km—3½. godz.) przez Płociczno i leśn. Gawarzec;

2) z północnego zachodu na południowy wschód szlak niebieski Suwałk – jez. Białe – gajówka Wasilczyki (16 km–3 godz.). Od „krzyżówki” (tak na Suwalszczyźnie nazywają rozstajne drogi) do:

1) Wysokiego Węgła (na wschód) znaki czerwone 4,5 km.

2) jez. Białego (na południowy wschód) zn. niebieskie 2,5 km.

3) wsi Płociczno (z pocz. na połud. zach., potem na, zachód)–5,5 km.

Z zatoki Hańczańskiej płynąć wprost na wschód. Po prawej stronie – piękny widok na najwyższe w okolicy Wigier zbocza (171 m n.p.m.) pięknie zalesione (sosna, świerk), czyli tak zw. Głęboki Las.

Do obozowania nie jest zbyt wygodny ponieważ, brak mu plaży i słońca (północne zbocza, silne zacienienie), ale podczas upałów Głęboki Las, jest wprost nie oceniony, a widok drzew, zwisających nad wodą, podnosi urok tego cichego, choć nieco smutnego zakątka.

Po 4,5 km od zatoki Hańczańskiej prawy brzeg, który stopniowo coraz bardziej skręca na południe, kończy się daleko wysuniętym w jezioro półwyspem, zwanym Wysoki Węgieł.

Jezioro tworzy tu bardzo wąską lecz głęboką cieśninę (800 m) na północ od Wysokiego Węgła znajduje się największa na Wigrach głębia–73 m Po drugim (wschodnim) jego brzegu wysuwa się szeroki lecz krótki półwysep Łapa. Za nim wysokopienny iglasty las.

Na Wysokim Węgle, w punkcie, oznaczonym na mapie kotą 164,3 m–32,5 metrów nad poziomem jeziora wznosi się wysoka wieża triangulacyjna. Ponieważ Wysoki Węgieł leży niemal w środku zachodniego brzegu Wigier, jest to jedyne miejsce, z którego zobaczyć można niemal całe jezioro.

Zwłaszcza pięknie wygląda stąd samotne jezioro Białe otoczone dookoła lasem, z ciemną plamą wysepki na środku. Wysoki komin od zachodu należy do tartaku w Płocicznie.

Cieśnina między półw. Wysoki Węgieł i Łapą ma 450 m szerokości. Oddziela ona Ploso Północne[*] od Plosa Środkowego. Za półw. Łapą wysokopienny las należy do leśnictwa Maćkowa Ruda (1980 ha), nadleśnictwa Krasnopol (11135 ha). Na północnym jego skraju dobrze widoczna z jeziora gajówka Dermejki. Idąc od Łapy przez las w kierunku wschodnim, dochodzi się (5 km) do Czarnej Hańczy koło Wysokiego Mostu (str. 256). Brzegi jeziora od gajówki Dermejki do zatoki Wygorzele (na południe od Łapy) nadają się do obozowania. Jest to cichy i malowniczy zakątek, z pięknym widokiem na jezioro, słoneczną wystawą i plażą.

750 m na połudn.-wschód od zatoki Wygorzele leży Suchar Wygorzele (2 ha).

Kilkaset metrów na połudn. zachód od zatoki Wygorzele wyłania się z fal Plosa Środkowego kępa drzew. Jest to wyspa Kamień (2,94 ha), jedna z najpiękniejszych samotni na Wigrach. Brzegi wyspy od półn.-zach. wysokie do 10 m urwiste, porośnięte lipą, brzozą, dębem, osiką, sosną, jarzębiną i leszczyną. Inne brzegi, mniej wystawione na działa nie fal, nie są tak dostępne. Wewnątrz duża łąka na której znajdują się dwa spore głazy granitowe (stąd nazwa). Na wyspie Kamień znaleźć można przedstawicieli wszystkich niemal gatunków roślinności na Suwalszczyźnie. Niestety, człowiek nie opiekuje się nią wcale (własność wsi Czerwony Krzyż), łąkę się kosi lub wypasa, z małą korzyścią dla właścicieli, z ogromnym natomiast uszczerbkiem dla piękna krajobrazu wigierskiego.

Wigry posiadają 19 wysp o łącznej pow. 70,89 ha. Dzielą się one na:

1) wyspy pierwotne, pochodzenia równoczesnego z powstaniem pagórków nadbrzeżnych, wznoszące się mniej więcej do poziomu wzgórz na brzegach (Kamień, Mysia, Ostrów i Ordów o łącznej pow. 54,57 ha), są to wyspy suche, dawniej pięknie zadrzewione, pagórkowate, o brzegach dostępnych i wygodnych do obozowania;

2) wyspy młode (wtórne), powstałe daleko później, utworzone na dawnych mieliznach przez roślinność. Przeważnie są to wyspy niskie, błotniste, porośnięte karłowatymi drzewami, łozą i paprocią. Do obozowania nie nadają się. Należą do nich pozostałe wyspy wigierskie jak na prz. Cimochowskie Grondziki, Ostrowy Brzozowe, Krowa i Walenciak (15 wysp o pow. 26,32 ha).

3) wyspy pierwotne stanowią więc blisko 77 proc. powierzchni wszystkich wysp na Wigrach. Jedynie najmniejsza z nich (Mysia) należy do Skarbu Państwa. Kamień, Ostrów i Ordów należą do mieszkańców okolicznych wsi, którzy gospodarują na nich w rabunkowy sposób.

Miłośnicy Suwalszczyzny oraz ci, którzy chcą ją podnieść gospodarczo przez rozwinięcie ruchu turystyczno-letniskowego, powinni wreszcie zająć się realnie sprawą wykupu Kamienia, Ostrowa i Ordowa (52,87 ha) z rąk prywatnych....

Ze względu na to, że zarówno Ostrów jak i Ordów zostały już przeważnie ogołocone z drzew oraz częściowo nawet zaorane, wyspa Kamień jest jedyną, na której można spokojnie obozować. Lądować od półn.-zach. Chleb, nabiał, ryby itp. można dostać we wsi Czerwony Krzyż (wodą 1,8 km), położonej na wschodnim brzegu zatoki Krzyżackiej. Obecna nazwa wsi związana jest z okresem wojen napoleońskich. Przed tym nazywała się Piecyk (od pieców, w których budnicy pędzili smołę). Podczas kampanii napoleońskiej stał tu francuski szpital polowy (opodal wsi mogiły francuskich żołnierzy). W roku 1915 nad Wigrami toczyły się zaciekłe bitwy. Wszystkie niemal osiedla zostały spalone, ludność wypędzono do Rosji, niektórzy tylko mieszkańcy zdołali ukryć się w Puszczy Augustowskiej.

W lesie (2 km na połudn.-wschód od Czerwonego Krzyża) znajduje się tak zw. Bateria – miejsce postoju rosyjskiej artylerii (schrony, doły, pokaleczone pociskami drzewa itp.).

W tym samym lesie. przy drodze z Czerwonego Krzyża (1 km) do Tobołowa–typowy mszar leśny (karłowata sosna, mchy, bahun itp.) oraz szereg niewielkich jeziorek (Klonek, Krusznickie, Mulaczysko i Czarne) oraz sucharów (Stanowisko, Widny, Zielony, Ślepy), rozsypanych wzdłuż południowych brzegów Wigier, między wsiami Czerwony Krzyż, Zakąty, Krusznik i Bryzgiel.

Bardzo ciekawy krajobraz: obok sporych polodowcowych pagórków, leżą łąki i bagniska, powstałe przez wypłycenie się jeziora, pokryte charakterystyczną bagienną roślinnością.

Jednakże najpiękniejsze są północne części Środkowego Plosa, a zwłaszcza zatoka Wasilczykowska[*], wcięta łagodnym półkolem między Wysoki Węgieł od północy i przylądek Łukaszowy Róg od zachodu. Od jeziora oddzielają ją dwie wtórne wyspy: Ostrów Brzozowy Długi (2,85 ha) i Ostrów Brzozowy Szeroki (4,15 ha), porośnięte karłowatą brzozą, olchą, sosną, kruszyną, wierzbą, łozą, paprocią i trzciną. Oba Ostrowy do obozowania nie nadają się.

Za to wybrzeża zatoki Wasilczykowskiej są doskonałe do obozowania, bardzo ładnie zalesione, zasłonięte od wiatrów, z południową wystawą.

Wąskim przesmykiem. który dzieli jezioro Białe od zatoki Wasilczykowskiej, prowadzi szlak turystyczny. znaczony niebiesko (str. 247). Tuż obok gajówka Wasilczyki, położona na niewielkim półwyspie wschodniego brzegu jez. Białego (nocleg).

Wycieczki, płynące przez Wigry, nie podejrzewają nawet, że ocierają się niemal o tak malownicze leśne jezioro, że doprawdy warto nie tylko przejść te kilkadziesiąt kroków od zatoki do jez. Białego koło gajówki Wasilczyki, ale nawet przeciągnąć kajak (około 50 m) przez niski przesmyk między zatoką Białczańską[*] i południowo-zachodnią częścią jez. Białego.

Jest to charakterystyczną właściwością Wigier, że umie ono doskonale ukrywać swe najpiękniejsze pustelnie.

Jez. Białe dookoła otacza las. Za wyjątkiem wspomnianej gajówki Wasilczyki (nabiał, ryby, jagody) nie widać nad nimi śladu człowieka. W środku jeziora kępa trzcin oznacza miejsce, gdzie powstaje nowa wyspa. Wybrzeża jez. Białego, a zwłaszcza Łukaszowy Róg nadają się do obozowania.

Cypel Łukaszowego Rogu razem z leżącym na południowej stronie Jurkowym Rogiem tworzą trzecią cieśninę Wigier około 0,55 km szerokości, która oddziela Ploso Środkowe[*] od Plosa Zachodniego. To ostatnie od północy ma dwie duże zatoki: Białczańską[*] i Słupiańską, przedzielone szerokim, lecz niezbyt wybitnym półwyspem Dąbek. Zatoka Białczańska[*] brzegi ma niewysokie, pokryte bujną roślinnością. Od północnego wschodu dzieli ją wąski pas lądu od jez. Białego, gdzie zazwyczaj przeciąga się kajak, od północy zaś łączy się krótkim przejściem wodnym z małym jeziorkiem Rzepiskowym (1,35 ha). Północne brzegi jez. Rzepiskowego porasta sosnowo-świerkowy las.

W odległości 0,5 km na półn.-zach. od prawego (zachodniego) brzegu zatoki Białczańskiej[*] znajdują się Suchar Rzepiskowy (1,09 ha). 400 m dalej leży w tym samym kierunku największy z Sucharów – Suchar Wielki (8,97 ha).

Część południowa Plosa Zachodniego jest ogromnie uwyspiona. Od wchodu, bliżej Jurkowego Rogu, znajduje się błotnista i niska wyspa Krowa (4,80 ha), oddzielona wąskim pasem wody od największej obecnie w Polsce wyspy Ostrów (40,88 ha). Jest to ogromna wyspa o powierzchni bardzo silnie sfalowanej (148 m n.p.m.). Gdyby nie pustoszenie jej przez właścicieli, którzy wycięli drzewa i zmienili grunt na nagie pastwiska, a nawet pola orne, byłaby to nadzwyczajnie piękna miejscowość o znakomitych walorach turystycznych.

0,5 km na zachód od Ostrowa znajduje się wyspa Ordów o powierzchni 9,05 ha i wysokości do 152 m n.p.m. Jest to najwyższa wyspa na Wigrach o nadzwyczaj oryginalnym kształcie, przypominającym sierp, zwrócony ostrzem ku południowi. Wewnątrz tego sierpa – prześliczna, głęboka zatoka, tworząca naturalny port, osłonięty od jeziornych wiatrów naturalnych, 20-metrowym wałem moreny. Ze szczytu – wspaniały widok na Ploso Zachodnie i Środkowe[*] oraz zatokę Uklejową od zachodu. Wyspa Ordów, gdzie mieszkał ongi człowiek przedhistoryczny (autor niniejszego opisu znalazł tam krzemienną siekierę, skrobacze, nożyki i ostrza strzał) obecnie stopniowo zamienia się na pola orne. Trudno opisać żal na widok tych pięknych i oryginalnych wysp, marnowanych przez człowieka.

Na południowym brzegu Plosa Zachodniego, naprzeciwko Ostrowa znajduje się wieś Bryzgiel – doskonałe letnisko, oddalone od stacji kolejowej Płociczno o 4 km. We wsi duże i czyste domy dla letników. W najbliższej okolicy ogromne lasy.

Od zachodu Ploso Zachodnie[*] wydłuża się w wąską szyję, zwaną zatoką Uklejową. Na brzegu północnym dzieli ją od zatoki Słupiańskiej półwysep Łysocha (dobry do obozowania), przy brzegu południowym – półwysep Róg Podłużny. U wschodniej podstawy Rogu Podłużnego leży niewielka błotnista wysepka Walenciak (1,40 ha).

Południowe brzegi zatoki Uklejowej wysokie, lesiste. Znajduje się tu Osiedle Szkół Warszawskich oraz gajówka Powały. Nagi, piaszczysty pas, wycięty na brzegu, nazywa się Binduga, która służyła jako miejsce do spuszczania pni drzewnych na jezioro.

Prawy brzeg tak zw. Jasionek od półwyspu Łysocha do połowy długości pokryty jest również lasem. Na skraju niewielka rzeczka (mostek), po drugiej stronie lasu kilka domów.

I znów jesteśmy obok miejsca, za którym kryją się prześliczne jeziora, lesiste i bezludne. Za mostkiem – jezioro Okrągłe (12 ha) o zielonej barwie wód. Płynąc wzdłuż wschodniego brzegu, natrafiamy na niewielką rzeczkę Dłużankę, która wkrótce wprowadza nas do wschodniej części jez. Długiego. Jest ono otoczone lasami urocz.

Turystyczna kolejka wąskotorowa w Płocicznie.
Powiększ Fot. Turystyczna kolejka
wąskotorowa w Płocicznie.

Jerzy Granowski

Słupie za wyjątkiem północno-zachodniego brzegu, gdzie widać zabudowania leśniczówki Gawarzec (letnisko). Jezioro Długie posiada trzy wyspy o powierzchni 1,60 ha, dobrze zadrzewione, lecz dość wilgotne. Od najbardziej na wschód położonej wyspy kierować się wprost ku północy, gdzie z jez. Mulicznego wpada do jez. Długiego rzeczka Dłużanka – prześliczny wodny korytarz, prowadzący wśród drzew, których wierzchołki łączą się nad wodą, tworząc zielone sklepienie. Po kilku minutach wpływamy na jez. Muliczne (17,96 ha). Najlepsze miejsce do obozowania znajduje się na jego północnym brzegu, gdzie rośnie młody las sosnowy, przecięty niegłębokim wąwozem. Powyżej wzdłuż północnych brzegów jez. Mulicznego i Długiego prowadzi czerwono znaczony szlak turystyczny od Wysokiego Węgła do Płociczna (str. 247).

Powróciwszy na zatokę Uklejową od ujścia rz. Dłużanki w kilkanaście minut dopływa się do prowizorycznej przystani Sekcji Turystyki Wodnej P.T.K. położonej na skraju wsi Gawrychruda (letnisko) od st. kol. Płociczno 4 km. Pomiędzy Gawrychrudą i wsią Płociczno ciągnie się długie jezioro Staw, oddzielone od Wigier groblą. Tuż obok znajduje się niewielkie jezioro Czarne.

XIII. Rzeka Czarna Hańcza.

(Bieg dolny od jez. Wigierskiego.)

Od Wigier do Kanału Augustowskiego 56 km, 2 dni.

Mapy Szt. Gen. 1:100.000 Augustów pas 33 słup 36, Suwałki pas 32 słup 36, Sopoćkinie Pas 33 słup 37.

Zamiast okrążać dookoła półwysep klasztorny, można od przystani P. T. K: od razu dostać się na Czarną Hańczę, kierując się ku południowemu-wschodowi do podstawy półwyspu, gdzie stoi kamienny krzyż. Od krzyża przenieść kajak kilkadziesiąt kroków do Cz. Hańczy, która nieco dalej wypływa z Wigier. Zyskuje się w ten sposób przeszło pół godziny. Płynąc od strony południowej za półwyspem zwanym Rosochaty Róg, skierować łódź 15° na wschód od wież kościelnych w stronę wysokiego mostu między państwową osadą rybacką i wsią Wigry. Przed wypływem Cz. Hańczy z jeziora uważać na podwodne pale. Nieco poniżej mostku rzeka rozlewa się w niewielkie jeziorko, Postaw, zarośnięte trzciną, wśród których nieraz trudno odszukać dalszy jej ciąg. Trzymać się bliżej prawego (wschodniego) brzegu. Od Wigier do śluzy Sosnówka prowadzi Cz. Hańczą bardzo łatwy i popularny szlak, opisany przez R. Heiricha w „Szlakach wodnych” oraz przez W. Miłaszewską w kajakowej powieści pod tyt. „Czarna Hańcza”.

Przeszkód na rzece nie ma, prąd dobry, głębokość dostateczna. Przy niskiej wodzie trochę mielizn i kamieni spotkać można za Maćkową Rudą oraz na przestrzeni Wysoki Most – Sernetka.

Do Wysokiego Mostu Hańcza płynie przez łąki, niżej dotyka tu i ówdzie lasu, przeważnie jednak meandruje po swym dawnym korycie. Dopiero od leśniczówki Łośki wkracza w najpiękniejszy odcinek puszczy, która odtąd towarzyszy jej aż do Kanału Augustowskiego (od Wigier 56 km).

Od śluzy Sosnówka do Sonicz (most drogowy) Cz. Hańczą prowadzi Kanał Augustowski, który od mostu idzie wprost na wschód do Niemna. Rzeka za upustem wykręca na północ (odnoga 1), po czym po 9 km łączy się z Marychą (szlak № 29).

Od ujścia Marychy zawraca ku wschodowi, za Kadyszem wychodzi z puszczy i po 24 km od ujścia Marychy wpada do Niemna przy litewskiej granicy.

Odnoga II między Czarną Hańczą a jez. Głębokim i Szlamy.
Powiększ Fot. Odnoga II między Czarną
Hańczą a jez. Głębokim i Szlamy.

Jerzy Granowski

Koło wsi Rygol, tuż przed ujściem do Kanału Augustowskiego Cz. Hańczy oddziela się od niej odnoga II w postaci prostego kanału, który za upustem już jako rz. Szlamica przepływa jez. Głębokie i jez. Szlamy oraz Tuczno i, minąwszy miasteczko Kalety, wpada z prawej do rz. Marychy przy granicy litewskiej 12 km przed ujściem Marychy do odnogi I, płynącej od Sonicz. O ile odnoga I jest nieciekawa, płynie bowiem przez bagna, o tyle odnoga II, przechodząca potem w rz. Szlamicę, jest wprawdzie krótką, ale bodaj najpiękniejszą puszczańską rzeką Suwalszczyzny, wiodącą przez prawdziwe ostępy leśne.

Mając przepustkę ze starostwa w Grodnie oraz zezwolenie komendy K. O. P. w Sejnach, można spłynąć stąd Szlamicą, Cz. Hańczą i Niemnem do Druskienik, w przeciwnym razie grozi zatrzymanie przez posterunek we wsi Szabany na prawym brzegu Niemna, 5 km niżej ujścia Cz. Hańczy. Załogi, nieposiadające przepustek na spływanie Niemnem, muszą w Szabanach załadować kajaki na wozy i lądem przewieźć je do Druskienik. Mieszkańcy Szaban, którzy na tym zarabiają, na brzegu wystawiają specjalne posterunki i na widok kajaka alarmują posterunek.

Chcąc wrócić na kanał, trzeba od ujścia Marychy skręcić w I odnogę do Sonicz 9 km lub (znacznie dalej) 24 km spłynąć Cz. Hańczą do Niemna skąd 5 km pod prąd do początku kanału w Niemnowie (szluza, stanica kajakowa).

Szczegółowego opisu Cz. Hańczy od Wigier do kanału nie podajemy, ponieważ jest to szlak znany, łatwy i wielokrotnie opisywany. Zwracamy tylko uwagę na miejsce bardziej ciekawe, lub też wątpliwe pod względem orientacji. Odległości podajemy w/g mostów, których trudno nie zauważyć.

Od Wigier do:

mostu w Czerwonym Brodzie           2 km

   "        "  Maćkowej Rudzie               9  "

   "        "  Wysokim Moście              14,5 "

   "        "  Głębokim Brodzie             25  "

   "        "  przy leśn. Łaśki                 40  "

Kanału August. (szluza Sosnówką) 56  "

We wsi Stara Żubrówka z lewej wpada do Cz. H. bezimienna rzeczka, wypł. z jez. Żubrowo (możliwość przejazdu nie sprawdzona).

1,5 km przed Wysokim Mostem z lewej wpada rzeczka Pawłówka[*], przepływająca przez jez. Gremzdy, Głuche, Jurkowo, Płaskie i Miałkie. Cztery ostatnie jeziora są niewielkie, zabagnione i przy brzegach zarośnięte bagienną roślinnością. Przejścia między nimi często ukryte w trzcinie i trudno je odszukać. Ponieważ brzegi mają płaskie i bezleśne, nie opłaca się trud połączony z ich zwiedzaniem. Małe różnice między nimi i Wigrami zdają się wskazywać, że kiedyś były częścią Wigier.

Warto jednak przejść się pieszo od Wysokiego Mostu 3,5 km do wsi Pogorzelec, aby poznać jej mieszkańców. Są to filiponi, rosyjscy sekciarze, prześladowani w Rosji od czasów reformy kośc. prawosławnego przez metropolitę Nikona. Osiedlali się oni najchętniej w głębokich lasach, gdzie na wypalonych (stąd nazwa wsi) przez siebie polach zakładali osady z dala od ludzi. Zachowali do czasów obecnych odrębne zwyczaje i obyczaje, nie łącząc się z otaczającym ich środowiskiem. W Pogorzelcu należy zwiedzić ich cerkiew z oryginalnym ołtarzem i obrazami o wybitnym piętnie bizantyjskiego średniowiecza.

Od mostu w Łośkach[*] przejść pieszo niecały kilometr do osady Dworczysko[*] skąd koło leśniczówki pierwszą drogą na prawo ku połudn. wsch. (4 km) przez las do traktu Sejny–Giby–Rygol. Traktem kilkadziesiąt metrów w poprzednim kierunku, po czym pierwszą drogą w lewo na północno-wschód (0,5 km) do gajówki. Znajduje się ona na wschodnim brzegu jez. Brożane, otoczonego dookoła puszczą. Gajowy może pokazać najpiękniejsze partie puszczańskie oraz zaprowadzić do jez. Krejwelinek i Płaskie.

Zapuszczanie się w las bez przewodnika tem bardziej bez dobrej mapy i kompasu nie jest wskazane, gdyż są to ogromne obszary leśne, gdzie można łatwiej spotkać głuszcza niż człowieka.

Ze względu na bliskość Kanału Augustowskiego w dolnym biegu Cz. Hańczy odbywa się „wiązanie” tratew, które wówczas zamykają całą rzekę. Jest to jedyna przeszkoda, którą czasem spotkać można na tym odcinku Cz. Hańczy.

Zobaczywszy pierwsze zabudowania wsi Rygol (na lewo) oraz wprost przed sobą most – trzeba skręcić w prawo, gdyż rzeka w tym miejscu dzieli się na dwa ramiona; prawe po 0,4 km łączy się a Kanałem August. koło szluzy Sosnówek, lewe zaś długim prostym przekopem idzie pod mostem aż do upustu, za którym zaczyna się rz. Szlamica (szlak 31).

XIV. Rzeka Rospuda

Mapa Szt. Gen. 1:100.000: Filipów Pas 32 Słup 35, Raczki Pas 33 Słup 35, Augustów Pas 33 Słup 36.

Jeden z najbardziej wartościowych pod względem sportowym i krajoznawczym szlaków wodnych Suwalszczyzny, prowadzący od jez. Czarnego Filipowskiego do jez. Necko, długości około 75 km.

W górnej i środkowej części przecina on typową krainę moren polodowcowych o bogatym i różnorodnym urzeźbieniu powierzchni, przypominającą chwilami najpiękniejsze partie Wileńszczyzny i Pomorza. Poniżej m. Raczek od wsi Chodorki zagłębia się w głuche lasy, stanowiące północno-zachodni kraniec Puszczy Augustowskiej. Za uroczyskiem Młyńsko przewija się w niezliczonych meandrach poprzez szeroką, silnie zabagnioną doliną, przypominającą okolice Polesia nad środkową Jasiołdą. Uchodzi do jez. Rospudy Augustowskiej, stanowiącego północną zatokę jez. Necko (str. 169).

Od jez. Długiego aż do Raczek Rospuda, przedzierając się między wzgórzami, tworzy kilka interesujących i malowniczych przełomów, szczególniej koło Matłaku, przed Bakałarzewem oraz Świętym Miejscem.

W górnym i środkowym biegu liczne kamieniste i żwirowate mielizny oraz głazy. Trudności uzależnione od stanu wody. Wiosną oraz po większych deszczach płynie się łatwo i szybko. Podczas posuchy jednak spław jest znacznie trudniejszy i trwa dłużej. Miłym odpoczynkiem po borykaniu się z prądem i wymijaniu przeszkód jest żeglowanie przez długie strumieniowe jeziora, ciągnące się od północy ku południowi z lekkim odchyleniem na wschód. Ponieważ najczęstszym na Suwalszczyźnie jest wiatr północno-zachodni, przeto jazda pod żaglem na jeziorach, przypominających potężnie rozlane rzeki, jest bardzo pożądanym urozmaiceniem wycieczki.

Brzegi Rospudy oraz jezior, które przecina, są przeważnie suche i zalesione. Są to znakomite tereny do obozowania, szczególnie nad jez. Garbaś, na odcinku między jez. Garbaś i jez. Głębokim, na zachodnim brzegu jez. Sumowo, wschodnim brzegu jez. Bolesty oraz na całej przestrzeni leśnej od Chodorek do Młyńska.

Dostęp ułatwia wygodny trakt, idący wzdłuż lewego (wschodniego) brzegu Rospudy od Filipowa do Raczek. W Filipowie, Bakałarzewie i Raczkach można porobić zakupy, załatwić pocztę i w razie wypadku znaleźć pomoc lekarską.

Na całej trasie są tylko cztery poważniejsze przeszkody, zmuszające do obnoszenia kajaka (młyny w Filipowie i Bakałarzewie, tartak wodny w Raczkach Małych i zrujnowana tama w Chodorkach). Oprócz tego spotyka się na Rospudzie kilkanaście niskich kładek oraz most za uroczyskiem Młyńsko, pod którym kajak może przejść tylko przy niskim stanie wody. Poniżej Chodorek, w miejscu, gdzie rzeka dzieli się na dwa ramiona, trzeba uważać na drut kolczasty, który w złośliwy sposób przeciąga nad bystrą w tym miejscu rzeka właściciel kolonii, widniejącej na lewym brzegu.

Przy obozowaniu nad górną Rospudą od jez. Czarnego do Bakałarzewa należy zaopatrzyć się w pozwolenie na pobyt w pasie granicznym, które wydaje starostwo w Suwałkach.

Pojęcie trudności Rospudy jest rzeczą indywidualną, zależną od sprawności załogi.

Rospuda to typowa „polska rzeka”. Człowiek nie tylko w niczym nie przyczynił się do jej uspławnienia, lecz przeciwnie zrobił co mógł, aby je utrudnić. Dlatego też opis Rospudy, rzeki o wyjątkowej wprawdzie piękności, lecz stanowiącej typowy przykład wadliwej gospodarki ludzkiej, nie może być absolutnie ścisłym.

Najtrudniejsze partie (przy niskim stanie wody) Rospudy:

1. Odcinek dług. około 3 km od mostku między jez. Rospudą i jez. Kamiennym do mostku 1 km niżej Filipowa, przy osadzie Nowe Karolinowo.

2. Kamieniste mielizny koło wsi Matłak na przestrzeni około 1 km.

3. Przełom między jez. Głębokim i stawem w Bakałarzewie.

4. Odcinek Chodorki – Święte Miejsce dług. około 6 km (tylko przy bardzo małej wodzie).

Najpiękniejsze miejsca do obozowania:

1. Wyspa na jez. Rospuda Filipowska.

2. Lewy (wschodni) brzeg między jez. Garbaś i jez. Głębokim.

3. Południowo-zachodnie brzegi jez. Sumowo.

4. Południowy brzeg jez. Okrągłego.

5. Wschodni brzeg jez. Bolesty (pierwsza połowa).

6. Lewy brzeg od Chodorek do Świętego Miejsca.

7. Prawy brzeg od Młyńska do Topiłówki.

Na zwiedzenie całego szlaku Rospudy potrzeba 3–4 dni.

D o j a z d y:

Z Suwałk (konie zamówić przez zarząd Domu Turystycznego, ul. Kościuszki 79) szosą do Filipowa 23 km. Tuż za młynem (most na Rospudzie) w kierunku północnym traktem na Przerośl 2,3 km. Na lewo (zachód) widok na jez. Kamienne, na prawo od traktu wzgórze (kota 218), skąd widok na jez. Kamienne, Rozspudę i Białe. Z traktu pierwszą drogą polną w lewo (półn.-zachód) do pierwszych domów wsi Rospudy, skąd na przesmyk między jez. Kamiennym i jez. Rospudą (mostek). Od traktu 2 km. Razem od Suwałk do jez. Rospudy 27,5 km końmi.

Nieco dalsza i gorsza, lecz równie malownicza droga prowadzi wśród wzgórz z Filipowa do wsi Wólka (4 km). W połowie wsi w prawo wąską drogą do przesmyku między jez. Kamiennym i jez. Rospudą ¾ km. Na brzegu koło mostku dobre miejsce do wodowania.

Jez. Rospuda Górna albo Filipowska ciągnie się lekko wygiętym łukiem ku północnemu zachodowi. Jezioro o typie rynnowym, dno stromo opada w głąb, toteż trzciny, tatarak i sity występują tu rzadko. Pewnej surowości dodają mu brzegi, pokryte sporymi granitowymi blokami, zwłaszcza od strony północno-wschodniej. Jezioro otaczają wysokie silnie sfalowane wzgórza. Resztki dawnych lasów pozostały nad jez. Wysokim, położonym 6,6 m wyżej przy połudn.-zachodnim brzegu. Tak zwany Rogowski las znajduje się 1 km na półn.-wschód od wsi Huta, położonej naprzeciwko wyspy. Niewielkie laski, zwane przez ludność tutejszą „lasankami” zachowały się w jarach północnego brzegu jeziora oraz na bardziej stromych wybrzeżach.

Ozdobą Rospudy jest wyspa (około 3 ha), opadająca wysokim urwiskiem od północy. Północna i wschodnia część wyspy porośnięta drzewami, podszycie stanowią tu wielkie i gęste łany malinowe. Ku północy teren opada łagodnie, tworząc bujną kośną łąkę. W górnej części łąki dwa spore bloki granitowe. Dla zwiedzenia wyspy należy wylądować przy północnym urwisku, chcąc zaś na niej obozować – przybijając od południa, gdzie stają zazwyczaj łodzie rybackie, po czym przenieść sprzęt obozowy ścieżką do głazów. Łąki nie deptać, gdyż pod tym względem ludność tutejsza jest bardzo drażliwa.

Północno-zachodnią zatokę Rospudy zamyka przesmyk, dzielący je od jez. Czarnego. Na przesmyku z dala widoczny mostek z kamienia i betonu z otworem w kształcie rury, którędy można się przedostać na jez. Czarne.

Te „rurowate” mostki, spotykane dość często na Suwalszczyźnie, przebywa się, leżąc na wznak w kajaku i „wiosłując” rękoma po sklepieniu. Za mostkiem, przebywszy kilkadziesiąt metrów wąskim lecz bardzo malowniczym przesmykiem wodnym, porośniętym po obu stronach bujną bagienną roślinnością, wypływamy na jez. Czarne.

Brzeg zachodni wysoki i stromy, prowadzi nim granica polsko-niemiecka. Na wschodnim – zabudowania wsi Czarne oraz widniejąca z dala murowana strażnica KOPu.

Północna część jez. Czarnego dzieli się na dwie niewielkie zatoki, przy czym do północno-zachodniej wpada niewielki strumyk, wypływający z tuż obok położonego jeziorka Ślepowo, należącego już do Niemiec.

Są to właściwe źródliska rz. Rospudy, co do której utarło się mylne pojęcie, że wypływa ona z jez. Rospudy Filipowskiej.

Zwiedzając jez. Czarne należy pamiętać o zakazie fotografowania oraz przebywania po zachodzie słońca w ścisłej strefie granicznej.

Z jez. Czarnego powrót tą samą drogą na jez. Rospudę, skąd pod mostem przejście na jez. Kamienne, podobne raczej do szerokiej rzeki, niż do jeziora. Po obu brzegach wysokie wzgórza, dawniej lesiste, dziś zamienione na pola uprawne. Zatokę południową zamyka grobla i mostek. Za mostkiem rz. Rospuda płynie z początku dość wartkim strumieniem o przezroczystej wodzie i dnie, pokrytym żwirem. Widać stąd doskonale zabudowania m. Filipowa, odległe w linii powietrznej o 0,5 km. Rzeczka skręca w prawo i wkrótce ginie w gęstym lesie trzcin, wśród których niełatwo znaleźć właściwą drogę. Ten niepozorny odcinek stanowi dość ciężką próbę dla bardziej słabych lub niewprawnych wioślarzy, szczególnie przy niskiej wodzie, Chcąc więc uniknąć straty czasu i sił lub też przewożenia kajaka lądem, należy za mostkiem wysłać jednego z towarzyszy na wysoki zachodni brzeg, skąd można obserwować przedzierający się przez trzciny kajak i dawać mu wskazówki co do kierunku drogi.

Za trzcinami niewielki stawek zamknięty tamą młyna w Filipowie (obnieść kajak na lewo). Z Filipowa, lub też ze wsi Rospuda warto przewieść kajak na bardzo ciekawe jez. Białe. Jezioro od południa i zachodu otaczają wysokie na 20-30 m wzgórza moreny czołowej, z których najwyższe jest t. zw. Borsucza Góra z pięknym widokiem na okolicę. Rozpoczyna ono grupę odosobnionych jezior Przeroskich, połączonych bezimiennym strumieniem, odpływającym ku północnemu zachodowi w kierunku Rominty i Pregoły. Grupa Przeroska składa się z jez. Białego, Przystajnego, Krzywego, Kościelnego i Bocznego oraz dwóch niewielkich jeziorek Czostków i Ślepak. Jez. Białe jest bezludne, północno-wschodnie brzegi porasta duży i ładny las (doskonałe obozowisko).

Wskazane byłoby pozostawienie kajaka w osadzie rybackiej nad jez. Rospudą (dom murowany na końcu wsi Wólka) celem zrobienia kilku wycieczek pieszych w okolicę np. do jez. Hańczy (str. 228), odległego od Filipowa o 22 km (przez Przerośl).

Dalszy spływ Rospudą od młyna w Filipowie do mostku przy Nowym Karolinowie (1 km) uzależniony jest od stanu wody. O ile młyn jest nieczynny należy kajak przewieść końmi do powyższego mostku. Płynąc kajakiem pod mostkiem trzeba go przeciągnąć (uwaga głazy). Za mostkiem zaczyna się jedna z najciekawszych partii Rospudy, która tworzy tu dość wartki strumień czystej wody o piaszczystym dnie, szeroki na 1,5–2 m, bardzo kręty i porośnięty na brzegach nadzwyczaj bujnym tatarakiem. Wysokie metaliczne szeleszczące ściany roślinne, chwilami zbliżają się do siebie tak blisko, że nad głowami kajakowców tworzy się zielony tunel, który trzeba rozgarniać rękoma. To niezwykle rzadkie połączenie wesołego, niemal podgórskiego strumienia z typową bagienną roślinnością jest oryginalne i piękne.

Po trzech kilometrach wpływamy na rozległą wstęgę jez. Długiego, po czym minąwszy położoną na lewym brzegu wieś Szafranki oraz niską kładkę, płyniemy w dalszym ciągu Rospudą, która tutaj zmienia zupełnie swoje oblicze. Głębokie i szerokie koryto, słaby prąd i bagniste brzegi przypominają jedną z rzek poleskich. W miarę jednak zbliżania się do jez. Garbaś prąd staje się coraz szybszy, pojawiają się kamieniste mielizny, potem płytki bród, na lewo zabudowania wsi Matłak (doskonale warunki na letnisko), wysoki mostek na trakcie z Bakałarzewa do Filipowa, zakręt i nagle wpadamy na głęboką toń jez. Garbaś (od młyna w Filipowie 8 km). Pod Matłakiem z lewej wpada do Rospudy strumień Tobołowo, około 15 km długości, wypływający z torfiastego jez. Łanowicze. Blisko ujścia wpływają doń wody niewielkiego jeziorka Gacne (na mapie bez nazwy).

Jezioro Garbaś o czystej ciemno – granatowej wodzie, brzegi ma wysokie i suche, od zachodu zalesione. Podobnie jak wszystkie jeziora, przez które przepływa Rospuda (za wyjątkiem jez. Okrągłego), Garbaś należy do typu jezior rynnowych (strumieniowych), wyrytych przez potężne rzeki, spływające z lodowca. Na północnym jego końcu widnieją zabudowania majątku Garbaś (własność pp. Gałdziewiczów). Południowo-zachodni brzeg porośnięty lasem iglastym. Piękny widok na jezioro ze wzgórza pomiędzy nim a jez. Gacne. Z południowej zatoki (kładka) zaczyna się dalszy ciąg Rospudy. Można stąd przejść pieszo leśną ścieżyną, idącą wzdłuż lewego brzegu w kierunku południowym, ażeby wybrać odpowiednie miejsce na obóz. Ścieżka długości około 1 km idzie lasem świerkowym, po czym skręca w prawo do kładki, blisko ujścia Rospudy do jez. Głębokiego. Za kładką droga, którą można wrócić z powrotem do jez. Garbaś prawym brzegiem Rospudy.

Ten niewielki dwukilometrowy spacer pozwala nie tylko na wybranie dobrego obozowiska, lecz daje również możność poznania jednego z najbardziej malowniczych zakątków nad Rospudą. Płynąc głęboko wciętym parowem, wartko niosącą rzeką, nie ma się czasu ani możności oglądania krajobrazu i wybrania obozowiska.

Jez. Głębokie ma brzegi wysokie i lesiste od północy i wschodu. Obozować można przy ujściu Rospudy do jeziora. Wzdłuż pagórków na brzegu południowo-zachodnim idzie granica niemiecka.

W odległości około 0,8 km od wschodniego brzegu, idąc pod górę lasem (świerk, sosna) wprost na wschód, przecina się trakt Bakałarzewo–Filipów, wychodząc na zalesione wzgórze, skąd dość stromo w dół w kilka minut dochodzimy do samotnego, otoczonego dookoła lasem jez. Siekierowo. Nie widzi się tu nic oprócz nieba, wody i drzew. Jedynym śladem człowieka jest wąziutka ścieżka, wijąca się brzegiem jeziora.

Za Jez. Głębokim zaczyna się nowy przełom Rospudy dług. 2,5 km, kończy się stawem w Bakałarzewie. Młyn obnieść po lewej stronie. Między młynem i jez. Sumowo płytkie mielizny i dwie niskie kładki.

Sumowo – długie malownicze jezioro rynnowe. Na pochyłości wschodniego brzegu sosnowe zagajniki. Na brzegu zachodnim – młody las świerkowy, po tym bliżej południowej zatoki – sosnowy. Przy wypływie z jez. Sumowa kołki i wysoka kładka. Dalej za kładką w 3 miejscach po środku rzeki kołki. Prąd wolny, szerokość rzeki 6–7 m, głębokość 2 m. Dno piaszczyste. We wsi Kotowina (na mapie oznaczony młyn, którego w rzeczywistości nie ma) niska kładka, 3 rzędy pali po starym moście, dalej most kamienny, wystawiony za dolary „suwalskiego” Amerykanina. Za mostem kamieniste mielizny, przeciągać prawą stroną Dalej Rospuda wkracza w dno dawnego jeziora. Prąd wolny, liczne meandry. Na brzegach roślinność bagienna. Nurt rzeki wolny od wodorostów. W dali ku wschodowi, widać wysokie bezleśne brzegi, zabudowania wsi Kamionka Stara oraz słupy przy gościńcu z Bakałarzewa do Raczek.

Wjeżdżając na jez. Okrągłe, mijamy z lewej strony wzgórze, porośnięte lipą, brzozą, jarzębiną i jesionem oraz krzakami leszczyny. Jest to dawna wyspa, najlepszy dostęp od strony południowo-zachodniej.

Jez. Okrągłe chociaż niewielkie, sprawia jednak miłe wrażenie ze względu na lesiste południowo-wschodnie brzegi. Za wyjątkiem jednej osady Mazury nie ma nad nim żadnych innych osiedli. Pomiędzy skrajem lasu i osadą Mazury płynie w dalszym ciągu Rospuda z początku przez las, potem przez niską bagienną równinę i po 1,5 km wpływa do jez. Bolesty. Północno-wschodnie brzegi pokryte starym świerkowym lasem, brzegi wysokie i suche nadają się do obozowania.

Na brzegu zachodnim zabudowania osady Nowe Bolesty. Druga połowa (południowo-wschodnia) mniej ciekawa. Brzegi bezleśne. Przy końcu jezioro zwęża się w długą szyję, przeciętą tamą tartaku w Raczkach Małych (obnieść po lewej). Po 2,5 km most kolejowy na linii Suwałki-Raczki. Pod mostem kamienie i pale, przy niskiej wodzie przejazd dość niebezpieczny. 1 km za mostem kolejowym – most drogowy. Dno b. kamieniste, prąd szybki, bardzo liczne kamieniste mielizny. Za Raczkami wysokie brzegi oddalają się i rzeka wpływa na rozlegle łąki. Za mostem pomiędzy Rudnikami i Dowspudą po prawej stronie na wysokim brzegu ogromna kępa drzew. Jest to stary, nadzwyczaj piękny i ciekawy park w Dowspudzie, stanowiący rzadki zabytek przyrodniczy. Jego twórca Ludwik Pac zbudował nie tylko wspaniały pałac dowspudzki, lecz dla upiększenia okolicy przegrodził Rospudę w ośmiu miejscach kamiennymi tamami w tym celu, aby rzeka spływając po nich, tworzyła piękne kaskady.

Na szczęście dla kajakowców pacowskie wodospady rozebrała okoliczna ludność. Pozostała tylko tama w Chodorkach, gdzie stał młyn, zburzony podczas wojny. Tamę obnieść po lewej stronie. Od Bakałarzewa do Chodorek 26 km.

Święte Miejsce.
Powiększ Fot. Święte Miejsce.

Tomasz Pluciński

Za Chodorkami Rospuda wpływa w Puszczę Augustowską, która porasta z początku lewy brzeg, a 1 km przed Świętym Miejscem przenosi się mi prawy. Prąd szybki, początkowo występują kamieniste mielizny, które od Świętego Miejsca znikają ostatecznie. 4 km za Chodarkami wysoki mostek. Na lewym brzegu wśród bardzo starych drzew, oryginalne krzyże drewniane i kamienne wskazują tak zwane Święte Miejsce. Jest to pozostałość starego kultu religijnego, którego duchowieństwo nie popiera. W dzień św. Jana zjeżdża tu moc ludzi nawet z dalszych okolic Suwalszczyzny, którzy, koczując pod drzewami, modlą się na tym miejscu tak samo, jak modlili się ich poprzednicy do świętych dębów.

Wpada tu niewielki strumień dług. około 0,5 km, wypływający z dzikiego, otoczonego dookoła lasem jez. Jałowego. Od Świętego Miejsca aż do gajówki w Młyńsku rzeka płynie w licznych zakrętach przez dość suche łąki, przy czym w kilkunastu miejscach z prawej strony dochodzi do samego lasu. Tutaj, w okolicy Topiłówki, znajdują się najpiękniejsze partie zachodniej części Puszczy Augustowskiej. Od Młyńska rzeka wkracza na szeroką bagienną dolinę, będącą kiedyś częścią jez. Rospudy Augustowskiej. Prąd coraz słabszy, coraz silniejsze meandry, coraz wyższe trzciny na brzegach. Poniżej wsi Szczebra z lewej ujście rz. Szczeberki. Minąwszy most rzeka skręca w lewo i nagle otwiera się przed nami widok na rozlewisko jez. Rospudy Augustowskiej (od Chodorek 17 km).

XV. Jeziora kleszczowieckie

(od Suwałk do wsi Sidory szosą 20 km z Sidor do Kleszczówka 2,5 km drogą polną).

Mapy Szt. Gen. 1:100000 Suwałki i Wiżajny.

Przystępując do „odkrywania” Suwalszczyzny dla turystyki i ruchu wycieczkowego w pierwszym rzędzie musimy zwrócić uwagę na dolinę górnej Szeszupy, gdzie leżą jeziora kleszczowieckie, które nazwę swą wzięły od wsi i folw. Kleszczówek, położonych mniej więcej w środku tych jezior.

Brak odpowiedniej literatury turystycznej oraz zły stan dróg w terenie niebywale górzystym i kamienistym były powodem, że jeziora kleszczowieckie omijały dotychczas wycieczki i letnicy.

Budująca się obecnie szosa z Suwałk przez Jeleniewo, Gulbieniszki, Kleszczówek i Smolany do Wiżajn otworzy przed nami nieznane, lecz jakże piękne i zdrowe tereny dla turystyki pieszej, motorowej, sportów wodnych, narciarstwa i ruchu letniskowego.

Jeziora kleszczowieckie położone są w głębokiej do 100 m dolinie górnej Szeszupy oraz bocznych wąwozach i zagłębieniach terenowych.

Całą okolicę pokrywa niezmiernie skomplikowany system moren (przeważnie czołowych), przez które przedziera się niezliczona ilość strumieni i rzeczek, spadających w doliny z siłą i gwałtownością górskich potoków.

Do zjawisk, spowodowanych pracą lodowca oraz działaniem erozji wodnej, przyłącza się tu trzeci, nadzwyczaj ważny czynnik – lasy.

Mało mamy w Polsce miejscowości, gdzie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni występuje tak znaczne skupienie jezior, strumieni, wzgórz, wąwozów i lasów.

Ocalenie pierwotnej szaty roślinnej spowodowane zostało przez to, że osadnictwo, szukając dogodnych dla rolnika terenów i urodzajnej gleby, przyszło tu stosunkowo późno.

Znaczna część lasów, pozostałych po skonfiskowanych przez zaborców majątkach ziemskich, stanowią obecnie lasy państwowe, zabezpieczone przed rabunkową gospodarką osadników. Wchodzą one w skład Nadleśnictwa Puńsk, mieszczącego się w sadzie Rutka-Tartak. Nadleśnictwo Puńskie obejmuje obszar 4918 ha w czym 30 jezior o pow. 1362 ha.

Lasy Państwowe rozrzucone są po całej okolicy oddzielnymi grupami, przy czym granice ich przebiegają nieraz w sposób dziwaczny i logicznie nieuzasadniony. Są to skutki bezplanowej gospodarki rosyjskiej, która skonfiskowane lasy cięła i parcelowała ziemię w dowolny sposób.

Obszary leśne w okolicy Kleszczówka i Rutki należą do leśn. Jałowo (985 ha) i Rutka-Tartak (919 ha). Leśnictwa Szypliszki i Zaboryszki znajdują się opodal jezior szelmenckich (str. 295 i 298).

Jezioro Jaczno.
Powiększ Fot. Jezioro Jaczno

Przemyslaw Wasilewski

Lasy prywatne, które przedtem należały do Starej Hańczy (str. 231), zostały poważnie zdewastowane przez żydowską spółkę, będącą w swoim czasie właścicielem Hańczy. Obecnie resztki ich znajdują się koło Dzierwian i Smolnik, nad jez. Jaczno i Kamenduł.

Lasy kleszczowieckie składają się przeważnie z drzewostanów świerkowych 60 – 80 letnich, nadających całej okolicy odrębny charakter, przypominający chwilami do złudzenia podtatrzańskie lasy.

Szczególnie piękne, gonne i zwarte drzewostany świerkowe występują w uroczysku Jałowo (oddział 50). Na glebach torfiastych podmokłych rośnie olcha, tworząca czyste lub też mieszane ze świerkiem drzewostany. W skład drzewostanów świerkowych wchodzi również sosna (wypierana na Suwalszczyźnie przez świerk), iwa oraz, w nieznacznych ilościach, osika i brzoza. W uroczysku Bondziszki (5 km na północ od Kleszczówka) w oddziale 18 – kępa 60 letniego modrzewia o pow. 1 ha.

Z krzewów pospolite są: jarząb, suchodrzew, kruszyna; rzadziej – trzmielina brodawkowata i czeremcha.

Należy podkreślić, że na Suwalszczyźnie jest bardzo dużo leszczyny, która występuje w lasach jako podszycie. W Polsce istnieje duże zapotrzebowanie na orzechy laskowe, sprowadzane za drogie pieniądze z zagranicy. Tymczasem na Suwalszczyźnie ludność marnuje po lasach orzechy, nie pozwalając im nawet dojrzeć.

Z roślin najczęściej występuje malina wierzbówka, czernice, paproć, mchy, szczawik, konwalia, śmiałek darniowy, wrzos, żurawina i widłak. W ogromnych ilościach rosną tu grzyby, zwłaszcza rydze.

Pospolite okazy fauny: zając, sarna, lis, borsuk, jastrząb, myszołów, gołębiarz, krogulec, błotniak stawowy, wrona, sójka, kruk, drozd, sikora bogata, uboga i czubatka, kuropatwa, kaczka krzyżówka i cyranka, rybitwa, mewa, perkoz, kurka wodna, bekas, bocian, czapla i bąk.

Jeziora, należące do zlewiska Szeszupy, prawie wszystkie mają brzegi suche i dostępne.

Jezioro Perty w Suwalskim Parku Krajobrazowym, widok od strony Smolnik.
Powiększ Fot. Jezioro Perty w Suwa-
lskim Parku Krajobrazowym,
widok od strony Smolnik

Przemyslaw Wasilewski

Jezioro Jaczno.
Powiększ Fot. Jezioro Jaczno

Przemyslaw Wasilewski

Najpiękniejsze z nich to Jeglówek i Jaczno, dalej Szurpiły, Kamenduł (nad którym nocą ma się ukazywać biała postać zakonnika), Kojle, Perty, Gulbin, Kopane i Pobondzie.

Do obozowania (woda i las) nadają się jez. Jeglówek, Jaczno, Kojle-Perty, Gulbin i Kopane oraz w uroczysku Jałowo, na prawym brzegu Szeszupy od jez. Postawelek (na mapie bez nazwy, 1,3 km na północny-wschód od jez. Przechodnie) do jez. Pobondzie, gdzie na przestrzeni około 2 km las dochodzi do rzeki. Poza tym znajduje się od niej w odległości 50–150 m. Koryto rzeki w tym miejscu około 2 m głęb., szer. 4–6 m, prąd wolny, wodorostów bardzo mało.

Z jezior kleszczowieckich można robić wycieczki do jez. Hańczy przez Smolniki i Dzierwiany (str. 228), w stronę granicy litewskiej do Wingran i Poszeszupia, do Turtula (str. 237), grodziska w Szurpiłach str. 282), oraz szybowiska nad jez. Szelment (str. 296).

W Kleszczówku, gdzie są ogromne stawy rybne, założone kosztem i staraniem znanego ichtiologa inż. W. Kozłowskiego, dzierżawcy wszystkich okolicznych i dalej położonych jezior państwowych, znajduje się dobrze prowadzony pensjonat.

Na letniska nadają się wsie okoliczne, a w szczególności Kleszczówek, Smolniki, Jaczno, Łopuchowo, Uździejek, Sidory i Rutka-Tartak, które po wojnie odbudowały się. Izby duże i czyste, ludność uprzejma, ceny bardzo niskie. Mieszkać można również w leśniczówkach i gajówkach (informacji udziela nadleśniczy inż. A. Siemianów, poczta Rutka-Tartak pow. suwalski).

Osada Rutka-Tartak (od Suwałk 26 km szosą i traktem) była widownią walk 1863 r. Do powstania poszła inteligencja z p. Kamińskim z Kadaryszek i całym personelem nadleśnictwa na czele. Po potyczkach, które miały miejsce w lasach Jałowo i Poszeszupie, powstańcy zostali rozbici, część ich ujęto i stracono w Suwałkach.

Na północ od Rutki, pomiędzy Wiżajnami i granicą litewską były duże lasy, należące do majątków Grygaliszki, Sudawskie i Skompoboje, których właścicielem był Wałengiewicz. Po Uniwersale Połanieckim Kościuszki z 7 maja 1794 r., Wałengiewicz dał wolność chłopom. Członkowie tej rodziny brali czynny udział w powstaniach [18]31 i [18]63 r. oraz dopomagali powstańcom materialnie. Rosjanie obłożyli majątki sekwestrem, potem skonfiskowali i rozparcelowali pomiędzy włościan, ci zaś 70% ziemi odsprzedali kolonistom niemieckim.

Podczas wojny światowej toczyły się w okolicy zażarte bitwy, przy czym większość osiedli spaliła się.

W czasie niemieckiej okupacji nękano ludność zabieraniem żywności i dobytku oraz przymusowymi robotami. Niemcy zdewastowali lasy, założyli w Rutce tartak, skąd specjalną kolejką wywozili budulec do Prus. Uciekając z Polski, wywieźli maszyny i spalili tartak.

Jednakże gospodarka ich miała także i swoje dodatnie strony. W Rutce założyli elektryczność, drogi ponaprawiali i częściowo nawet wybrukowali. We wsi Sidory zbudowali łaźnię i zmuszali ludność do kąpieli (po wypędzeniu Niemców łaźnię czym prędzej rozebrano).

Przy usuwaniu Litwinów mieszkańcy bardzo wydatnie dopomagali wojskom polskim.

W Rutce-Tartak, położonej bardzo malowniczo na wysokich brzegach Szeszupy, znajduje się kościół, poczta, zarząd gminy Kadaryszki, posterunek P.P., nadleśnictwo oraz klika dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczych.

Dla noclegów najodpowiedniejszą jest gajówka Sidory nad jez. Pobondzie i rz. Szeszupą, tuż przy trakcie, w odległości 1,5 km na południe od Rutki.

Mieszkańcy tych okolic wyłącznie Polacy, jakkolwiek dość częste są na­z­wi­s­ka pochodzenia litewskiego, uprzejmi, gościnni, inteligentni. Analfabetyzm zdarza się tylko wśród starszej generacji. Należy zwrócić uwagę na ładnie rzeźbione ganki przy domach mieszkalnych, otoczone ogródkami, w których kwitną kwiaty, przeważnie koloru żółtego, ulubionego przez ludność. Kobiety tkają ładne kapy (dywany) na łóżka i inne wyroby lniane.

Tutaj, jak zresztą i na całej Suwalszczyźnie, do pracy w polu i przy gospodarstwie używane są tak zwane „klumpie” – lekkie chodaki z drzewa lipowego, osiki, wierzby lub olchy.

Pierwszą wzmiankę o klumpiach w Polsce mamy z XVII w. Przywiózł je z Danii Jan Chryzostom Pasek i, jako wielką rzadkość, ofiarował pannie Teresie Krosnowskiej, podczaszance rawskiej. Pasek twierdzi, że... „białogłowy duńskie wiejskie i miejskie w drewnianych trzewikach chodzą; gdy po bruku w mieście idą, to taki kołat czynią, że nie słychać, kiedy człowiek do człowieka mówi”.

Ciemną stroną ludności, mieszkającej niedaleko granicy niemieckiej, jest używanie tak zw. „tropów” (z niem. Tropfen – krople). Eter, przemycany z Niemiec, rozcieńczony wodą, z dodatkiem miodu lub cukru, używany jest zamiast wódki, jako znaczynie od niej tańszy. Piją wszyscy, nawet kobiety, młodzież i dzieci. Nie ma święta, wesela, chrztu lub pogrzebu bez „tropów”, które są trucizną, powodującą charłactwo i degenerację. Wesela są tu obchodzone bardzo hucznie, z prawdziwie mazurskim rozmachem i temperamentem. Wyprawiający wesele gospodarz karmi całą wieś, która kilka dni nieraz nie gotuje obiadu. Wówczas nie tylko w domu, ale i we wsi panuje atmosfera sali operacyjnej.

Niestety, prawo ogranicza się tylko do karania przemytników eteru, natomiast jego „konsumenci” nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Zatruwanie ludności Suwalszczyzny przez państwo, posiadające najpotężniejszy na świecie przemysł chemiczny, jest prowadzeniem wojny w czasie pokoju. Walka ze złem, zmierzającym do osłabienia obronności Rzeczypospolitej jedynie przy pomocy przepisów celnych, wygląda na humoreskę, której następstwa mogą być dla nas tragiczne.

XVI. Rzeka Szeszupa

Mapy Szt. Gen. 1: 100000 Suwałki pas 32 słup 36, Wiżajny pas 31 słup 36.

Nazwa pochodzi z litewskiego „szeszi” – sześć i „upie” – rzeka.

Szeszupa jest lewym dopływem Niemna, wypływa na wyżynie suwalskiej koło wsi Szeszupka w odległości 1,5 km od głęboko wciętej doliny Czarnej Hańczy koło młyna w Turtulu (str. 237). W przeciwieństwie do czarnej Hańczy, która w górnym swym biegu płynie z północy na południe, Szeszupa z początku kieruje się na północ, po czym skręca na północny wschód do wsi Uździejek, gdzie z lewej przyjmuje rz. Jaczniankę, przepływającą przez jez. Jaczno (młyn) i jez. Kamenduł, z prawej zaś rz. Czajenkę, która wypływa z jez. Kopanego u stóp góry Cisowej w Gulbieniszkach.

Po przedarciu się przez bardzo piękny przełom między Uździejkiem i jez. Gulbin, wkracza do bardzo głębokiej i rozległej doliny, przepływając po drodze przez jez. Gulbin (las), Okrągłe, Krejwel (na mapie Okrągłe), Przechodnie, Postawelek (na mapie bez nazwy) i Pobondzie, które razem z jez. Kojle i Perty wchodzą w skład grupy jezior kleszczowieckich.

Za jez. Pobońdzie dolina znów się zwęża, rzeka przepływa pod mostem we wsi Rutka-Tartak (młyn) na trakcie Wiżajny-Jeleniewo-Suwałki. Od jez. Krejwelek aż do Rutki na prawym brzegu las państwowy Jałowo (wysokopienny świerk). 1 km za Rutką drugi młyn i po 1,5 km trzeci młyn w Foluszu. Przyjąwszy z lewej dopływ Wigrę Szeszupa, wkracza znów na szeroką dolinę, po czym między Wingranami i Poszeszupiem przecina litewską granicę. Już po stronie litewskiej wpada do niej z prawej rz. Szelmentka, wypływająca z jez. Szelment Duży (str. 293). Minąwszy na Litwie miasta Kalwarję, Marjampol, Pilwiszki i Władysławowo, wpada z lewej do Niemna poniżej Ragnety.

Długość Szeszupy od źródeł do Niemna wynosi 175 km, z czego na terytorium Polski około 22 km.

Dostępna dla kajaka od jez. Gulbin, z powodu bliskiej granicy litewskiej dla turystyki dalekobieżnej nie nadaje się, jednakże przepływa na terenie Suwalszczyzny przez tak wspaniałe krajobrazowo okolice, że warto przyjechać tu specjalnie z kajakiem, ażeby powłóczyć się po jeziorach kleszczowieckich i zwiedzić tutejsze strony, gdzie wody, lasy oraz głęboko wcięte doliny i wąwozy tworzą niezwykle piękną i urozmaiconą całość.

Dostęp do górnej Szeszupy jest bardzo łatwy, ponieważ od Suwałk przez Jeleniewo–Gulbieniszki–Rutkę-Tartak prowadzi wygodny trakt. Jest on obecnie przebudowywany na szosę, która od wsi Sidory przez Kleszczówek, Smolniki i Rogożajny prowadzić będzie do Wiżajn.

XVII. Jeleniewo

(od Suwałk 12 km szosą)

Kościół w Jeleniewie
Powiększ Fot. Kościół w Jeleniewie.

Ghost_Dog

Jeleniewo, dawniej miasteczko, obecnie wieś kościelna. Według podania król Jagiełło miał upolować tu wiele jeleni. Na pamiątkę założył miasto, któremu w her­bie nadał jelenie rogi. Skromny kościół drewniany z końca XVIII w., otoczony malowniczą grupą drzew i osobno stojącą dzwonnicą. Na cmentarzu pochowani dwaj polscy ułani, którzy polegli w Gulbieniszkach podczas walk o oswobodzenie Suwalszczyzny spod Litewskiej okupacji.

Zwraca uwagę obszerny rynek, świadczący o inwencjach założycieli. W Jeleniewie znajduje się kilka sklepów, restauracja, poczta, urząd gminy itp. Na wschód idzie z Jeleniewa dobra droga żwirkowana, prowadząca przez Wołownię do szybowiska (4,5 km) nad jez. Szelment (str. 296). Kierując się z rynku wprost na północ traktem na Wiżajny już od kościoła jeleniewskiego widać w głębi wysoki stożek ziemny – Cisową Górę w Gulbieniszkach. Za Jeleniewem, minąwszy na prawo od drogi głęboki wąwóz, w którym znajduje się niewielkie oczko, zwane Karaśnikiem, widać na lewo (zachód) trzy wzgórza, z których jedno jest nagie, dwa drugie zaś zadrzewione. U stóp wzgórz w dolinie ciemno-niebieskie lustro jeziora z zieloną wyspą pośrodku. Jest to jez. Szurpiły. Zboczywszy kilkaset kroków w lewo do folw. Sidorówka ze wzgórza za zabudowaniami folwarcznymi można je oglądać w całej okazałości. Można stąd przejść drogą, wiodącą dookoła jeziora, do folw. Jeglówek (z lit. „egle” – jodła), leżącego na wzgórzu między Szurpiłami i jez. Jeglówek dla zwiedzenia bardzo ciekawego grodziska w Szurpiłach

Lepsza cokolwiek droga idzie 1 km przed wsią Gulbieniszki przez Czajewszczyznę (od szosy 2,5 km).

XVIII. Grodzisko w Szurpiłach.

(od Suwałk 14 km szosą i 2,5 km drogą polną).

Korzystając z umocnień ziemnych, usypanych prawdopodobnie w bardzo zamierzchłych czasach, książęta litewscy założyli tu silną warownię zwaną Surpile.

Pile lub pilikalnie – bardzo częsta nazwa na ziemiach, zamieszkałych dawniej przez Litwinów. Pochodzi od słowa „piliti” – sypać, a więc pilikalnia – wały ziemne, sypanka.

W różnych punktach terytorium letto-bałtyckiego istnieją miasteczka i wioski, które otrzymały nazwy od tego rodzaju sypanek. Sięgają one daleko poza terytorium, na którym obecnie używa się języka litewskiego np. Pillau i Pilikallen w Prusach Wschodnich. W Polsce występują (często w formie skażonej) w pow. Brasławskim (Pelikany, Dziśnieńskim, Grodzieńskim, Białostockim i Bielskim. Od nazwy miejscowości pochodzi w Polsce większość na­z­wisk szla­che­c­kich, jak np. Piłsudski jest pochodnym na­z­wi­s­kiem od majątku Piłsudy na Żmudzi pow. rossieńskiego. Pierwsza część tej nazwy wywodzi się z lit. „pile”, druga zaś od „sudy”, oznaczająca na Żmudzi bagno, Piłsudy więc znaczą grodzisko albo szaniec na bagnie.

U Litwinów epoka grodziskowa trwała jeszcze w XIII w. i nawet w XIV. Niemal na każdej stronicy kronik krzyżackich wspomniane są nie tylko litewskie castra – grody lecz również i propugnacula – szańce.

Na gruntach wsi Szurpiły znajduje się taka właśnie pilikalnia, druga – niedaleko wsi Dzierwany na zachód od Szurpił.

Były to prawdopodobnie kopce strażnicze, służące do wypatrywania zbliżającego się nieprzyjaciela i dawania sygnałów ogniowych.

Trzecia, znacznych rozmiarów pilikalnia, do 60 m wysoka znajduje się w Suwalszczyźnie koło wsi Jegliniec, przy granicy litewskiej, 3 km na wschód od szosy Suwałki-Szypliszki-Kalwarja. Według podania miał tam być zamek myśliwski ks. litewskich, który zapadł się pod ziemię.

Natomiast uważana dotąd za pilikalnię piramida ziemna w Gulbieniszkach – nie jest dziełem rąk ludzkich, lecz naturalnym tworem przyrody, jakkolwiek prawdopodobnie, że służyła również i dla celów strażniczych.

O Szurpiłach wspomina Wigand i inni kronikarze niemieccy, z polskich historyków – Narbutt i Baliński. Po raz pierwszy zostały one zdobyte w 1381 r. przez Krzyżaków, w wyprawie łupieskiej na Litwę pod dowództwem w. marszałka Kuno Hattensteina i w. komtura. Widocznie obłowili się dobrze, skoro wracali do Szurpił kilkakrotnie, aż w końcu zburzyli je tak dokładnie, że na miejscu, gdzie stał zamek ks. litewskich, kameduli wigierscy założyli budę do wypalania potażu.

Jezioro Jeglowek.
Powiększ Fot. Jezioro Jeglowek

Przemyslaw Wasilewski

Z potężnego kiedyś grodziska, położonego na wysokiej górze między jez. Szurpiły, Jodel i Jeglówek, pozostały tylko wały ziemne i szczątki kamiennych murów na szczycie. Była to ogromna warownia, obejmująca przeszło milę kwadratową powierzchni. Należały do niej wzgórza zwane dziś Górą Zamkową, Górą Kościelną (na miejscu wzniesionego później kościoła stoi obecnie krzyż) i Górą Cmentarną, znajdującą się na jednej z odnóg Góry Kościelnej.

Między Górą Zamkową i Kościelną – głęboki parów. Ze szczytu wałów wspaniały widok na jez. Jeglówek, gdzie z ciemno-granatowej toni wykwitają prześliczne bukiety dwóch wysepek na jez. Tchleczysko. Szurpiły i Jodel z wyspą, oraz na dzikie skłębione wzgórza moren czołowych, nad którymi śmiga ku niebu gotycka wieżyca Góry w Gulbieniszkach.

Widok z Góry Zamkowej. Wyspa na jeziorze Jeglówek; na horyzoncie stożek Góry Cisowej.
Powiększ Fot. Widok z Góry Zamkowej.
Wyspa na jeziorze Jeglówek;
na horyzoncie stożek Góry
Cisowej.

Przemyslaw Wasilewski

Jez. Jeglówek ma dwie wyspy. Pierwsza z nich maleńka, porośnięta kilkoma brzózkami do obozowania nie nadaje się, stanowiąc tylko wdzięczny motyw dekoracyjny jeziora. Druga o powierzchni 0,6 ha jest znacznie wyższa i sucha. Rosną na niej olszyna, brzoza, lipa i leszczyna. Łódkę można wynająć w folw. Jeglówek.

Od Zatoki południowej, nad którą wznosi się grodzisko, brzegi są nadzwyczaj strome i doskonale zadrzewione brzozą, grabiną, lipą, sosną, leszczyną, i jarzębiną. Od północy ładny las świerkowy. Na brzegach mniej stromych obecny właściciel Jeglówka Lebiediew drzewa wyciął i grunt zaorał.

Ponieważ ogałacanie otoczenia jez. Jeglówek i Szurpił z drzewostanu postępuje bardzo szybko, niezbędną jest interwencja Rady Ochrony Przyrody oraz Urzędu Konserwatorskiego, gdyż zarówno jeziora, jak i grodzisko są nie tylko pierwszorzędnym zabytkiem przyrodniczym, lecz i historycznym. Stworzenie ochronnego pasa roślinności dookoła jezior oraz zadrzewienie grodziska koniecznym jest również ze względów krajobrazowych i turystycznych. Sprawa Szurpił jest bardzo poważna i dotychczasowe lekceważenie jej przez czynniki, powołane do czuwania nad zabytkami w Polsce oraz obojętność ze strony tutejszej inteligencji test karygodnym niedbalstwem.

Zatoka Jodel na jeziorze Szurpiły.
Powiększ Fot. Zatoka Jodel na
jeziorze Szurpiły

Przemyslaw Wasilewski

Jez. Szurpiły w części zachodniej dzieli się na dwie zatoki. Północna nosi nazwę jez. Jodel. Prowadzi do niej krótki kanalik, którym spływa woda z jez. Tchleczysko. U wylotu jez. Jodel leży wyspa o pow. 1,6 ha dość wysoka i silnie zadrzewiona. Zwie się Pustelnią, ponieważ mieszkał tu kiedyś pustelnik. Na środkowym wzniesieniu wybudowano brzydką drewnianą altanę. Brzegi Szurpił wysokie, suche, przeważnie ogołocone z drzew. Z zatoki północno-wschodniej wypływa strumień, wpadający do jez. Kopane.

Jez. Szurpiły, Jeglówek, Jeglóweczek i Tchleczysko należą do zlewiska rz. Szeszupy.

Na zachód od Szurpił leży wieś Targowisko. Nazwa potwierdza istnienie potężnego grodu, służącego za schronienie dla kupców w tych tak bardzo niespokojnych czasach.

Folw. Jeglówek, położony na wzgórzu między jez. Szurpiły i Jeglówek, obecnie zaniedbany, ma jednak pierwszorzędne warunki na doskonałe letnisko. Był on częścią ogromnych dóbr szurpilskich, w drugiej zaś połowie ubiegłego stulecia stanowił własność Zdanowicza, słynnego na całą okolicę lekarza naturalisty, którego specjalnością było leczenie kołtuna.

Cały ten teren obfituje w wykopaliska historyczne i przedhistoryczne. Znajdowano tu stare monety, ułamki broni, wykopywano urny z przedhistorycznych grobów. Wykopaliska, dostając się w ręce niepowołane, zostały dla nauki stracone. Nie ulega wątpliwości, że badania, przeprowadzone na miejscu przez siły fachowe, mogą wydać nadzwyczaj ciekawe i bogate plony. Tak np. na leżącym niedaleko Szurpił wzgórzu, zwanym Starym Zamczyskiem, znajdują się groby przedhistoryczne, skąd wykopywano urny oraz szczątki kości ludzkich i zwierzęcych.

XIX. Góra Cisowa w Gulbieniszkach

(257,9 m n.p.m., od Suwałk 15 km szosą)

Jej smukły stożek, przypominający w miniaturze świętą japońską górę Fudii, już z daleka zwraca na siebie uwagę. Góruje nad całą okolicą ta odwieczna Ziemi Suwalskiej strażnica, jak kopiec Kościuszki nad Krakowem, ale przewyższa go śmiałością i lotnością kształtów.

Widać ją z każdego wzniesienia w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

Jednak najpiękniej wygląda od północnego zachodu, gdzie stromym stokiem opada przeszło 110 m do leżących u stóp jej jezior kleszczowieckich. Od wschodu, przy trakcie z Suwałk, leżą u jej podnóża wsie Sidory i Gulbieniszki (z litewskiego „gulbis” – łabędź) od zachodu pod stromym tarasem, pokrytym sosnowym laskiem, znajduje się jez. Kopane.

Miejscowa legenda powiada, że z wykopanej w tym miejscu ziemi, usypano w Gulbieniszkach ową górę.

Podanie jednak mija się z prawdą. Ówczesna prymitywna technika mogła zdobyć się na dzieła potężne, lecz nie była w stanie usypać kopca tak ogromnego, a zarazem lekkiego o dziwnie harmonijnych i subtelnych liniach zboczy.

Według zdania dr. S. Pietkiewicza, który osobiście badał Cisową Górę, składa się ona z czystego, zbitego jak skała żwiru, usypanego tu przez wody, spływające z czoła lodowca w ten sam sposób, jak to już było powiedziane wyżej (str. 237) przy opisie ozów w Turtulu. Różnica polega na tym, że turtulskie ozy usypał cofający się lodowiec, podczas gdy góra w Gulbieniszkach, tworząc tak zwane „karne” (term. geologów amerykańskich) powstała dzięki pozostawaniu w tym miejscu czoła lodowca przez dłuższy okres.

Góra w Gulbieniszkach świadczy nie tylko o potędze sił, które tak bardzo przyczyniły się do obecnego ukształtowania powierzchni całego pojezierza, lecz również przypomina o czasach, gdy nasi przodkowie stawiali swe pierwsze niezdarne kroki na ziemi.

Jest to bodaj jedyny i najpiękniejszy tego rodzaju pomnik, wystawiony na ziemiach polskich przez przyrodę.

Ze szczytu jeden z najpiękniejszych na Suwalszczyźnie widoków na pogarbione polodowcowe moreny, na ziemię, zrytą przez wody w głębokie jary i wąwozy, na barwne lustra jezior w oprawie lasów i pól.

Na szczycie, gdzie obecnie stoi drewniany krzyż, rósł podobno ogromny cis, który zrąbano przed kilkudziesięciu laty. Stąd pochodzi nazwa Cisowej Góry.

I znów jak w Hańczy i Szurpiłach mamy tu możność obserwowania smutnej twórczości człowieka, który wdarł się z pługiem niemal pod sam wierzchołek. Cieniutka warstwa urodzajnej ziemi, wytworzona na powierzchni zbitego żwiru z takim trudem przez roślinność, poruszona raz ostrzem pługa, pod wpływem deszczu spełznie w dół, i na miejscu wesołej zielonej darni, odsłoni się łysina kopca koloru trupiej czaszki.

I znów, jak dotąd bezskutecznie, musimy wołać o ratunek dla zagrożonego zabytku przyrody.

XX. Szypliszki

(od Suwałk szosą 20 km, od stacji kol. Trakiszki – 9 km).

Przed powstaniem listopadowym rząd rosyjski wybudował ważną pod względem strategicznym szosę z Warszawy przez Kowno do Petersburga.

W miejscu, gdzie przecięła ona trakt Sejny-Wiżajny powstał koło wsi Szypliszki duży budynek, gdzie mieściła się stacja pocztowa, dalej odwach (tymczasowe więzienie), gorzelnia, zajazd i kilka sklepów.

W 1812 r. założono tu szkołę, której nauczycielem był Aleksander Simiński z Sieradza. Po 1831 r. język polski ze szkoły został usunięty.

Z Szypliszek pochodził Lejzor Kociurzyński, dostawca żywności dla powstańców 1863 r. Pewnego razu, gdy powracał z obozu powstańców, złapali go kozacy i obili nahajkami, lecz Kociurzyński powstańców nie wydał.

Podczas wojny Szypliszki zostały spalone. W 1920 r. wojska polskie pobiły tu Litwinów. Między Szypliszkami i Becejłami wysokopienne lasy iglaste, opisane poprzednio.

Wycieczki jak z Becejł. We wsi znajduje się 27 izb mieszkalnych dla letników, urząd pocztowy oraz posterunek P. P.

Informacje Stanisława Senda, poczta Szypliszki, pow. suwalski.

Kilka kilometrów na północny-wschód od Szypliszek znajdują się wsie, których nazwy mają swoją historię.

Powstały one na miejscu skonfiskowanych przez Rosjan majątków, którzy po wycięciu lasow osadzili tu byłych żołnierzy rosyjskich. Z wdzięczności dla carów i przy gorliwym poparciu ówczesnych władz administracyjnych osadnicy nazwali swoje wsie Romaniuki (od na­z­wi­s­ka carskiego Romanów) Stare i Nowe. W podobny sposób powstały sąsiednie wsie Mikołajówka[*] i Aleksandrówka[*].

Celem zrusyfikowania ludności polskiej we wsi Wojciuliszki i innych władze rosyjskie dostarczały jej książek do nabożeństwa, drukowanych nie łacińskimi literami lecz rosyjskimi. Do dziś dnia u starszego pokolenia w tej okolicy znaleźć można te „zabytki” polityki rosyjskiej na Suwalszczyźnie.

Również w tych stronach żona zwraca się: do męża per „wy”, podczas gdy ten mówi jej „ty”.

XXI. Zaboryszki

(od stacji kol. Kaletnik 7 km leśnej drogi).

Po 1863 r. Zaboryszki zostały skonfiskowane i stanowiły majorat. Rząd polski przejął go po zaborcach i rozparcelował pomiędzy osadników wojskowych i ludność cywilną.

W Zaboryszkach mieści się zarząd gminny. W najbliższej okolicy Zaboryszek znajdują się lasy państwowe o pow. 982 ha, należące do leśnictwa Zaboryszki z siedzibą w osadzie Moskiewszczyzna. W uroczysku Pokomsze koło Kaletnika jest jedyny w całym nadleśnictwie Puńskim 300-letni dąb, zaś w oddziale 99 i 100 drzewostan świerkowo-grabowy.

W lesie Trakiel – łączka, zwana „Okrągłym bagienkiem”, gdzie według legendy zatopiono dużo broni powstańczej i jakieś skarby.

Druga legenda mówi o Gerlachu, właścicielu Zaboryszek, którego grób znajduje się na wysokiej zalesionej górze, zwanej „Górą Gerlacha” (przy trakcie Wiżajny-Sejny). Ponieważ Gerlach po śmierci straszył ludzi, ludność grób odkopała, obcięła nieboszczykowi głowę i położyła w nogach, aby nie mógł jej dosięgnąć. Po tej „operacji” Gerlach uspokoił się. Przez Ttrakiel przepływa rz. Marycha szer. około 2 m, której początek znajduje się na gruntach wsi Szałtuny[*]. Po przepłynięciu jez. Sejwy[*] nosi nazwę rzeki Czarnej. Ze względu na lesistą okolicę w Zaboryszkach, jak również we wsi Rubieżka i Szołtany przebywają w sezonie letnicy. Przez las Pokomsze płynie rzeczka Wiatrołuża, która, minąwszy jez. Kaletnik, po 13 km wpada do jez. Królówek. Jest ona bardzo zarośnięta w dolnych partiach i dla celów turystycznych prawdopodobnie nie nadaje się.

Wycieczki mogą zatrzymać się w Zaboryszkach, Szołtanach i Sejwach u osadników, wśród których znajduje się kilku wyższych oficerów W. P.

Z turystycznych oraz gospodarczych względów byłoby pożądane zrobienie przystanku kol. między st. Kaletnik i Trakiszki w miejscu, gdzie kolej przecina trakt Sejny-Wiżajny.

Bliższych informacyj o okolicy Zaboryszki udzielić może p. Bronisław Ostrowski w Zaboryszkach, poczta Szypliszki, pow. suwalski.

XXII. Puńsk

(od st. kol. Trakiszki – 3 km).

Władysław IV podniósł Puńsk do rzędu miasta i nadał mu herb z wyobrażeniem Św. Piotra Apostoła. Obecnie stracił swe dawne znaczenie, stając się zwykłą osadą.

Puńsk.
Powiększ Fot. Puńsk.

Jerzy Granowski

Etnograficzna izba regionalna w starej plebanii.
Powiększ Fot. Etnograficzna izba
regionalna w starej plebanii.

Jerzy Granowski

Posiada kościół, aptekę, pocztę, post. P. P., lekarza, kilka sklepów itp.

Położony na terenie pagórkowatym, nad jeziorem, przez które przepływa niewielka rzeczka, wpadająca od półn.-zach. do jez. Sejwy.

W okolicy Puńska jest największe skupienie ludności litewskiej na terenie Suwalszczyzny.

2,5 km na północ od Puńska znajduje się las Krejwiany, należący do leśnictwa Zaboryszki.

Pod względem turystycznym i letniskowym Puńsk nie ma żadnego znaczenia.

XXIII. Kaletnik

Stacja kol. na linii Suwałki-Trakiszki nad jez. Kaletnik i rzeczką Wiatrołużą. Kościół nowy, murowany z 1935 r. Kaletnik posiada dobre warunki na letnisko, teren suchy, pagórkowaty, lasy sosnowe lecz mało odpowiednich lokali.

Służy jako punkt wyjściowy dla wycieczek pieszych, udających się nad jeziora Szelment.

Z Kaletnika pochodzili Jaskołda i Piotrowski powieszeni 1863 r. w Suwałkach.

XXIV. Rzeka Szelmentka

(od szybowiska nad jez. Szelment Duży do wsi Smolnica 23 km – dzień).

Mapy Szt. Gen. 1:100.000 Suwałki i Wiżajny.

Dojazdy do szybowiska lub Becejł patrz niżej.

Źródła rz. Szelmentki leżą na wysokości około 210 m n.p.m. w odległości 1,5 km na wschód od wsi Zaleszczewo.

Przepłynąwszy dwa niewielkie jeziora Zaleszczewo i Leszczewo po 4,5 km, jako niewielki lecz bystry strumień, wpada do południowej zatoki jez. Szelment Duży na terenie szybowiska. Po przepłynięciu jez. Szelment Duży, przesmyku Przejma (most) oraz Szelment Mały (od szybowiska 10 km) wypływa w dalszym ciągu z północnej zatoki Małego Szelmentu w postaci sporej rzeczki głęb. do 3 m i 5–7 m szerokiej, okrąża od zachodu letnisko Becejły (most) i po 1,6 km przecina północną zatokę jez. Iłgiel. Ludność polska przekręca nazwę jeziora na „Ingiel”. „lłgiel” znaczy po litewsku długi i na Suwalszczyźnie jest kilka jezior tej nazwy (jez. Iłgiel koło Berżnik, Łopuchowa i Gromadczyzny).

Pomiędzy jez. Iłgiel i jez. Postawelek – Szelmentka tworzy niebrzydki przełom.

Z jez. Postawelek płynie najprzód przez bagnistą równię (dno dawnego jeziora), następnie wśród stromych brzegów przez drugi przełom koło wsi Szelmentka (most). Od jez. Postawelek do jez. Kupowo 3 km.

Przepłynąwszy przez całą długość (1625 m) jez. Kupowo i most k. wsi Kupowo, Szelmentka trzyma się zrazu wysokiego prawego brzegu doliny po czym skręca w lewo, ku z dala widocznym zabudowaniom wsi Smolnica. Lądować przy ostatnich domach wsi 3,5 Km od mostu w Kupowie.

Razem od szybowiska do Smolnicy 23 km z czego 12,5 km jeziorami.

Dalej płynąć nie wolno[*], gdyż od miejsca, gdzie na lewym brzegu rośnie Las Poszeszupie, prawy należy już do Litwy. 3 km niżej Szelmentka przechodzi całkowicie na terytorium litewskie i po dalszych 3 km wpada z prawej do rz. Szeszupy.

Od źródeł do ujścia ma 25 km długości, z czego 12,5 km jeziorami.

Brzegi przeważnie wysokie i suche, lecz bezleśne. Obozować najlepiej na południowo-wschodnim brzegu jez. Iłgiel, gdzie rośnie ładny las. Obozowanie nad rzeką w lesie Poszeszupie wzbronione z powodu granicy.

Ze Smolnicy powrót lądem de Becejł (8,5 km) lub też przewieźć kajak 5 km na rz. Szeszupę przed wsią Rutka-Tartak (str. 280). Wodować niżej nie warto, ponieważ między Rutką i Foluszem trzeba obnosić łódź 3 razy. Od Rutki-Tartak rz. Szeszupą pod prąd (łatwo) do jezior kleszczowieckich (str. 272).

Wycieczka dwudniowa, nie trudna, b. ciekawa, w części pierwszej zależna od stanu wody na Szelmentce.

XXV. Jezioro Szelment Duży

Jest to 8-my co do wielkości i 10-ty pod względem głębokości (45 m) zbiornik wodny całego pojezierza. Oba Szelmenty są typowymi jeziorami rynnowymi, zarówno co do kształtu, jak i przekroju dna. Woda nadzwyczaj czysta, o ciemnobłękitnym odcieniu, wodorostów mało, brzegi wysokie i suche opadają ku wodzie stromymi urwiskami. Przy brzegu zachodnim oryginalny półwysep „Sosnowy Grąd” w kształcie spłaszczonego kowadła. Jego wymiarom i kształtom odpowiada zatoka, wcięta w brzeg po stronie przeciwnej. Najbardziej skłębione są wzgórza pomiędzy szybowiskiem i osadą Przejma Wysoka z najwyższym szczytem zwanym „Jesionową Górą” (252,1 m n.p.m.). Z wierzchołka, skąd startują szybowce rozległy widok na jezioro i całą okolicę z piramidą gulbieniszkowskiego „kame” w głębi (ku północnemu zachodowi).

Fragment jeziora Szelment widziany z Jesionowej Góry.
Powiększ Fot. Fragment jeziora
Szelment widziany z Jesio-
nowej Góry

Przemyslaw Wasilewski

Jesionowa Góra.
Powiększ Fot. Jesionowa Góra zanim
powstał wyciąg narciarski.

Przemyslaw Wasilewski

Za Jesionową Górą ku południowemu wschodowi dwa jeziora: Zaleszczewo i Leszczewo, z których płynie rz. Szelmentka. Oprócz niej, koło osady Gilusznik i Rasztobol (letniska) wpada do jeziora kila strumieni, płynących w głębokich jarach. Od południa płynie strumień Wołownia, od zachodu wypływ jez. Udryń i od północy koło Przejmy spory strumień, przepływający przez jez. Jałowo i jez. Kozin (189 m n.p.m., na mapie bez nazwy). Szelment Duży, mający wygodne i krótkie połączenie z Szelmentem Małym, tworzy razem z nim piękną drogę wodną dług. 10 km i nadaje się do wioślarstwa oraz żeglarstwa.

Ujemną stroną jeziora jest zupełny brak oprawy leśnej (tylko niektóre, b. strome brzegi są zadrzewione), co jednak w połączeniu z bogatą rzeźbą terenu stwarza idealne warunki dla narciarstwa i szybownictwa.

XXVI. Szybowisko nad Szelmentem

(Z Suwałk przez Jeleniewo szosą 16 km; od stacji kol. Kaletnik – 10 km).

Koło szybowcowe w Suwałkach jest pięknym przykładem pracy społecznej jednostek, które energią, ofiarnością i optymizmem potrafią z niczego tworzyć rzeczy wielkie i górne.

Bo wielką i górną jest rzeczą oderwać człowieka od ziemi i cisnąć go pod obłoki. I nie dla sportu, nie dla samej tylko rozkoszy podniebnego żeglarstwa, radości wzlotu i smętku lądowania.

Z chwilą, gdy lotnik startuje po raz pierwszy, powierzając życie delikatnej jak owad maszynie i kaprysom prądów powietrznych, odbywa się jego chrzest bojowy, równie decydujący i niebezpieczny, jak pierwsza bitwa na froncie.

I gdy nadejdzie czas, któż inny jak nie szybownicy będą tymi, których czeka największy trud, najbardziej straszliwe niebezpieczeństwo, najokropniejsza groza wojny.

Koło szybowcowe, założone w Suwałkach 1934 r. przez rtm. T. Roykewicza i dra med. Władysława Żbikowskiego, należy dziś do najlepszej tego typu organizacji w Polsce.

Posiada nad jez. Szelment Duży koło wsi Leszczewo własny teren o pow. 20 ha, nowoczesny, niezmiernie oryginalnej konstrukcji hangar na 18 maszyn, własną żwirkowaną drogę 4 km dług. i 6 m szer., łączącą szybowisko z szosą w Jeleniewie. Staraniem koła założono w Jeleniewie agencję pocztową i przeprowadzono własną linię telefoniczną.

Koło posiada pierwszą w Polsce podoficerską sekcję szybowcową i przeszło tysiąc członków. Między in. należą do koła wszyscy bez wyjątku kolejarze od Trakiszek do Raczek i od Suwałk do Grodna.

Na szybowisku szkoli się uczni kategorii A i B, prowadząc równocześnie prace przygotowawcze i badania nad możliwością szkolenia kategorii C oraz uprawiania wodoszybownictwa. Uczniowie płacą dwa złote dziennie Z mieszkaniem i utrzymaniem. Prezesem koła jest dr. Wł. Żbikowski, Suwałki Kościuszki 4. Wycieczki mogą nocować w hangarze na łóżkach z pościelą.

Ponieważ tereny turystyczne i narciarskie, położone na północ od Suwałk, nie posiadają dotąd żadnych schronisk, zarząd koła przystępuje do budowy dużego i nowocześnie urządzonego schroniska na 100 osób oraz przystani na łodzie i żaglówki. Schronisko służyć będzie nie tylko szybownikom, ale również każdemu, kto zechce się zapoznać z krajobrazem północnej Suwalszczyzny.

Dzięki szybowisku przybyła tym okolicom jeszcze jedna potężna atrakcja: widok smukłych szybowców, bezszelestnym lotem sunących w powietrzu na tle ogromnego jeziora i jak jezioro rozfalowanych wzgórz.

XXVII. Jezioro Szelment Mały

(od Suwałk przez Szypliszki szosą 12 km, skąd do Becejł 3 km piaszczystego gościńca).

Szelment Mały jest właściwie dalszym ciągiem Dużego, od którego oddziela go wąski pas lądu zwany Przejmą. Przejazd nawet dużą łodzią z jednego jeziora na drugi oprócz zdjęcia masztu (most) nie nastręcza żadnych trudności.

Nad przesmykiem, na zachodnim brzegu, zabudowania folw. Przejma, obok „Góra Jelenia” ze starym cmentarzem. Ze szczytu rozległy widok na jezioro. Posiada ono wybitny półwysep tak zwany „Bierży Róg” (z lit. „bierżas” – brzoza, stąd Berżniki) oraz zatokę „Kaszewicza Buchta”.

Od północnego wschodu przylega odrębna zatoka, połączona z jeziorem krótkim przejściem, zwana jez. Jodel. Od jez. Szelment Mały oddzielają jez. Jodel błotniste „Grondy rybalskie” (od osady Rybalnia), lecz za to na wschodnim jego brzegu zaczyna się wielki las Szypliszki, który razem z lasem Gietujsze i Kociołki tworzy piękny zespół o podobnym jak lasy kleszczowieckie charakterze.

Uroczyska Szypliszki, Gietujsze i Kociołki o pow. 615 ha należą do leśnictwa Szypliszki (w osadzie Rybalnia nad jez. Jodel), nadleśnictwa Puńsk. Jest to doskonałe miejsce dla wycieczek oraz na obóz. Osoby nie posiadające namiotu, mogą nocować w leśniczówce lub u gospodarzy os. Rybalnia. Koło osady wpada do jez. Jodel strumień leśny. Przy gościńcu z Szypliszek do Becejł spore wzgórze, obok stara sosna, na której miała się objawić M. Boska. Przy sośnie krzyż i kaplica. W odległości około 150 kroków od drogi źródło, otoczone czcią przez ludność według legendy zbierało się koło studzienki dużo ludzi. Było to w czasie powstania i pewien kozacki oficer kazał studzienkę zasypać, lecz wkrótce po tym oślepł. Dopiero po odkopaniu źródła odzyskał wzrok.

250 m na południowy zachód od miejsca, gdzie z jez. Szelment Mały wypływa rz. Szelmentka, znajduje się ujście rzeczki Krzywólki, płynącej dnem głębokiego, lesistego wąwozu. Można nim dojść (1 km) do drogi Becejły do wsi Krzywólka, gdzie w tak zwanej „Mogile powstańczej” pochowany jest Rykaczewski, b. dzierżawca maj. Przejma oraz dowódca oddziału, walczącego w 63 r. na Litwie. Lasy tutejsze były schronieniem powstańców i odbyło się tutaj kilka mniejszych potyczek.

W osadzie Rybalnia zmarł przed wojną Sylwester Jasionowski, powstaniec z 63 r. który 25 lat spędził na wygnaniu na Syberii.

Wśród ludności Suwalszczyzny tak żywa dotąd pamięć o powstaniach narodowych zaczyna w ostatnich latach coraz bardziej zanikać, toteż w pracy naszej zmuszeni byliśmy notować miejscowości, na­z­wi­s­ka i opowieści, zebrane na miejscu, lecz nigdzie dotąd nie opisane. Zdajemy sobie sprawę, że przerasta to zadanie i rozmiary „Przewodnika”, lecz skoro nikt dotąd poważnie się tym nie zajął, czynimy pierwszy krok, gorąco nawołując do zbierania materiałów, które w przyszłości posłużą do przedstawienia we właściwym świetle tragicznej, lecz jakże bohaterskiej przeszłości tej ziemi.

XXVIII. Letnisko Becejły

(od stacji kol. Trakiszki, lub Kaletnik 12 km, od szosy Suwałki-Szypliszki 3 km).

Według miejscowej legendy Becejły zostały założone przez rozbójnika Becejła, który na przesmyku między jeziorami czatował na podróżnych. Podczas wojny światowej miejsce to było terenem gwałtownych walk, przechodząc kilkakrotnie z rąk do rąk. Wieś została doszczętnie spalona, ludność przymusowo wypędzona i ewakuowana do Rosji.

Po wojnie pozostały okopy oraz cmentarze w lesie koło szosy do Szypliszek, przy drodze do Krzywólki oraz w lesie Borek koło traktu na Wiżajny.

W latach 1915–1918 okupacja niemiecka zaznaczyła się wycinaniem nie tylko lasów, lecz i sadów, rekwizycją żywności itp.

Po odejściu Niemców w 1919 r. wkroczyli tu Litwini. Wypędzeni wkrótce przez P. O. W. oraz miejscową ludność. Podczas marszu bolszewików na Warszawę Litwini wrócili do Becejł dnia 20/VII 1920 r. Z ludnością obchodzili się źle, zdzierali szyldy z polskimi napisami, ścigali peowiaków oraz Polaków, uciekających z Litwy do Polski. We wsi Ślązaki (koło Zaboryszek) oficer litewski zastrzelił 14-letniego chłopca (syna Jana Burdyna, miejsc. gospodarza) za noszenie polskiego orzełka.

Na wieść o zbliżających się patrolach polskich Litwini uciekli w nocy 29/IX 1920 r.

Becejły leżą przy gościńcu z Sejn (29 km) do Wiżajn (17 km). Od Szypliszek, połączonych z Suwałkami dobrą szosą Becejły oddalone są o 3 km dość piaszczystej drogi.

Okolica pagórkowata, sucha i zdrowa. Wieś znajduje się na przesmyku między jeziorami Szelment Mały i Iłgiel (Ingiel). W dole lesisty wąwóz rzeki Szelmentki. Od półn. zach. przytyka do wsi las Borek (urocz. Gietujsze), od połudn.-wsch. lasy Szypliszki i Kociołek (iglaste wysokopienne).

Z powodu doskonałych warunków terenowych i zdrowotnych oraz łatwej komunikacji Becejły i okolice od dawna słyną jako dobre i tanie letnisko.

Po wojnie wzniesiono tu nowe, przystosowane do ruchu letniskowego budynki, o dużych i czystych izbach. Ludność wyłącznie polska.

Informacji udziela zarząd gminy Zaboryszki, poczta Szypliszki, pow. Suw. oraz nauczyciel szkoły powsz. w Becejłach (poczta Szypliszki, Piotr Stankiewicz).

Na miejscu kościół. Bardzo ciekawe pod względem etnograficznym są tutejsze odpusty na Św. Jana (czerwiec) Św. Annę (lipiec) i N. P. M. Jasnogórskiej (wrzesień).

Na paraf. cmentarzu spoczywa Wincenty Rylski, mieszkaniec Becejł, uczestnik bitwy pod Antonowem na Litwie w 63 r. Z Becejł pochodził również Józef Fryza, który po upadku powstania zmuszony był emigrować do Francji i tam zmarł.

Aprowizacja łatwa i tania. Dwa sklepy spożywcze, drób i nabiał u gospodarzy, ryby u miejscowych rybaków, spółdzielnia mleczarska w os. Lipniak (5 km).

Apteka i lekarz w Puńsku (9 km).

Wycieczki mogą nocować w Becejłach u Piotra Stankiewicza i Jana Wasilewskiego oraz w leśniczówce Rybalni.

Obozować w lesie nad jez. Iłgiel i Jodel.

Wycieczki dalsze: do lasu Poszeszupie 7 km, Jałowo 4 km, jez. Pobondzie 10 km, Cisowej Góry w Gulbieniszkach przez wsie Ignatówkę, Hultajewo i jez. Sumowo 12 km; Kleszczówka 15 km, szybowiska nad dużym Szelmentem wodą 10 km, lądem przez Przejmę Wielką, Gilusznik i Rasztobol 12 km, do lasów państwowych Zaboryszki, Trokiel i Pokomsze koło Kaletnika 7 km, do pilikalni (grodziska) w Jeglińcu przez Jeziorki i Podwojponie 11 km.

XXIX. Rzeka Marycha

(od Czarnej do Sejn 12 km).

Mapy Szt. Gen. 1:100.000 Suwałki pas 32 słup 36, Sejny pas 32 słup 37, Sopoćkinie pas 33 słup 37.

Rzeką Marychą prowadzi bardzo ciekawy i piękny dotąd prawie zupełnie nieznany szlak kajakowy który daje możność poznania okolicy Sejn, dosłownie usianej jeziorami (46) oraz ogromne lasy na południe od Sejn, między Cz. Hańczą i Marychą.

Największe z nich – to jez. Gaładuś, rozpoczynające jeziorny łańcuch rynny wschodniej, najpiękniejsze jez. – Pomorze, wraz z otaczającą je grupą leśnych jezior.

Większość jezior położona w dość gęsto zaludnionej okolicy, lasów już nie posiada, tym nie mniej jednak warta jest zwiedzenia ponieważ na stosunkowo niewielkim obszarze skupienie ich jest bardzo znaczne, tak ze z każdego niemal pagórka widać kilka, czasem kilkanaście rozmaitej wielkości, kształtu i barwy jezior.

Wieniec jezior, obejmujący wydłużoną podkową m. Sejny od zachodu, południa i wschodu, bogata rzeźba powierzchni oraz ogromne lasy, między jeziorną grupą pomorską i Kanałem Augustowskim na południu, nie mówiąc już o bardzo ciekawej pod względem etnograficznym ludności, – wszystko składa się w bogatą, barwną i interesującą całość, jak dotąd znaną tylko nielicznym jednostkom.

Dzięki ułatwionej komunikacji autobusowej między Suwałkami i Sejnami oraz niedawno „odkrytemu” szlakowi kajakowemu rzeką Marychą poznanie tego nieznanego dotąd zakątka jest obecnie znacznie ułatwione. Jedyną prawdziwą przeszkodą to bliskość granicy litewskiej, która zmusza (o czym z góry, uprzedzamy) do przewożenia łodzi końmi na 16 km odcinku wzdłuż granicy od Budwiecia do Kalet oraz obowiązek meldowania się w K. O. P.

(Sejny i Kalety).

Rz. Marycha, zwana przedtem Sejną jak świadczy przywilej Zygmunta I z 1522 r. o nadaniu ks. Janowi Wiśniowieckiemu, „stoiła i sienożatia niżej Sejny reki” zaczyna się od zlewu rz. Czarnej, wypływającej z jez. Sejwy, z bezimiennym strumieniem, biorącym początek z jez. Szejpiszki. Rz. Czarna jest prawdopodobnie górną Marychą, której opisu jednak nie podajemy, ponieważ dostępność jej nie została sprawdzoną.

Od młyna w Michnowcach płynie Marycha przeważnie wśród niskich łąk, prąd powolny, szerokość 3–4 m, głębokość dostateczna, koryto dość silnie zarośnięte trzciną, tatarakiem i sitowiem. Minąwszy most na drodze Michnowce-Stabieńszczyzna (3,5 km od szosy Suwałki-Sejny) oraz most na trakcie Sejny-Zaboryszki okrąża od południa ładnie położony folwark Klejwy i po wielu zakrętach wpada do półn.-zach. zatoki jez. Sejny (od młyna 6,5 km). Na jeziorze zwiedzić półwysep Ostrów, gdzie w lesie „Borek” w XVI w. stał pałac ks. Wiśniowieckich, zniszczony przez Szwedów.

Płynąc jeziorem, trzymać się brzegu południowo-zachodniego, który zaprowadzi do wypływu Marychy w zatoce południowej. Stąd 3 km do mostu drogowego w Sejnach (str. 107).

Razem od młyna w Michnowcach do Sejn 11 km.

Wycieczki, przybyłe do Sejn wprost z Suwałk, mogą wodować na przystani, należącej do inspektora szkolnego p. Fr. Przyrowskiego, który jako „odkrywca” Marychy, bardzo życzliwą opieką otacza kajakowców.

Z Sejn można zrobić kilka interesujących wycieczek lądem w najbliższe okolice, a mianowicie:

1. Jez. Szejpiszki

(od Sejn 10 km).

Zaczyna ono łańcuch jezior, położonych w rynnie polodowcowej na zachód od Sejn, jak jez. Klejwy, Płaskie, Białe koło Stabieńszczyzny, Łopuchowo, Dmitrowo, Sumowo, Białe Sejneńskie, Wiersznie, Okuniewo i Gieret (Heret).

Z Sejn do Szejpiszek przez Klejwy około 10 km. Na wschodnim brzegu – las, na zachodnim – jeden z najbardziej malowniczych i oryginalnych dworów na Suwalszczyźnie, w kształcie litery L, obrośnięty winem, z gniazdem bocianim na dachu. Dwór ten jednak można oglądać tylko z daleka ze względu na nieżyczliwy stosunek do turystów właścicielki p. Habermanowej.

2. Smolany

(od Sejn przez Szejpiszki 15 km).

Kościół murowany, – trzynawowy, wzniesiony 1839 r. przez Habermanów. Przy kościele dwa skrzydła byłego klasztoru franciszkanów oraz kaplica-grobowiec fundatora kościoła.

Na drodze przed kościołem – wysoki kamienny obelisk z krzyżem.

3. Janiszki

(10 km na północ od Sejn)

Dwór drewniany z XVIII w., malowniczo obrośnięty winem. Janiszki należały dawniej do Heybowiczów, po tym Świąteckich, obecnie – Tow. Kred. Ziemsk. Stąd przez Wesołówkę 5 km do jez. Gaładuś.

4. Jez. Gaładuś

(od Sejn szosą 7 km).

Nazwa pochodzi z lit. gałaś – koniec.

Lód na Gaładusi.
Powiększ Fot. Jez. Gaładuś zimą

Marcin Wawrzyńczak

Drugie co do wielkości i czwarte co do głębokości jezioro Suwalszczyzny. Brzegi wysokie kamieniste, niewielkie lecz wyraźnie zarysowane przylądki. W części północnej 3 wyspy przez które przebiega granica litewska. Brzeg zachodni i południowo-wschodni należą do Polski. Okolica bezleśna, lecz bardzo malownicza. Pomiędzy Burbiszkami i fol. Jenorajście niewielki las, na brzegu naprzeciwko wyspy gajówka. Ze wzgórz na północ od Jenorajścia – piękny widok na jezioro. Nad zatoką południową – wieś Żegary (7 km szosą od Sejn).

Według podania w Dworczyskach słała we dworze figura Chrystusa. Po rozparcelowaniu majątku dwór rozebrano i figurę przeniesiono do kościoła w Żegarach. Nazajutrz figura wróciła na dawne miejsce, które do czasów obecnych nie jest zaorane.

Jezioro Pyrkść koło Sztabinek.
Powiększ Fot. Jez. Pyrkść koło Sztabinek

Marcin Wawrzyńczak

Niewielki kościół z XVIII w. z grobami Eysmontów i Paszkiewiczów i staroświeckimi organami w podziemiach. 1,5 km na południowy-zachód od Żegarów – otoczone moczarami jez. Bejślić, na południe – jez. Dusajtis, Dubelek, Sztabinki, Pyrkść (na mapie Pyrć), Samanis i Berżniki.

Przy szosie z Sejn do Hołn wieś Poćkuny gdzie stoi pomnik inż. Wołągiewicza poległego w powstaniu sejneńskim 1919 r.

Rzeka Hołnianka (Alna).
Powiększ Fot. Rzeka Hołnianka (Alna)

Marcin Wawrzyńczak

Na wschodnim, należącym do Polski, brzegu jez. Gaładuś, – niewielka zatoka, skąd wypływa (młyn) rz. Gaładuśka, która po 3 km wpada do jez. Hołny od północy. Po przeciwległej stronie, koło Ogrodnik wypływa ona jako, rz. Hołnianka, wpadająca po litewskiej stronie do jez. Zopsie. Stąd jako Zopsianka przepływa jez. Wiejsjeje i, minąwszy jez. Gniade, pod nazwą rz. Gniadej łączy się koło Kopciowa z Białą Hańczą. W ten sposób, na przestrzeni około 40 km zmienia ona swą nazwę czterokrotnie.

5. Krasnohruda

(12 km na północno-wschód od Sejn).

2,5 km na wschód od jez. Gaładuś w pięknej pagórkowatej okolicy leży nad jez. Hołny maj. Krasnogruda, dawniej Eysymontów, po tym Kunattów, obecnie p. p. W. Lipskich. Dwór drewniany, od frontu ganek na kolumnach, od grodu – przybudówka (alkierzyk) nadaje mu kształt litery L. Pochodzi z końca XVII w.

Dwór Krasnogruda.
Powiększ Fot. Dwór Krasnogruda

Marcin Wawrzyńczak

Wewnątrz jadalnia o belkowanym suficie. Portrety rodzinne pędzla L. Janowskiej z lat 1910–12. Kolekcja książek ze zbiorów St. Kunatta (koniec XVIII w.) oraz jego portret (sztych) ryt. w Paryżu 1832 r. Kolekcja sztychów królów polskich (ze zbiorów Lessera). Sztych Kardynała Jana Lipskiego (1690–1736), biskupa krakowskiego. W parku – jesiony i lipy 300 letnie.

We dworze pensjonat na 20 osób. Na pisemne zamówienie (poczta Sejny) wysyła się samochód do st. Augustów. Obok dworu 132 ha lasu (świerk, sosna). Na polu olbrzymi głaz granitowy.

Zachodni brzeg jez. Hołny suchy i lesisty nadaje się do obozowania.

6. Hołny Meyera

(11 km szosą).

Naprzeciwko Krasnogrudy, po drugiej stronie jeziora Hołny znajduje się najstarszy na Suwalszczyźnie dwór drewniany, zbudowany przez Buchowieckich w drugiej połowie XVII w. Dwór od frontu ma ganek z kolumnami, od ogrodu dwie przybudówki (alkierzyki) tak charakterystyczne dla starych polskich dworów. Przez pewien czas był on własnością Meyera, emigranta z Inflant (czasy Birona, faworyta cesarzowej Anny).

Obecnie należy do p. p. Paszkiewiczow, w których rodzinie znajdują się Hołny od 1780 r.

Dwaj bracia Paszkiewicze – Bernard i Dominik z Hołn brali udział w marszu na Belweder w noc 29 listopada 1831 r.

We dworze portret Napoleona (sztych) według David'a, rytowany przez N. Bertranda, ofiarowany przez Napoleona Wojciechowi Dobieckiemu pułk. W. P.; kilka obrazów olejnych batalistycznych z czasów wojen szwedzkich, okrągła serwetka i komódka mahoniowa z Indury ks. J. Poniatowskiego oraz inne stylowe meble.

Na szybie okiennej napis rżnięty z 1804 r. Duży szafkowy zegar z XVIII w. z nap. „William Jourdain London”, tarcza i szabla turecka, ryngraf z M. Boską, kolekcja sztychów francuskich i rysunków piórkiem Orłowskiego.

Piękny stary park, opadający tarasami do jeziora, w nim drzewa „rodzinne”, zasadzone na pamiątkę chrztu członków rodziny właścicieli. Obok dworu na wzgórzu lasek zwany „Porucznikiem” gdzie w czasie powstania Kościuszki (1794) zginął w pojedynku porucznik wojsk narodowych i tu go pochowano.

7. Berżniki

(9 km szosą)

Berżniki są dawnym miastem według podania założonym przez królowę Bonę, które po zupełnym zniszczeniu go przez Szwedów, już więcej się nie podniosło, obecnie skromna osada, siedziba zarządu gminnego, poczta, szkoły, kilka sklepów. Ładnie położone w falistej, bogatej w jeziora okolicy.

Kościół w Berżnikach drewniany z XVII w. był w 1906 r. terenem walk narodowościowych z Litwinami. W latach 1890–1905 na skutek inspiracji litewskiego kleru przy poparciu rządu rosyjskiego zaczęto usuwać z kościołów język polski i na jego miejsce wprowadzać litewski, co doprowadziło do ostrych zatargów m. ludnością polską i litewską. Doszło nawet do przelania krwi w berżnickim kościele, który był zamknięty przeszło 3 lata. Dopiero memoriał ludności polskiej do papieża przywrócił poprzedni stan.

W lasach berżnickich, w uroczysku „Konkar” rozegrała się w 1863 r. bitwa, po której pozostały mogiły powstańcze.

8. Giby

(8 km traktem)

Wieś Giby, pięknie położona na brzegach jez. Gierat (Heret) posiada pocztę, zarząd gminny, szkołę i 4 sklepy. Jest to doskonała miejscowość letniskowa wśród lasów i jezior w okolicy pagórkowatej na suchym przepuszczalnym gruncie. Dziesięciu gospodarzy posiada obszerne domy, nadające się do celów letniskowych (informacje w zarz. gminnym, poczta Giby pow. suwalski. (Wieś leży przy szosie w odległości 35 km od Suwałk i Augustowa. Służy jako punkt wyjściowy dla wycieczek do jez. Pomorze, Wiłkokuka, Okółka itp.

Gmina Giby zajmuje 42891 ha obszaru, z czego na grunta orne i łąki wypada zaledwie 7460 ha, reszta zaś – to ogromne lasy, wśród których leży kilka bardzo pięknych jezior. Najbardziej urocze jest jez. Pomorze. Z powodu na ogół słabych gleb kultura rolna stoi tu na stosunkowo niskim poziomie, głównym źródłem zarobku mieszkańców są prace przy eksploatacji lasów. Tutaj odbywały się łowy królewskie na grubego zwierza i jeszcze w XVII w. polowano na żubry, niedźwiedzie, łosie, jelenie i wilki. Świadczą o tym nazwy jezior, wsi i ostępów oraz dawne przywileje królewskie, które do czasów wojny światowej przechowywała tutejsza ludność. Wydane w dniu 26.I.1679 r. przez Jana III przywilej mówi o nadaniu tutejszym osocznikom gruntów, gdzie dziś wsie Boksze, Romanowce, Michnowce, Barszczyzna i Łopuchowo. Osocznicy mieli nadzór nad 7 ostępami: Wielki Las, Bocznie, Budegier (z Litewskiego „bude” – budnik i „girie” – las), Gejdzigier („gejdis” – kogut, las kogutów albo głuszców), Meszkiegier („meszka” – niedźwiedź, las niedźwiedzi, dziś wieś Żłobin), Kraśny i Żubrówka. Obecnie są to lasy państwowe, należące do nadleśnictwa Sejny (osada Pomorze, poczta Sejny) które obecnie teren gmin Krasnopol, Giby i Berżniki i dzieli się na następujące leśnictwa:

1. Wigrańce z siedzibą we wsi Wigrańce koło Berżnik o pow.     2856,02 ha

2. Giby z siedzibą we wsi Giby o pow.                                            2373,42   "

3. Wiłkokuk z siedzibą we wsi Wiłkokuk koło Gib o pow.           1927,26   "

4. Stanowisko z siedzibą we wsi Stanowisko koło Gib o pow.      2107        "

5. Ostęp z siedzibą we wsi Okółek koło Gib o pow.                      2616,56   "


                                                                                  Razem          11.880,26 ha

Oprócz tego do nadleśnictwa należy około 1230 ha jezior.

Na stanowiskach wysokich lasy 60–120 letnie, przeważnie sosnowe lub też sosnowo-świerkowe, na niskich – przeważa olcha. Oprócz tego występują również dęby, osika wiązy i graby. Podszycie tworzy leszczyna, jałowiec maliny.

Zwierzęta: wilk, dzik, lis, borsuk, sarna, zając bielak, wydra, tchórz.

Z ptactwa: cietrzewie, głuszcze, słonki, jarząbki, czarne bociany (gniazda 6 km od Gib drogą na Okółek, po czym przez las 1,5 km odział 108 i 110), czaple siwe (2 gniazda, na południowym brzegu jez. Pomorze, oddział 64). W czasie przelotów wiosennych trafiają na jez. Pomorze łabędzie.

Przy trakcie Giby-Kalety (między jez. Gieret i Pomorze) dwa 300 letnie dęby wysokości 22 m i obwodu 4 m. Dwa nieco młodsze dęby rosną w uroczysku Odryny (oddział 44) przy drodze leśnej z Gib do Okółka. Opodal polana ze śladami miału węglowego po dawnej smolarni.

Nad jez. Wiłkokuk znajduje się knieja leśna, pierwobór o terenie pagórkowatym, przerywanym bagnami, pełen starych wywrotów, o niezmiernie bogatym drzewostanie z przewagą świerka i sosny (do 40 m wysok.) z domieszką wiązów, klonów, dębów, brzozy, osiki i z rzadka grabiny. Nadaje się na rezerwat. Od Gib 4 km traktem na Kalety i 1,5 km linią graniczną leśnictwa Giby i Wiłkokuk.

Na państwowych terenach można tu odstrzelić kozła, głuszcza cietrzewia oraz ptactwo wodne w myśl obowiązującego cennika nadleśnictwa Sejny.

W leśnictwie Ostęp 0,5 km od wsi Okółek obozowisko oddziału powstańców 63 r. pod dow. Taczanowskiego. Jest tu również tak zw. „linia powstańcza”, wycięta przez Rosjan dla wyłapywania powstańców.

We wsi Okółek żyje powstaniec na­z­wi­s­kiem Gruguć, który opowiada o powstaniu. Otrzymał on od Taczanowskiego w imieniu Rządu Narodowego działkę leśną około 36 ha za dostarczanie żywności i zdobycie kasy rosyjskiej z nadleśnictwa Pomorze. Gurguć procesował się ze Skarbem Państwa o swoją działkę i w 1935 r. proces wygrał na podstawie zeznań świadków oraz dotąd widocznych znaków, które Taczanowski kazał szablami wyrąbać na drzewach.

XXX. Rzeka Marycha

(od Sejn do Budwiecia 26 km).

Za Sejnami rz. Marycha ma szerokość 6–10 m, głębokość dostateczna, prąd powolny. Początkowo płynie przez łąki, potem brzegi wznoszą się coraz wyżej i coraz lepiej są zadrzewione. Po 8 km most drogowy i po dalszych 2 km drugi most na trakcie Giby-Paćkuny (str. 310). 1 km dalej – 3-ci most i na prawo leśniczówka w Wielkim Pomorzu. Od leśniczówki – las, przy końcu którego na lewym brzegu – grodzisko przedhistoryczne (od mostu 1,8 km). Za grodziskiem łąki, 4-ty most na drodze Posejnele-Giby, po czym rzeka wpływa na bagnisko, będące kiedyś zatoką jez. Pomorze. Minąwszy niewielkie bagniste jeziorko Kaczan po kilkunastu zakrętach wpada do jez. Pomorze (16,5 km od Sejn).

Kukle.
Powiększ Fot. Kukle

Marcin Wawrzyńczak

Jez. Pomorze otoczone jest dookoła lasem za wyjątkiem części północno-wschodniej, gdzie leży wieś Kukle. Wieś zamożna, wspaniale położona, posiada pierwszorzędne walory letniskowe, lecz zupełnie niewyzyskane. Wszystkie prowianty można nabyć na miejscu po bardzo niskiej cenie z powodu braku zbytu. Łódki, plaża, ryby, maliny, jagody i grzyby. Od Berżnik 4,5 km drogi polnej. Informacje u pp. Kiewlaków (poczta Berżniki).

Brzegi jez. Pomorze wysokie i suche nadają się do obozowania, szczególnie koło osady rybackiej oraz na brzegach zw. „Przejminy”, „Masznica”, i „Kuklańskie”.

Wpłynąwszy na jezioro od zachodu po lewej stronie (północnej) mamy wybitny cypel przylądka „Przejminy” na tle pięknego sosnowego starodrzewia. Jest to miejsce historyczne, upamiętnione brawurą polskiej kawalerii w 1920 r., która przepłynąwszy przez jezioro, dostała się na tyły Litwinów, rozbijając ich doszczętnie.

Za przylądkiem płynąc wprost ku wschodowi, kierując się na dobrze widoczne urwisko piaszczyste wschodniego brzegu jezioro. Po drodze mijamy po prawej głęboko wciętą zatokę, skąd idąc przez las wprost na południe w kilkanaście minut można się dostać nad jez. Zelwę oraz na drogę, prowadzącą do gajówki Wiłkokuk (od zatoki 1,5 km). O 0,5 km na zachód od przesmyku, dzielącego jez. Zelwę od Pomorza, w głębokiej lesistej kotlinie leżą dwa małe lecz bardzo malownicze jeziorka: Tobolinek Północny i Tobolinek Południowy (na mapie bez nazwy).

Koło wsi Kukle wpada do jez. Pomorze rzeczka Kunisianka, łącząca jeziora Berżniki, Ryngis (młyn), Gajlik, Kielich (młyn, – miał się tu utopić ksiądz, jadący z Sakramentem do chorego), Iłgiel i Kunis. Dostać się nią można do 2 ostatnich jezior, wyżej bardzo trudno.

0,5 km od północnego brzegu jez. Pomorze na skraju lasu leży jez. Posejnele, obok niego dwa małe jeziorka bez nazwy.

Rzeka Marycha wypływa z jez. Pomorze nieco na południe od wspomnianego uprzednio piaszczystego urwiska. Z początku płynie silnie meandrując przez kośne łąki, potem (z lewej) ujście niewielkiej rzeczki, którą spływają wody z głuchych leśnych jeziorek Łempis (żółwie), Łempik i Stulpy. Z prawej strony wpada do Marychy rz. Zelwianka, którą po 1 km, przecisnąwszy się pod niskim mostkiem koło wsi Zelwa, wpływamy na jez. Zelwę. Brzegi Zelwy od wschodu bagniste, od północy, zachodu i południa wysokie, częściowo porośnięte lasem. W południowo-zachodniej zatoce jest przejście (1 km) do jez. Wiłkokuk. Brzegi tego ostatniego od północy wysokie i strome, na brzegu gajówka. Obok niej jałowiec – drzewo. Okolica Wiłkokuka słynie z malin. 3,4 km od ujścia Zelwlanki na Marysze most. Na lewo zabudowania osady Kiecie z krzyżem powstańców przy drodze. Za mostem (od Pomorza 3,5 km) Marycha płynie wśród głębokich borów, schodzących aż do wody, jeszcze około 6 km aż do osady Budwieć na prawym i strażnicy K. O. P-u na lewym brzegu. Jest to odcinek przypominający bobrowe rzeczki Kanady, gdzie oprócz nieba, wody i lasu nie widzi się człowieka ani też żadnych budynków i pól uprawnych. Czasami nurt się zwęża i płynie pod zwisającymi gałęziami, czasami rozszerza się w niewielkie jeziorka, jakby stworzone dla bobrowych żeremi. Nagle za zakrętem ukazuje się wąski mostek. Kres. Granica litewska odcina nam najpiękniejszą puszczańską rzekę. Od jez. Pomorze do Budwiecia 9,5 km.

Mając zezwolenie K. O. P-u w Sejnach można zwiedzić strażnicę i obserwować kryjące się w leśnych „sekretach” posterunki litewskie. Z Budwiecia można wrócić z powrotem do Sejn Marychą (łatwo) lub też wynająć konie, którymi 16 km piękną leśną drogą wzdłuż Marychy do Kalet. Jazda trwa około 3½ godzin, ponieważ droga, wyłożona okrąglakami w czasie wojny, nie nadaje się do szybkiej jazdy. Obozować można 0,5 km przed miasteczkiem (na prawo od nowej szkoły) w lesie, na wysokim i stromym brzegu rz. Szlamicy lub też w szkole.

Kalety – mała osada, otoczona dookoła puszczą, leży przy trakcie w odl. 12 km od Sopoćkin (str. 123). Jest tam dow. K. O. P-u, gdzie można otrzymać zezwolenie na spływ dolną Marychą i Cz. Hańczą do Niemna. Opodal osady mogiły powstańców z [18]63 r.

W Kaletach do wyboru są dwie drogi wodne:

1. Rz. Szlamicą (z prądem), dolną Marychą i Cz. Hańczą do Niemna ewent. Kanału August. (str. 318) półtora dnia 41 km.

2. Rz. Szlamicą (pod prąd, pierwsze 5 km ciężko) przez jez. Tuczno, Szlamy i Głębokie do wsi Rygol przy ujściu Cz. H. do Kanału August. (str. 257) – 1 dzień, 16 km.

Obie drogi są jednakowo piękne i nieznane. Pierwsza bardziej wygodna dla osób, spływających Niemnem do Druskienik (uwaga: Szabany), z drugiej zaś mogą korzystać załogi, kierujące się na zachód w stronę Augustowa.

Dla tych, którzy udają się do Druskienik od Augustowa kanałem lub też od Suwałk Cz. Hańczą istnieje jeszcze trzeci wariant: zamiast spływać kanałem od Rygola do Niemnowa (ostatni odcinek od mostu w Soniczach do szluzy w Niemnowie nieciekawy) można skierować się na rozlewiska Cz. H. pod Rygolem skąd przekopem pod mostem Rygol-Mikaszówka do upustu.

Zarówno rozlewisko jak i przekop często zatarasowane są przez tratwy. Po obniesieniu upustu w dalszym ciągu przekopem do jez. Głębokiego, skąd Szlamicą przez jez. Szlamy i Tuczno do Kalet.

Z Kalet:

1. Jak niżej (str. 318) do Niemna i Druskienik.

2. Końmi do Budwiecia i Marychą pod prąd (łatwo) przez jez. Pomorze do Sejn. W ten sposób można by zrobić piękną okrężną kajakową wycieczkę nast. szlakiem:

Augustów-Sosnówek (str. 178190), Rygol-Kalety (str. 321), Kalety-Budwieć (końmi, str. 316), Budwieć-Pomorze-Sejny (str. 313), Sejny-Wigry (autob.), dookoła Wigier (str. 242), Leszczówek-Suwałki-Filipów (str. 220, 217, 263 końmi). Filipów-Augustów (str. 260) w czasie od 14 do 18 dni. Jazda pod prąd Marychą jest o wiele łatwiejszą i bardziej ekonomiczną od walki z silnym nurtem Cz. Hańczy od Rygola do Wigier.

XXXI. Kalety – Druskieniki

(rz. Szlamicą 5 km, Marychą 12 km, Cz. Hańczą 24 km i Niemnem 30 km razem 71 km, 2 dni).

Rz. Szlamica od Kalet do ujścia jej z rz. Marychy jest rzeką krętą, szeroką 5 – 8 m, brzegi (zwykle jeden) ma wysokie (do 10 m), urwiste, suche i pięknie zalesione. Woda przezroczysta, parometrowej nieraz głębokości, dno ładne, piaszczyste, wolne od wodorostów. Od Kalet do Marychy, na przestrzeni około 5 km ani jednego osiedla, przeważnie las lub suche kośne łąki. W Kaletach 2 mosty łatwe do przejazdu, za Kaletami 1 kładka, przed ujściem do Marychy kładka i most. Nad rzeką zwisają nieraz dość nisko gałęzie, co przy silnym prądzie stwarza jedyne na Szlamicy trudności, z którymi jednak trzeba się liczyć.

Przy ujściu Szlamicy do Marychy granica litewska, która od Budwiecia szła dotąd lewym brzegiem Marychy, odchodzi od rzeki ku wschodowi, podczas gdy Marycha płynie na południowy wschód. Z tych względów dalszy spływ trudności granicznych nie nastręcza.

Marycha od ujścia Szlamicy ma szerokość 8–12 m, dno piaszczyste, głębokość dostateczną, prąd w porównaniu ze Szlamicą nieco słabszy.

Rzeka płynie nieszeroką doliną wśród przepięknych borów. Na brzegach, wolnych od lasu, suche, lecz bardzo bujne kwieciste łąki, a raczej polany leśne.

Zupełny brak ludzi (którzy zjawiają się tu jedynie podczas sianokosu) i zabudowań, za to wiele ptactwa i zwierzyny. Przeszkody niezbyt liczne w postaci nisko zwisających gałęzi i zwalonych drzew. Na trasie od ujścia Szlamicy do Cz. Hańczy dwa nowe mosty, na mapie nie zaznaczone. Długość tego ostatniego odcinka Marychy wynosi około 12 km. Droga b. piękna i warta zwiedzenia. Miejsc do obozowania pod dostatkiem.

Czarna Hańcza, która od Rygola do Sonicz została skanalizowana i włączona do Kanału Augustowskiego tworzy między Soniczami i Czortkiem niewielki staw. Na prawo ku wschodowi most (podnoszony) pod którym przechodzi dalszy przekop kanału do Niemnowa, na lewo (północ) upust.

Za upustem odnajdujemy znów Hańczę w jej pierwotnej postaci: leniwie i z trudem przebija się przez mocno zabagnioną i zarośniętą dolinę w niezliczonych zakolach. Po 5 km na prawym brzegu gajówka Nieciecze. Za gajówką dolina się rozszerza, lasy coraz dalsze. Prąd coraz słabszy, chwilami niewyczuwalny, za to wodorosty coraz bliższe i bardziej natrętne. W końcu, po 9 km od upustu w Soniczach, lewy brzeg zbliża się do lasu skąd za chwilę wyłoni się ujście Marychy.

Od połączenia z Marychą Cz. Hańcza ma już do 20 m szerokości, nurt nieco żywszy i wolny od wodorostów silnie meandruje po szerokiej podmokłej dolinie. Wielki las coraz bardziej usuwa się na skraj horyzontu. Pojawiają się „lasanki” i zagajniki na bardziej wzniesionych stanowiskach, o które od czasu do czasu ociera się rzeka, tak że znalezienie odpowiedniego na obóz terenu nie przedstawia się beznadziejnie.

Za mostem w Kadyszu duże lasy się kończą, zaczynają się pola, coraz bardziej wygolone łąki, coraz liczniejsze osady, pomiędzy którymi jak pijana zatacza się Hańcza. W pobliżu ujścia rzeka się zwęża, płynąc wśród brzegów gęsto zarośniętych krzakami, na górce z lewej strony wyrasta strażnica K. O. P-u, ostatnia kładka i Niemen (od ujścia Marychy 24 km). Po lewej – ujście rzeki Igorki (litewska granica). Na wprost ujścia znajduje się na Niemnie płaska, piaszczysta wyspa, północna część której zbliża się do litewskiego brzegu Niemna. Nie chcąc się narazić na zawarcie bliskiej znajomości z litewską strażą graniczną, należy skierować się ku południowi (pod prąd) i, po opłynięciu wyspy wzdłuż jej zachodniego brzegu, spływać dalej Niemnem, trzymając się w pobliżu (wschodniego) brzegu. Od wyspy do szluzy w Niemnowie (pod prąd) 5 km, do Druskienik (z prądem) 30 km. W Szabanach jak zwykle na widok kajaka ludność alarmuje posterunek K. O. P-u.

O ile załoga nie posiada przepustki, wystawionej przez starostwo w Grodnie, dalszą drogę do Druskienik (24 km) odbywa kajak na wozie.

W ten sposób starostwo w Grodnie przyczynia się do rozwoju przemysłu ludowego.

XXXII. Rzeka Szlamica

(od Rygola do Kalet 16 km).

Mapa Szt. Gen. 1:100.000 Sopoćkinie Pas 33 słup 37.

Załogi, spływające Czarną Hańczą lub Kanałem Augustowskim nie domyślają się nawet, że od Rygola wije się przez lasy krótki, lecz jakże piękny i ciekawy szlak wodny, który tworzy rz. Szlamica.

Pod niezbyt interesującą nazwą kryje się jedna z najbardziej czarujących rzek, która w krótkim czasie zaprowadzi do szeregu jezior, odciętych przez puszczę od świata, prawdziwych, leśno-wodnych pustelni.

Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że naocznie można się przekonać, jakie przepiękne dzieła zdolna jest stworzyć przyroda, gdy nie przeszkadza jej człowiek.

W ogromnym lesie drzemią ciche jeziora, a w lustrze ich wód przeglądają się drzewa. Łagodną ciemno-zieloną falą spłynęły z pagórków sosny aż na sam skraj jezior tam i sam rozrzuconych wśród borów. Cieniutką nitką wije się po lesie rzeka. Od czasu do czasu wynurza się z gęstwiny i rozlewa jeziorną toń, po której leniwie snują się odbicia płynących po niebie obłoków.

Ale najpiękniej jest w nocy, gdy zza wierzchołków drzew wysunie się księżyc. Blada jego poświata zatrze granicę między lasem i wodą i wówczas w widmowej puszczy wykwitają jeziora z ballady....

Początek Szlamicy nie zapowiada tego, co kryje w sobie dalszy jej bieg. Być może dlatego, że stworzył go człowiek.

Spiętrzenie przy małej elektrowni wodnej w Rygolu.
Powiększ Fot. Spiętrzenie przy małej
elektrowni wodnej w Rygolu.

Jerzy Granowski

Od Czarnej Hańczy pod Rygolem aż po jez. Głębokie ciągnie się kanał, zamknięty w połowie upustem. Bardzo często początek jego zawalają tratwy i słusznie skarżą się nieraz wodnicy, że pod Rygolem wodę ryglami zamknięto.

Jednakże tratwy i upust nie powinny nikogo zrażać, gdyż są to jedyne przeszkody na Szlamicy.

Wpłynąwszy na rozlewisko Czarnej Hańczy pod Rygolem, zamiast skręcać w prawo (ku południowi) do Kanału Augustowskiego – kierować się wprost na wschód w stronę dobrze widocznego mostu przekopem, który po 1,8 km zamknięty jest upustem. Za upustem 1 km do mostu na trakcie Giby-Rygol. W odległości około 350 m na północ od mostu tuż przy trakcie leży niewielkie jezioro Sinkewelen. 3,5 km od niego (ku północy) spore leśne jez. Brożane.

Rygol. Jaz i budynek<br>małej elektrowni wodnej.
Powiększ Fot. Rygol. Jaz i budynek
małej elektrowni wodnej.

Jerzy Granowski

Po 2 km od mostu przekop kończy się w jez. Głębokim. Brzegi wysokie, dookoła las. Dług. jeziora wynosi 1195 m. Za jeziorem 1,5 km rzeka płynie dnem dawnego jeziora, w środku którego na kilku pagórkach, które były dawniej wyspami), leży osada Muły. Wkrótce za mostem w Mułach, po ominięciu niewielkiej bagnistej wysepki wpływa się na jez. Szlamy. Brzegi wysokie, pięknie zadrzewione, w części południowo-zachodniej – wyspa (około 4 ha), na której znaleziono ślady pobytu człowieka przedhistorycznego.

Za wyjątkiem leśniczówki i dwóch gajówek w miejscowości Kiedź, położonych na północno-wschodnią zatoką jez. Szlamy jest zupełnie bezludne. Warto nieco dłużej się tutaj zatrzymać, tym bardziej, że w gajówkach łatwo o nabiał i jagody. Można tu dostać przewodnika, który wskaże najciekawsze części puszczy (w żywność można się zaopatrzyć w sklepach, które znajdują się w Mikaszówce, Rygolu i Kaletach).

Na południe i wschód od jeziora liczne wysokie wydmy, pokryte lasem, wśród nich kilka ładnych niewielkich jezior: Wiązowiec, połączony strumieniem z jez. Szlamy oraz osobno leżące jez. Czarne, Długie; Niezwidok i, bliżej Kalet, – Jedryno, Suchar I, Kawina, Suchar II i Sawiejek.

Przepłynąwszy wzdłuż jez. Szlamy (3328 m), mijamy z lewej obie gajówki i po 1 km jesteśmy na jez. Tuczno. Północny brzeg wysoki i lesisty, południowy niski. Jezioro ma dług. 850 m. Stąd do Kalet około 5 km.

Razem od pierwszego mostu w Rygolu do Kalet około 16 km.

Z Kalet można spłynąć dalej Szlamicą, Marychą i Czarną Hańczą do Niemna (str. 318) lub przewieźć kajak lądem do Budwiecia, skąd Marychą do Sejn (str. 316).

Bardzo często spływają Niemnem do Kanału Aug. załogi, które mają za sobą kilkaset kilometrów przebytej drogi. Na Szlamicy znajdą znakomity wypoczynek i zapoznają się bliżej z życiem puszczy.

DOOKOŁA SUWALSZCZYZNY

przez Raczki – Bakałarzewo – Filipów – Czarne – Rakówek – Przerośl – Prawy Las – Rakówek – Wiżajny – Rutkę-Tartak – Szypliszki – Wojtokiemie – Borysówkę – Żegary – Sejny.

Mapa 1:100.000 - Suwałki Pas 32 sł. 36, Filipów Pas 32 sł. 35, Raczki Pas 33 sł. 35, Przerośl Pas 31 sł. 35, Wiżajny-Kalwaria – Pas 31 sł. 36, Sejny Pas 32 sł. 37.

(180 km).

Wycieczkę tę można odbyć zarówno pojazdami kołowymi jak i mechanicznymi. Szlak prowadzi na pewnych odcinkach szosą, przeważnie zaś zupełnie dobrą drogą żwirkową. Turyści, wybierający się na odbycie tej trasy, winni uprzednio wystarać się w starostwie suwalskim o przepustkę, gdyż szlak ten w większości prowadzi w pobliżu granicy niemieckiej i litewskiej.

Wycieczka ta, szlak której prawie stale biegnie wśród wzgórz, lasów i niezliczonej ilości jezior, umożliwia całkowite zapoznanie się z charakterem oraz niezwykłym pięknem Suwalszczyzny, pozostawiając na turyście niezapomniane wrażenie.


Trasa biegnie ku południowi ul. Kościuszki. Po drodze mijamy starostwo, kościół św. Aleksandra, wyjątkowo ładny ogród miejski i docieramy do drewnianego mostu na rz. Czarnej Hańczy (1 km). Tuż za mostem (¼ km) opuszczamy szosę, prowadzącą do Augustowa (31 km – str. 97) i skręcamy na pół.-zach. na szosę, zmierzającą do Raczek.

Po drodze na 3 km, na terenie tzw. Papierni, widoczne jest lotnisko. Na początku 6 km szosa przecina tor kolejowy Suwałki-Raczki i dochodzi do w. Dubowo (5 km), po czym do w. Poddubówka (1 km).

Na początku 9 km rozpoczyna się ładny świerkowo-sosnowy las i ciągnie się na przestrzeni 2 km.

Posuwając się odtąd wśród lekko sfałdowanego terenu i, przekroczywszy rz. Rospudę, stanowiącą granicę między powiatem suwalskim i augustowskim, docieramy do os. Raczki (9 km – str. 113).

Następnie kierujemy się od Lipowa (urząd celny i placówka K. O. P), gdzie musimy zatrzymać się celem okazania przepustek.

Odtąd posuwamy się przez Wasilówkę, Wierciochy, Nieszki do Rudy równolegle do granicy niemieckiej i wzdłuż rynnowego jez. Bolesty. Między jez. Okrągłym i jez. Sumowo przekraczamy rz. Rospudę i wkrótce docieramy do os. Bakałarzewo (17 km – str. 116).

Stąd droga prowadzi przez piękny świerkowo-sosnowy las wzdłuż lewego brzegu rz. Rospudy, mijając na zach. jez. Głębokie, na wsch. zaś jez. Siekierowo i dochodzi do wsi Matłak nad jez. Garbaś.

W dalszym ciągu posuwamy się wzdłuż jez. Garbaś oraz prawego brzegu rz. Rospudy aż do os. Filipów (12 km – str. 111)

Z Filipowa kierujemy się na Wólkę i między jez. Rospudą i Czarnym przez wieś Rakówek docieramy do os. Przeroś) (18 km), skąd przez Prawy Las, Rakówek do os. Wiżajny (20 km – str. 122).

Z Wiżajn szlak prowadzi na półn.-wsch. wśród wzgórz przez wsie Kamionkę, Rowele do Rutki-Tartak (9 km) i następnie przez wieś Baranowo, Białobłoto do Becejł (9 km – str. 300), po czym przez las do wsi Szypliszki (3 km – str. 289) do skrzyżowania z szosą Suwałki-Kalwaria (Litwa).

W tym miejscu wkraczamy na szosę i przez teren częściowo zalesiony, przeważnie jednak bezleśny przez wsie Słobódka, Zaboryszki, docieramy przed jez. Sejwy do skrzyżowania się z torem kolejowym Suwałki-Trakiszki (8 km), skąd przez Wojtokiemie do wsi Borysówka, położonej nad półn. brzegiem jez. Gaładuś (14 km).

Poczynając od Borysówki, wkraczamy znów na drogę żwirkową i, posuwając się wzdłuż pięknego jez. Gaładuś, będącego granicą między Polską a Litwą, przez wsie Burbiszki, Radziucie, Żegary dojeżdżamy do Sejn (16 km – str. 107).

Z Sejn do Suwałk znów szosą (30 km).

CZĘŚĆ III

 

Informacje i ogłoszenia

 

 

Informator  adresowy

AUGUSTÓW

Starostwo powiatowe augustowskie, ul. 3-go Maja 52, tel. 5.

Magistrat m. Augustowa, pl. Piłsudskiego 20, tel. 32.

Biuro Turystyczne, przy Tow. Wioślarskim, pl. Piłsudskiego 10, tel. 54.

Państwowy Zarząd Wodny, ul. 29 Listopada 1. tel. 18.

Komenda Powiatowa Policji Państwowej, ul. 3-go Maja 54, tel. 16.

Posterunek Policji Państwowej, pl. Piłsudskiego 44, tel. 12.

Urząd Pocztowo-telegraficzny, ul. gen. Prądzyńskiego.

CZASOPISMA MIEJSCOWE.

„Nasz Głos” - czasopismo regionalne ziemi augustowskiej, red. Henryk Kodź. Cena egz. 30 gr.

Redakcja i administracja, pl. Piłsudskiego 43.

Biblioteczka regionalna „Naszego Głosu”

Nr 1. „Nasza praca spółdzielcza” pod redakcją J. Witka i H. Kodzia. Rok 1934. Cena 10 gr.

Nr 2. J. Witek: „Dom Nauczycielski” Rok 1936. Cena 10 gr.

Przewodniki:

W. Świątkowski: Suwalszczyzna i okolice nadniemeńskie. Warszawa, str. 53.

Dr Maria Brzosko-Zielińska i Mieczysław Łojewski: Przewodnik po Wigrach. Suwałki 1933, str. 90 –zł 2,75.

Wanda Miłaszewska: Czarna Hańcza.

Henryk Kodź: Informator – przewodnik po Augustowie i okolicy. Nakł. Magistratu m. Augustowa 1933 –zł 1.

Grodno i okolice. Jeziora Augustowskie. Suwalszczyzna. Przewodnik turystyczny. Grodno 1934 r. Komisja turystyczna przy Zarządzie Miejskim.

Dr Mieczysław Orłowicz: Pojezierze Augustowsko-Suwalskie. Wyd. Ministerstwa Komunikacji.

Przewodnik po Pojezierzu Augustowsko - Suwalskim. Praca zbiorowa pod red. J. Witka, H. Kodzia, J. Wisłockiego.(Nr 3 Bbl. reg. „Naszego Głosu”. Rok. 1937): Cena egz. 50 gr.

Specjalny numer krajoznawczy ziemi Augustowskiej. „Nasz Głos” -bogato ilustrowany. Rok 1935. Cena 60 gr.

Afisze propagandowe Magistratu m. Augustowa.

     "             "             Ministerstwa Komunikacji.

Widoki pejzażowe Ziemi Augustowsko-Suwalskiej J. Rotsztejna.

I. Hotele, pensjonaty, pokoje umeblowane, schroniska, yacht - kluby, restauracje, cukiernie.

Hotel Warszawski, pl. Piłsudskiego 15., tel. 9.

Pensjonat „Niemiryczanka”, nad jeziorem Necko, Działki letniskowe, tel, 63.

Pensjonat „Necko” nad jezierem Necko, Działki letniskowe.

Pokoje umeblowane, ul. 3-go Maja 25.

Szkolne Schronisko wycieczkowe – (przystań wiośłarska, schron na łodzie, 40 łóżek) nad rzeką Nettą.

Schronisko Szkolne nad jeziorem Serwy (50 miejsc), tel. 78.

Kawiarnia i pensjonat „Bór” nad jeziorem Necko. Działki letniskowe.

Schronisko Pol. Tow. Krajoznawczego nad jez. Wigry (60 miejsc).

Oficerski Yacht-Klub nad jeziorem Białym.

Yacht-Klub Polski nad jeziorem Białym, tel. 55.

Schronisko i przystań Strzelecka nad jeziorem Necko.

Pensjonat M. Jarmińskiej nieop. stacji kolejowej.

Schroniska na szlaku wodnym Kanału Augustowskiego.

1. Schronisko turystyczne (1 pokój, 4 łóżka) przy śluzie Kudrynki (na 45 km kanału od śluzy augustowskiej).

2. Schronisko turystyczne przy śluzie Wołkuszek: (3 pokoje, 10 łóżek), na 52 km od śluzy augustowskiej.

3. Schronisko turystyczne (2 pokoje, 8 lóżek) przy śluzie Niemnowo (na 68 km od śluzy augustowskiej).

4. Schronisko turystyczne (w budynku nadzorcy dróg wodnych – 1 pokój, 4 łóżka) przy śluzie w Dębowie na 42 km od śluzy augustowskiej.

Bufet Klubu Tow. Wioślarskiego, pl. Piłsudskiego10.

Restauracja „Oaza”, pl. Piłsudskiego 12.

Restauracja J. Kozłowskiego, ul, Wierzbna 1.

Restauracja W. Maciejewskiego, pl. Piłsudskiego 40.

Cukiernia G. Przyczkata, pl. Piłsudskiego 45.

Cukiernia W. Danielczyka, ul. 3-go Maja 8.

Cukiernia M. Chlupickiej, pl. Piłsudskiego 13.

II. Zakłady i składy.

ZAKŁADY:

Fryzjerskie – „Elegancja” (działy: męski i damski), mistrz. dypl. A. Chlupicki, ul. 3-go Maja 1.
Z. Frajcajt (trwała ondulacja, manicure), ul. 3-go Maja 11.

Krawieckie – J. Gibsztejn, ul. 3-go maja 6.

Czapek – M. Wolmir, ul. Krakowska 3.

Powróżnicze – D. Rozenfeld, pl. Piłsudskiego 18.

Zegarmistrzowskie – Ch. Gerszfeld, pl. Piłsudskiego 1.
M. Kantorowicz, pl. Piłsudskiego 6.

Radiotechniczne – „Energios”, pl. Piłsudskiego 6, tel. 25.
M. Chlupicki, pl. Piłsudskiego 11, tel. 45.
Stanisław Migielski, ul. 3-go Maja 5.

Fotograficzne – J. Rotsztejn, pl. Piłsudskiego 16.
C. Wiercieliński, ul. 3-go Maja 57.

SKŁADY:

Manufaktury – B-cia Kańczuk, ul. 3-go Maja 2.
B. Lieberman, pl. Piłsudskiego 12.
J. Perkowski, pl. Piłsudskiego 20.
W. Osewski, pl. Piłsudskiego 39.

Galanterii, konfekcji i obuwia
Ch. Glikson, pl. Piłsudskiego 1.
D. Symner,                 "         7.
I. Warhaftig                "       10.
Aleksy Kirjanow         "       40.
R. Szuszan                  "       45.
M. Szpecht    ul. Krakowska 1.

Żelaza – Fiszer i Polak; ul. Krakowska 2.
Sz. Kelsjon,        pl. Piłsudskiego 18.

Zboża – B-cia Lewit, ul. Krakowska 41, tel. 23.

Cukru – B. Łapp i S-owie, pl. Piłsudskiego 16, tel. 82.

Ryb – Leon Rechtman, pl. Piłsudskiego 11, tel. 39.

Piwa i lemoniady - Przedstawicielstwo Horacego Hellera, rozlewnia, pl. Piłsudskiego 16/17.

Rolniczo-Handlowe – Spółdzielnia „Rolnik”, pl. Piłsudskiego 30, tel. 24.

Benzyny – Sz. Wazbucka, pl. Piłsudskiego 19, tel. 4.

Apteczne i kosmetyczne
G. Kaufman, pl. Piłsudskiego 11.
I. Wolf, pl. Piłsudskiego 13.

Fabryka wód gazowych – mag. S. Stankiewicz, pl. Piłsudskiego 8, tel. 76.

Futer – G. Kolnicki, ul. Krakowska 4.

III. Artykuły pierwszej potrzeby.

Piekarnie – M. Solinko, pl. Piłsudskiego 2.
C. Inanowicz, pl. Piłsudskiego 4.
G. Pryczkat, pl. Piłsudskiego 45.
„Angora” (piekarnia turecka i cukiernia), ul. 3-go Maja 65.

Spożywcze i kolonialne – A. Konstantynowicz, ul. 3-go Maja 62.
Klara Chadaj, ul. 3-go Maja 67.
Abel Pupkin, ul. Krakowska 4.
Spółdzielnia „Rolnik”, pl. Piłsudskiego 30 tel. 24.
B-cia Markus, pl. Piłsudskiego 21.
Spółdzielnia „Dom Nauczycierski”, pl. Piłsudskiego 43.
Z. Derewiański, pl. Piłsudskiego 44.

Owocarnie – B. Kaptański, ul. 3-go Maja 1.
Ch. Chlupicka, pl. Pisudskiego 13.

Sklepy wędlin – B. Rutkowski, ul. 3-go Maja 5.
Jan Świderski, ul. 3-go Maja 15.
St. Świątkowski, ul. 3-go Maja 19.

Sklepy mięsne – Szloma Klejman, ul. 3-go Maja 13.
D. Słowatycki, Stefana Batorego 28.

IV. Pomoc lekarska.

Lekarze:– dr Aleksander Bakinowski, dyrektor szpitala, ul. ks. Skorupki 3.
dr Izaak Grodzieński, pl. Piłsudskiego 12, tel. 84.
dr Jerzy Glück, Kilińskiego 33.
dr Michał Piaskowski, lekarz miejski, pl. Piłsudskiego 22, tel. 86.
dr Eugeniusz Ścibor, lekarz powiatowy, pl. Piłsudskiego 10.
dr Efraim Szor, ul. Krakowska 3 tel. 81.

Lekarze dentyści:– Stanislawa Jaworowska-Perekładowska, ul 3-go Maja 5 tel. 88.
Sz. Raucman, pl. Piłsudskiego 3.
Mikołaj Rappel, uj. 3-go Maja 65.
G. Szwedski, pl. Piłsudskiego 43.

Lekarze weterynarii – Stanisław Winiarczyk, miejski lekarz wet., ul. 11 listopada 19.

Aptekimgr farm. S. Stankiewicza, pl. Piłsudskiego 8, tel. 76.
mgr farm. A. Worotyńskiego, 3-go Maja 5, tel. 48.

V. Rozmaite.

Banki – Komunalna Kasa Oszczędności, uj. 3-go Maja 65, tel. 69.
Bank Spółdzielczy, ul. Krakowska 48, tel. 32.
Bank Spółdzielczo-Ludowy, pl. Piłsudskiego 18, tel. 36.

Fabryka mydła „Pióro”, S. Papierowicz. ul. kr. St. Batorego 5, tel. 6.

Taksówka – Józef Masłowski. ul. 3-go Maja 38.

Księgarnia – Antoni Krzywiński, ul. 3-go Maja 62.
Spółdzielnia „Dom Nauczycielski”, pl. Piłsudskiego 43.

Biblioteki – Biblioteka Z. N. P., pl. Piłsudskiego 43.
Biblioteka Ludowa, pl. Piłsudskiego 10.

Kino – Kino dźwiękowe „Łowiczanka”, ul. 3-go Maja 42.

Obrońca sądowy – I. Bonecki, ul. 3-go Maja 17.

Delegat Esperantystów – Delegito de Universala Esperanto - Asocio, N. Warhaftig, Augustów, ul. 29 Listopada Nr 2. (po'sta-kesto 17).

Kolektura loterii państwowej – B. H. Myszkowski, Rynek, pl. Piłsudskiego 3, tel. 62.

Skład porcelany i szkła – Stanisław Migielski, ul. 3-go Maja 5.

SUWAŁKI

Starostwo Powiatowe Suwalskie, Kościuszki 71 tamże: Wydział Powiatowy.

Zarząd Drogowy, Kościuszki 100/102.

Powiatowa Komenda Policji Państwowej, Kościuszki 71.

Komisariat P. P. Kościuszki 89.

Zarząd Miejski miasta Suwałk, ul. Kościuszki 53, tamże: biuro Elektrowni Miejskiej i Stacja autobusowa.

Urząd Pocztowo-Telegraficzny, ul. Kościuszki 25.

Inspektorat Szkolny na powiaty: suwalski i augustowski, ul. Kościuszki 45.

Gimnazjum Męskie, plac Mickiewicza 3.

Gimnazjum Żeńskie, ul. Konopnickiej 9.

Koedukacyjne Gimnazjum Kupieckie, Kościuszki 40.

Gimnazjum Żydowskie, ul. Kościuszki.

Państwowa Szkoła Mechaniczna. ul. 3 Maja.

Szkoły Powszechne: przy ul. Augustowskiej, Kamedulskiej i Kościuszki.

Żeńska Szkoła Zawodowa, ul. Kościuszki 87.

Sąd Okręgowy, ul. Kościuszki 69; w tymże gmachu: kancelarie 2-ch notariuszy, 2 kancelarie hipoteczne, Sąd Grodzki, Powiatowa Komenda Uzupełnień, Komenda Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego, kancelaria Komornika.

Urząd Skarbowy i Kasa Skarbowa, ul. Kościuszki 80.

Elektrownia Miejska, ul. Sejneńska.

Nadleśnictwo Suwalskie – Papiernia.

Nadleśnictwo Wigry, ul. Augustowska.

Szpital miejski św. Piotra i Pawła, ul. Kościuszki 101.

Szpital żydowski, ul. Kościuszki 101.

Dom Starców ul. 1 Maja.

Przytułek dla dzieci, ul. Wigierska.

Ubezpieczalnia Społeczna (ekspozytura), ul. Kościuszki 114.

Ochotnicza Straż Pożarna, plac Mickiewicza.

Rzeźnia Miejska, ul. Utrata.

ŚWIĄTYNIE:

Kościół św. Aleksandra, plac Piłsudskiego.

      "     Gimnazjalny, plac Mickiewicza.

      "     Garnizonowy, ul. Augustowska.

      "     ewangelicki, ul. Kościuszki.

Cerkiew prawosławna, ul. Sejneńska.

      "       staroobrzędowców, ul. Sejneńska.

Synagoga Główna, ul. Berki Joselewicza.

Kaplice: na cmentarzu katolickim, prawosławnym i ewangelickim.

LEKARZE:

Dr. Miłaszewicz, ul. Kościuszki 91/2.

Dr. Nieciuński, ul. Konopnickiej 4.

Dr. Żbikowski, ul. Kościuszki 4.

Dr. Żebrowski, ul. Konopnickiej.

Dr. Grubstein (chirurg), ul. Kościuszki 94.

Dr. Wajsman, ul. Kościuszki 66.

Dr. Szerman, (okulista), pl. Mickiewicza 5.

Dr. Leszkowicz, ul. Konopnickiej 6.

Dr. Bancer (chirurg), pl. Piłsudskiego 1.

Dr. Narolewski, ul. Kościuszki 89.

Lekarz weterynarii K. Witkowski, 11 Listopada 49.

LEKARZE DENTYŚCI:

Maciejewska, ul. Kościuszki 77.

Indurski, ul. Kościuszki 73.

Frydmanowa, ul. Kościuszki.

Tumiłowiczowa-Gorfinkiel, ul. Kościuszki.

Lejpuner-Wiżańska, ul. Kościuszki 64.

Blumberg-Berensztejn, Kościuszki 57.

Sztern, ul. Pierackiego 35.

AKUSZERKI:

Szurpitowa, ul. Kościuszki 61.

Achenbachowa, ul. Kościuszki 86.

Wierzbicka, ul. Kościuszki.

Niedźwiedzka, ul. Kościuszki 72.

ADWOKACI:

Lutostański, ul. Kościuszki 126.

Radziukiewicz, ul. Kościuszki 110.

Erdrejch, róg Kościuszki i pl. Piłsudskiego.

Kadłubowski, ul. Kościuszki 77.

Kaczmarek, ul. Kościuszki 65.

Schmidt, ul. Kościuszki 93.

BANKI:

Bank Polski, ul. Kościuszki 91/1.

Spółdzielczy Bank Udziałowy, ul. Kościuszki 81.

Wileński Prywatny Bank Handlowy Oddział w Suwałkach, Kościuszki 98.

Bank Ludowy, ul. Kościuszki 49.

Komunalna Kasa Oszczędności, ul. Kościuszki 132.

Kasa Stefczyka, ul. Noniewicza 27.

APTEKI:

Szwejkowskiego, Kościuszki 84.

Erdrejcha, Kościuszki 76.

Drewnikowskiego, ul. 3 Maja 13.

Studniekiego, 11 Listopada 75–Dołek.

SKŁADY APTECZNE:

Domosławskiego, róg 3 Maja i Noniewicza.

Pietrusińskiego, ul. Kościuszki 40.

Szwarcmana, ul. Kościuszki 92.

Rabinowicza, ul. Kościuszki 60.

Drewnikowskiego, ul. 3 Maja 24.

SKLEPY WĘDLINIARSKIE:

Hermana Lika, ul. Pierackiego 42.

H. Szrama, Kościuszki 82.

Edward Kizela, ul 3 Maja 13.

CUKIERNIE:

St. Ciecierskiego, Kościuszki 88.

Turecka, Kościuszki 86.

Lisa, róg Kościuszki i pl. Piłsudskiego.

Danielczyka, ul. Kościuszki 43.

RESTAURACJE:

St. Maszewskiego, Kościuszki 59.

Resursa Obywatelska, ul. Kościuszki 81 tamże bufet i sala teatralna.

HOTELE:

Europejski, ul. Kościuszki 88.

Polski. ul. Kościuszki 59.

Pokoje umeblowane, ul. Noniewicza № № 41, 51, 61, 42, 59.

Dom turystyczny Zrzeszenia Suwalczan, ul. Kościuszki 79.

MŁYNY:

Sołowiejczyka, Adelsona, Sztejnberga, Mackibuckiego, Kobylińskiego, Smolińskiego, Gutmana.

PRZEDSIĘBIORSTWA I WOLNE ZAWODY.

Drukarnia, introligatornia i skład materiałów piśmiennych Klotyldy Dargielowej, Kościuszki 94.

Księgarnia Zielonkówien, Kościuszki 84.

Hurtowy skład papieru i materiałów piśmiennych Segelmana, ul. Pierackiego 38.

Biblioteka Polskiej Macierzy Szkolnej, ul. Kościuszki 75.

Redakcja dziennika „Dzień ziemi Suwalskiej”, Kościuszki 96.

Sklep kolonialny K. Olszewskiego, Kościuszki 82.

Sklep wyrobów żelaznych, myśliwskich i rybackich A. H. Błachowicza, pl. Piłsudskiego 1.

Spółdzielnia „Przyszłość”, ul. Noniewicza 29; tamże komisowa sprzedaż soli.

Sklep bławatny B. Z. Minc, ul. Kościuszki 58.

    "           "       Bromberga, ul. Kościuszki.

    "           "       Lutyńskiego, ul. Kościuszki 31.

Sklep galanteryjny Zawadzkiego, ul. Kościuszki 84.

    "           "               Gwiazdowskiej, ul. Kościuszki 57.

Kolportaż pism, Sidkowski, Kościuszki 84.

Hurtowy Skład Cukru – Bank Udziałowy, ul. Kościuszki 81.

Hurtownia Monopolu Tytoniowego Łankiewicza, ul. Kościuszki 40.

Monopol wódczany, ul. Kościuszki 33.

Zakład Ogrodniczy Bydelskiego, ul. Zarzecze Zielone 69, sklep kwiaciarski, ul. Kościuszki 74.

Zakład ogrodniczy „Arkadia”, ul. Kościuszki – sklep kwiaciarski – Kościuszki 43.

Zakład fotograficzny Kaczmarczyka, pl. Piłsudskiego 3 i Bernszejna ul. Kościuszki 66.

Zakład mechaniczno-ślusarski „Gleba” Wasilewskiego, ul. Noniewicza 15.

Zakład kamieniarski – wyrób pomników Braci Ogonowskich, ul. Zarzecze Zielone 39.

Zakład stolarski i pogrzebowy Szulca i Musiałowicza, pl. Piłsudskiego 3.

Zakład elektro-radiowy Piaseckiego, ul. Kościuszki 63.

Tapicer-dekorator Szafranowski, Kościuszki 84.

Malarz dekoracyjno-szyldowy Gładkowski ul. Konopnickiej 6.

Fryzjernia W. Wiśniewskiego i B. Krzykwy, ul. Kościuszki 63.

Sklep z obuwiem Kułakowskiego, ul. Kościuszki 92.

Zakład krawiecki Karwela, ul. Konopnickiej 6.

Teatr „Rozmaitości”, ul. Rynkowa 75.

Kino „Filmia”, ul. Kościuszki 82.

Browar Udziałowy, ul. Wigierska.

Biuro przewozowo-ekspedycyjne: Gwircman i Ajzensztat, Rynkowa 57.

Łaźnie i wanny, przy ul. Kościuszki i Berki Joselewicza.

W powiecie suwalskim:

Zarząd Miejski w Sejnach.

Apteka Domosławskiego w Sejnach.

Gimnazjum biskupie w Sejnach.

Szkoła powszechna w Sejnach.

Szpital w Sejnach.

ZARZĄDY GMINNE:

Gminy Huta w Tartaku, gm. Koniecbór w Jeglówku, gm. Kuków w Wychodnem, gm. Przerośl w Przerośli, gm. Filipów w Filipowie, gm. Wólka w Bakałarzewie, gm. Pawłówka w Kruszkach, gm. Wiżajny w Wiżajnach, gm. Kadaryszki w Rutce-Tartak, gm. Zaboryszki w Szypliszkach, gm. Andrzejewo w Jeziorkach, gm. Sejwy w folw. Sejwy, gm. Krasnowo w Krasnowie, gm. Krasnopol w Krasnopolu, gm. Berżniki w Berżnikach, gm. Giby w Gibach, państwowy tartak w Płocicznie, gm. Huta.



TREŚĆ
Str.
Przedmowa 3
CZĘŚĆ PIERWSZA
KRAJOZNAWSTWO
Położenie i obszar 7
Kraina polodowcowa 7
    "     jezior i lasów 8
Dawny kraj jadźwingów 11
Kolonizacja 12
Za Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego 15
Kanał Augustowski 16
Z roku 1830-31 19
Z roku 1863 22
Puszcza Augustowska 27
Zioła, krzewy, grzyby, jagody 34
Zwierzostan i łowiectwo 37
Przemysł drzewny 41
Wody pojezierza–kraina żeglarstwa, sportu, turystyki i spławu 44
Uroda jezior 47
Wigry i jeziora wigierskie 50
Jeziora augustowskie 57
Jeziora pozapuszczańskie 63
Ryby i rybacy 64
Pola, łąki, rolnictwo 70
Większa własność rolna 79
Przemysł, rzemiosło i handel 84
Drogi pojezierza 89
Szkolnictwo i oświata 92
Miasta i miasteczka pojezierza 97
Ludność 124
Pojezierze Augustowsko-Suwalskie jako teren pracy artystów malarzy 126
CZĘŚĆ DRUGA
TURYSTYKA
Powiat augustowski
Pobyt i zwiedzanie miasta 139
Zwiedzanie miasta 144
Wycieczki piesze 150
Wycieczki autem ew. rowerowe 154
1. Wieś Studzieniczne 154
2. m. Sejny 155
3. Jez. Wigry, 4. m. Suwałki, 5. Pałac Paca w Dowspudzie, 6. Pałac Wołłowiczów, 7. m. Grodno, 8. os. Sztabin, 9. jez. Serwy 156
10. I okrężna (Suwałki-Wigry-Sejny-Augustów) 158
11. II okrężna (Augustów-Czarnybród-Gorczyca-Małowiste, Macharce-szosa sejneńska Augustów) 159
12. W głąb puszczy-grób powstańców 63 r. 159
13. Do granicy litewskiej 160
14. III. Okrężna 161
Wycieczki statkiem (jednodniowe)
1. Jez. Necko i Rospuda 161
2.  "     Studzieniczne 163
3.  "     Swoboda 163
Wycieczki statkiem (dwudniowe)
1. Wieś Mikaszówka 164
Wycieczki kajakowe
1. Augustów - Kanał Bystry - jez. Sajno-Kanał Augustowski-rz. Netta-Augustów 168
2. Augustów-Netta -jez. Necko-jez. Rospuda-rzeka Rospuda-Święte Miejsce 169
3. Święte miejsce-Chodorki- Raczki - pałac Paca w Dowspudzie 170
4. Augustów- rz. Netta -j. Necko- jez. Rospuda-rz. Rospuda-rz. Blizna- jez. Blizna 172
5. Augustów-rz. Netta -jez. Necko - jez. Białe-jez. Studzieniczne-jez. Swoboda-Kanał-Żyliny-Serwianka-j. Serwy 172
6. Augustów-Kanał Bystry-j. Sajno - rz. Netta - rz. Sosnowo-kanał-Augustów 173
7. Augusłów-Kanał Bystry-j. Sajno - rz. Netta - rz, Kolniczanka.-jez. Kolno 175
8. Augustów-rz. Netta-j. Necko-Ślepsk 175
Augustów - Niemnowo 178
    "     Dębowo 195
Powiat suwalski
Wskazówki ogólne 203
Miasto Suwałki 204
Krajobraz Suwalszczyzny 206
Suwałki - jez. Wigry 217
Wigry - jez. augustowskie (przez Danowskie) 222
    "     (przez Tobołowo) 224
Kanał Augustowski - jez. Wigry 226
Jezioro Hańcza 228
Rzeka Czarna Hańcza (od źrodeł do jez. Wigry) 234
Jeziora Huciańskie 238
Dookoła Wigier 242
Rzeka Czarna Hańcza (od jez. Wigierskiego) 255
Rzeka Rospuda 260
Jeziora kleszczowieckie 272
Rzeka Szeszupa 279
Jeleniewo 281
Grodzisko w Szurpłłach 282
Góra Cisowa w Gulbieniszkach 287
Szypliszki 289
Zaboryszki 291
Puńsk 292
Kaletnik 293
Rzeka Szelmentka 293
Jez. Szelment Duży 295
Szybowisko nad. Szelmentem 296
Jezioro Szelment Mały 298
Letnisko Becejły 300
Rzeka Marycha (od Czarnej do Sejn) 303
Wycieczki z Sejn 305
Rzeka Marycha (od Sejn do Budwiecia) 313
Kalety-Druskieniki 318
Rzeka Szlamica 321
Dookoła Suwalszczyzny 324
CZĘŚĆ TRZECIA
Informacje i ogłoszenia
Powiat augustowski
Powiat suwalski

 

 

statystyka